Dodaj do ulubionych

Kłamasto...

06.07.08, 17:47
Jak ktoś nowy, to przypomnę że moje przyrodnie rodzeństwo
dowiedziało się o moim istnieniu po śmierci ojca, tj...3 lata temu.A
rok temu mnie odnależli.Zadzwoniłam do nich w dzień pogrzebu
najstarszego z nich (popełnił samobójstwo).Wtedy dowiedzieli się że
mają jeszcze jednego brata.
Wczoraj się spotkaliśmy.
Nie było to łatwe spotkanie.Chyba wszyscy mieliśmy wrażenie
uczestniczenia w żenującym sitkomie.
Ale mam takie przemyślenia dotyczące tego spotkania.
Kłamstwo.
Kłamstwo powoduje że wszystko co było dotąd dobre, staje się
ściemą.Kłamstwo pożera wszystko.Jak nic innego.
Nawet mordercę można pamiętać dobrze...z kłamcą nawet te wspomnienia
budzą obrzydzenie.I nigdy nie jest za póżno na prawdę...jak daleko
byśmy nie zaszli w kłamaniu.Nigdy nie jest za póżno...aż do śmierci.
Obserwuj wątek
    • manderla Re: Kłamasto... 06.07.08, 18:11
      Tak. W całej rozciągłości.
      Się zgadzam.
      Boszszszszsze, jak ja nienawidze kłamstwa, krecenia i owijania w
      bawełne, pozorów i całego tego gówna. Nienawidzę!!
      Miałam juz takie sytuacje, że widziałam, ze jak exiowi zadam
      pyutanie, aon zełże prosto w oczy. Wiec, aby sie nie narazac na
      kłamstwo, nie narażac sie samej, ani , aby jego nie zmuszać do
      kłamstwa swoimi pytaniami (bo wiedziałam ze i tak zerłże), przyjęłam
      postawę niezadawania pytań. A wz wiazku z tym, skonczyły sie
      rozmowy, dyskusje itp. Bo po co mam o cokolwiek pytac, jak i tak
      skłamie? Zatem pytanie go o cokolwiek jest bez sensu. Bo odpowiedz,
      tez bedzie bez sensu;. Tak sie skonczyły rozmowy, dyskusje i
      wszelkie zapytania. Wszystko sie skonczyło.
      Niech boli, niech nawet krzywdzi w jakiś sposob ta prawda, ale niech
      bedzie. Wtedy się ma punkt oparcia. Punkt startowy do rozmowy.; do
      dyskusji. Do, nawet, oceniania.
      Kłamstwo jest manipulacją. Wynika ze słabości. Z niewiary. Z
      interpretacji sytuacji na podstawie kłamliwej oceny przesłanek. Z
      niewiary, nieznajomości drugiego człowieka, któremu się kłamie. Jest
      tez okłamywanie, czy zaklinaniem rzeczywistości.
      Nie wróży dobrze na przyszłość.

      • sylwiamich Re: Kłamasto... 07.07.08, 06:10
        manderla napisała:
        > Boszszszszsze, jak ja nienawidze kłamstwa, krecenia i owijania w
        > bawełne, pozorów i całego tego gówna. Nienawidzę!!


        Nosmile))Czasami bywa to nazywane "nie chciałam/em Ciebie
        skrzywdzić/denerwować/obciążać", czasami dobrym wychowaniem,czasami
        znieczuleniem.
        Ale jest druga strona prawdy...poszukiwanie prawdy za wszelką cenę,
        chamstwo i hucpa, brak delikatności i wścipstwo, szukanie w innych
        gówna w imię prawdy, zakrywanie prawdą nieumiejętności wzięcia
        odpowiedzialności za swoje czyny.Boszeee...tyle błędów popełniłam.
        Kiedyś skłamałam z rozmysłem, naprawdę, ze stachu i
        cwaniactwa.Chciałam dowiedzieć się prawdy kłamiąc i
        podpuszczająć.Kłamiąc w bardzo ważnej sprawie. Moje kłamstwo
        ujawniło kłamstwo, czy raczej prawdę...
        Trudno mi sobie to darować. Męczyłam się.
        Moja wychowanka opowiadała mi, jak będąc naćpaną, została
        zgwałcona.Nie wzywała pomocy.Czuła się poza prawem.Ją to otrzeżwiło,
        poszła na terapię.Ilu z nas miewa takie refleksje?
    • bozenadwa Re: Kłamasto... 06.07.08, 18:14
      Sylwia ,straszne to jest co napisalas.Dlatego dla mnie ,jest wazna
      prawda ,taka prosta normalna prawda.Nienawidze sciemniania ,obludy a
      nawet kreowania sie na kogos innego ,Czasami moze ,sie wydawac,ze
      mam naiwnosc dziecka ,ale wole to ,niz ulude zycia jakie niesie
      jakiekolwiek klamstwo. Dlatego moze ,tak trudno mi teraz przyjac ,to
      co zrobil moj m.i.czasami zastanawiam sie ,chosiaz uciekam
      momentalnie od takich mysli ,zeby mnie nie zabily,zastanawiam sie od
      kiedy klamal,czy to bylo tak zawsze ,czy tylko teraz ,a moze od
      dwoch ,czterch ,czy 20 lat ?? nie wiem ,ufalam mu ,chociaz
      wiedzialam ,ze lubi cyganic ,wymyslac ,kreowac sie na kogos
      innego ,szpanowac,ale wierzylam ,ze w kwestiach zasadniczych zyje
      poprostu w prawdzie .,Jestem przekonana ,ze nie da sie tak ,ze teraz
      tylko troche pocyganie ,teraz jakies male klamstewko nic nie
      znaczace,teraz cos poudaje ,bo potem granica sie przesuwa,i
      wyjdzie,ze nawet w kwestiach zasadniczych pozwolimy sobie na
      oblude ,klamstwo ,no bo nikt nie wie ,nikt sie niedowie ,a mnie sie
      poprostu wygodniej tak zyje.Jaka ktrotkowzrocznosc . Jest
      nawet ,tyle przyslow ,zwiazanych z tym wlasnie problemem,.Trzeba
      sluchac uszami ,i sercem i patrzec oczami ,a nie swoim egoizmem.
      • zielona_ropucha Re: Kłamasto... 06.07.08, 18:17
        Najgorsze to oszukiwać siebie...
        • zuza145 Re: Kłamasto... 06.07.08, 18:24
          mój nigdy nie kłamał- jak raz skłamał- skapowałam natychmiast a on
          kłamał dalej.
          Zeszzzz- jakie to dziwne- tyle lat mnie znał i wiedział że
          bezbłędnie czuję i wiem- to głupota dopiero- wciskać kit osobie
          wiedzącej.
          wręcz gryząc jabłko mówić- nie lubię jabłek.
          Teraz będzie musiał z tym żyć- on.
          Ja się uporałam prawie.
          On- ucieka nadal od takiej świadomości- a ja pracuję nad utrzymaniem
          opinii- że to jego problem.
          Idzie mi coraz to lepiej.
          • anetta75 Re: Kłamasto... 06.07.08, 20:08
            mój m. kłamał od samego początku. To obrzydliwe i teraz po 10 latach razem nie
            ma nawet wspomnień - dobrych wspomnień, bo każde jest podszyte kłamstwem i fałszem.
            Ciężko mi, lażdy dzień to takie życie od chwili do chwili i wieczoran radość, że
            wreszcie sen i kolejny dzień minął...
    • nangaparbat3 Re: Kłamasto... 06.07.08, 20:19
      Dla mnie to bardziej "tajemnce rodzinne" - ktorych nienawidzę.
      Robie co mogę, zeby córka nie była w nie wikłana - ale w niektore sama jestem, a
      w rodzinie exa aż sie roi.
      Za to wczoraj ucieszyłam sie - corka zrobiła mnie i mojej mamie awanturę pod
      tytułem: a dlaczego ja o tym nie wiem - a chodziło o przedwojenny rozwód i
      przyrodnie rodzeństwo w dalekiej rodzinie, w pokoleniu jej dziadków.
      I bardzo sie ucieszyłam, ze sie awanturuje.
      • dsz27 Re: Kłamasto... 06.07.08, 21:11
        Ja dopiero teraz widzę, że ex kłamie i czuję się z tym fatalnie. Dlatego
        przestałam pytać a jak już mnie najdzie staram się ograniczać i nie dopytywać.
        Bo nie ma po co...straszny syf...
    • panda_zielona Re: Kłamasto... 06.07.08, 21:14
      Strasznie to wszystko zagmatwane.A wiadomo,że prawda zawsze kiedyś
      wyjdzie i tylko niesmak pozostaje,i żal do kłamcy.
    • przed.brama Samookłamywanie 07.07.08, 07:53
      Uważam za najbardziej szkodliwy rodzaj kłamstwa. Zamotani w nie
      tracą kontakt z samymi sobą, a przez to nie mogą stworzyć
      autentycznych więzi z innymi ludźmi. Pozostaje samotność, z której
      nie ma wyjścia.
    • przed.brama Re: Kłamasto... 07.07.08, 08:38
      Misterne piramidy kłamstw budowane w patologicznych rodzinach
      prędzej czy później zaowocują złem. Zawsze dotyka ono niewinnych -
      dzieci, znaczy je na całe życie na wiele różnych sposobów.
      • hela37 Re: misterne piramidy..... 07.07.08, 08:57
        Może raczej misterne <pajęczyny> kłamstw ,jezeli tkane przez bardzo dobrego
        aktora pająka potrafią usidlic wiele nieświadomych istniejącego zła stworzeń lub
        tez tzw.<ciem> które akurat lubią takie osobowosci.Kłamstwo ma wiele twarzy tak
        jak większość ludzi.I tak z reką na sercu kto z was pisząc na tym forum
        przynajmniej raz nie skłamał, nie przekręcił prawdy,nie zataił czegoś w obawie
        przed... no własnie,kto jest czysty jak łza? kłamiemy czy mijamy się z prawdą ?
        • sylwiamich Re: misterne piramidy..... 07.07.08, 12:47
          które akurat lubią takie osobowosci

          Podoba mi się to zadanie.A wyobrażasz sobie kogoś kto wierzy we
          własne kłamstwa? Kto sam siebie okłamuje? Kto żyje według innych
          norm? To perfekcyjny kłamca.
          Jest jeszcze inny rodzaj kłamców..tacy, którzy bazują na naszych
          zaletach i wartościach.

          Masz rację helu...każdy z nas skłamał.
          Ale kłamać kogoś bliskiego potrafię dopiero wtedy, gdy przestaje
          bycć częścią mnie.A są jeszcze takie kłamstwa które służą złu, tylko
          złu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka