Proszę Was o radę. Jesli uważacie, że jestem wredną żmiją, napiszczie. Wcale
się nie obraże
Jestem już rok po rozwodzie. Kiedy opadły emocje, zaczęliśmy się z exem
spotykać na seks. Nie ukrywam, w tej dziedzinie dogadywalismy się zawsze
świetnie. Tak naprawdę ex zostawił mnie dla młodszej dziewczyny, z którą, jak
wspomniał, rozstał się w trakcie naszego rozwodu. Nie myślcie sobie, że go z
tej okazji przygarnęłam pod swoje skrzydła. Po prostu każde z nas wiodło swoje
życie, ale pewnego dnia zatęsknilismy za sobą i tak jak wspomniałam,
spotykaliśmy się tylko na sex, tak z reguły 3-4 razy w miesiącu, czasem radziej.
Ale już przechodzę do sedna sprawy. Ex wciąz utweirdzał mnie w przekonaniu, że
nikogo nie ma i że spotykając się w taki sposób nikogo nie krzywdzimy. Aż do
wczoraj... Dowiedziałam się, że on nadal jest z tą dziewczyną, dla której mnie
zostawił, a wciąż chodzi do łózka ze mną!!
Nie ukrywam, że przez tę dziewczynę wylałam morze łez, że nie omieszkała ona
poinformować mnie (w trakcie mojego małżeństwa) co wyprawiają z moim ówczesnym
mężem, jak bardzo się kochają, co on jej obiecał, jakie mają plany na
przyszłość, jak bardzo jest ze mną nieszczęsliwy i o jaką ilość dzieci będą
się starać...
Kosztowało mnie to naprawdę dużo, bardzo dużo...
I teraz mam do Was pytanie... Czy z tej nadażającej się okazji do zemsty,
poinformować ją o tym, co wyprawiamy ze swoim ex mężem, a jej teraźniejszym
chłopakiem?
Nadmienię, że dzisiaj zadzwoniłam do eksa, że mnie oszukał, ze nie ma nikogo,
a teraz on się bawi uczuciami kobiety, dla której mnie zostawił. W pierwszym
odruchu powiedziałam mu, żeby jej nie krzywdził, że skoro ja przez nią
cierpaiłąm, to nie mam zamiaru zadziałaś w odwrotną stronę. Acha, ex
oczywiście potraktował mnie "zlewająco".
Ale teraz mnie korci, żeby ją poinformować, żeby tym razem ją zabolało, żeby
wylała choć połowę łez co ja przez niego.
Napiszcie proszę, co o tym myślicie. Dziekuję.