Dodaj do ulubionych

Co ja mogę zrobić ,pomóżcie!

15.07.08, 15:31

Witam
6 tygodni, temu mój mąż,na wspólnym wyjeździe oświadczył mi,że po powrocie się
wyprowadza i chce rozwodu.Mamy dwoje dzieci 4 latka i 16 miesięcy.Jak
powiedział tak zrobił,do tej pory dał mi 800zł na dzieci.Ja jestem na urlopie
wychowawczym,nie mam żadnych dochodów.Chciałam złożyć pozew o alimenty,ale
dzisiaj dostałam powiadomienie z kancelarii adwokackiej,ze zostali upoważnieni
do przeprowadzenia sprawy rozwodowej,nie wiem czy pozew o rozwód już złożyli
czy nie.
I teraz moje pytanie,czy jeżeli został już złożony pozew o rozwód,to czy ja
mogę złożyć pozew o alimenty?
A jeżeli nie to jak mogę prawnie otrzymywać jakieś pieniądze,proszę
pomóżcie,bo kompletnie nie mam o tym pojęcia,jeszcze nie oswoiłam sie z
wyprowadzka męża ,a on już chce rozwodu.
Z góry dziękuję za wszelką pomoc!
Obserwuj wątek
    • a.b1 Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 15.07.08, 15:34
      dlaczego chce rozwodu?
      ktoś nowy?
      napisz cos wiecej
      alimenty to jedno, a Ty jesteś bez środkó do życia możesz wnieść o
      zabezpieczenie....cholerka wypadło mi z głowy ale zaraz poszukam
      podaj więcej detali to dostaniesz szybą pomoc
    • a.b1 zabezpieczenie na czas rozwodu... 15.07.08, 15:36
      i koniecznie pani adwokat
      pamiętaj, ze są porady darmowe w każdym większym mieście
      zobacz też wyżej wątek biedroneczki o pozwach
    • kamilka1979 Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 15.07.08, 15:47

      Mąż stwierdził,że on już nie może ze mną być,bo mamy zupełnie inne charaktery,że
      on tak nie może -w kółko dzieci i dom,że nigdzie nie wychodzimy,że ja i tak już
      się nie zmienię i błędem było to ,że nie mieszkaliśmy ze sobą przed ślubem,bo
      może wtedy nie byłoby ślubu!!!!!!!!!!!!!!!!-słowa mojego męża
      Notabene byliśmy ze sobą 5 lat przed ślubem i 5 po,czyli 10.Gdy spytałam go czy
      kogoś ma,zaprzeczył,ale ja nie jestem taka pewna.
      • a.b1 Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 15.07.08, 15:51
        no wiec chce klasycznie bez winy w zgodzie i przyjaźni?
        to wcześniej nie widział, ze jest nie halo?
        nie musiał robić 2 dziecka
        słuchaj, porozglądaj się troche i poszperaj po kompie, pogadaj ze
        znajomymi
        na razie skup się na ząłatwieniu kasy na życie
        poinformuj jego rodziców o sytuacji
        pozatym jak wygląda Twoja sytuacja z mieszkaniem?
        • kamilka1979 Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 15.07.08, 15:59

          Mieszkanie jest wspólne,kupione po ślubie,on się wyprowadził,prawdopodobnie
          mieszka u swojej matki,która jest w tej chwili najszczęśliwszą osobą pod
          słońcem,że odzyskała syna.Tak więc, z nią nawet nie próbuję rozmawiać.Szperam w
          internecie i właśnie znalazłam,że jak już wpłynął pozew o rozwód to można złożyć
          pozew o zabezpieczenia powództwa,tylko nie wiem czy składa go się razem z
          wnioskiem o alimenty,czy jest to jakiś osobny wniosek?
          • a.b1 Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 15.07.08, 16:10
            słuchaj poszperaj tu na forum, bo kilka tygodni temu był taki watek,
            nie chce Cie4 wprowadzac w błąd
            z_mazur dość sporo pisał na ten temat
            albo poczekaj pare godzin i wieczorem ktoś napewno dokładnie opisze
            procedure
            no no....świetna mamusia, 2 dzieci na głowie synusia, synus pobawił
            sie w piaskownicy w dom i wrócił do mamusi k.... jak ja lubie takich
            chłoptasi, sama takiego miałam
            z mieszkaniem możesz miec teraz kiepsko,bo:
            -albo Ci go wspaniałomysłnie zostawi ale nie będzie chciał płacic
            alimentó
            -albo będzie chciał spłacenia
            -albo będzie chciał sprzedac i podzielić
            -cos nie wierze, ze Ci zostawi mieszkanie bez wrunków, żeby Tobie i
            dziecią dobrze się żyło
            masz już jakiś pomysł na ten problem?
            • kamilka1979 Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 15.07.08, 16:18

              Tego to ja jestem więcej niż pewna,bo już mówi tylko o podziale majątku,że mamy
              sprzedać mieszkanie i podzielić się po połowie,a jakiekolwiek pieniądze, co były
              w domu już podzielił,bez mojej wiedzy sad
              Czy sąd może kazać sprzedać mieszkanie ,skoro jest dwoje małych dzieci?
              Powiem szczerze,że chyba zaczynam wariować,do tej pory jakoś sobie
              radziłam(finansowo tylko dzięki moim rodzicom,bo te 800zł wystarczyło tylko na
              czynsz i opłaty),bo chyba miałam nadzieję ,ale teraz boję się ,że się rozsypię sad
              • a.b1 Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 15.07.08, 16:23
                bo po sprzedazy bedziesz w d...
                mieszkać gdzieś musisz, jako osoba nie pracująca nie dostaniesz
                kredytu
                słuchaj a to mieszkanie jest zadłużone czy wolne od kredytu?
                bo po sprzeadzy i spałacie to zostajesz z niczym, bez kasy, bez
                mieszkania, bez pracy....sąd może nie przyznać Ci opieki nad dziećmi
                konieczny adwokat
                • kamilka1979 Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 15.07.08, 16:33

                  Co do adwokata to będzie -rodzice pomogą,ale nawet mnie nie strasz taką wizją,co
                  prawda wiem ,że on nie będzie się starał o opiekę nad dziećmi,bo teraz jest
                  wolnym ptakiem i jest mu z tym dobrze.Dzieci widuję ,kiedy jemu się podoba,a ja
                  mam się dostosować.
                  • a.b1 Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 15.07.08, 16:37
                    nie, nie strasze, zawsze staram się pokazywać wszystkie znane mi
                    możliwe rozwiązania prawne
                    a dlatego Ci to podtykam, bo niepokojąca jest mamusia Twojego męża
              • panda_zielona Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 15.07.08, 22:50
                > Czy sąd może kazać sprzedać mieszkanie ,skoro jest dwoje małych
                dzieci?
                > Powiem szczerze,że chyba zaczynam wariować,do tej pory jakoś sobie
                > radziłam(finansowo tylko dzięki moim rodzicom,bo te 800zł
                wystarczyło tylko na
                > czynsz i opłaty),bo chyba miałam nadzieję ,ale teraz boję się ,że
                się rozsypię

                Zależy na jaki sąd trafisz.I tu trafia mnie zwykle szlag,dlaczego
                kobieta i dzieci mają się tułać po kątach,bo mężusiawi znudziło się
                małżeństwo.
                > sad
                • lampka_witoszowska Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 16.07.08, 00:07
                  to byłoby dziwactwo zabrac dzieci matce na wychowawczym, bez sensu!
                  wiadomo, że prędzej matka do pracy wróci
                  i co to za ojciec, któryby na taki układ poszedł?! łajza zwykła by
                  była... nie po to odchodzi, żeby się targac z dziecmi, którymi teraz
                  zona się zajmuje i przez tę rodzinę zakotwiczony był na stałe w
                  domu, a nie w kinie czy w barze...

                  w ostatecznosci można sprzedac mieszkanie dopiero po rozwodzie, a w
                  sądzie ustalic wersję, że wszystko dogadane: podział pół na pół, na
                  razie masz gdzie zamieszkac do momentu zakupu innego mieszkania

                  a mężusiom, skoro znudziło się małżenstwo, to należy się opieka
                  prawna ze strony tego kurde kraju, wszak to zestresowany obywatel
                  jest, conie...
                  • hela37 Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 16.07.08, 00:11
                    No moja kolezanko ,teraz to naraziłaś się męskiej stronie tego forum. I dobrze
                    .Jestem z Tobą> I będę
                    • lampka_witoszowska Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! :) 16.07.08, 11:06
                      nie, no Helu, bo my mądre kobiety jesteśmy i liczymy na mądrosc
                      mężczyzn

                      wszak jeśli po macierzynskim kobieta stwierdza - wracam do pracy -
                      a tata ma w nosie własną karierę i mówi:
                      żono, ok, ja w takim razie idę na wychowawczy, niech dzieciska mają
                      kogos przy sobie, zadbam o dom przy okazji, ugotuję i nam wszystkim
                      na zdrowie to wyjdzie -

                      to jeśli żona po jakims czasie (z tym mężem na wychowawczym)
                      stwierdzi:
                      kurde, stary, mierzi mnie już to siedzenie w chałupie, ani kino, ani
                      rozrywek... ty i tak sie nie zmienisz, bo ci to pasuje, tak mi sie w
                      kurę domową zmieniłes, a świat mknie do przodu i co my z tego
                      mamy... wiesz, idę w pierony, dam ci 800 zł alimentów i sorry, ale
                      to nie dla mnie...

                      to ja bym całym sercem, albo i piersią, bo już nie karmię Młodej,
                      broniła tego faceta i jego prawa do opieki nad dziecmi

                      (o ile nei pojawiłyby się okoliczności upierdliwe, w stylu mąz na
                      wychowawczym lejący żonę i takie tam...)
    • lampka_witoszowska Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 15.07.08, 21:29
      ja nie wiem, ale czy jest taka opcja, przyszła mi do głowy - że w
      sądzie deklarujesz spłacenie męża (kwota do ustalenia wcześniej - i
      jeśli sie da, to obgadane z tym męzem) PO POWROCIE do pracy?
      wtedy bedziesz mogła wziąc jakis kredyt, choby hipoteczny, ale
      utrzymasz mieszkanie - a skoro on pracuje i może mieszkac u mamusi,
      to da radę poczekac ze wzgledu na dobro dzieci?

      i tak upewniłabym sie co do tego u adwokata

      a skoro Ty masz mozliwosc zamieszkania z dziecmi u swoich rodziców w
      jakis chocby w miarę dobrych warunkach, to chyba nie ma co się
      obawiac o opiekę nad dziecmi - tym bardziej, że jestes na
      wychowawczym? to jak, oderwac dzieci od matki, z którą przebywają
      non stop i przekazac ojcu, który odchodzi??? nie wiem, czy sąd by
      poszedł na takie cos

      adwokat!!!
      • hela37 Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 15.07.08, 22:20
        Jeśli mogę podpowiedziec ... to tylko adwokat i to mądry i ,,cwany'' .Niestety
        znając realia i poczynania takich typków jak twój to musisz byc o krok przed
        nim czyli ,,prawo prawem a sprawiedliwość musi być po Twojej stronie".Musisz
        mieć przewagę i to będzie twój atut.
        • niutka Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 16.07.08, 19:30
          Mi kumpela, ktora jest po rozwodzie, powiedziala, ze do sadu idzie sie po rozwod
          a nie po sprawiedliwosc....
      • a.b1 Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 16.07.08, 10:49
        Lampka, tam jest jeszcze mamausia, która za synusiem jak cholera,
        więc dlatego ruszyłam wątek dzieci
        wiem co moja była teściowa mogła zrobić dla synusia
        • lampka_witoszowska Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 16.07.08, 11:11
          ale co - ta teściowa, myślisz, będzie dzieci rękami syneczka wyrywac
          matce? po co jej to? dla dobrego wizerunku?

          to zawsze można wyciągnąc przed sądem częstotliwosc wizyt i
          zainteresowanie ze strony i tej babci, i tatusia, który odszedł w
          siną dal, nie wspomniawszy o zabraniu dzieci od razu... zapomniał,
          znaczy się...

          nie, my tu sobie możemy wymyślac różne wersje - i dobrze, lepiej byc
          przygotowanym na najgorsze, które nawet nie pojawi się w
          rzeczywistosci na horyzoncie jako opcja - ale ten adwokat to dobry
          pomysł
          • a.b1 Re: Co ja mogę zrobić ,pomóżcie! 16.07.08, 11:38
            ale trzeba byc nieodpowiedzialnym sk.... żeby zostawiać kobiete z 2
            dzieci bez srodków do życia, ja tego pojąc nie mogę
            to jak sie męczył tyle lat, to może się pomęczyć jeszcze pare
            miesięcy, aż dziewczyna się odbije i znajdzie prace i jakoś zapanuje
            nad tym życiem
    • joszka30 Teraz strategia... 16.07.08, 19:41
      Spokojnie, spokojnie.. Nie będzie łatwo, ale spokojnie podowiaduj
      się co Ci przysługuje
      np.
      www.cpk.org.pl/pl.php5/on/article/cid/47/id/185 - to o
      rozwodzie
      www.cpk.org.pl/images/artykuly/attach_192.pdf : tu sprawy
      mieszkaniowe
      www.cpk.org.pl/images/artykuly/attach_170.pdf
      alimenty


      Czytaj, czytaj, spisuj pytania i do prawnika. Np jutro ( w czwartki)
      od 10- 16 jest telefoniczny dyzur prawny w Centrum Praw Kobiet tel.
      0-22 621 35 37. Trudno się dodzwonic,ale mozna!
      Zabezpieczenie alimentów. A może pozew o zabezpieczenie potrzeb
      rodziny? ( wtedy tez jest kasa poza alimentami np, na utrzymanie
      domu, czy dla Ciebie)
      Zastanów się jak chcesz się rozwieść : z orzekaniem czy bez
      orzekania do winy. Póki co: zbieraj informacje!
      Nie wiem, ską piszesz, ale czas od wpłynięcia pozwu do 1. sprawy to
      czasem pół roku.
      Więc najwazneijsze to pieniądze na zycie. Reszta powoli

      • bozenadwa Re: Teraz strategia... 16.07.08, 20:05
        A po za tym ,on chce rozwodu ,A Ty ?? To ze On chce ,to nie
        oznacza ,ze musisz sie na to zgodzic .Sa maloletnie
        dzieci,Koniecznie potrzebna porada prawna ,jesli chodzi o
        zabezpieczenie finansowe,i jesli chodzi o zabezpieczenie
        mieszkania ,Znudzilo mu sie byc tatusiem i mezem ,to od razu musi
        was wywalac na bruk ?? Niekoniecznie ,Nie muszisz mieszkac z
        rodzicami.Masz prawo do mieszkania osobno ,na godziwych
        warunkach.Nie doprzyjecia jest dla mnie ,myslenie pana ,i to co do
        Ciebie mowi.Znaliscie sie tyle czasu ,ozenil sie,,Z Toba ,zostal
        ojcem dwojki dzieci ,i teraz bidulkowi sie znudzilo !!!!!! I do tego
        z dnia na dzien ,chce rozwodu ,polowy mieszkania,itd.Mialby
        przynajmniej ambicje i jakomkolwiek moralnosc ,jako mezczyzna ,ktory
        postanowil uciec od odpowiedzialnosci za rodzine,i zostawic Cie z
        dziecmi w mieszkaniu.abys spokojnie ochlonela ,a nie zastanawiala
        sie co teraz ,tyle decyzji naraz.Co to za facet??? Egoista w
        krotkich spodenkach.Nie jestem pewna czy tutaj nie chodzi ,o jakas
        pznia ,ktora jest na ten moment ciekawsza od codziennosci w
        rodzinie.Nie pozwol soba manipulowac,i dowiedz sie co mozesz ,a
        czego nie,i to w kilku miejscach,Pozdrawiam i zycze duzo sily, ps.
        nie musisz sie zgadzac na rozwod, jesli nie chcesz ,mysle ze
        mieszkanie mozna sprzedac po rozwodzie,ale od tego jest prawnik ,
        • burczybrzuszek Najważniesze - zachować spokój ! 16.07.08, 22:08
          Po 1 - zachowaj spokój!
          po 2 - myśl tylko i wyłącznie o sobie, i zachowaj zimną krew !
          po 3 - musisz koniecznie, ale to koniecznie wyśledzić przyczynę rozwodu; bo
          skoro to powiedział na wyjeździe, to ta "przyczyna" została w domu, nie da się
          ukryć!
          Podaj namiar na siebie, udzielę Ci skutecznych porad, jak Gościa puścić w
          skarpetkach, a samej nic nie stracić...
    • wawrzyniecpruski Moje drogie Panie!!! 17.07.08, 02:09
      Poczytajcie swoje odpowiedzi na ten post. Oto najczęstsze słowa:
      drań,s...syn, tatusiek,mężulek,egoista.
      Skąd w Was tyle nienawiści? Autorka wątku prosiła o poradę odnośnie
      zabezpieczenia finansowego a nie prosiła o Wasze oceny postawy
      moralnej jej jeszcze męża!!!
      Zwracam uwagę, że znacie sprawę od jednej strony- od strony kobiety.
      Prawda może być taka jak autorka ją opisuje albo zupełnie inna.
      Radzę więc powstrzymać takie osobiste wycieczki.
      Następna sprawa: dlaczego namawiacie tą dziewczynę by szła na wojnę
      ze swym mężem? Dlaczego zamiast rad w stylu: za wszelką cenę
      rozmawiajcie, terapia małżeńska, jakiś psycholog są wezwania
      by "mężusiowi" przywalić.
      Przecież małżeństwa mają kryzysy może jeszcze jest szansa, może
      będzie dobrze...
      Jakaś Pani uprzejmie napisała: a to drań, było źle a on zrobił
      drugie dziecko!!! Sam zrobił? Autorki przy tym nie było? Zrobił to
      wbrew jej woli? Jeśli tak to do prokuratora, sprawa o gwałt,
      odsiadka i ciche bąki po wyjsciu na wolność...Jeśli było tak jak
      powinno, to oboje rodzice odpowiadają za "zrobienie" drugiego
      dziecka a nie tylko facet.
      Być może facet to drań a być może nie. Poradzcie dziewczynie jak
      załatwić alimenty albo zabezpieczenie na czas rozwodu a nie
      napełniajcie ją nienawiścia do faceta, z którym była bardzo długo,
      który jest ojcem jej dzieci i z którym będzie miała już do czynienia
      do końca życia. Warto więc zadbać o poprawne chociaż stosunki.
      pozdrawiam
      • joszka30 Wawrzyniec.. 17.07.08, 07:05
        Z kim się dogadywać i isc na terapię? z kancelaria prawną?
        Do rozmów to trzeba partnera. A tego to ja jakos tu nie widzę. Facet
        wystawił czerwoną kartkę, bez uprzedzenia, a Ty mamisz kobietę,
        ze "moze będzie dobrze?". Mocno to zimny prysznic dla osoby z dójką
        malutkich dzieci, niesamodzielna finansowo, której mąz łaskawie daje
        800 zł i dzieli mieszkanie. Faktycznie. Mozna zyc iluzją... Nawet
        cąłkeim długo. Tylko po co...
        • kamilka1979 Dziekuje 17.07.08, 07:28

          Witam
          Bardzo dziękuje za wszystkie rady ,widzę ,że tu zawsze można liczyć na
          pomoc.Dzisiaj jestem umówiona z adwokatem.Co do rozwodu,to ja rzeczywiście na
          razie i tym nie myślę,bo jak można po 6 tyg.od wyprowadzki podejmować takie
          decyzje,może mam wrażenie,że maż działa pod wpływem osób trzecich,może sie obudzi?!
          Chociaż z drugiej strony tak bardzo sie zawiodłam,zostałam tak skrzywdzona,ze
          ciężko mi patrzeć na niego przychylnym wzrokiem.
          A z trzeciej strony są dzieci do tej pory tworzyliśmy normalna ,zgraną
          rodzinę(przynajmniej dla mnie tak to wyglądało)ludzie nie takie kryzysy
          przezwyciężają.
          Zobaczymy,na razie psychicznie radze sobie nieźle(wszyscy sie dziwią)chyba ,ze
          jest to bomba z opóźnionym zapłonem....
          Fizycznie nie jest łatwo,dwójka małych dzieci,pies ,ale jakoś się
          zorganizowaliśmy.Moi rodzice bardzo mi pomagają.
          Teraz chodzi mi o zabezpieczenie finansowe dzieci,no ale tego wszystkiego dowiem
          sie dzisiaj u adwokata.
          Czytam to co napisałam i chyba nie do końca dotarło do mnie to ,że ta sytuacja
          dotyczy rzeczywiście mnie.......
          • aron95 Re: Dziekuje 17.07.08, 08:36
            Tzn. teraz będziecie rozmawiać tylko za pośrednictwem adwokatów ?
            Zadzwoń do m niech Ci powie sam co zamierza , z mieszkaniem,
            dziećmi ? Jak on to widzi ? Nie adwokatowie ,bo tych rady są
            pozbawione uczuć , bezosobowe .
            Wszystko można ustalic ,dogadac się bez pośrednictwa osób trzecich.
            • panda_zielona Re: Dziekuje 17.07.08, 14:05
              A dlaczego to Ona ma dzwonić do męża i pytać łaskawie co zamierza.On
              się okerślił,sprzedał sprawę adwokatom i umył łapki.
              IMHO teraz trzeba się zorientować co adwokaci m.mają do
              zaproponowania i działać
              • z_mazur Re: Dziekuje 17.07.08, 14:15
                Poza tym niezangażowana emocjonalnie pomoc może być korzystna w
                momencie gdy z rozstaniem wiąże sie dużo negatywnych emocji.
              • aron95 Re: Dziekuje 18.07.08, 11:41
                panda_zielona napisała:

                > A dlaczego to Ona ma dzwonić do męża i pytać łaskawie co zamierza.

                Bo ktoś mądrzejszy musi się znaleźć . Jeśli coś nie ma sensu to trzeba mu tą
                bezsensowność wytknąć .
                Korona z głowy nie spadnie i udawadnianie - bo ja tobie pokaże - też nie ma sensu
                • panda_zielona Re: Dziekuje 18.07.08, 13:53
                  aron95 napisał:

                  > panda_zielona napisała:
                  >
                  > > A dlaczego to Ona ma dzwonić do męża i pytać łaskawie co
                  zamierza.
                  >
                  > Bo ktoś mądrzejszy musi się znaleźć . Jeśli coś nie ma sensu to
                  trzeba mu tą
                  > bezsensowność wytknąć .
                  > Korona z głowy nie spadnie i udawadnianie - bo ja tobie pokaże -
                  też nie ma sen
                  > su

                  Ależ mąż Kamilki wyraźnie się określił,oddał sprawę adwokatowi i nie
                  wiem czy jej pytania bezpośrednio do niego coś zmienią.
                  Dla mnie to byłoby kajanie się i żebranie o miłość.Nie moja bajka.
                  • aron95 Re: Dziekuje 18.07.08, 16:33
                    Któż tu mówi kajaniu, żebraniu ?
                    Zwykłe pytanie - Co zamierzasz ? - na które kulturalni ludzie
                    przez lata sobie bliscy nie powinni mieć problemu aby odpowiedzieć .
                    • panda_zielona Re: Dziekuje 18.07.08, 18:38
                      aron95 napisał:

                      > Któż tu mówi kajaniu, żebraniu ?
                      > Zwykłe pytanie - Co zamierzasz ? - na które kulturalni ludzie
                      > przez lata sobie bliscy nie powinni mieć problemu aby
                      odpowiedzieć .

                      No dla by to było właśnie kajanie się.Facet mi mówi,że gdyby
                      mieszkał ze mną przed ślubem ,to ślubu by nie było(chociaż byli ze
                      sobą 5 lat przed i 5 lat po).Po czym po oświadczeniu,że nie chce tak
                      żyć wyprowadza się i oddaje sprawę kancelarii adwokackiej.
                      No wybacz,ale ja nie widzę tu porozumienia.Ale może Kamilka zobaczy
                      i posłucha Twoich rad.

          • a.b1 Re: Dziekuje 17.07.08, 11:41
            pamiętaj jeszcze o jednej sprawie, możesz wnieść o mediacje jeśli
            nie chcesz tego rozwodu i jeśłi chcesz troche czasu, zeby to
            wszystko zrozumieć o co chodzi
            pozdrawiam
          • dobry_pan Re: Dziekuje 18.07.08, 08:32
            kamilka1979 napisała:

            >
            > Witam
            > Co do rozwodu,to ja rzeczywiście na
            > razie i tym nie myślę,bo jak można po 6 tyg.od wyprowadzki
            podejmować takie
            > decyzje,może mam wrażenie,że maż działa pod wpływem osób
            trzecich,może sie obudzi

            I dobrze, że próbujesz mieć dystans do sytuacji w jakiej zostałaś
            postawiona przez męża.

            To naturalne, że myślisz o "forsie" jak sprawa tak świeża. Uwagi
            forumowiczów sugerujące, że się nie próbujesz dogadać z mężem
            zlewaj. W Twojej wypowiedzi nie widzę agresji, chęci odwetu na mężu.
            Czysty strach o przyszłość.
            Tu jest dużo osób dawno, dawno po rozwodzie. Zapomnieli już o tym
            pierwszym szoku bycia pozostawionym przez partnera. Ot, taka
            forumowa znieczulica. Piszą może i mądrze ale w tym momencie, 4-6
            tygodni po odejściu męża intelektualizowanie na Twój temat wzbudza
            niesmak.

            życzę spokoju
            pozdrawiam
      • a.b1 Re: Moje drogie Panie!!! 17.07.08, 11:47
        wszystko niby ok, ale powiedz mi jaki dorosły człowiek i
        odpowiedzialny zostawia bez pomocy kobiete z 2 maluchów, zbiera
        zabawki i idzie do mamusi?
        ja rozumie konflikty, rozumie dołek w związku, ale zabieranie
        zabawek moge praktykować jak jestem ja i partner, jak są dzieci to
        obowiazuje troche inne myślenie
        no i pragne podkreślić, że ten super fajny facet którego tak bronisz
        pierwszy wyznaczył pełnomocnika i pierwszy powiedział o rozwodzie,
        zamiast uśiaść i omawiać problemy ze swoja żoną
        nikt nikogo nie namawia do nienawiści, ale to Twój bohater pierwszy
        wszedłna droge rozwodową
      • lampka_witoszowska Re: Moj drogi Wawrzyńcze... 17.07.08, 12:03
        my, lampka, pozwalamy Ci odpowiadac w stylu, jaki preferujesz -
        jednoczesnie uprasza się o przyzwolenie innym forumowiczom na
        czynienie tegoż samego...wink

        z poważaniem, lampka witoszowska
        • z_mazur Re: Moj drogi Wawrzyńcze... 17.07.08, 12:10
          Ale wawrzyniec nikomu żadnego prawa nie odbierał, pozwolił sobie
          jedynie na komentarz do innych wypowiedzi. IMHO dość celny. wink
          • bozenadwa Re: Moj drogi Wawrzyńcze... 17.07.08, 16:23
            Matko Mochana !! Mazurze no jak celny ?jak celny? Nie uwazam
            tak ,jak burczybrzuszek ,,wrecz potepiam takie myslenie ,ze faceta
            puscic w skarpetkach,Natomiast ,nie widze tutaj na dzien dzisiejszy
            rozmow o terapii,Myslalam troche o tej sprawie,Bo, nie znalismy
            sczegolow,Bralam gwoli sprawiedliwosci taka tez ewentualnosc\ byc
            moze Kamilka zdradzila ,i pan sie wyprowadzi?? itp/Ale nie, doszlam
            do wniosku ,ze mezczyzni, nie generalizuje ,ale w wiekszosci ,nie
            pojechaliby z taka wredna zolza nigdzie,Zdradzila to wont.Totez
            napisalam taki post ,a nie inny,Aron ,nie namawiam Kamilki do
            nienawisci Ja jestem przeciwna wogole rozwodom ,ale to Pan pierwszy
            jak grom z jasnego nieba oznajmil jej ,ze jest mu nudno ,i chce
            rozwodu ,Ojciec dwojki malutkich dzieci !!!! pomijam ,ze znali sie
            prze slubem ,5 lat ,i co jednak sie pomylil?? Powiedzcie mi czy
            zycie polega tylko na sprawianiu SOBIE przyjemnosci??? A rodzina ??
            juz raz ,sie zastanawialam nad tym ,dokad ten swiaat zmierza??
            Wychodze za maz ,ja jako kobieta ,planuje miec dzieci ,to chyba
            zdaje sobie sprawe ,ze to jest decyzja na cale zycie,Zenie
            sie ,planuje zalozyc rodzine ,to rowniez zdaje sobie sprawe ,ze to
            decyzja na cale zycie ,>ze jestem mezczyzna i moim zadaniem jest
            otoczyc opieka moja rodzine ,byc dla niej oparciem A co robi
            pan ,maz Kamulki stawia ja przed faktem dokonanym,i od razu oddaje
            sprawe w rece adwokata,I juz mysli, jak tutaj podzielic
            mieszkanie .Ona ,na razie musi sie bronic ,nie wiem ,moze uda jej
            sie porozumiec ,z m, ale ja tego nie widzze dobrze ,Obym sie
            mylila ,Dzieci 4 latka i 16 miesiecy.!!!A tatusiowi sie znudzilo ,To
            niech przynajmniej zostawi swojej rodzinie mieszkanie ,aby
            dziewczyna ,ktora dotychczas ,byla zalezna finansowo od swojego
            meza,mogla sie jakos pozbierac ,Nie pisze tutaj o uczuciaciach ,bo
            mysle ,ze one dojda do glosu ,Na razie Kamilka nie wie ,co sie
            dzieje.Chwala Panu,ze pomagaja jej rodzice ,ale nie maja takiego
            obowiazku,Moze jednak uda sie, autorce watku dojsc do
            poruzumienia ,z tatusiem ,bo dzieci !! jest przeciez ich ojcem ,ale
            jego zachowanie ....,aby jak najpredzej i jak najkorzystniej dla
            SIEBIE rozwalic wlasna rodzine.Druga sprawa jego matka ,Zupelnie
            tego nie rozumiem ,ze go przyjela pod swoj dach <Dlatego
            twierdze ,ze pan jest egoista i to niedojrzalym ,Moi synowie
            wiedza ,ze jak sie ozenia ,to nie mam takiej opcji ,aby mogli wrocic
            do domu.Moj brat tez wiedzial ,10 lat temu ,ze nie ma takiej opcji
            abym zzaakceptowala jego nawa pania ,przyjmowala ja u siebie
            itd.DZisiaj zaluje ,ze przegral swoje zycie,Duzo rozmawiamy o
            tym ,ze zycie nie jest czarno-biale,Moim zdaniem nie jest,bo ono
            jest kolorowe,Kwestie zasadnicze sa albo biale albo czarne,To MY
            LUDZIE sami mieszamy czarny z bialym i potem mowimy ze jest
            szare.Ktos tutaj juz napisal ,o dzisiejszych czasach ,w ktorych
            wyrazenie MATKA TERESA jest wyrazeniem
            obrazliwym ,osmieszajacym.Paranoja ,Ta kobieta MATKA TERESA na
            szczescie gdyby zyla ,nic by sobie z tego nie robila ,Ale jej
            pamiec jako wielkiego czlowieka ,jest zalosnie szkalowana,Kamilka
            prosi o pomoc ,wywiazala sie dyskusja ,Panowie na forum czy chodzi o
            to aby miec odmienne zdanie od zdania wyrazonego przez Panie ??
            Poczytajcie dobrze co napisala autorka watku .Rozwod>>> coz to jest
            rozwod...w sadzie obcy ludzie decyduja o naszym zyciu,A co sie
            dzieje z dziecmi ?? Co one moga zrobic ,jak moga sie bronic???
            Wkurzylam sie ,bo jak mozna bylo powiedziec ,ze wawrzyniec trafnie
            napisal posta?? no jak ???naturalnie ,ze mial prawo miec swoje
            zdanie ,ale nikt z panow na forum ,nie potepil zachowania
            pana .Kamilka reraz ma prosic o co ?? oto aby byl czlowiekiem??Zycze
            im obojgu porozumienia, a dzieciom aby rodzice sie zeszli, a Kamilka
            potrafila wybaczyc,Ale...... Ona narazie musi sie bronic przed
            niefrasobliwoscia swojego opiekuna meza i ojca jej dzieci.
          • lampka_witoszowska Re: Moj drogi Wawrzyńcze... 17.07.08, 23:49
            ależ wiem, drogi Zmazurze, że nei odbierał
            - jak zapewne widac, jemu też niczego nie odebrano wink

            moim zdaniem komentarz całkiem nietrafiony, bo tu nie kancelaria
            prawna, żeby się swoimi emocjami nie dzielic tongue_out
            • z_mazur Re: Moj drogi Wawrzyńcze... 18.07.08, 07:41
              Ale Wawrzyńcowi nie chodziło o kancelarię, tylko moim zdaniem zbyt
              mało wiemy o sytuacji kamilki. Może ona jeszcze czuje coś do swojego
              męża, może mimo poczucia zranienia, chce w sobie pozostawić jakieś
              resztki pozytywnych emocji. Wtedy taki atak nie jest potrzebny.
              Wtedy właśnie bardziej przydają się konkretne porady wyrażane z
              lekkim dystansem, bo emocji pewnie autorka ma własnych wystarczająco.
              • lampka_witoszowska Re: Moj drogi Wawrzyńcze... 18.07.08, 11:41
                ale w moim odczuciu, jeśli ktos włazi na forum o rozwodach, gdzie
                wszystko świeże z reguły, leczone i układane dopiero - i oczekuje
                odcięcia od emocji, to jest to co prawda jakies pobożne życzenie,
                ale jak ja chciałam Jamesa Bonda na każde święta pod choinkę, to
                wszyscy pytający tylko się śmiali i guzik, dostawałam inne dobra

                to dlaczego Wawrzyniec ma miec spełniane niemożliwe? hę?
                wink

                emocje nie zawsze powodują atak, Zmazurze
                czasem są dodatkiem do trzeźwej - w miarę - opinii
    • nangaparbat3 forsa i emocje 17.07.08, 16:49
      Przyznam sie, ze w historii Kamilki wiecej nasuwa mi sie pytań niz pomyslow na
      doradzania, szczerze mowiac żadnych pomyslów nie mam.
      Bo z jednej strony, kiedy meżczyzna zostawia swoja kobietę i dzieci, to jesli ma
      klasę, albo po prostu zwyczajna przyzwoitosc, zabezpiecza im materialne podstawy
      zycia, czyli przede wszystkim mieszkanie, i dochód. Dla mnie to warunek sine qua
      non przyzwoitego odejscia. Wszelkie dzielenie majatku "po rowno" jest w takiej
      sytuacji kompletnym nieporozumieniem, bo zupelnie nie "po równo" dziela się
      teraz obowiazki i odpowiedzialnosc za dotychczasową rodzine (dzieci), i nie ma o
      czym dyskutowac.
      Z drugiej strony Twoje posty, Kamilko, są niepokojace przez to, że jakby
      zupełnie nie podejmujesz prób dogadania sie z mężem - "jakby", bo moze one są,
      ale doczytac sie ich nie mozna. Piszesz wyłącznie o swojej sytuacji materialnej,
      tak jakby wylącznie ona byla wazna. Mnie też chodzi po glowie myśl, ze moze w
      tle jest jeszcze jakas inna osoba, stad ta obojetnosc wobec męza. ale oczywiscie
      moze byc zupełnie inaczej, bo wiem tylko i wyłącznie tyle, ile napisalaś, a może
      byc i tak, że po prostu nie lubisz - nie chcesz - nie potrafisz pisac o emocjach.
      Z trzeciej strony przypomina mi sie ex mojej przyjaciołki, który wyszedł z domu
      i nie wrocił, nie powiedział nawet, ze odchodzi, nigdy z soba od tamtej chwili
      nie rozmawiali, nie licząc niekończących sie spraw w sądzie.
      Tak więc nie dziwie sie Wawrzyncowi i Zmazurowi, ze protestują.
      Jest jednak jeszcze czwarta strona: matka z dziecmi muszą miec zapewniony byt i
      ojciec tych dzieci powinien o to zadbac - niezaleznie od wszelkich innych
      okolicznosci. A skoro on niekoniecznie jest o tym przekonany, zadbac musi matka.
      800 złotych na 6 tygodni na utrzymanie kobiety na wychowawczym z dwojgiem małych
      dzieci to kpina.
      • burczybrzuszek Proszę czytać ze zrozumieniem "podtekstu"... 18.07.08, 00:46
        Hmm, zostałam przywołana do tablicy!
        Otóż, moje drogie i moi drodzy polecam post:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=82190334
        Tak dla przykładu, siła spokoju i zapewne wielu lat przemyśleń.
        Znam ten przypadek osobiście.
        Otóż jestem praktykiem prawniczym, i pisząc swojego posta miałam na względzie
        tylko i wyłącznie dobro Kamili i jej dzieci.
        Dobro, zarówno w sensie materialnym, jak i dobro miru domowego.
        Tak się złożyło, że obecnie większość Panów to tak naprawdę chłopcy pokroju
        Piotrusia Pana, lub starsi stażem żonkosie, którzy wierzą, że mają syndrom
        Piotrusia Pana.
        Mitem jest zarówno kryzys wieku średniego, jak i słynne hasła: musze się nad tym
        wszystkim zastanowić.
        To są zwykłe protezy myślowe takich panów, ale też ich kobiecego środowiska.
        Tacy panowie są zwykłymi tchórzami, których przerosło zwyczajne życie, życie
        męża, ojca, codzienne te same obowiązki, tak przewidywalne sytuacje i codzienne
        zdarzenia…
        A tutaj proszę, wszyscy wciskają : ma chłop kryzys, kiepsko z nim….itp., itd…
        A jemu w to graj, już na dzień dobry jest rozgrzeszony!
        To my jako społeczeństwo na to przyzwalamy! Już od razu rozgrzeszamy, żałujemy,
        pocieszamy!
        Kobiety jakoś nie mają kryzysu wieku, ani nie „muszą niczego samotnie przemyślać”….
        A dlaczego?
        Ano zwykle mają albo małe dzieci – kazus Kamilki, gdzie chłopina nie wytrzymał
        presji ani młodego żonkosia, ani tatusia…
        Albo w przypadku kryzysu wieku średniego – gdzieś około 45/50 dzieci są na
        etapie swoich nowych dróg, czyli mamy Syndrom Opuszczonego Gniazda, matki są
        już i tak wykończone, a panowie rozgrzeszeni przedstawiają, albo laski w wieku
        córki, albo podrywają koleżanki syna…
        Jakoś nikt nie pamięta, że polskie prawo może archaiczne, ale obowiązujące
        jednomyślnie opieką i pieczą nad rodziną, zagwarantowaniem jej bytu obarcza na
        dobrą sprawę mężczyznę.
        Tak jest od wieku, wieków! I amen! Nawet w judaizmie jest obowiązkiem utrzymanie
        finansowe, zapewnienie bezpieczeństwa żonie i dzieciom. Tak samo postrzegają
        małżeństwo chrześcijanie, islamiści, i zapewne większość pozostałych, a mi
        nieznanych wyznań….
        I taki za przeproszeniem gnojek, założył rodzinę, spłodził dwoje dzieci, i nagle
        bez podania sensownej przyczyny, ot ma kaprys, chce spokoju i wolności….tere
        fere dudki!!!!
        W zanadrzu czeka zapewne jakaś „koleżanka”, co to figury po ciąży nie straciła,
        seks lubi ponad wszystko, ma wolne 48 godzin każdego dnia, i może masować słodki
        karczek koledze z pracy…
        I jest taka słodka, i śliczna, i taka inna od tej mojej zapracowanej,
        zdziadziałej żony….
        A rozwodek, raz dwa, mieszkanko się sprzeda, pieniążki podzieli….
        I tutaj potrzebny jest chłodny dystans!
        To jest ten moment, gdzie potrzebne jest doświadczenie z pogranicza psychologii,
        prawa, i może kilku jeszcze innych dziedzin.
        Albo walczymy o małżeństwo i męża. Albo jeżeli widać, że jest w amoku, działamy!
        Na gorąco, facet ma poczucie winy, i godzi się na wszystkie warunki!
        Wtedy ciągniemy go do notariusza, niech podpisuje umowę małżeńską i przenosi do
        majątku odrębnego żony mieszkanie i samochód. Na przykład oczywiście. I to jest
        ten amen. Już coś mamy.
        Bo jak minie czas poczucia winy, i „tamta” panienka zorientuje się, że jej
        majątek ucieka, będzie się stroszyć, fukać, lodzika nie zrobi, ze starą swoją
        miłością przez „przypadek” się spotka, numerki zacznie wykręcać i nagabywać
        żonkosia, że PRZECIEŻ TOBIE TEŻ SIĘ COŚ NALEŻY, PRAWDA KOTKU ? MISIU, PYSIU….
        I zacznie się właściwie dopatrywanie winy w żonie, i składanie na jej barki, że
        to wszystko co nieudane to jej wina, bo ciąża za długa, dziurka za szeroka
        (sorry za kolokwializm!), skóra rozciągnięta, estetyka seksu nie taka….
        I mamusia dorzuci swoje trzy grosze, świadkowie się znajdą….
        I nie daj Boże trafić na kiepskiego prawnika….

        Uff, ale się rozpisałam….

        Polecam się do takiej roboty, internetowo gratis oczywiście!
        • i33 Re: burczybrzuszek! 18.07.08, 01:00
          pisz jak najwiecej-jestem fanką!!!!!!!!!
          • burczybrzuszek Re: burczybrzuszek! 18.07.08, 01:04
            i33 napisała:

            > pisz jak najwiecej-jestem fanką!!!!!!!!!

            Żartujesz?
            Czy na serio???
            I tak chaotycznie to wyszło, i tak nie do końca napisałam co chciałam...tzn.,co
            miałam w głowie.
            Ot, życie, życie....
            Ale jak sobie to wszystko dobrze i ładnie ułożę, napiszę poradnik...
            Z Waszą pomocą, oczywiście! Sic!
        • z_mazur Oj burczybrzuszku 18.07.08, 07:46
          A ja znam co najmniej kilka przypadków takich gdy to kobieta nagle w
          wieku trzydziestuparu lat, nagle w poczuciu lęku przed tym, że w
          życiu nic jej już nie spotka postanawia to swoje życie odmienić.

          W moim otoczeniu takich przypadków było w ostatnim czasie nawet
          więcej niż typowych męskich "kryzysów wieku średniego".

          Najczęściej do takich sytuacji dochodzi gdy kobieta dość wcześnie
          wyszła za mąż i w wieku trzydziestuparu lat ma już na tyle duże
          dziecko, że nie wymaga ono stałej opieki.
          • burczybrzuszek Oj, z_mazur! 18.07.08, 09:56
            Ja w swoim poście odniosłam się akurat do tej konkretnej sytuacji...
            w swoich zawodowych "sprawach" mam wiele takich jak przez Ciebie podany,ale to
            zupełnie inna bajka...
            Zapewne, tak domniemam Ciebie to spotkało?
            Ale tylko się domyślam, od niedawna tu jestem, więc nie znam Waszych historii...
            A wpadłam zainteresowana postacią Palmarii, która nota bene została moją
            "klientką", ale to też zupełnie inna historia.
            Teraz mam trochę pracy, ale za jakiś czas napiszę skróconą wersję skróconego
            wywodu na temat obecnych "popędów" rozwodowych, które dla co poniektórych są
            zaskoczeniem zupełnym, dla innych zaś największą życiową tragedią...
            Śledź moje popisy popisowe, i zobaczymy czy śię ze mną zgodzisz, czy bedziesz
            miał odmienne zdanie!
            • tricolour Moje rozumienie profesjonalizmu... 18.07.08, 10:10
              ... wyklucza publiczne informowanie kto jest moim "klientem" - dla dobra
              klienta, który mógłby czuć się zawstydzony. No chyba, że klient dał wyraźną
              zgodę na obnoszenie się z nim gdzie popadnie...
              • burczybrzuszek Re: Moje rozumienie profesjonalizmu... 18.07.08, 10:15
                Oj, skarbie, skarbie....
                W publicznych środkach masowego przekazu wszyscy moi profesorowie obnoszą się ze
                swoim "profesjonalizmem" na oczach milionów widzów...
                i nikt nie ma im tego za złe....
                gdybym nie była "upoważniona", uwierz mi, nie naraziłabym nikogo na takie
                "niebezpieczeństwo"...
                • tricolour No to z chęcią poczekam... 18.07.08, 10:19
                  ... na Twoje dalsze posty.

                  Z faktu, że coś robią jacyś profesorowie, nie wynika, że mam postępować tak samo
                  jeśli postępowanie uważam za naganne - kwesta standardów.
                  • burczybrzuszek Czeakaj, cierpliwość popłaca....niektórym... 18.07.08, 10:27
                    O.K.chętnie poczytam potem co o tym myślisz....
                    Ale muszę zaznaczyć, że:
                    - miałam na myśli, że ani nie jest to niezgodne z żadnymi standardami, ani tym
                    bardziej z prawem,
                    - forum, jak sama nazwa wskazuje, to forum publicum, wymieniamy się myślami,
                    spostrzeżeniami, uwagami...
                    - jeśli ktoś chce profesjonalizmu, to idzie do profesjonalisty, i płaci mu
                    profesjonalne - czytaj ze zrozumieniem - pieniądze,
                    - poza tym, trochę we mnie przekory, i takie wątki jak te są mi niezbędne do
                    pracy naukowej,
                    i po ostatnie, jak ja nie lubię takich malkontentów, co to wszedzie podstęp
                    węszą....
                    • tricolour Nie węszę podstępów... 18.07.08, 10:34
                      ... na razie dostrzegłem okrągły słowotok i chwalenie się.

                      Dlatego chcę poczekać czy oprócz tego jest jeszcze treść o czym jasno piszę. I
                      nie ma w tym ukrytych podtekstów, a jest krytyka.

                      smile
                      • burczybrzuszek Nie węszę podstępów...tylko zionę jadem? 18.07.08, 11:05
                        Bardzo podekscytowana osoba z Ciebie. Bardzo.
                        Widać, że życie nieźle Cię poharatało...
                        Tylko osoby aspołeczne mają takie podejście do dyskusji na forach.
                        Są przecież incognito...nikt ich nie zna i nie rozpozna, przynajmniej nie szybko...
                        Można posyczeć, dać ujście naszym frustracjom, naszej pseudo-krzywdzie,
                        wyładować się chociażby na takich osobach jak ja...
                        A może potrzebna Ci psychoterapia?
                        Nie siej zajadłości, jej i tak za dużo w naszym życiu...
                        Poczuj lato, ciepło, życzliwość....
                        • tricolour Odwrotnie... 18.07.08, 11:07
                          ... kilka osób mnie zna z realu, czasem nawet sie spotykamy.

                          Diagnoza zupełnie nie trafiona...

                          smile
                          • burczybrzuszek Czy masz napięcie przedmiesiączkowe? 18.07.08, 11:21
                            Posłuchaj, nie jestem lekarzem, ani psychoterapeutą!
                            Nie po to tutaj piszę, aby mnie w taki sposób krytykować!
                            Nie jestem od stawiania diagnozy, tym bardziej Tobie!
                            Widać, że potrzebujesz wielkiego zainteresowania swoją osobą za wszelką cenę. Ja
                            nie mam zamiaru Ciebie w żaden sposób w tym zamiarze wspierać, bo to nie o
                            Ciebie w tym wątku chodzi!
                            Idź sobie do innej bajki....
                            A kysz Myszko, a kysz!!!
                            • tricolour "Bardzo podekscytowana osoba z Ciebie. Bardzo." 18.07.08, 11:24
                              smile)

                              Dobrze, kończę.
                          • aron95 Re: Odwrotnie... 18.07.08, 11:32
                            Widzę że burczybrzuszek królików doświadczalnych szuka i chce nas tu
                            zdiagnozować . hm tylko jak my zaczniemy diagnozować ... ?
                            Ja już zauważyłem pewne problemy emocjonalne ale poczekajmy
                        • tricolour A tak na marginesie... 18.07.08, 11:22
                          ... nie skrytykowałem Ciebie tylko Twoje zachowanie, a to różnica. Opisałem jak
                          odbieram Twoje posty, że się chwalisz klientami, grozisz, że umiesz puścić w
                          skarpetkach (no i co z tego?) itp.

                          A Ty zamiast odnieść się do mojej krytyki piszesz o mnie jakieś diagnozy
                          (poharatany, sfrustrowany) - czyli nie na temat.

                          smile
                          • aron95 Re: A tak na marginesie... 18.07.08, 11:37
                            No właśnie w "skarpetkach puści" , dwa razy przez kolano przełożyć
                            i zacznie z szacunkiem do ludzi podchodzić
                          • burczybrzuszek A widzisz, i tu Cię mam! 18.07.08, 11:37
                            Sorry, brałam Cię za kobietę, to raz!
                            Przepraszam za uwagę o napięciu...
                            i wszystko jasne, teraz już wiem, gdzie tkwi problem.
                            Kilka moich uwag w stosunku do Ciebie jest do wycięcia!
                            I moja inna uwaga :
                            ja nikogo nie straszę i niczym się nie chwalę. Gdybyś czytał ze zrozumieniem, to
                            zauważyłbyś zaznaczoną różnicę, pomiędzy: ratowaniem małżeństwa, a chęcią
                            rozwiązania małżeństwa.
                            Jestem osobą z ogromnym doświadczeniem życiowym i zawodowym.
                            Jestem zarówno zawodowo, jak i prywatnie za wszelkimi mediacjami, i najpierw
                            próbą "załagodzenia" konfliktu, a rozwiązanie małżeństwa według mnie to
                            ostateczność.
                            Ale zazwyczaj życie pisze scenariusze, które w nieoczekiwanych momentach doznają
                            gwałtownych zmian...
                            Ot, samo życie....
                            • tricolour Witaj na forum... 18.07.08, 11:40
                              ... pierwsze koty za płoty.

                              smile
                              • anka262 Re: Witaj na forum... 18.07.08, 19:58
                                hehehehe, ale sie ubawiłam.....Tri - byłam pewna, że skończy się
                                inaczej, a tu taki finał / początek. Ale mnie zaskoczyłeśsmilesmile

                                pozdrawiamsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka