Dodaj do ulubionych

o co mu znowu chodzi

04.06.08, 21:48
Po wielu miesiącach nijakiego życia mąż się wyprowadza. No i
zaczęły się straszenia, że nie da alimentów-takich jak ustaliliśmy,
nie będzie przychodził do dzieci, nie będzie odbierał telefonów ani
ode mnie ani od dziecka starszego. Dziecku oczywiście powiedział, że
będzie na każde jego zawołanie-tylko niby jak?. I wiecie co ja nie
poznaję tego człowieka, z dnia na dzień jest coraz bardziej
rozwścieczony-tylko na co, w końcu spełniają się jego marzenia o
samotnym życiu-to już za chwilę, juz jest prawie wolny. W pewnym
momencie wykrzyczał, że byłam i jestem kobietą jego życia, ale nie
może ze mną żyć, pół dnia zastanawiam się co to znaczy, chyba tępa
jestem i znowu mnie zdziwił.
Obserwuj wątek
    • lampka_witoszowska Re: o co mu znowu chodzi 04.06.08, 22:16
      to niech idzie na terapię, moze ktoś mu tam podpowie, jak życ z
      Tobą, skoro tyle uczuc w nim?
      to może byc rozwiązanie, podsun mu je, kto wie, może na tym
      skorzysta - zresztą nie tylko on
      • ferro2 Re: o co mu znowu chodzi 04.06.08, 22:54
    • tricolour O co mu znowu chodzi? 04.06.08, 23:16
      Myślę, że on przez ostatnie lata wielokrotnie próbował coś naprawić
      między wami - tylko ty tego nie widziałaś i nie słyszałaś. Niestety -
      to nie on przekreślił lata - a ty je
      przekreślałaś codziennie od niepamiętnych czasów. Nie wierzę, że
      nigdy nie podejmował prób rozmowy, że nie mówił ci co boli.

      On nie podjął tej decyzji w 5 minut, musiało być mu bardzo źle. Czy masz szansę?
      nie wiem... na siłę nic nie wywalczysz
      • mary171 Będę polemizować 04.06.08, 23:52
        Mój eks zdradził mnie, pozwoliłam wrócić (bo wybaczyłam to za dużo). bo kryzys
        małżeński nie był tylko z jego winy.Po 7 miesiącach dowiedziałąm się, ze dalej
        się z nią spotykał. Ale nie jest z nią. I moja decyzja o rozwodzie. Ex zgodził
        się z jego winy. Do dziś słyszę (mamy dobry kontakt)że jestem kobietą, którą
        kocha i będzie kochał, że to moja wina że zdradził. G..wno prawda. Faceci to
        tchórze i rzadko przyznają się do winy. Ja byłam za dobra...a teraz i tak
        słyszę, że to moja wina. Więc nie wnioskowałabym, że probował naprawiać bo teraz
        tak mówi.
        Sorka za ton może ostry ciutkę...smile
        • nangaparbat3 Re: Będę polemizować 05.06.08, 00:03
          ale powiedz, MAry: po co pozwalac wrocic komuś, komu nie da się przebaczyc?
          Przecież to bez cienia szansy.
          • mary171 Nanga 05.06.08, 00:18
            chciałam wybaczyć romans o którym się dowiedziałam (sms z exa telsmileJak sie
            dowiedziałam to wyprowadziłam się z synem do rodziców. Wróciłam po miesiącu, bo
            wiedziałam, że było źle między nami i każdy popełnia błędy . Niecały rok
            "naprawiania" małżeństwa był koszmarny. Ale kochałam i próbowałam. Po 8
            miesiącach dowiedziałam się że ex się z nia spotykał. Nie są razem bo ja
            złożyłam pozew. On zgodził się na rozwód z jego winy wtedy. Ale rozmawiając z
            nim nie widzę aby czuł się winny. Wini mnie, ze pozowliłam mu siebie zdradzić wink
            Nawet nie próbuję zrozumieć smile
            • manderla Re: Nanga 05.06.08, 00:27
              mary171 napisała:


              > nim nie widzę aby czuł się winny. Wini mnie, ze pozowliłam mu
              siebie zdradzić ;
              > )
              > Nawet nie próbuję zrozumieć smile

              Mary, czas. Kwestia czasu. U jednych trwa to krótko, u innych dłuzej.
              Ale Ty n ie chciej w tym uczestniczyc. To on ma się jakoś tam poczuć
              i sie rozliczyc ze sobą. Odetnij się. Bo owszem jestest poniekąd
              naturalna reakcja, chcesz , zeby on sie tak czuł, jak Ty o tym
              myslisz.
              Poczuje. Nie teraz, to kiedyś.
              • mary171 A wybaczyć chcę dla siebie jak madrela napisała :) 05.06.08, 00:28

          • manderla Re: Będę polemizować 05.06.08, 00:22
            nangaparbat3 napisała:

            > ale powiedz, MAry: po co pozwalac wrocic komuś, komu nie da się
            przebaczyc?


            Uwazam, ze mozna przebarzyć, acz niekoniecznie pozwolić wrócić.
            Przebaczamy nie pom to tak naprawdę, żeby temu "niedobremu" ulzyło.
            Przebaczamy dla siebie. Dla własnego dobrego samopoczucia. Dla
            własnej wygody. Dla zdrowia psychicznego. Dla wewnętrznego spokoju i
            równowagi.
            I dopiero na koncu jest TEN, któremu wybaczamy.
            Co nie jest jednoiznaczne z tym, ze zgadzamy się na "powtórkę z
            rozrywki". Nie.
      • young_and_bored Dobre, Tri :))) 05.06.08, 00:17
      • manderla Re: O co mu znowu chodzi?- No proszę, proszę 05.06.08, 00:42
        tricolour napisał:

        > Myślę, że on przez ostatnie lata wielokrotnie próbował coś naprawić
        > między wami - tylko ty tego nie widziałaś i nie słyszałaś.
        Niestety -to nie on przekreślił lata - a ty je przekreślałaś
        codziennie od niepamiętnych czasów.

        I tak wywnioskowaleś z postu autorki?
        No, no.... wink

        ps. czyzby znowu jakas prowokacyjka Ciebie sie czepila wink ??
    • sbelatka zdziwiona 05.06.08, 07:41
      jakos czuje do Ciebie sympatię - mozliwe, ze z powodu Twojego nicka,
      który DOKLADNIE mimo upływu (juz ) lat dokładnie opisuje mój stan po
      tym jak musiałam sie rozwieśc...
      i mysle, ze to naturalne, ze hccesz zrozumiec o co mu chodzi, co
      powiedział.. Prawdopodobnie JESZCZE byłabys gotowa dawać Wam szanse,
      pozwalać mu wrócic...
      Pisze prawdopodobnie... bo w pewnym momencie chyba pzrychodzi brak
      zaciekawienia... co taki ktos jak ex ma do powiedzenia w kwestii
      naszego wspólnego...
      no i przy tej okazji zaczęłam sie zastanawiac czy ja sie
      zastanawiam.. albo raczej czy ja jeszcze zastanawiałabym sie.. gdyby
      moj ex cos w ogole gadał...
      no i nie wiem...
      a co do twojej sytuacji... to może najpierw zapytaj siebie co Ty na
      to wszystko.. gdyby on chcial wrócic na pzryklad.. A potem zapytaj
      go co ma na mysli...
    • plujeczka Re: zupa, zupa 05.06.08, 08:34
      witaj! twoja sytuacja i zachowanie męża jest idealnym przykładem,
      który pokazuje ,że " odgrzewana zupa nie smakuje"..czyli innymi
      słowy nic dodać nic ująć.
      • z_mazur Re: zupa, zupa 05.06.08, 08:39
        Ale np. bigos to już najlepiej smakuje dopiero po odgrzaniu.
        • lampka_witoszowska Re: kurde... 05.06.08, 11:30
          największą ilosc zup pochłaniam, jak wystygłe są, tak dopiero
          rewelacyjnie smakują... a jak pomyslę, co to może oznaczac, to idę
          stąd, bo to jakies zboczenie własne mi wychodzi... a nie chciałabym
          się tak obcesowo ujawniac z tym świeżoodkrytym zboczeniem smile)))))))))
          a fuj! wink
      • leptis zupa, zupa 05.06.08, 08:39
        to nie zupa...to nie dupa...TO KONKRETNY CZLOWIEK..
        pomysl...za nim napiszesz...nastepne slowa...
    • lilyrush Re: o co mu znowu chodzi 05.06.08, 12:20
      zdziwiona.2 napisała:

      > Po wielu miesiącach nijakiego życia mąż się wyprowadza. No i
      > zaczęły się straszenia, że nie da alimentów-takich jak ustaliliśmy,
      > nie będzie przychodził do dzieci, nie będzie odbierał telefonów ani
      > ode mnie ani od dziecka starszego.

      Alimenty załatwia się sądownie i ściąga komorniczo.
      Do odwiedzin nie zmusisz- ale miej jakiś dowód na takie oświadczenia żeby w
      razie czego ograniczyć prawa rodzicielskie, żeby nie bruździł jak go najdzie,
      zeby Ci zrobić na złość
      A czy będzie czy nie odwiedzał dzieci- na to wpływu nie masz, bo go nie zmusisz.
      Jeśli nie będzie i telefonów odbierał nie będzie to skup sie na wytłumaczenie
      sytuacji dzieciom.
      A jego sobie odpuść

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka