olunia37
12.07.08, 18:59
Z mężęm mamy czworo dzieci,od jakiś dwóch lat już się miedzy nami
nie układa i jest coraz ciężej wytrzymac,On znęca się nademną
psychicznie i fizycznie,wyzywa od najgorszych(ścier,szmat,dziwek itp)
po zatym mnie bije,boje się cokolwiek odezwać żeby nie
dostac.Ostatni raz uderzył mnie dwa dni temu po tamtym razie
wysłałam mu esm-a(powiedziec sie bałam) że jeszcze raz mnie uderzy
to spakuje sie z dziecmi i wyprowadzę(chodz tak naprawde nie mam
gdzie.Ja nigdy nie pracowałam i jak na razie nie mam takiej
możliwosci ze wzgledu na to iz mam małe dzieci,on nie daje mi
pieniedzy,zakupy robi sam i straszy ze w razie rozwodu i tak nie
bedzie mi ich dawał chociarzby na dzieci,ja nie mam nikogo kto by
mógł mi pomóc na czas trwania rozprawy rozwodowej i
alimentacyjnej.Prosiłam meza aby sie wyprowadził,bo on pracuje i
mógły cos wynajac a obecnie mieszkamy w mieszkaniu administracyjnym
którego ja jestem głównym najemca,ale on jasno powiedział ze sie nie
wyprowadzi i jesli mi sie cos nie podoba to ja mam sie wyniesc.Po
ostaniej awanturze i uderzeniu mnie powiedział synowi ze chciał by
sie zemna pogodzic ale widocznie sie nie da,ale czy to z mojej winy?
Ja całymi dniami siedze z dziecmi,piore.gotuje sprzatam,jego nigdy
nie ma.Chce roizwodu ale najzyczajniej sie boje,to jest chory
człoiwiek będacy w stanie zrobic wszystko aby mnie zniszczyc a jest
na dobrej drodze.Proszę o rade jak sie uwolnic z tego piekła? bo
dłuzej nie dam rady,żyje juz tylko dla dzieci.