Dodaj do ulubionych

Unieważnienie a PRAWDA

01.08.08, 09:40
Witam
Przejrzałam to forum, bo akurat tez jestem w pewnym sensie zainteresowana.
Mianowicie mój były mąż powiadomił mnie, że zamierza procedurę unieważnienia
naszego małżeństwa uruchomić. Ja jednak wiem, że znalezienie przyczyny sprzed
ślubu będzie zwykłym oszustwem. My po prostu przestaliśmy się kochać,
rozumieć, lubić spędzać razem czas i wiele wiele innych co skutkowało rozwodem.
Mam zatem pytanie: czy nie macie wyrzutów sumienia, że tak na prawdę wasze
małżeństwo po prostu się rozpadło a ubiegając się o unieważnienie
najzwyczajniej kłamiecie?
Sama się nad tym zastanawiam, oczywiście chciałabym tego unieważnienia, ale w
głębi duszy wiem, że szukanie przyczyn które przez Kościół zostaną uznane nie
będą prawdziwe. No chyba,że ta niedojrzałość nas uratuje tym chyba zawsze
można się podeprzeć...
Obserwuj wątek
    • kt2007 Re: Unieważnienie a PRAWDA 03.08.08, 18:42
      Przysiegłam sobie że nie skłamię ani w pozwie, ani na przesłuchaniu.tak się
      stało.Małżeństwo się rozpadło, a gdyby nie zaistniały powody, które dadzą
      uniewanienie (mam nadzieję w ogóle by go nie było).
      Kłamstwo za dużo by mnie kosztowało, poza tym i tak będę rozliczana na górze
      kiedyś, po co by mi był jeszcze jeden balast.
      Jak masz takie podejście to w ogóle nie idź albo powiedz prawdę.
    • cosmopszczolka Re: Unieważnienie a PRAWDA 01.06.09, 18:28
      Myślę, że nie da sie skłamać na całej lini. Są zeznania jeszcze
      drugiej strony. To wszystko musi sie ułozyć w logiczną całosć. Za
      duże obciążenie psychiczne aby człowiek mógł bazować na zmyślonej
      historii i nie pogubić sie w trakcie zeznania. A poza tym,
      przesłuchujący księża mają juz doświadczenie.
    • agnienienia Re: Unieważnienie a PRAWDA 05.11.09, 13:29
      No to jesteście w błędzie. Da się kłamać jak z nut na takim
      procesie. Takim przykładem kłamcy jest człowiek z którym kiedyś
      zawarłam małżeństwo, a od kilku dni jestem stanu wolnego.
      Jednak nie cieszy mnie to wcale.
      Uzasadnienie "wyroku" otrzymałam takie, że jestem na skraju
      załamania. Zrobiono ze mnie:
      -dziwkę,(tamten człowiek był jedynym mężczyzną w moim życiu),
      -naciągaczkę, która próbowała wyrwać jego rodzicom połowę domu:
      ((wielki szok-nigdy niczego od nikogo nie chciałam),
      -egocentyczkę, niezrównoważoną psychicznie.
      Wogóle nie wzięto pod uwagę moich zeznań, może za mało "dowaliłam",
      ale myślałam, że można unieważnić sakrament małżeństwa w sposób
      kulturalny-NIE MOŻNA! sad(. Tamten człowiek, postrzegany w
      uzasadnieniu jest jako biedak, który cały czas był przeze mnie
      manipulowany-nie mogę w to uwierzyć.....?!

      Generalnie zraziłam sie do pewnej grupy ludzi i nie mam ochoty mieć
      z nikim z nich nic wspólnego.

      Jestem rozgoryczona.
      • kann2 Re: Unieważnienie a PRAWDA 11.11.09, 15:58
        Pisz apelację, jeśli jest jeszcze czas na to.
      • mi-sza Re: Unieważnienie a PRAWDA 12.11.09, 11:00
        Też bym pisała apelacje. Nie wierzę, że nie wzięli Twoich opinii pod uwagę. A
        opinie biegłych? Bez psychologa takie uznanie nie jest możliwe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka