jakteraz
11.06.09, 18:30
Nie wiem, czego oczekuję pisząc tego posta. Jestem załamana, mąż
twierdzi, że wszystko umarło, że się wyprowadza, że to koniec. Dla
mnie to jakiś koszmar, świat mi się zawalił. Mam zostać sama z 2
letnim synkiem. Gdy pytam o co chodzi, to się wścieka, twierdzi, że
wygodniej będzie mu żyć samemu, że nie kocha mnie już od dawna. A
ja, moje uczucia się nie liczą? Proszę go żebyśmy poszli na jakąś
terapię, nie chce o tym słyszeć. Myślę o samobójstwie, nie potrafię
się pozbierać.