Co sprawiło, że zdecydowaliście się na rozwód? Chodzi mi o ten impuls, który ostatecznie zaważył, coś, co przelało "czarę goryczy" .Nie wiem, czy się dobrze wyraziłam...Jestem już kilka lat po ślubie, jest źle...Nie ma jakiejś patologii typu alkohol, bicie itp. Są awantury, kompletny brak szacunku, pyskówki itp. Chcę rozwodu, ale odczuwam coś w rodzaju paraliżu na samą myśl o zakomunikowaniu mojemu M., że chcę się rozstać. Po prostu mnie zatyka i koniec.
Czy u was to była jakaś długa rozmowa z partnerem, czy może "jakoś tak wyszło" przy kłótni...?
Pytanie może bez sensu, zaraz mnie Tri ochrzani

, ale chcę wiedzieć, czy to tylko ja jestem taka "niemota", czy może jest nas więcej?