Dodaj do ulubionych

Trybik w maszynie

28.05.08, 11:09

Tak mnie ciapnęło po oczach stwierdzenie w innym wątku, że gdyby nie
dotychczasowe ułożone wygodnie życie i dziecko to małżonek nie walczyłby o
małżonkę która chce odejść.

Czyli wartościowa jest ta osoba jako część maszynerii która mnie zapewnia
wygodę ale nie jest już wartościowa sama w sobie??

Czy to nie jest tak, że mościmy wygodną dla siebie spółkę z podziałem
obowiązków i przestajemy się przejmowac małżonkiem bo on jest i to wystarcza?
zapominamy, że druga osoba ma uczucia i chce się czuć wyjątkowa jako
jednostka, doceniona, że nie chce się czuć jak trybik w maszynie, który ma
spełniać okreslone czynności nam ułatwiające życie.
zaprząc do kieratu.
A potem zjawia się jakiś Boski Romeo, lub jakaś Słodka Rusałka o ciepłym
spojrzeniu i dziwimy się, że małżonka(ek) nagle pęka, wypisuje się z
maszynerii bo ktoś pogłaskał po ręce, zatrzymał się nad nią, porozmawiał o
uczuciach, powiedział rozumiem cię i podziwiam ... za kilka ciepłych gestów
maszyna staje?
Każdy chce czuć się wartościowy sam w sobie... Małżeństwo to nie wyrok
dożywocia tylko wspólna wola i o podtrzymanie jej wzajemnie trzeba dbać
codziennie...
Mądr polak po szkodzie.
Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: Trybik w maszynie 28.05.08, 11:50
      Kazdy kij ma dwa końce. Bycie trybikiem w sprawnie funkcjonującej
      maszynie daje też poczucie bezpieczeństwa, przewidywalność, pewność
      i spokój. Więc ja bym tego tak łatwo nie krytykował. Zresztą często
      ten brak stabilizacji jest przywoływany na forum jako jedna z
      najbardziej dotkliwych kwestii po rozstaniu (rozwodzie).

      Trudno jednak znaleźć balans i równowagę pomiędzy tymi kwestiami.
      • plujeczka Re: Trybik w maszynie 28.05.08, 11:56
        trybik jak to trybik nie naoliwiony chrzęsci, zgrzyta i na końcu
        staje -tak samo w małżeństwie .Chwała "mechanikom" , którzy potrafią
        trybik naprawić, nasmarować i szczęsliwie jechać dalej.....a jak nie
        to...znajduję pocieszenie na takim forum jak to na którym piszemy
        swoje posty.
        • to.ja.kas Re: Trybik w maszynie 28.05.08, 11:59
          I dobrze Cię ciapnęło (bardzo mądry post)...bo bycie w związku to
          wspólnota...ale tez dbanie o to by nasz partner czuł sie wyjatkowy i
          kochany...jak jedna z tych rzeczy nawala...wtedy dupa
    • aron95 Re: Trybik w maszynie 28.05.08, 13:00
      >Małżeństwo to nie wyrok
      dożywocia tylko wspólna wola i o podtrzymanie jej wzajemnie trzeba dbać
      codziennie...


      W padając w tryby małżeństwa trzeba pamiętać o wspólnych obietnicach
      "i że Cię nie opuszczę aż do śmierci "
      Jeśli chcesz wyrażać wspólną wolę z założeniem szantażu - bo jak nie będziesz o
      mnie codzień zabiegał to sobie poszukam kochanka
      to jesteś niepoważna , taka dziecinada dziś pobawimy w małżeństwo
      tak dla jaj
      Dla jaj to nie małżeństwo a kury sie chowa
      • akacjax Re: Trybik w maszynie 28.05.08, 17:30
        Obawiam się, że młode pokolenie coraz częściej(i to jednakowo kobiety i mężczyźni) uważają, że małżeństwo z założenia nie nosi cech -do śmierci. Innym słowy zawiera w sobie pewną dozę tymczasowości.
        To jest taka zmiana postrzegania, która utrudnia dyskusje, znosi pewne punkty odniesienia i czyni małżenstwo instytucją o innych wymiarach.

        Do tego wydaje mi się, że ten trend "panoszy się" i wśród coraz starszych osób, nie należy się więc dziwić, że tyle osób po 60, można spotkać na korytarzach sądowo-rozwodowych.

        W którą stronę to idzie?
        • ja_trybik Re: Trybik w maszynie 28.05.08, 22:36
          Zgodnie z loginem muszę coś napisać w tym poście. Mam wrażenie, że obecny tryb
          życia, brak zagrożeń, w miarę dobra możliwość finansowa funkcjonowania samotnie
          też ma wpływ na ilość rozwodów. Po prostu jest możliwość życia samotnie.
          Generalnie w historii ludzkości taka możliwość pojawiła się stosunkowo niedawno.
          Rodzina jako komórka społeczna nie była wynikiem żadnej miłości tylko
          przystosowanie i zwiększenia szans na wychowanie wspólnych dzieci, oraz
          inwestycją bo te dzieci potem utrzymywały rodziców.
          • akacjax Re: Trybik w maszynie 29.05.08, 11:02
            Po części tak jest, ale niezupełnie można samotnie wychowywać dziecko. I właśnie to jest pewien kompromis: matka ma współopiekę ojca nad dzieckiem(i po części sobą-ze wzajemnością z resztą), sama może pracować poza domem, a dla mężczyzny jest jeszcze korzyść dodatkowa-zwiększenie pewności ojcowstwa.

            Wiecej-dla rozwoju dziecka wskazana jest współpraca obojga rodziców-bo daje to większe szanse dziecku na "szczęście" w jego dorosłym zyciu.
            I choć można samotnie, choćmożna przetrwać rozwód, kryzys, głosić chwałedla samotengo wychowywania dziecka itd. -to liczą się tylko skutki-nie koniecznie na indywidualnych przypadkach-ale takie "statystyczne" .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka