zdziwiona.2
04.06.08, 21:48
Po wielu miesiącach nijakiego życia mąż się wyprowadza. No i
zaczęły się straszenia, że nie da alimentów-takich jak ustaliliśmy,
nie będzie przychodził do dzieci, nie będzie odbierał telefonów ani
ode mnie ani od dziecka starszego. Dziecku oczywiście powiedział, że
będzie na każde jego zawołanie-tylko niby jak?. I wiecie co ja nie
poznaję tego człowieka, z dnia na dzień jest coraz bardziej
rozwścieczony-tylko na co, w końcu spełniają się jego marzenia o
samotnym życiu-to już za chwilę, juz jest prawie wolny. W pewnym
momencie wykrzyczał, że byłam i jestem kobietą jego życia, ale nie
może ze mną żyć, pół dnia zastanawiam się co to znaczy, chyba tępa
jestem i znowu mnie zdziwił.