lonely27 15.10.08, 20:32 Więc tak. Pojawił się. Jak go nie wystraszyć. Jak mu okazać zainteresowanie, jednocześnie nie płosząc. Czuję, że zależy mi na nim. Nie chcę byc zabawką, ani na chwilę by mógł sie ogrzać.. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tricolour Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 20:37 ... jeżeli palisz, to palić, jeżeli bekasz, to bekać. Jeżeli chodzisz do opery, to dać się zaprosić do La Scali. Jeżeli sięgnie za wcześnie, to dać po łapach jeśli chcesz dać po łapach, a oddać się jeśli chcesz rzeczywiście chcesz sie oddać. Może coś wyjdzie, może nie. Odpowiedz Link
lonely27 Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 20:40 Zupełnie prosta recepta. Byleby samemu nie dostać po łapach, licząc na coś więcej. Odpowiedz Link
sbelatka Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:46 jesli nie wyciągniesz reki - to na pewno niczego w tej ręce nie znajdziesz... ale fakt.. możesz dostac po łapkach... ale wiesz .. masz wybor.. sięgasz - nie sięgasz masz sznsę - rezygnujesz z szansy łapki masz bezpieczne - możesz po nich dostac... Odpowiedz Link
manderla Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:25 Hehe, no Triii, prawda. A moze dodam: ...jeżeli zaprosi Cię do drogiej restauracji, to zaproś go do jeszcze droższej, i tak dalej... Niech chłopina kombinuje. Jak mu zależy, to wybrnie. Jak nie, to nie masz czego żałować Odpowiedz Link
lonely27 Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:30 A jakies warianty pomocnicze? Do restauracji mnie zaprasza. I płaci on. Odpowiedz Link
manderla Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:34 Ale w czym problem, Lonely? No zaprasza Cię, zjedz grzecznie ,pogadaj, podziękuj za miły wieczór i fru... "przepraszam, ale musze juz iść". ...i czekaj na reakcję. Nie bardzo kumam, w czym problem... Odpowiedz Link
lonely27 Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:36 A no w tym, że po kolacji jest ciąg dalszy wieczoru, rozmowa, spacer itd. Bardziej mi chodzi, by mi się nie wymskneło coś co uzna że już mnie zdobył i fru za nastepna zdobyczą Odpowiedz Link
lonely27 Re: Zadajesz się z kobieciarzem? 15.10.08, 21:40 A skąd ja mam to wiedzieć teraz? Są dwa warianty: albo jest tym kim jest, albo się skrzętnie ukrywa. Odpowiedz Link
tricolour Z jego punktu widzenia... 15.10.08, 21:42 ... tez pojawić się wątpliwość czy czegoś nie ukrywasz, na przykład podejrzeń, że on coś ukrywa kiedy niczego nie ukrywa. Dlaczego chcesz zepsuć coś, co może być piękne? Odpowiedz Link
lonely27 Re: Z jego punktu widzenia... 15.10.08, 21:43 W tym sęk, że nie chcę zepsuć czegoś co tak naprawdę jeszcze się nie zaczęło..? Odpowiedz Link
tricolour No to nie psuj... 15.10.08, 21:46 ... nie kombinuj, co można by jeszcze zepsuć, co on ukrywa, kiedy jest za wcześnie, za późno. Takie dywagacje, jak Twoje, dyskwalifikowały 90% moich kandydatek (kiedy szukałem). Na cholerę mi skomplikowana sytuacja na samym początku? Odpowiedz Link
lonely27 Re: No to nie psuj... 15.10.08, 21:50 To nie wystachałeś sie , jak owa kandydatka z takimi reakcjami do Ciebie? Odpowiedz Link
tricolour Szukałem partnera... 15.10.08, 21:53 ... mając jasne oczekiwania i równie klarowna ofertę własną. Odpowiedz Link
lonely27 Re: Szukałem partnera... 15.10.08, 21:54 Ok, ale na początek, trzeba sie troche pzoanć, co pasuej, co nie, charakter itd. I kiedy jeszcze nie wiesz czy to to, ktoś wychodzi z takimi deklaracjami. Odpowiedz Link
tricolour Może kup sobie pieska lub kotka, co? 15.10.08, 21:58 "kiedy jeszcze nie wiesz czy to to" - nawet gdy będziesz pewna, że to to, to zawsze może spotkać Cię rozwód, który zweryfikuje pewność. Dobrze wpisujesz się w moje doświadczenia. Odpowiedz Link
lonely27 Re: Może kup sobie pieska lub kotka, co? 15.10.08, 22:01 Spotkał. Dlatego chce się przed tym uchronić. A może sie nie udać. "Dobrze wpisujesz się w moje doświadczenia." - tzn? Odpowiedz Link
tricolour Tzn... 15.10.08, 22:06 ... chciałabym, ale boję się. Jeżeli chcesz się uchronić przed rozczarowaniem, to nie szukaj faceta. Na pewno nim sie nie rozczarujesz, ale rozczarujesz się sobą. Jeżeli nie jesteś gotowa do ryzyka, to po co Ci związek? Odpowiedz Link
lonely27 Re: Tzn... 15.10.08, 22:09 Rozczarowania sa wpisane w życie. Podjąc ryzyko, a z nim wszelkie konsekwencje. Jestem gotowa. Nie chcę tego zepsuć. Odpowiedz Link
tricolour Gdy zepsujesz... 15.10.08, 22:12 ... to nauczysz się sposobów psucia, a taka wiedza pozwoli unikać psucia na przyszłość. Faceta zaś uchronisz przed angażowaniem się w związek z "psujem". Same korzyści. Odpowiedz Link
manderla Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:40 No toz mówię... zadnych spacerów i ciągów dalszych... tylko fru... zaraz po kolacji. Niech się głowi, dlaczego nie zechciałaś od razu ciągu dalszego. Pomysli (znając życie) z tydzień lub dwa i zadzwoni i znowu zapyta, czy nie poszłabyś na kolację. I tak w kółko. Aż ktos pęknie pierwszy Dobrze by było, aby to był on Acz niekoniecznie Odpowiedz Link
lonely27 Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:41 A myślisz, że będzie chciało mu się głowić? W sumie to będzie już znak, by sobie odpuścić. Tylko jak to zrobić jak kontaktujemy się b. często. Odpowiedz Link
manderla Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:43 Tym bardziej. Jesli często. Kolega z pracy?? Ok, nie dociekam. Kolacyjka i ...do lulu. Do widzenia panu, było miło. Nie bedzie sie głowił - jego strata. A ty - masz problem z głowy. Za bardzo komplikujesz, wydaje mi sie Odpowiedz Link
lonely27 Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:45 Kontakt raczej telefoniczny. Może masz rację? Tylko mam w sobie taki lęk by nie spaprać tego Odpowiedz Link
manderla Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:51 Uczę się teraqz mężczyzny na przykładzie mojego syna. Coś niesamowitego zaszło. Zakochał się. Widzę jak reaguje (12 lat). Widze, jak reaguje dziewczyna. Jeny, jakbym ja była taka mądra ze dwadziescia lat temu.... Laska mu mówi, sorki, ale ja nie chce z toba chodzić. On mówi : ok. A ja widzę, ze przezywa. Ale on nic. Ok i juz. Przyszedł się tylko poskarżyć - mówię chłopię, daj se na luz. Zignorujesz, sama sie odezwie. Mija 20 min - dziewczyna sie odzywa. Obraziłeś się? Młody: nie. grałem w grę. Ona: aha. To porozmawiamy jutro ? Młody : może. Normalnie rozbroił mnie. No. To a propos męskiej psychiki. ) Odpowiedz Link
lonely27 Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:53 To jego - "może" mnie rozbroiło. Spodziewałam się - oczywiście, ochów, achów. Odpowiedz Link
manderla Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:58 Twarda sztuka z mojego mlodego, nie ? Mam obawy po prostu, aby sie nie wieszały na nim laski, bo zbyt uprzejmy jest i kulturalny. I aby go nie rozbestwiły zbytnio. Ale, jak widac, radzi sobie chłop. Ma charakter Choć jestem tez w stanie wyobrazić sobie, co ta Agnieszka mogła poczuc na jego "może". Na dobrą sprawę, na naukę nigdy nie jest za późno. Uczę się od własnego syna teraz Odpowiedz Link
sbelatka Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 22:06 zupełnie sie z mendrala nie zgadzam.. niby dlaczego żadnych spacerów? To co proponije to jakas manipulacja obliczona na osiągniecie jakiegos celu )poniownego spotkania) za pomoca wzbudzania nie tych emocji, ktore sa wartościowe.. wartościowe - w moim odczuciu - jest realne pcozuie bliskości, zaufania - jakie sie rodza w efekcie autentycznego bycia ze soba.. spacery bardzo spzryjaja.. uciekanie budzi zalediwe instynkt łowcy i ciekawośc... Czy na tym ma sie opierac ewentualna realcja? Juz zreszta postrzeganie otwartego mowienia jako pekania... nie wroyz dobrze.. no.. sorry... Odpowiedz Link
tricolour Masz rację... 15.10.08, 22:08 ... jak chce iść na spacer, to iść na spacer, a nawet zasugerować, że lubi spacer. Żeby po ślubie nie okazało się, że facet organicznie nie znosi spacerów tylko nie "było okazji" dowiedzieć się... Odpowiedz Link
manderla Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 22:21 Sbealtko, o jakich RELACJACH mówimy na pierwszej randce? O jakich? Czegoś nie kumam chyba. To ze sie widują czesto, to nie znaczy, ze zaraz mają zawiązywac jakies relacje. Jedna kolacja wysarczy, (czasami) aby stwierdzic, iść na dalszy spacer czy nie. Nic tu nie jest obliczone. po prostu. Kolacja, to kolacja. Mozna owszem sie przejść... ...dalej cos proponujesz? Odpowiedz Link
sbelatka Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:44 eeeee ... i co? tak bedziesz uciekac w obawie, ze jak cie zdobędzie to poleci dalej? a długo tak możesz uciekać? ja (zupelnie teoretycznie.. przyznaję) że po chwilowej orientacji kto i co warto sie jak najbardziej autentcyznie komunikowac.. łacznie z mówieniem o obawach, oczekiwaniach i innych... A że sie przestarszy .. byc może... No, to znak tylko, ze nie moj ci on... Bo mnie sie juz NA PEWNO nie chce udawac.. I to nie chodzi o bekanie. Bo moge zrezygnowac bekania czy dlubania w nosie.. jesli nie są sensem mojego zycia..Ale nie chce rezygnowac z prawa do wyrazania swoich przekanan, uczuc i emocji... I z wielu innych praw... Nawet kosztem bycia samą.. jeszcze przez jakis czas Odpowiedz Link
lonely27 Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:48 Toż to ja się boję, wyartykułowania tych moich obaw, oczekiwań. Bo myśle, że jak dla niego zbyt szybko, to odpuści. Nie wiem kiedy jest dobry moment. Ale sobie wymysliłam problem Odpowiedz Link
sbelatka Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 22:01 wiesz.. z momentami to tak jest, ze czasem nigdy nie sa dobre... jak już zaczyna byc klimat do jakiegos otwartego komunikowania sie.. i jakis zrąb bliskosci sie zbudowal to chyba nic takiego wielkigo w powiedzeniu.. Ciesze sie, ze cie spotkalam. Z jednej strony mam nadzieje, ze ... (tu wstaw sobie to na co masz nadzieje.. ) ale z drugiej jestem pełna obaw, ze ...(wpisz własciwe).. A co ty sobie myslisz? Chcialabym wiedziec czego bys chcial i czego sie obawiasz.. Odpowiedz Link
lonely27 Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 22:12 Właśnie. Klimat. Ten moment, by nie wystraszyć. By i on odczył, że chce. Ja wiem, że kobiety z Wenus, mężczyźni z Marsa itd Odpowiedz Link
manderla Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 22:25 lonely27 napisała: > Właśnie. Klimat. Ten moment, by nie wystraszyć. By i on odczył, że > chce. ale czego chcesz??? Wiesz czego? Cos się pogubiłam.... Nie wystraszyć faceta? To mu daj znać normalnie do zrozumienia, ze chetnie sie z nim jeszcze spotkasz, ale te zmykaj. Aby sie zbytnio nie nasycił waszym spotkaniem pierwszym. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Pojawił sie mężczyzna. I co dalej? ;?) 15.10.08, 21:38 Nie ma zycia bez ryzyka. Howgh. Odpowiedz Link
crazyrabbit Re: Pojawił sie mężczyzna. I co dalej? ;?) 15.10.08, 23:58 No ja chyba nie kumam... Czego Ty się boisz? Skoro macie już i tak kontakt telefoniczny , więc zakładam , że coś o sobie wiecie. Więc chyba tak łatwo go nie wystraszysz Tak jak juz ktoś Ci radził - bądź sobą! Jeżeli będziesz miała ochotę na spacer po kolacji - idź. Gierki nie zawsze są wskazane. Bo i po co? Albo facet akceptuje Ciebie taką , jak jesteś , albo niech spada na drzewo. I tyle. Ja mojego M. znałam z netu , potem gadalismy przez telefon , potem na pierwszej randce - przegadał mnie a to nie jest łatwe )) Pamiętam , jak siedzieliśmy w kawiarni i kilka godzin gadaliśmy , gadaliśmy... I tak jakoś zostało... Tylko tematy się zmieniły , na takie bardziej poważne. I pojawiło się "MY" i "NASZE". I fajnie jest ))) Odpowiedz Link
cosmopszczolka Re: Pojawił sie mężczyzna. I co dalej? ;?) 16.10.08, 19:30 Tak się nakręcisz w tych swoich obawach, że bedziesz spięta i sztuczna a to najgorsze co możesz zrobić!!!. Nikt nie lubi sztuczności. Wrzuć na luz....Sama poczujesz czy bedzie coś z tego czy nie. Odpowiedz Link