Dodaj do ulubionych

jestem nowa i jeszcze w szoku :(

26.06.08, 17:04
Witam, na razie mi nieswojo pisac i czytac. Ciagle nie wierze, ze to mnie
dotyczy. Maz ode mnie odchodzi. Jestesmy w trakcie pisania pozwu z orzekaniem
o winie (jego winie i maz tak chce zeby bylo). Mam 2 letnia coreczke. Bardzo,
bardzo sie boje... mam ataki paniki, dusze sie. Musialam siegnac po leki
antydepresyjne. Nie mam wspracia w rodzinie. Bede tu teraz codziennie. Chyba
latwiej razem.
Obserwuj wątek
    • przed.brama Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 26.06.08, 17:07
      Przeżyjesz, choć cienko to wygląda z dzisiejszej perspektywy. Na
      początek postaraj się powstrzymać wyobraźnię. Najbardziej potrafimy
      nastraszyć się sami.
      Trzymaj się
    • bozenadwa Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 26.06.08, 17:20
      Satin witam Cie i mocno przytulam .Rozumiem ,ze Ci nieswojo,To tak
      na poczatku ,prawie wszyscy tutaj przechodzili to co Ty teraz ,wiec
      niczemu sie nie dziwia i wszystko sa w stanie zrozumiec,Teraz jestes
      w szoku i nie potrafisz sobie wyobrazic ,ze wrocisz do siebie.Ja to
      samo czulam pol roku temu ,To sa takie etapy ,ktore trzeba niestety
      przejsc ,Nie wiem ,jak odbierasz to co pisze ,ale uwierz mi jestem Z
      Toba ,bo tez mi sie kiedys swiat zawali.Dzisziaj potrafie sie
      smiac ,zartowac ,i nawet cieszyc sie z tego ,ze jestem sama,No nie
      zawsze ,ale coraz czesciej ,Wszyszy podobnie czujemy ,i nawzajem sie
      tutaj wspieramy ,i to pomaga ,Bedzie dobrze uwierz mi chosiaz
      wiem ,ze teraz wydaje Ci sie to niemozliwe,Pisz tutaj ,moze masz
      chosiaz przyjaciolke ,ktorej moglabys sie wygadac ,Dobrze jest jak
      nie jest sie samemu ,Pozdrawiam Cie serdeczniei zycze duzo sily.
    • maza15 Re: Witaj Satin 26.06.08, 17:21
      czytaj i pisz.To forum pomaga.
      • sagaretia Re: Witaj Satin 26.06.08, 17:34
        Pisz i wiedz,że smutek z kimś dzielony jest połową smutku.....
        a nas tu taka masa ,że jak go zaczniemy dzielić i dzielić to dla Ciebie już nic
        nie zostanie ....i o to chodzi wink
        I spróbuj zajmować ręce i myśli czymś(czymkolwiek), a przy 2 latku to zajęć nie
        brakuje i dobrze że jest zaraz lato - wychodźcie z maluszkiem dużo na
        powietrze,nie unikaj ludzi bo potem będzie trudniej. Byle się nie dać wciągnąć w
        wir przygnębiających myśli.
        A jak będziesz czuła ,ze Cię jednak wciąga to pisz -tutaj zawsze ktoś znajdzie
        się z zapasowym kołem ratunkowym (życzliwym słowem).
        Pozdrawiam i głaskam smile
        • jarkoni Re: Witaj Satin 26.06.08, 18:04
          Łatwo się domyślić, że samo rozstanie i same jego początki są najtrudniejsze.
          Mądrzy ludzie twierdzą, że da się to porównać ze śmiercią najbliższej osoby.
          Podstawowa pomoc i podpowiedź - już to chyba Panie napisały - dziecko i nie
          uciekać od przyjaciół, od ludzi ogólnie, nie zamykać się w tym durnym kokonie
          zmartwień. Od zmartwień może na razie zbytnio uciec się nie da(ze wskazaniem na:
          NA RAZIE), ale od odcinaj się od ludzi, wręcz przeciwnie- spotykaj się z
          przyjaciółmi. I hmm, może bardziej takimi bardziej swoimi, niż mężowymi albo
          wspólnymi, ale niepewnymi co do opinii o waszym rozstaniu. Bo to bardziej
          zaszkodzi niż pomoże..
          • mary171 Re: Witaj Satin 26.06.08, 18:54
            Pisz ile chcesz. Jesteśmy z Tobą bo większosc z nas na poczatku też tak się
            czuła jak Ty i też nie wierzyliśmy ze bedzie dobrze. A jest. Przytulam Cię i sły
            życzę.
            • jarkoni Re: Witaj Satin 26.06.08, 19:06
              cytat mój: " Od zmartwień może na razie zbytnio uciec się nie da(ze wskazaniem na:
              NA RAZIE), ale od odcinaj się od ludzi"

              OCZYWIŚCIE miało być: nie odcinaj się od ludzi. Czasem trzeba przeczytać co się
              wysyła.
              Trzymaj się..
              • teuta1 Re: Witaj Satin 26.06.08, 19:16
                Mi też się wydawalo, że to mnie nie dotyczy... też nagłe ataki
                paniki i duszności - na ulicy, na placu zabaw. Teraz czasem złość i
                smutek i poczucie krzywdy. Do mnie dopiero teraz dociera, że to
                wszystko się rzeczywiście stało, a minęło pół roku. Trzymaj się, baw
                dużo z dzieckiem, staraj myśleć o pierdołach - że te zielone liście
                na tle nieba wyglądają pięknie. Skupiaj się na szczegółach i wychodź
                do ludzi. Opowiadaj przyjaciołom, będzie lżej. Pozdrawiam. Agnieszka
                • kasiula_28 Re: Witaj Satin 26.06.08, 19:44
                  Cześć,też jestem nowa i tez myślałam,że mnie to nie będzie dotyczyło,tylko że u
                  mnie to ja chcę rozwodu a mąż nie i też już mam tego dosyć,ale podobno wszystko
                  można przeżyć... trzymaj się cieplutko,nie jesteś sama
    • katarzynka.30 Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 26.06.08, 23:22
      witaj satin
      trzymam za Ciebie kciuki,
      byłam w podobnej sytuacji, też mam 2 letnią córuchnę, mąż zostawił
      mnie kiedy miała 2 miesiące, skutki stresowej sytuacji takie same
      jak u Ciebie
      stan aktualny : jest nieźle, choć cały czas pracuję (cholernie
      ciężko) żeby było doskonale!
      najważniejsze to nie skupiac się cały czas nad tym (myśleniem),
      zająć się czymś (dla mnie powrót do pracy po macierzyńskim był
      lekiem na całe zło),
      no i wyjść do ludzi - nie wiem jak u Ciebie dla mnie było to
      największym problemem, na początku do wszystkiego się zmuszałam,
      no i trzeba samemu sobie kibicować- ja również nie miałam wsparcia
      ze strony rodziny (mieszkam sama kilkaset kilometrów od rodziców)
      jeśli jestes ze śląska to deklaruję swoją pomoc - taką bardziej
      realną, a jeśli z dalszej okolicy to wirtualną smile


      -------------------------------------------------------------------
      Do the one thing you think you cannot do. Fail at it. Try again. Do
      better the second time. The only people who never tumble are those
      who never mount the high wire. This is your moment. Own it.
      • d234 Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 27.06.08, 08:11
        Dzisiaj jesteś Nowa, a już za kilka dni będziesz zaliczona do starych. Tak
        szybko powiększa się Nasze grono (czy z tego powodu cieszyć się czy płakać?).
        Ten portal i przynależność do niego bardzo szybko wciąga. Ja podczytywałam go od
        lipca ubiegłego roku, zanim zaczęłam w nim pisać. Siedzę na internecie, kiedy
        tylko mogę, a i pośmiejemy się i pożartujemy, a czasami siebie nawzajem mocno
        wspieramy. Bo my wiemy co kto inny przechodzi, to też było nasze.
        Ale Witaj w Klubie
    • satin04 Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 27.06.08, 10:19
      Jestescie kochani. To tak bardzo pomaga. Ze jest ktos, kto przeczyta i rozumie i
      nie zadaje setek pytan, ale dlaczego? ze to nie tak wygladalo, ze to...ze tamto.
      Ja bardzo potrzebuje Waszego wsparcia. Bede pewnie zadawac duzo pytan. Znam
      zasady forum, najpierw poszukam w archiwum smile.
      • bozenadwa Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 27.06.08, 10:46
        Zasady ,zasadami ,ale jak bedziesz juz potrebowac odpowiedzi ,to wal
        smialo,Kto bedzie w stanie odpowiedziec mto Ci na pewno
        odpowie.reszte doczytasz w archiwum.
      • przed.brama Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 27.06.08, 12:05
        satin04 napisała:

        > Bede pewnie zadawac duzo pytan. Znam
        > zasady forum, najpierw poszukam w archiwum smile.
        To się nazywa ambicja!
        • agusia75 Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 14:37
          Hej smile ja nie jestem "nowa" chociaż tu wcześniej nie pisałam,
          dopiero dzisiaj. Trzymajcie się smile będzie dobrze, chociaż ja nadal
          (po ponad roku od rozwodu) mam czasami straszne "dołki". Po prostu
          zniszczyło mnie to psychicznie

          Agata
          • przed.brama Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 14:45
            agusia75 napisała:

            > Po prostu
            > zniszczyło mnie to psychicznie
            Trochę rozchwierutało i tyle.smile
    • a.b1 Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 14:58
      witaj
      jeśli moge coś poradzić, to najpierw uporaj się ze zdrowiem a potem
      napisz pozew, jeśli Cie stać to zapłać i niech w tym pogrzebie
      prawnik, bo szkoda Twoich nerwów i taplania się
      jeśli bedziesz miałą pytania to pisz, na pewno znajdzie się ktoś kto
      odpowie
      aaaaaaaaa
      czasami nam na forum nerwy puszczają.....nie nalezy się tym
      przejmować
      wink
      pozdrawiam
      ps pewnie to już przeczytałaś kilka razy, ale naprawde za pare
      miesięcy bedzie to wyglądac o wiele lepiej
    • hela37 Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 15:23
      Bardzo chciałabym Ci pomóc ale na to jedynym lekarstwem jest czas.U mnie było
      podobnie, byłam w tak silnym stresie że przyplątały sie i zapalenie płuc i
      anemia,potem rozstrój żołądka,problemy ze snem z kręgosłupem.Żyłam jak w amoku
      ale czas i ,,dobrzy ludzie'' zrobili swoje.Jeszcze teraz po 3 latach dopada mnie
      czasami stres, zwłaszcza ja ex wyskoczy z nowym kopniakiem/ a ciągle powtarza że
      to ja go dręczę i nie moge sie odczepić/ ale o mniejszym natężeniu.Jest ciężko
      ale da sie przeżyć.Wytrwasz.Buziaki i pamiętaj że jesteśmy z Tobą.
    • irena815 Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 16:58
      Witaj satin.Bardzo Ci współczuję,bo sama przechodzę piekło,ale trochę inne.Mąż chce ze mnie zrobić służącą(dosłownie)A jak mi się nie podoba,to mam spier.....z domu.Po 20 latach razem spędzonych.Po wychowaniu syna.który ma 18 lat.Po praniu ciuchów,gotowaniu co dzień obiadków,robieniu innych posiłków-zbuntowałam się i kazałam talerz po sobie sprzątać.Po którejś z kolei awanturze każe mi iść,jak nie chcę po nim robić.Wiesz, jakie to bolesne.A ja nie mam gdzie pójść,rodzina mieszka ode mnie 600 km.nie mam się komu wyżalić,bo jest mi wstyd.Dlatego też szukam jakiegoś kontaktu z ludźmi,chociaż przez net.Nie poddawaj się,odrzuć tabletki,bo masz małe dziecko i za każdym razem powtarzaj sobie-ja mam żyć dla kogo.Muszę być zdrowa,bo muszę wychować to maleństwo.Głowa do góry i myśl o dziecku.Pozdrawiam bardzo serdecznie,i życzę wytrwałości w tych ciężkich chwilach.
      • a.niech.to Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 17:40
        irena815 napisała:

        > nie mam gdzie pójść
        Czy aby na pewno nic się nie da zrobić?
        > nie mam się komu wyżalić,bo jest mi wstyd.
        Powody do wstydu ma Twój m, nie Ty.
        Witaj na Forum!
        • irena815 Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 17:55
          a.niech.Również Ciebie witam.Myślisz,że On się będzie wstydził,coś Ty,nigdy w to nie uwierzę.On wie,że ja nikomu nie powiem,jak faktycznie jest między nami,bo nigdy się nie skarżyłam,a co przeżyłam to moje.Jestem z problemem sama,no syn mnie podtrzymuje na duchu,i tylko wzdychamy,żeby się gdzieś wyprowadzić,ale za co.Ja zarabiam 1500,-to nawet na wynajem by mi nie starczyło.Pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie i dzięki za zrozumienie.
          • a.niech.to Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 19:22
            irena815 napisała:

            > Myślisz,że On się będzie wstydził,coś Ty,nigdy w t
            > o nie uwierzę.
            Nawet mi przez myśl nie przeszło, że Twój m jest zdolny do bodajże
            zawstydzenia z powodu traktowania Cię w opisany sposób. Chciałam
            jedynie dobitnie powiedzieć, że Ty nie masz żadnego powodu do
            wstydu, więc śmiało możesz rozmawiać z ludźmi o swojej sytuacji.
            Spróbuj, a przekonasz się, że nie spotkasz się z dezaprobatą, a
            psychicznie poczujesz się lepiej.
            Wyczyny Pana Męża świadczą o nim, nie o Tobie. Sama przyjmujesz za
            nie odpowiedzialność bez żadnego, sensownego powodu. Tak widzą
            układy podobne do Twojego postronne osoby.
            > On wie,że ja nikomu nie powiem,jak faktycznie jest między nami,bo
            > nigdy się nie skarżyłam,a co przeżyłam to moje.
            Tym bardziej pozwala sobie na uwłaczające zachowania. Dzielenie
            cierpienia zmiejsza jego ciężar. Lepiej, żebyś miała cząstkę
            tego "co Twoje" niż kompletny, nagromadzony balast cierpienia.
            > Jestem z problemem sama,
            Jeszcze chwila a za towarzyszkę będziesz mieć depresję bądź nerwicę.
            > syn
            > mnie podtrzymuje na duchu,i tylko wzdychamy,żeby się gdzieś
            wyprowadzić,ale za
            > co.Ja zarabiam 1500,-to nawet na wynajem by mi nie starczyło.
            Nie wiem, skąd jesteś, ale wymieniona kwota nie jest wcale tak
            tragicznie mała, przynajmniej jak na moje 100-tysięczne miasto.
            Żal mi Twojego syna, bo obarczasz go problemami, które nie powinny
            go dotyczyć. Zanurzona w samotności zapomniałaś, że dziecko nie jest
            najwłaściwszą osobą, u której rodzic ma prawo szukać wsparcia w
            swoich problemach małżeńskich.
            Nie traktuj mojego postu jako ataku na Ciebie. Prezentuję Ci jedynie
            spojrzenie z boku, rzecz jasna nie pozbawione sympatii i
            zrozumienia.smile

            • irena815 Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 19:42
              a.niech.to.Ja syna nie obarczam Broń Boże swoimi problemami,ale to się dzieje przy nim. Nieraz mówię,ach synku,tata ma zły humor.I nie uwierzysz,jak on wtedy wyznaje-jak ja go nienawidzę.Mój stary wręcz przy nim okazuje nienawiść zarówno do mnie,jak i do niego.1500,-to jest naprawdę mało na wynajem,przeżycie cały miesiąc i syn jest w klasie maturalnej potrzebuje na swoje wydatki.A ja nie wyciągnęłabym ręki do starego nigdy.A ja dziękuję Ci za porozmawianie ze mną.Jesteś pierwszą osobą przed którą się otworzyłam.Ale już więcej nie będę opisywała mojego życia,bo to jest pasmo nieszczęść.Pozdrawiam
              • bozenadwa Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 19:48
                Witaj irenko ,nie musisz sie obawiac ze tutaj sie otworzylas ,kazdy
                z nas ma mniejsze lub wieksze problemy ,i opisujemy tutaj wzajemnie
                sie wspierajac.Przed Toba droga ku wyzwoleniu od tyrana ,ale musisz
                tego chciec ,ja mam trojke dzieci 52 lata o dopiero teraz znalazlam
                parace i to w niepelnym wymiarze godz, Twoj syn napewno to wszystko
                przezywa ,i bedzie mialo na to na niego wplyw w
                przyszlosci ,jeslichcesz to mozesz napisac do mnie na privmczyli na
                poczte gazetowa,pozdrawiam Cie.
                • irena815 Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 19:55
                  Witaj bozenadwa.Jesteśmy w tym samym wieku,więc na pewno rozumiesz mnie.Tylko
                  nie mów mi,że to się odbije na moim synu,bo bym nigdy sobie tego nie
                  podarowała.Dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam.Ja nie wiem jak to się pisze na tę
                  pocztę.Ja tu jestem pierwszy dzień.Nie umiem się tu wcale poruszać.
                  • a.niech.to Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 20:11
                    irena815 napisała:

                    > nie mów mi,że to się odbije na moim synu,bo bym nigdy sobie tego
                    nie
                    > podarowała.
                    Bożena dobrze wie, co mówi.
                    Dorastanie w nienawiści zagraża normalnemu kształtowaniu się
                    osobowości młodego człowieka. Nie chcę być złym prorokiem, ale być
                    może syn będzie miał do Ciebie w przyszłości wielki żal, że
                    dozwoliłaś, aby uczestniczył w bardzo trudnym związku swoich
                    rodziców i żył w nienormalnej rodzinie.
              • a.niech.to Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 19:57
                Syn dorasta w nienawiści. Nie wiem, czy to nie najpoważniejszy
                powód, aby pomimo wszystko rozważyć wszelkie, nawet na pozór
                nieprawdopodobne rozwiązania sytuacji, w jakiej żyjecie.
                Nienawidzieć własnego ojca to straszny ciężar, dzień po dniu, minuta
                po minucie.
                Nie mogę się zgodzić, że Twojemu m należałoby się zwolnienie z
                obowiązku prawnego utrzymywania potomka, pokąd ten nie zakończy
                edukacji. Alimenty to obowiązek prawny spoczywający na obojgu
                rodzicach. Nie ma tu miejsca na wyciąganie ręki, dziecku się po
                prostu należy, czego nie wolno mylić z łaską.smile
                Gdybyś miała ochotę netowo się wygadać, możesz odezwać się na priv.
                Pozdrawiam
                • bozenadwa Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 20:06
                  Irenko w googlach piszesz gazeta poczta ,potem sie logujesz i
                  piszesz np, do mnie na taki adres ,,bozenadwa@gazeta.pl Tylko
                  muszisz sie zalogowac aby zalozyc skrzynke ,do aniechto taki
                  adres a,niech.to@gazeta.pl Pisz ,to co bedziemy mogly Ci
                  doradzic napiszemy ,I nie boj sie ,ja tutaj jestem od pol roku i tez
                  na poczatku nie wiedzialam jak sie wysyla poczte,I tez myslalm to co
                  ty ,ze moze ja przesadzam ??i pisze nipotrzebnie,Dobrze .ze tutaj
                  trafilas,Tu sa wspaniali ludzie,nie jestes juz sama,
                  • a.niech.to Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 20:13
                    Powątpiewam, że jestem w stanie cokolwiek sensownego doradzić, ale
                    zrozumienie dla Ireny jest u mnie gwarantowane.smile))
                    • irena815 Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 20:25
                      Ślicznie dziękuję koleżanki za zrozumienie mojej durnej sytuacji.Ale chyba
                      niepotrzebnie zawracam Wam głowę moimi pierdołami.Już mi lżej ,jak się trochę
                      wygadałam,ale dalsze roztrząsanie mojego życia jest chyba z mojej strony nie na
                      miejscu.muszę przemyśleć,czy powinnam moje dalsze straszne kwestie wyciągać na
                      forum.Nawet nie wiecie,jak pomogłyście mojej zwichrowanej psychice.Dzięki i
                      pozdrawiam Was bardzo serdecznie.
                      • a.niech.to Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 20:34
                        Twoja sytuacja nie jest "durna", jest jedną z trudnych, w jakie
                        obfituje życie. Być może najtrudniesza.
                        Zwichrowanie psychiki to nasza specjalność.
                        Zawsze możesz skorzystać z gazetowej poczty.smile
                      • panda_zielona Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 20:45
                        irena815 napisała:

                        > Ślicznie dziękuję koleżanki za zrozumienie mojej durnej
                        sytuacji.Ale chyba
                        > niepotrzebnie zawracam Wam głowę moimi pierdołami.Już mi lżej ,jak
                        się trochę
                        > wygadałam,ale dalsze roztrząsanie mojego życia jest chyba z mojej
                        strony nie na miejscu.muszę przemyśleć,czy powinnam moje dalsze
                        straszne kwestie wyciągać na
                        > forum.Nawet nie wiecie,jak pomogłyście mojej zwichrowanej
                        psychice.Dzięki i
                        > pozdrawiam Was bardzo serdecznie.

                        Samo wygadanie z pewnością też pomaga i to co piszesz wcale nie są
                        pierdoły.Jesteś w samym środku przemocy psychicznej i od Ciebie
                        tylko zależy czy zostawisz sprawy swojemu biegowi,czy zaczniesz
                        działać aby się nie dać przemocowcowi.pozdrawiam
    • juztylkomama Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 30.06.08, 22:35
      satin04 napisała:

      > Witam, na razie mi nieswojo pisac i czytac. Ciagle nie wierze, ze to mnie
      > dotyczy. Maz ode mnie odchodzi. Jestesmy w trakcie pisania pozwu z orzekaniem
      > o winie (jego winie i maz tak chce zeby bylo). Mam 2 letnia coreczke. Bardzo,
      > bardzo sie boje... mam ataki paniki, dusze sie. Musialam siegnac po leki
      > antydepresyjne. Nie mam wspracia w rodzinie. Bede tu teraz codziennie. Chyba
      > latwiej razem.
      Na pewno znajdziesz tu osoby,które zechcą Ci pomócsmileJa juz drugiego dnia przypomniałam sobie,że potrafię sie uśmiechnąć.I masz rację,razem łatwiej.
    • ola-27 Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 11.08.08, 23:22
      Witaj Satin smile
      Napisałaś wiadomość ponad miesiąc temu i mam nadzieję, że trochę
      lepiej się już czujesz. Przykro mi, że do tej trudnej sytuacji
      doszły jeszcze ataki paniki - mnie też one męczą. Jestem w trochę
      innej sytuacji - ja odeszłam od męża 2 tyg temu i wreszcie czuję się
      wolna, choć ostatnio samotna i zagubiona. Odeszłam od niego bo
      zmianił się w tyrana, traktował mnie jak sprzątaczkę, swoją
      własność. Nie mamy dzieci, byliśmy (właściwie nadal jesteśmy)
      małżeństwem zaledwie rok... Płacę teraz za własną naiwność.
      Masz dla kogo żyć, córka jest Twoim celem i wierz mi - dla niej
      znajdziesz siłę, o której być może jeszcze nawet nie wiesz.
      Powodzenia i głowa do góry smile
      • jarkoni Re: jestem nowa i jeszcze w szoku :( 12.08.08, 02:15
        Satin i Irena, ja tam jestem facet, a oni podobno nie za bardzo potrafią uczucia
        okazywać(albo nie chcą)..
        A teraz po prostu nie wiem co powiedzieć i jak usprawiedliwiać Waszych...(miałem
        napisać mężczyzn, mężów, facetów, chłopów albo coś podobnego, ale wstyd)..
        Moja opinia: z ekstremistami szybko kończyć..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka