Dodaj do ulubionych

dziecko z tatą

12.06.08, 10:36
Witam.
Piszę w sprawie mojego kolegi.Jest w związku małżeńskim cos koło 3
lat i teraz chce się rozwieść.Sytuacja wyglada tak:
-on pracuje
-po pracy odbiera 3letnia corke ze zlobka
-zajmuje sie corka(zabawa w domu,spacery itd)
-zona wraca zazwyczaj pożniej czyli cos około 19,poniewaz realizuje
sie zawodowo,chodzi na kursy itd.(nie twierdze ze to zle ze tak robi
skoro lubi)
-z małą też sie pobawi czasem
-nie spią razem.Spia w oddzielnych pokojach tzn kolega z córką(śpia
nawet w jednym łóżku)a zona w drugim pokoju
-rachunki,złobek i zakupy opłaca kolega
-żona ma przyjaciela-kochanka(nie wiem jak to nazwac), z którym sie
spotyka co sobota-w sobote zawsze z nim wychodzi i kolega nawet juz
ja kiedys sprawdzil
-jakos jeszcze ze soba rozmawiaja ale zona jest czesto zlosliwa(to
nawet moge potwierdzic bo nawet przy mnie byla uszczypliwa w
stosunku do swojego meza)
Wiec gołym okiem widac ze tu juz nie ma czego ratowac i rozwod wisi
w powietrzu."Problemem" jest teraz corka-kolega kocha ja calym
sercem i to on glownie sie zajmuje nia(na przedstawieniu corki w
zlobku np. byl on sam bo zona nie mogla),poniewaz zona jest zajeta
swoja kariera ale zona powiedziala ze corki mu nie odda,ze formalnie
corka bedzie jej i ze to ona bedzie podejmowac wszystkie
najwazniejsze decyzje z nia zwiazane(miejsce
zamieszkania,szkola,wakacje itp).....i teraz kolega jest
zalamany.....jakie sa szanse przyznania dziecka ojcu?Czy jest to
raczej niemozliwe?
Obserwuj wątek
    • hela37 Re: dziecko z tatą 12.06.08, 10:42
      Ty to tak widzisz z ,,dystansu''? Znasz dobrze sytuację i jestes bezstronna?
      Kochanka mojego ex też cos podobnego opowiadała na mój temat, powtarzała to, co
      on jej powiedział. Ale kazdy przypadek jest inny
      • to.ja.kas Re: dziecko z tatą 12.06.08, 10:48
        Miałam okazje kiedys obserwowac cos takiego...ciagle mam....tak zyje
        mój brat....i nie rozwodzi sie min dlatego, ze wie iż w sądzie ona
        zabierze mu dziecko. Na szczescie syn konczy zaraz 13 lat i bedzie
        mógł zadecydowac z kim chce zostac....tylko pasozyta trudno z domu
        bedzie sie pozbyc.

        A i jeszcze cos Helu...to ona ma kochanka, nie on ma kochankę (mówie
        o pierwszym poscie)....sytuacja ciut inna nizz u Ciebie.
      • mama-zuza Re: dziecko z tatą 12.06.08, 10:50
        Nie jestem jego kochanką.
        Naprawde głównie on zajmuje sie mala-mamy dzieci w tym samym wieku
        wiec czesto sie spotykamy na spacery z dziecmi.
        Jego zona tez chce rozwodu-i mówiła to też przy mnie.
        Bezstronna pewnie nie jestem poniewaz nie znam dobrze jego zony,znam
        jego i duzo rozmawiamy ze soba(otwieramy razem biznes) i poprostu
        zal mi go.
        I zeby nie bylo juz jak sie poznalismy bylo zle w jego malzenstwie
        tzn spali w oddzielnych pokojach.
        A tego ze spia osobno tez jestem pewna poniewaz bylam u nich w domu
        (jego zona tez wtedy byla i zna mnie,wiec prosze mi nie sugerowac ze
        jestem jego kochanka)
        • sylwiamich Re: dziecko z tatą 12.06.08, 10:55
          Takim leniwcem jest moja bratowa.Unika sprzątania, gotowania,
          rozpieprza kasę do nieprzytomności, sępi ciągle na najdroższe
          rzeczy.Pewnie gdyby mieli dzieci to jeszcze do tego by doszło
          wmawianie im chorób.Brat ją kocha, my ją uwielbiamy.No i jest
          ciągłym tematem rodzinnych dowcipówsmile)))
        • lampka_witoszowska Re: :))))))) 12.06.08, 10:56
          no tak, dodam do poniżeszego mojego postu - popołudniami na
          spacerach z malutką jest głównie on smile))))))))) reszta doby, jakies
          22 godziny, jest moja smile
        • hela37 Re: dziecko z tatą 12.06.08, 11:07
          Zuza nie obrażaj sie .Może jestem przewrażliwiona bo coraz trudniej o ludzką
          bezinteresowność.Dobrze to o Tobie świadczy że interesujesz sie problemami
          znajomego i chcesz mu pomóc.Bo przeważnie w takich sytuacjach ludzie odwracają
          się , nie chcą sie mieszać więc jeżeli możesz w jakis sposób mu pomóc to zrób to
          co możesz.A na pewno będzie czuł się lepiej jeżeli będzie wiedział że może na
          kogos liczyć .Wsparcie i dobre słowo w takich sytuacjach jest bardzo ważne
          • sylwiamich Re: dziecko z tatą 12.06.08, 11:10
            A może manipuluje sytuacją i właśnie utwierdzasz go w jego chorych
            zapędach że żona jest zła?
            • mama-zuza Re: dziecko z tatą 12.06.08, 11:28
              W niczym go nie utwierdzam i nie wiem czemu odrazu uwazacie ze mnie
              sciemnia-jaki by mial powod??ja mam swojego faceta i swoje zycie i
              on wie o tym,wiec raczej nie wymysla historyjek po to by mnie
              zbajerowac......i uwazam ze jak ktos ma problemy to zawsze najlepiej
              jest sie wygadac-ja tez tak mam
              • hela37 Re: dziecko z tatą 12.06.08, 11:36
                ..i uwazam ze jak ktos ma problemy to zawsze najlepiej
                > jest sie wygadac-ja tez tak mam

                No właśnie dobrze jest się wygadać,wyrzucic z siebie wszystko i dobrze jak mamy
                kogos kto nas wysłucha i powie szczerze jak on to wygląda z boku
          • lampka_witoszowska Re: dziecko z tatą 12.06.08, 11:15
            taaa...
            ojciec kochający córkę, nie wiedząc, co dalej, głównie potrzebuje
            wsparcia, ciepła, wysłuchania, pomocy duchowej... to takie ważne...

            bo przeciez jak bliscy go nie wesprą, to kto to zrobi?...

            koleżanka smile))))))))
            • nangaparbat3 Re: dziecko z tatą 12.06.08, 15:10
              lampka_witoszowska napisała:

              > taaa...
              > ojciec kochający córkę, nie wiedząc, co dalej, głównie potrzebuje
              > wsparcia, ciepła, wysłuchania, pomocy duchowej... to takie ważne...
              >
              > bo przeciez jak bliscy go nie wesprą, to kto to zrobi?...
              >
              > koleżanka smile))))))))

              No wiesz, ja bym nie przesadzała - mam paru kolegów, ktorzy czasem mnie
              wspieraja w róznych sferach zycia osobistego, i jakos nie są mymi kochankami.
              Ani nie bedą.
              • lampka_witoszowska Re: ooooo, wybacz, ale.... :) 12.06.08, 19:05
                mam zwyczaj brzydzic się sugestiami typu "koleżankawdomyślekochanka"

                jak chcę napisac kochanka - pisze kochanka
                jak idzie mi o koleżankę - piszę koleżanka

                to mi ułatwia życie, innym z reguły polecam to samo smile
        • nangaparbat3 Re: dziecko z tatą 12.06.08, 15:07
          Nie trzeba z kimś sypiac, zeby z nim uprawiac seks.
          To ze sie z kims spi nawet w jednym lózku nie znaczy, ze uprawia sie z nim seks.
          Jestes duza dziewczynka i powinnaś zdawac sobie z tego sprawę (chodzi mi
          wyłacznie o wage Twego argumentu - > A tego ze spia osobno tez jestem pewna
          poniewaz bylam u nich w domu.
    • lampka_witoszowska Re: dziecko z tatą 12.06.08, 10:53
      powiem Ci tak, choc pewnie niewiele pomogę - dystansuj się
      nie pomagaj i nie doradzaj
      nie bądź dobrą duszyczką - to ich dziecko, oni muszą to załatwic,
      zdecydowac i sami znajdą odpowiedź

      ja kiedys wspierałam kolegę, który miał podobnie, jak opowiadał
      żona znalazła pana, odeszła, kiedys nawet dziecko wywiozła na
      wakacje 30 km od miejsca zamieszkania, a wróciła dopiero, jak kolega
      ją postraszył, że przyjedzie z policją dziecko odebrac

      wspierałam mówiąc, ze powinien robic to, co czuje, to co będzie
      najlepsze dla dziecka - był zachwycony, że łagodzę, że nei wieszam
      psów na jego byłej,
      a twierdził, że zawsze on zajmował sie małą, żona czasem udawała, że
      śpi, gdy mała płakała w nocy itp. - ale że mała jest związana z
      obojgiem, to przy rozwodzie będzie walczył o opiekę naprzemienną

      sprawa skonczyła się opieką naprzemienną tydzien w tydzien i winą po
      stronie powódki przy rozwodzie

      po paru miesiącach ten kolega został moim narzeczonym, a potem mężem

      teraz w przypadku naszego wspólnego dziecka czasem straszy mnie, że
      je właśnie ubiera i wychodzi, mimo, że mówię jak komu mądremu, że
      jeszcze nei jadła - łaskawie pozwala ją nakarmic smile))
      albo zjawia się po swoim spacerku kilkugodzinnym w lesie (musi się
      psychicznie zregenerowac, bo znowu kobieta - ja tym razem - go
      skrzywdziła) i właśnie chce isc na spacer z malutką - pomijając, że
      ja sie właśnie z nią szykuję
      mówię, że właśnie wychodzimy - i wyraźnie zadowolony z siebie tatuś
      stwierdza, że utrudniam mu kontakty z dzieckiem...

      trzymaj dystans
      nie mówię, że u Was będzie tak samo
      ale żony nie zawsze są złe i wredne (ja również przy ludziach bywam
      uszczypliwa wobec niego i mam w dupie, co sobie która koleżanka czy
      koles pomyślą, bo taki cyrk, jaki mamy we trzy - z jego "wywalczoną"
      córką - na co dzień w domu, to czasem zakrawa na paranoję)

      nie wiem, może u nich jest caaaałkiem inaczej niż się okazało w
      przypadku mojego przypadka -
      ale na wszelki wypadek, tak dla bezpieczenstwa swojego i ich
      dziecka - trzymaj dystans
      • hela37 Re: dziecko z tatą 12.06.08, 11:28
        Tak jak pisałam kazdy ,,przypadek'' jest inny ,czasami zapędzamy sie świadomie
        czy nieświadomie w sytuacje które wychodzą nam bokiem .Ale pomóc trzeba .Z
        odpowiednim dystansem oczywiście.No chyba że ma sie jakis swój cel ale to już
        inna bajka
        • mama-zuza Re: dziecko z tatą 12.06.08, 11:30
          Zastanawiam sie poprostu czy on naprawde z gory jest na straconej
          pozycji.....i staram sie pomoc jak moge,tzn nie niancze go ale jako
          ze sama jestem po przejsciach i zostalam sama z dzieckiem to
          opowiadam mu jak u mnie bylo.
        • lampka_witoszowska Re: dziecko z tatą 12.06.08, 11:34
          o ukrytych celach to ja już nawet nie wspominam, bo nie warto,
          sprawa wspieania wtedy sama sie rozjaśnia smile i jak kto chce brnąc,
          to jego wybór, dorośli jesteśmy, mniej więcej powinniśmy wiedziec,
          gdzie zmierzamy smile
    • chalsia Re: dziecko z tatą 12.06.08, 11:56
      konkrety - niech zbiera dowody na zdradę żony i NIE wystepuje o rozwód. Nich
      żyją jak żyją. Jak JEJ się zachce wystąpić o rozwód, albo wyprowadzić (ale bez
      dziecka)- niech to zrobi. Jednak jesli on będzie w stanie udowodnić, że ona jest
      wyłacznie winna rozpadowi związku (dowody zdrady), to ona rozwodu nie uzyska.
      Póki nie ma rozwodu, póty nie ma rozstrzygnięc co do tego, kto ma sie zajmować
      dzieckiem.

      Albo - niech on wystąpi o rozwód z orzekaniem o jej winie i wlaczy w sądzie o
      przyznanie mu opieki - potrzebni są dobrzy świadkowie, że to on w całości
      zajmuje się dzieckiem.
    • a.b1 Re: dziecko z tatą 12.06.08, 14:04
      a po co koledze rozwód?
      bardziej udupi "żone" będąc "mężem"
      na jego miejscu pomyślałabym jak uzmysłowic babie, ze ma 50% do
      płacenia, a nie sponsorować dach nad głową
      • mama-zuza Re: dziecko z tatą 12.06.08, 14:55
        a.b1 napisała:

        > a po co koledze rozwód?
        > bardziej udupi "żone" będąc "mężem"
        > na jego miejscu pomyślałabym jak uzmysłowic babie, ze ma 50% do
        > płacenia, a nie sponsorować dach nad głową


        Po to by być szczęśliwym.......Poniewaz życie pod jednym dachem z
        osoba której się juz nawet nie lubi jest dołujące
        • manderla Czegoś tu nie rozumiem.. 12.06.08, 15:07
          mama-zuza napisała: 11.28

          > W niczym go nie utwierdzam i nie wiem czemu odrazu uwazacie ze
          mnie
          > sciemnia-jaki by mial powod??ja mam swojego faceta i swoje zycie i
          > on wie o tym,wiec raczej nie wymysla historyjek po to by mnie
          > zbajerowac......i uwazam ze jak ktos ma problemy to zawsze
          najlepiej


          mama-zuza napisała: 11:30

          > Zastanawiam sie poprostu czy on naprawde z gory jest na straconej
          > pozycji.....i staram sie pomoc jak moge,tzn nie niancze go ale
          jako
          > ze sama jestem po przejsciach i zostalam sama z dzieckiem to
          > opowiadam mu jak u mnie bylo.
          • nangaparbat3 Re: Czegoś tu nie rozumiem.. 12.06.08, 15:12
            Daj spokoj, Kicia, kobieta sama z dzieckiem moze miec faceta. Ja tu sprzecznosci
            nie widzę - zalezy tylko, jakie są kompetencje tego faceta, zakres obowiazków
            moze raczej.
          • mama-zuza Re: Czegoś tu nie rozumiem.. 12.06.08, 15:42
            manderla napisała:

            > mama-zuza napisała: 11.28
            >
            > > W niczym go nie utwierdzam i nie wiem czemu odrazu uwazacie ze
            > mnie
            > > sciemnia-jaki by mial powod??ja mam swojego faceta i swoje zycie
            i
            > > on wie o tym,wiec raczej nie wymysla historyjek po to by mnie
            > > zbajerowac......i uwazam ze jak ktos ma problemy to zawsze
            > najlepiej
            >
            >
            > mama-zuza napisała: 11:30
            >
            > > Zastanawiam sie poprostu czy on naprawde z gory jest na
            straconej
            > > pozycji.....i staram sie pomoc jak moge,tzn nie niancze go ale
            > jako
            > > ze sama jestem po przejsciach i zostalam sama z dzieckiem to
            > > opowiadam mu jak u mnie bylo.


            Z ojcem mojego dziecka sie rozstalam a teraz mam nowego partnera
            • sylwiamich Re: Czegoś tu nie rozumiem.. 12.06.08, 15:47
              Więc nie jesteś sama...albo może jesteś pomimo mania kogoś.Sama z
              dzieckiem.....
    • nangaparbat3 czy czytaliscie lub słyszeliscie kiedykolwiek 12.06.08, 15:13
      że MężCZYZNA realizuje sie zawodowo - i to oczywiście z odcieniem przygany?
      • chalsia Re: czy czytaliscie lub słyszeliscie kiedykolwiek 12.06.08, 15:20
        nangaparbat3 napisała:

        > że MężCZYZNA realizuje sie zawodowo - i to oczywiście z odcieniem przygany?

        owszem.
        Zwłaszcza jeśli facet skupiał się na tej realizacji mając malutkie dziecko w domu.
        Bo często to określenie to inne sformułowanie na "ucieka w pracę"
        • manderla Re: czy czytaliscie lub słyszeliscie kiedykolwiek 12.06.08, 15:29
          Nandze chodziło predzej o to, ze w tytułowym poście - matka
          realizuje się zawodowo, a facet musi z dzieckim.... W zwiazku z tym
          ze matka rezlizuje sie zawodowo, to dziecko nalezy sie ojcu. Tak
          zrozumialam kontekst postu razem z pytaneniem Nangi.

          ps. I nie mów do mnie więcej Kiciu, ani jakieś tam Słońce, ani per
          inne gwiazdy ,planety, zwierzątka i kwiatuszki proszę mnie nie
          wyzywać big_grinDD!
          wink
          • sylwiamich Re: czy czytaliscie lub słyszeliscie kiedykolwiek 12.06.08, 15:35
            A ja się zastanawiam...chcę z kims robić biznes.To powinnam brać pod
            uwagę przyszłe dobre relacje.
            Dziewczyny niczego Ci nie insynuują, raczej chcą ochronić.
            1.Przed staniem się wrogiem żony
            2.Staniem się świadkiem wstydu męża
            3.Złapania się na lepki i słodki wątek: Moja żona to zła
            kobieta.Oraz na jeszcze bardziej lepki: Jestem bardzo dobrym
            człowiekiem który szanuje małżeństwo i kocha dzieci.Wiem, bo się na
            tym lizaku poślizgnęłam.
            • mama-zuza Re: czy czytaliscie lub słyszeliscie kiedykolwiek 12.06.08, 15:47
              sylwiamich napisała:

              > A ja się zastanawiam...chcę z kims robić biznes.To powinnam brać
              pod
              > uwagę przyszłe dobre relacje.
              > Dziewczyny niczego Ci nie insynuują, raczej chcą ochronić.
              > 1.Przed staniem się wrogiem żony
              > 2.Staniem się świadkiem wstydu męża
              > 3.Złapania się na lepki i słodki wątek: Moja żona to zła
              > kobieta.Oraz na jeszcze bardziej lepki: Jestem bardzo dobrym
              > człowiekiem który szanuje małżeństwo i kocha dzieci.Wiem, bo się
              na
              > tym lizaku poślizgnęłam

              oj,napisalam tak sobie do was z ciekawosci poprostu-przeciez nie
              bede go do niczego przekonywac ani namawiac.
              Mamy aktualnie podobne problemy to czasem rozmawiamy o nich.
              • mama-zuza Re: czy czytaliscie lub słyszeliscie kiedykolwiek 12.06.08, 15:49
                A koledze jest poprostu przykro,ze nie bedzie z mala na codzien-
                poniewaz takie sa konsekwencje rozwodu i uwaza ze to niesprawiedliwe
                poniewaz on sie wiecej mala zajmuje niz zona i ze to on ustawia
                swoje zycie pod corke.Poprostu nie wyobraza sobie zyc bez córki
                • sylwiamich Re: czy czytaliscie lub słyszeliscie kiedykolwiek 12.06.08, 15:52
                  Zuza...ja rozumiem mężczyzn którzy zostają pozbawieni
                  dzieci.Naprawdę.Współczuję im bardzo.
                  • sylwiamich Re: czy czytaliscie lub słyszeliscie kiedykolwiek 12.06.08, 16:05
                    Zuza..przeczytałam Twoje wypowiedzi na innym forum...albo
                    podpuszczasz, albo juz masz problem.
                    • hela37 Re: czy czytaliscie lub słyszeliscie kiedykolwiek 12.06.08, 16:20
                      Zuza..przeczytałam Twoje wypowiedzi na innym forum...albo
                      > podpuszczasz, albo juz masz problem.

                      Sylwia tak z ciekawości zajrzałam i czuję niesmak.Ale...Może pogubiła się
                      dziewczyna i dystans jej sie zawieruszył
              • sylwiamich Re: czy czytaliscie lub słyszeliscie kiedykolwiek 12.06.08, 15:50
                Zuza....ale warto posłuchać rad.Od takich co kiedyś też się
                uśmiechali z politowaniem nad podobnymi insynuacjami.Większość ludzi
                tutaj jest naprawdę bardzo dobrze nastawionych do nowych.I nie piszą
                niemiłych rzeczy po to by dowalić.Po prostu żeby się rozwiewść
                trzeba przestać siebie ściemniać.Stąd duża umiejętność rozwalania
                fasadek
                • mama-zuza Re: czy czytaliscie lub słyszeliscie kiedykolwiek 12.06.08, 18:32
                  ech.....napisalam z ciekawosci,by sie dowiedziec jak to naprawde w
                  zyciu wyglada.Myslalam ze moze odezwa sie panowie ktorzy maja juz
                  doswiadczenie w tej kwestii-walczyli o dziecko i im wyszlo lub
                  przegrali.Postaralam sie nakreslic sytuacje jak wyglada-Oczywiscie
                  znam tylko zdanie jednej strony. a ja w tym wszystkim co sie dzieje
                  u mojego kolegi nie mam nic wspolnego.
                  Co do mojej sytuacji życiowej to byłam z kimś z kim mam
                  dziecko,rozstalismy sie i wtedy wlasnie zostalam sama z dzieckiem i
                  sama sobie radzilam a teraz mam nowego partnera,ktorego poznalam pare
                  (4-5)miesiecy po rozstaniu z tata mojej malej.
                  • lampka_witoszowska Re: czy czytaliscie lub słyszeliscie kiedykolwiek 12.06.08, 19:15
                    mogę Ci podesłac mojego przyszłego byłego, jak będą w domu lepsze
                    układy

                    on Ci może w takim razie lepiej doradzi, jak uwalic byłą w temacie
                    dziecka - ale jeszcze raz zadaj sobie pytanie: po co Ci to?...

                    tu nie trzeba się tłumaczyc z romansów albo i nieromansów - ja z nim
                    związałam sie jakies 2 lata po rozstaniu z jego byłą, wcześniej parę
                    lat znaliśmy się jako współpracownicy, co to się całkiem dobrze
                    dogadywali w mega-spornych tematach...
                    i co z tego?
                  • sylwiamich Re: czy czytaliscie lub słyszeliscie kiedykolwiek 12.06.08, 22:14
                    Zuza...z tym że Twój partner w interesach/kochający
                    tato/nieszczęśliwy mąż czuje że tak naprawdę jesteś sama.I oby tego
                    nie wykorzystał...
    • wawrzyniecpruski Re: dziecko z tatą 12.06.08, 18:26
      www.wstroneojca.pl

      Zajrzyj na tą stronę, jest tam forum, inni ojcowie chętnie Ci coś
      poradzą.
      pozdrawiam
      • luka76 Re: dziecko z tatą 13.06.08, 00:35
        Mama-zuza a ja ci powiem tak: sadze ze jestes jego kochanka i oczekujesz na
        forum "zrugania " jego zony i potwierdzenia ze ty jestes "cacy" a wiesz
        dlaczego? bo wina zawsze domaga sie kary i wiele kochanek piszacy na forum -
        wlasnie tego oczekuja. Szkoda ze nie mozemy posluchac zony tego Pana alr to juz
        jest inna bajka. Zegnam ozieble.
        • mama-zuza Re: dziecko z tatą 13.06.08, 09:04
          luka76 napisała:

          > Mama-zuza a ja ci powiem tak: sadze ze jestes jego kochanka i
          oczekujesz na
          > forum "zrugania " jego zony i potwierdzenia ze ty jestes "cacy"

          To zle sie tobie wydaje smile
          Nie oczekuje "zrugania" jego zony.
          Chcialam sie dowiedziec poprostu jakie sa szanse na to by dziecko
          zostalo przy tacie.
          Czy naprawde tak trudno jest zrozumiec ze mozna miec poprostu
          przyjaciela ?Czy odrazu bedzie mi tu wiekszosc wmawiac ze jestem
          jego kochanka albo chce byc albo ze on chce mnie zbajerowac....

          Szkoda ze nie mozemy posluchac zony tego Pana alr to juz
          > jest inna bajka. Zegnam ozieble

          Nie twierdze ze zona jest ta zla....za rozpad małżeństwa uważam ze
          winne sa obie strony.
          • to.ja.kas Re: dziecko z tatą 13.06.08, 09:33
            Zuza daj spokój nie tłumacz sie...wsie wiedza lepiej..

            Wiem o co Ci chodzi bo podobny dramat dzieje sie w mojej rodzinie
            (tylko chyba jeszcze bardziej skomplikowany) i ja naprawde widze jak
            mój brat się meczy i jak jednoczesnie nic nie zrobi poki nie bedzie
            miał pewnosci, ze syn nie zostanie z nim. Zreszta mój bratanek chyba
            zrobiłby cos sobie jakby go odseparowac od brata. A bratowa niestety
            na jakąkolwiek próbe rozmowy o rozstaniu ma jeden argument...robie
            co chce, spróbuj, a dzieckja wiecej nie zobaczysz....

            Zawsze mnie dziwi, ze oczekujemy od ojców naszych dzieci by kochali
            je tak mocno jak my, ale jak juz taki sie trafi to i tak xle i
            napewno ta jego miłosc jest podyktowana niecnymi zamiarami
            dokuczenia świetej matce polce.

            • sylwiamich Re: dziecko z tatą 13.06.08, 09:48
              Jeśli weżmie się pod uwagę poniższe fakty:
              1.Mama-zuza ma partnera, ale nie jest z nim szczęśliwa.Myśli o
              rozstaniu
              2.Przyjaciel chce od niej czegoś więcej, niż tylko przyjażni
              ...To trudno nie sugerować....
              • sylwiamich Re: dziecko z tatą 13.06.08, 09:50
                No i sugerowanie może się odbywać z powodu troski o zuzę również,
                nie tylko żonę-polkę, a nie z chęci wiedzenia lepiej.
                • to.ja.kas Re: dziecko z tatą 13.06.08, 09:52
                  Tia "Troska" to Twoje drugie imię smile

                  Nie chce mi się z Toba gadac.
                  • sylwiamich Re: dziecko z tatą 13.06.08, 10:01
                    Kasiu, znowu się zaczęłaś uśmiechać.Nie denerwujsja.

                    Ja na sprawę patrzę pod innym kątem.Zuza oczekuje rady jak pomóc
                    facetowi, który w jej życiu pełni nie tylko funkcję kolegi, jak to
                    sugeruje na tym forum, bo na innym to jest już zdecydowanie kimś
                    więcej.Myślę sobi wtedy że mogę pochwalić tatę za miłość
                    bezgraniczną i popeplać i poutwierdzać zuzę i jej "kolegę" że ma złą
                    żonę.Bo jak ktoś kiedyś fajnie napisał...plotka często powtarzana
                    staje się prawdą.Mogę również powiedzieć żeby się panu dobrze
                    przyjrzała, bo być może za chwilę stanie się całkiem samotną
                    kobietą, uwikłana w romans z żonatym facetem.
                    A na drugie imię mam Marcjanna...tak gwoli ścisłości.
              • to.ja.kas Re: dziecko z tatą 13.06.08, 09:51
                Nie bawie sie w sugerowanie, ake jak kogos to bawi to prosze bardzo.

                Nie interesuje mnie co robi w opisywanej relacji Zuza, interesuje
                mnie opisany problem miłosci dzieci do ojców i odwrotnie.
              • mama-zuza Re: dziecko z tatą 13.06.08, 10:32
                sylwiamich napisała:

                > Jeśli weżmie się pod uwagę poniższe fakty:
                > 1.Mama-zuza ma partnera, ale nie jest z nim szczęśliwa.Myśli o
                > rozstaniu
                > 2.Przyjaciel chce od niej czegoś więcej, niż tylko przyjażni
                > ...To trudno nie sugerować....

                Skoro czytasz moje watki z innego forum to tez pewnie doczytalas ze
                jednak stwierdzilismy,ze zosatajemy w ukladzie kolezenskim,poniewaz
                nie chcemy psuc tego co mamy teraz(a niestety doswiadczenie nas
                nauczylo ze zwiazek=klopoty).
                Tylko tutaj to ja nie chcialam analizowac co mnie łączy z kolegą
                tylko problem kolegi-a biorac pod uwage nazwe forum pewnie myślalam
                ze znajdzie sie ktos kto przechodzil przez podobne problemy
                • tricolour Spróbuj też zrozumieć... 13.06.08, 10:41
                  ... że niespójność wypowiedzi podważa wiarygodność problemu, co utrudnia
                  sensowne zajęcie się sprawą.

                  Jeżeli na tym forum ktoś jest kolegą, a na innym kimś bliskim, to zajmowanie sie
                  sprawą kolegi ma wymiar zajmowania sie własnymi sprawami jeśli jesteś w związku
                  - stąd sugestie (może niepotrzebne) że pełnisz ważną rolę w problemie.
                  • nangaparbat3 Re: Spróbuj też zrozumieć... 13.06.08, 17:47
                    tricolour napisał:

                    > ... że niespójność wypowiedzi podważa wiarygodność problemu

                    Nieprawda. Rozmawiała kiedys z pania Hanną Krall. Powiedziała, ze wie, ze
                    opowiadane jej historia jest prawdziwa, kiedy usłyszy coś zupełnie
                    nieprawdopodobnego. Bo życie zdecydowanie przerasta naszą fantazję.
                    • sylwiamich Re: Spróbuj też zrozumieć... 13.06.08, 20:45
                      Kurwa...po raz pierwszy będę bronić Trismile)
                      Chodziło mu raczej o to (chyba), że zuza delikatnie mówiąc
                      ściemnia.A jak ściemnia w jednej sprawie, trudno traktować serio ją
                      w innej...zwłaszcza przy takim zazębieniu.To widzenie słuchacza.
                      A wwidzenie od strony zuzy wygląda być może tak że ściemnia bo chce
                      konkretnej odpowiedzi, więc ucina tę poboczną aby przstała isynieć
                      jako temat.Jedno nie wyklucza drugiego zresztą.Tyle że gdzie jest w
                      tym zuza?
                      • lampka_witoszowska Re: poza tym... 13.06.08, 22:00
                        zuza znalazła tu osoby, które były w podobnej sytuacji, tyle że
                        tatulo po czasie najlepiej nie wypadł

                        jeszcze to, że POSTANOWILI nie wiązac sie, bo związek oznacza
                        kłopoty dla mnie brzmi nie tak: "jesteśmy dorośli sobie wybieramy,
                        że rezygnujemy i od tej pory uład mamy tak czysty, jak przy układzie
                        koleżanka-koleżanka (podkreślając orientację hetero u nich obu)"

                        ale: "jesteśmy złamani i skrzywdzeni i tak wrażliwi, ze nei
                        znieślibyśmy następnej porażki, więc zrobimy sobie/życiu na złosc i
                        udowodnimy, że jest dla nas zbyt niedobre"

                        sorry, ale ja wyczulona jestem na teksty-przykrywki

                        Zuza, ja Ci naprawdę dobrze mówię - popatrz na to z kilku stron
                        zanim zrobisz/powiesz cos bez sensu
                        to doradzanie Was nie zbliży i nie zapewni na całe życie, że się nie
                        zranicie jeśli kiedykolwiek cokolwiek...
                        • sylwiamich Re: poza tym... 13.06.08, 22:19
                          Ano nie wypadł. I żywy stąd nie wyjdzie nikt...tak mi się
                          skojarzyło....
      • stefanbatory45 Re: dziecko z tatą 14.06.08, 17:41
        wawrzyniecpruski napisał:

        > www.wstroneojca.pl
        >
        > Zajrzyj na tą stronę, jest tam forum, inni ojcowie chętnie Ci coś
        > poradzą.
        > pozdrawiam

        Wawrzyniec, dziękuję bardzo za ten link. Cholera, jest więcej takich
        przedsięwzięć i o czymś to świadczy.
        Zgadzam się z Paniami że często jest tak (szczególnie gdy faceci
        odchodzą do innego związku z "nowymi" dziećmi) że zaniedbywują swoje
        dzieci z poprzedniego związku. To okropne.
        Jest na tej stronie praca magisterska napisana przez kobietę.
        wstroneojca.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=61&Itemid=1

        Jak ktoś napisał na forum, powinny ją przeczytać wszystkie kobiety.
        Praca jest długa, ciężko się czyta - źle wrzucona masa tekstu.

        Porażające dane które pewnie znacie:
        "Czasy, w których żyjemy są cywilizacją bez ojców. Rok 2006 był w
        Polsce szczytem rozwodowym, gdyż rozpadło się ok. 100 tysięcy
        małżeństw, czyli o ok. 35 tysięcy więcej niż w roku poprzednim."

        "Jak ogromne są dysproporcje w przyznawaniu przez sądy prawa do
        sprawowania bezpośredniej pieczy (po rozwodzie) nad małoletnimi
        dziećmi ich matkom i ojcom? Statystyki wskazują, że od lat ta
        proporcja waha się w okolicach 97% dla matek do 3% dla ojców..."

        "Małżeństwa w kryzysie niechętnie sięgają po pomoc, a sędziowie
        rodzinni również mają kłopoty rodzinne i sami nie stanowią moralnego
        wzoru. Nie cieszą się również prestiżem społecznym, prezentują
        niskie kompetencje pedagogiczno-psychologiczne, zwłaszcza w
        mniejszych miejscowościach. Największą ofiarą rozwodu pozostaje zaś
        dziecko. Dlatego też o. Karol Meissner- lekarz i terapeuta zajmujący
        się problemami integracji osobowości i wychowania, na
        międzynarodowym kongresie „O godność ojcostwa”, w którym w 1999 roku
        uczestniczyłam, apelował, by osoby prowadzące nieregularne życie
        rodzinne były wyłączone z sądownictwa. Polskie sądownictwo rodzinne
        jest więc krytykowane od lat m. in. za tendencyjność w przyznawaniu
        opieki nad dzieckiem po rozpadzie związku jego rodziców."

        "Rzekome zaś „dobro dziecka”, w oparciu o które zapadają sądowe
        wyroki, w rzeczywistości utożsamiane jest z interesem matki, gdyż to
        ją uznaje się za rodzica lepiej predysponowanego do opieki nad
        dzieckiem. To stereotyp. Badania zagraniczne i krajowe potwierdzają
        tezę, że ojciec jako samotny rodzic spełnia swą opiekuńczą rolę co
        najmniej tak dobrze jak matka. Jest w stanie zapewnić dziecku nie
        tylko środki materialne, ale też zaspokoić jego emocjonalne
        potrzeby. Głównym jego problemem nie jest więc prowadzenie
        gospodarstwa domowego, lecz tendencyjne orzeczenia sądu. Oczywiście
        wielu niedojrzałych emocjonalnie wiecznych chłopców z ulgą zrzuca z
        siebie brzemię odpowiedzialności za rodzinę, by dalej wieść
        beztroskie życie. Mężczyzna musi siebie niejako ojcem uczynić, bo
        biologiczne ojcostwo nie daje żadnych skutków w jego organizmie. Ci
        jednak, dla których słowo ojciec nie jest pustym słowem, traktują
        swoje ojcostwo jak najważniejszą karierę w życiu mężczyzny i życiową
        misję. Nie powinni być więc za to karani, ale jeszcze więcej
        wspierani. Znaczenie ojca w życiu dziecka przestaje dziś
        być „mądrością potoczną”, lecz staje się coraz lepiej opisywanym
        naukowym zagadnieniem. Ojciec „wyciąga dziecko z domu”, nadaje mu
        tożsamość i wprowadza w świat zewnętrznych wyzwań. Można powiedzieć,
        że daje dziecku „korzenie i skrzydła”. Ojciec to autorytet, ale i
        ochrona. Na relacji z ojcem, które dziecko naturalnie postrzega w
        superlatywach, powstaje jego wizerunek Boga. „Ojciec jest pierwszym
        mężczyzną w życiu swojej córki. To on kształtuje w dorastającej
        dziewczynce poczucie wartości i w większym lub mniejszym stopniu
        determinuje jej proces stawania się kobietą (...).Ojcowska adoracja
        kształtuje w niej poczucie szacunku do samej siebie i tego, co sobą
        reprezentuje, będąc kobietą (...) Słowa, gesty i zachowania ojca
        tworzą dla córki pierwszy obraz mężczyzny i warunkują to, jakich
        zachowań będzie wymagać od swojego przyszłego partnera. Cechy ojca
        mężczyzny będą dla niej wzorem bądź anty-wzorem w poszukiwaniach
        towarzysza życia, więcej nawet-w patrzeniu i ocenianiu większości
        spotykanych w życiu mężczyzn”. Dla syna ojciec jest wzorem
        identyfikacji płciowej, ponieważ człowiek szybciej przyswaja sobie
        cechy zachowania osób tej samej płci."

        "Zapamiętałam z rozmów, że dopiero możliwość opiekowania się
        własnymi dziećmi dała im poczucie bycia mężczyzną. Największymi
        trudnościami, na jakie napotykali były: stronniczość i dowolność w
        interpretowaniu prawa przez sędziów rodzinnych, mały obiektywizm
        badań oceniających więź ojca z dzieckiem w rodzinnych ośrodkach
        diagnostyczno-konsultacyjnych, utrudnianie kontaktów z dzieckiem
        przez byłe życiowe partnerki czy nawet „trening nienawiści”."


        Próbowałem nieporadnie przekonać kiedyś, że są ojcowie dla których
        największym dramatem jest odebranie dziecka z którym (jak uważają)
        mieli lepszy kontakt emocjonalny (obustronnie) niż matka.
        Matka odchodząca z dzieckiem do nowego związku nie patrząc na
        uczucia ojca zabierać może dziecko z kilku pobudek:
        - po prostu bardzo kocha dziecko i jak sądzi, jest to najlepsze
        wyjście dla wszystkich,
        - bo chce w ten sposób pokazać otoczeniu że odchodząc do kochanka
        nie jest tą złą,
        - bo chce alimentów.

        Poraża mnie jedynie wciąż ta niesprawiedliwa, oparta na stereotypach
        dysproporcja w orzekaniu przyznania dziecka matce i ojcu...
        • z_mazur Re: dziecko z tatą 14.06.08, 18:12
          Stefan, pań na tym forum nie przekonasz. W większości jednak dotknęła je sytuacja w której ojciec zniknął z życia ich i ich dzieci, więc tak postrzegają większość facetów i innych ojców.

          A co do Ciebie, to myslę, że w przypadku Twojej żony:

          > - bo chce w ten sposób pokazać otoczeniu że odchodząc do kochanka
          > nie jest tą złą,

          ten cytat jest chyba najbardziej adekwatny.

          Ona możeby i zostawiła Ci dziecko, tylko co by na to powidziała opinia społeczna. Ona się boi pewnie tego całkowitego potępienia. Nie dość, że odchodzi od męża, to jeszcze "porzuca" dziecko. Więc postanowiła uniknąć przynajmniej części tego odium.
          • akacjax Re: dziecko z tatą 15.06.08, 12:08
            z_mazur napisał:

            > Ona możeby i zostawiła Ci dziecko, tylko co by na to powidziała opinia społeczn
            > a. Ona się boi pewnie tego całkowitego potępienia. Nie dość, że odchodzi od męż
            > a, to jeszcze "porzuca" dziecko. Więc postanowiła uniknąć przynajmniej części t
            > ego odium.

            Ten tekst jest bez sensu. Nie wiemy, co myśli, co chce jego zona, bo ona tu nie pisze.
            Stefan dowie się jak to wygląda w sądzie. Choć może sam nie wystąpi o przyznanie prawa do opieki-nie wiem, czy pisał już gdzieśjaką decyzję podjął?

            Co do wspomnianej pracy magisterskiej i przyznawania ojcom opieki-czy jest gdziekolwiek w statystykach-niektórzy je lubią i mają dostep do czasm całkiem tajnychwink napisane ilu ojców występuje tak naprawdę o prawo do opieki nad dzieckiem, dziećmi...w świetle ilości rozwodów małż., posiadających małoletnie dzieci?
            Bo co innego mówić rodzinie-sąd mi nie przyznał, a co innego wystapić o to do sądu.
            Co do 2006 roku-zwiększenie orzeczeń rozwodów wynika z prostej przyczyny-przyspieszenie prac sądów przez likwidację spraw pojednawczych.

            • z_mazur Re: dziecko z tatą 15.06.08, 17:32
              A co w tym tekście jest bez sensu.
              Napisałem, że to przypuszczenie, wydaje Ci się aż tak absurdalne?

              Z przeprowadzonych badań wynika, że część kobiet właśnie w podobnej sytuacji jak żona stefana pozostawiłaby dziecko pod opieką ojca, przynajmniej na jakiś czas, ale boją się potępienia przez otoczenie. No bo co to za wyrodna matka co porzuca dziecko.
        • lampka_witoszowska Re: drobna uwaga 14.06.08, 21:58
          to nieprawda, że wizerunek Boga opiera się na wizerunku ojca
          najczęściej opiera się an wizerunku surowszego rodzica

          czytałam, szukałam i wiem
        • lampka_witoszowska Re: dziecko z tatą 14.06.08, 22:04
          aha, i mnie poraża to, co wszyscy zamieszani muszą przejsc, z
          dzieckiem na czele i tym, co przeżywa osoba pozbawiona codziennosci
          z dzieckiem, jeśli naprawdę czuje sie zaangażowana sad
          to jakis kosmiczny koszmar!
          do tego jeśli matka jest równie zaangażowana i zostaje z dzieckiem
          na co dzień, to serce pęka, jak widzi, co dzieje się z dzieckiem sad
          i na głowie staje, żeby dziecko nie odczuło - lub odczuło jak
          najmniej - rozpad rodziny...

          o niezaangażowanych czy wojujacych dzieckiem chocby w celu pokazania
          siebie w dobrym świetle nie mówię, ale reszta... życie staje na
          głowie i wszyscy cierpią

          proszę to brac pod uwagę w miarę możliwości osobistych...
        • young_and_bored Re: dziecko z tatą 15.06.08, 13:57
          stefanbatory45 napisał:

          > Poraża mnie jedynie wciąż ta niesprawiedliwa, oparta na
          stereotypach
          > dysproporcja w orzekaniu przyznania dziecka matce i ojcu...


          Nie przerażaj się tak, ta praca jest tendencyjna, bo wyraźnie jest
          streszczeniem punktu widzenia organizacji skupionych wokół działań
          na rzecz praw ojca na prawa ojca.
          To jest trochę tak, jakby napisać o tym co samotne matki, które mają
          problemy z egzekucją alimentów - myślą na temat samotnego
          macierzyństwa i egzekwowalności alimentów.
          Ja nie twierdzę, że historie przedstawione przez autorkę są
          nieprawdziwe - są prawdziwe. Ale chodzi o to, że to jest kolejna
          publikacja na temat poszanowania praw ojca w Polsce, a nie praca
          naukowa oparta na rzetelnych badaniach, na metodologii, na analizie.

          Weźmy coś z podsumowania:

          "Wydaje się, że aktywność mniejszości seksualnych w walce o swoje
          prawa może wkrótce doprowadzić do regulacji prawnych, dzięki którym
          homoseksualiści będą mogli adoptować dzieci, podczas gdy naturalni
          ojcowie wciąż będą się borykać z wyegzekwowaniem nieskrępowanych
          kontaktów z własnymi."

          A co mają prawa homoseksualistów do przedmiotu badań autorki i komu
          się wydaje - autorce pracy, czy może panom z FOPPS (Fundacja Ojców
          Pokrzywdzonych przez Sądy) ? I tak teza po tezie, wskaźnik po
          wskaźniku - wszystko wygląda na żywcem wyjęte z ust liderów
          organizacji ojcowskich. To nie jest poważna praca naukowa, warto ją
          sobie przemyśleć, ale nie warto bezkrytycznie przyjmować jako
          obiektywny opis rzeczywistości.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka