Dodaj do ulubionych

zrobiłam to...

12.01.09, 08:45
zdecydowałam się odejść od mężą...wczoraj...ale jest mi ciężko,czy to kiedyś
minie?nie mogliśmy się dogadać,nie pracował,sama o wszystko się martwiłam,a
teraz pyta mnie czy jak znajdzie pracę i zacznie myśleć odpowiedzialnie czy
wrócimy...jakoś tak ciężko mi to w tej chwili stwierdzić napewno ale chyba
wtedy bym tego chciała chociaż może teraz przemawia przeze mnie tęsknota za
dobrymi chwilami bo takie też były
Obserwuj wątek
    • kura_bez_pazura Re: zrobiłam to... 13.01.09, 12:59
      patrytka27 gratuluję odwagi! Bądź dzielna i nie daj się łatwo. Niech teraz
      zabiega o Ciebie. Ja jestem za słaba żeby odejść od męża a chyba powinnam... bo
      nie możemy się dogadać. I wygląda to wszystko tak jakby dziecko nas razem
      trzymałosad Życzę Ci powodzenia i żeby wszystko poukładało się po Twojej myśli...
      • patrytka27 Re: zrobiłam to... 13.01.09, 14:14
        wyprowadziłam się dwa dni temu,m. najpierw mówił,że zrobi wszystko abyśmy mogli
        być znowu razem...jeden dzień dał radę utrzymać to postanowienie...a potem
        oświadczył,że jednak już nie będzie się starał bo przegrał,jakoś tak szybko
        skapitulował,co?próbuje mnie wpędzić w poczucie winy,że on teraz nie ma gdzie
        się podziać i takie tam,a jak ja przez półtora roku pracowałam na nocki żeby
        opłacić mieszkanie i żeby było na życie to było ok,ja nie miałam prawa mieć
        pretensji,nigdy...i weź tu człowieku bądź mądry...
        • pokopanka Re: zrobiłam to... 13.01.09, 14:36
          ogon pod siebie to najlepsza ich strategia,mój mąż kiedy dowiedział
          się o pozwie, oddał mi obrączkę, dal mnie było to jednoznaczne z
          oddaniem całego naszego związku walkowerem
          zabolało
          ale zdania nie zmieniłam i z zczasem uważam, że zbyt dużo czasu
          zajęło mi podejmowanie decyzji, ale wiem, ze w tzw. miedzyczasie
          wyszło co jest ważne dla mojego jeszcze m i że to nie jestem ani ja
          ani nasza córka (ja kurwa a ona bekart, to tak miedzy zdaniami...)
          bądź dzielna i konsekwentna
        • zuzka712 Re: zrobiłam to... 13.01.09, 14:41
          musisz sobie najpierw szczerze odpowiedziec na pytanie, czy go
          jeszcze kochasz i czy chcesz ratować małżeństwo.
          Jeżeli tak, to zastanów się CZY i JAK to przeprowadzić.

          Myślę, że bez terapii małżeńskiej będzie trudno. Popytaj w pobliskim
          ośrodku. Terapie są bezpłatne.

          Mnie się nasuwa SEPARACJA dla Was. Niech on pokaże czy i co chce
          zmnienić. A Ty też potrzebujesz zmiany - żeby nie powrócić do
          starych nawyków.
          I pamiętaj, patrz na CZYNY nie SŁOWA.

          Powodzenia
          • patrytka27 Re: zrobiłam to... 13.01.09, 15:42
            ja już próbowałam ratować to małżeństwo-15 września złożyłam pozew ale po
            rozprawie w listopadzie zdecydowałam się dać szansę...i się nie udało,ja
            naprawdę chciałam żeby trwało to małżeństwo ale nie kosztem dzieci,popadania w
            długi bo m.w ciągu roku robił sobie wolne od pracy conajmniej na
            miesiąc-dwa,moich nerwów,i takiego zwykłego poczucia,że ktoś kocha,szanuje i
            czynami pokazuje,że rodzina jest najważniejsza...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka