12.07.08, 11:06
Witajcie po przerwie.Koleżanka zaprosiła Mnie na działkę.Ona po przejsciach,
/jej mąż wymienił ją na ,,nowszy model"/ po kilku latach szarpania się
wreszcie dostała od losu to czego jej tak bardzo brakowało
-miłośc,ciepełko,szacunek ,wspólne zainteresowania,rozmowy na wspólne
tematy.Nie ma kłótni tylko spokojne rozwiązywanie problemów a te ich
rozmowy......misiu, kotku,patrzyłam ,słuchałam i wierzyc mi sie nie chciało że
tak mozna, że nie udają, nie grają.I tak przy nocnych Polaków rozmowach
dowiedziałam się że przeszli juz oboje przez ,piekiełko" awantur, zdrad/on tez
jest po rozwodzie/ że wreszcie chcą żyć sobą, dla siebie a to uczucie które
ich połączyło zasługuje na pielęgnacje,czułe słowa, gesty czyli cieszenie sie
sobą.Owszem maja tez gorsze dni ale bez tzw.cichych dni, bo po co szkoda
życia.Czyli wszystko jest możliwe,wszystko może sie zdarzyć czego i wam
kochani życzę bo te kilka dni z nimi napełniło mnie optymizmem,uśmiałam sie po
pachy no i napatrzyłam sie na szczęście...
Obserwuj wątek
    • aron95 Re: Kochani 12.07.08, 11:56
      Jednym słowem mają swoje -co dalej
      • hela37 Re: Kochani 12.07.08, 12:17
        Myslę że wyciągnęli odpowiednie wnioski ze swoich nieudanych związków i starają
        sie nie popełaniac tych samych błędów
        • sylwiamich Re: Kochani 12.07.08, 13:15
          Wystarczy mniej młodzieńczej hucpy??
          • hela37 Re: Kochani 12.07.08, 14:34
            Sylwia jezeli ktos kieruje sie w życiu <hucpą> czy to młodzieńczą czy w
            pózniejszym wieku to tylko przekręty mu dobrze wychodzą.
            • dsz27 Re: Kochani 12.07.08, 14:57
              Miło czyta sie takie historie.
              Fajnie, że niektórym się udaje.
              Pozdrawiam
              • jarkoni Re: Kochani 14.07.08, 18:50
                Dokładnie tak, miło się to czyta, i oby IM się udało, to jest właśnie to "i co
                dalej"..
                Jestem pełen podziwu, i proszę IM nie przeszkadzać..
            • sylwiamich Re: Kochani 12.07.08, 16:35
              hela37 napisała:

              > Sylwia jezeli ktos kieruje sie w życiu <hucpą> czy to młodzieńczą
              czy w
              > pózniejszym wieku to tylko przekręty mu dobrze wychodzą.


              A czym jest młodzieńcze przeświadczenie że nam się uda na pewno.Że
              jesteśmy w stanie zmienić siebie, jego i kształtować świat do woli?
              Że jesteśmy wspaniali (za dobrzy...w terminologii małżeńskiej),
              oddani? No i że zrobiliśmy wszystko co było możliwe? I nasza
              bezkompromisowość, brak uległości? Ech...do rana mogłabym...
              Po porażce część zaczyna się zastanawiać...co kurna
              spieprzyłam/em...ja.
              Pokora....
              • hela37 Re: Kochani 12.07.08, 22:56
                Sylwia młodzieńcze przeświadczenie nie jest hucpą.Wtedy naprawdę wierzymy że
                potrafimy zmienic świat i ludzi na lepsze i lepszych.To pózniej w miarę upływu
                czasu zaczynamy kombinować/oczywiście nie wszyscy/.Monotonia w związku - nowa
                adrenalinka/czytaj kobietka/,na problemy - rozweselacze itd.Po najmniejszej
                linii oporu,byleby mnie było lepiej a inni no cóż , po co sie męczyc próbując
                naprawic związek, wychowując dzieci...
                • jarkoni Re: Kochani 14.07.08, 18:44
                  Hela, bardzo przepraszam, ale czemu sama popsułaś taki swój w końcu miły tekst????
                  Cytat: ".Monotonia w związku - nowa
                  > adrenalinka/czytaj kobietka/,na problemy - rozweselacze itd."

                  Co to miało być? A może też nowy chłopczyk? A może też jakaś tabletka czy inny
                  rum dla znudzonej pani żony? Może to ona zdradza i się "rozwesela"?
                  Traktujmy się równo, w końcu równouprawnienie jest.
                  Brawo za stereotypy, aż brak słów..
                  • hela37 Re: Jarkoni 15.07.08, 01:44
                    Przepraszam ale Ja nie walczyłam za równouprawnieniem.Ale troszke mi głupio że
                    zepsułam tak miły tekst .Miłych snów
    • sbelatka w opozycji 15.07.08, 00:48
      albo nie wiem co...

      ja tez wróciłam z weeekndu - u kumpeli ze studiów i jej rodziny... I
      az żalość mnie na końcu wzięła, że taka wykończona ta moje kumpela,
      taka zniecierpliona tym swoim mżęem, który w nia patrzy jako w ten
      obraz... i tymi dziećmi.. i umęczona i...
      i az sobie pomyślałam .. oooo to wolę swoją samotnośc CHYBA niz
      takie życie pełno-rodzinne..
      Ale może to kryzys tylko a nie utrwalona rzeczywistośc... I niech -
      bo ta super fajna i optymistycznie nastawiona do świata babeczka
      była,...
      • anarkia Re: w opozycji 15.07.08, 01:35
        Sbalatko... o tym CHYBA nie zapomniałas jednak....

        no własnie...
    • a.b1 Re: Kochani 15.07.08, 14:02
      hmmm...to się troche pochwale, a co
      razem z Futrzeakiem jesteśmy po rozwodach, chociaż mój rozwód to
      była sielankia i piknik pensjonarek w zestawieniu z jego rozwodem
      po tych doświadczeniach oboje wyciągneliśmy wnioski co spieprzyliśmy
      w poprzednich małżeństwach i wypracowaliśmy/przegadaliśmy jak zwał
      tak zwał, to czego oczekujemy od tego związku
      załozenia były proste: szcunek, prawda, wsparcie
      bo tego nam wcześniej brakowało
      nauczyliśmy się, że sprawy konfliktowe można załatwić twardą ale
      spokojną rozmową i coś takiego jak ciche dni nie może mieć racji
      bytu, bo wprowadza to tylko agresje i złe emocje
      oboje czujemy się akceptowani, nie musimy udawać superbohaterów
      mamy wspólne pasje i tak naprwde to najlepiej się czujemy we własnym
      towarzystwie, mimo że od ludzi nie stronimy
      oboje często głosimy dość niepopularne teorie i zawsze jedno stoi
      murem za 2
      raczej nie mówimy sobie za często "kocham cie misiu" bo
      tego "kochania" wcześniej mielismy po uszy i raczej puste słowa to
      były.....poprostu cieszymy się sobą
      jedyny minus tego, że jesteśmy oboje z odzysku, to niechęć do daleko
      idących planów na przyszłość....je się tego boję, juz raz planowałam
      starość i dom z białym płotkiem i wyszło jedno wielkie g...
      kupa....gruzu
      • hela37 Re: Kochani 15.07.08, 22:25
        a.b1 napisała:
        jedyny minus tego, że jesteśmy oboje z odzysku, to niechęć do daleko
        > idących planów na przyszłość....je się tego boję, juz raz planowałam
        > starość i dom z białym płotkiem i wyszło jedno wielkie g...
        > kupa....gruzu

        kupę gruzu tez da się usunąć.Odpowiednim spychaczem.Zyczę powodzenia z całego serca.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka