Dodaj do ulubionych

Zdrada - zostac czy odejsc..

13.06.09, 21:36
Wiem, ze forum dla formalnych zwiazkow zwanych malzenstwem. Moj zwiazek
jeszcze jest nie formalny choc "slub" byl planowany.
Przyszly Pan maz skoczyl w bok. Raz, jeden jedyny ale z tego skoku bedzie mial
dziecko.
Chce byc ze mna, nie chce zmieniac naszych planow. Trauma jest taka ze nie
moge zebrac mysli.
Nie wiem co robic. Poprostu nie wiem.
Obserwuj wątek
    • plujeczka Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 13.06.09, 21:44
      kopnij go w d..i wyrzuć za drzwi, co to znaczy 1 raz Cię zdradził?
      masz taką pewność?, nastepnym razem zrobi bliźniaki a gdzie Ty
      jesteś w tym wszystkim?..zwiewaj póki czas z tego idiotycznego
      związku, to dobra rada i jak to mówią " tego kwiatu pół światu",NO
      jesli tego nie zrobisz to za jakis czas i tak trafisz na to forum
      tylko zaczniesz swój watek od ..rozwodzimy się , maz odszedł do
      kochanki itp....tego własnie chcesz, teraz nie masz nic do strac,
      jesteś sama , pozniej będzie dziecko i płacenie alimentów na jeszcze
      inne, pozwół mu byc ojcem dla tamtego dziecka..to wszystkto i to
      bedzie twoja mądrość.
      • barbasia01 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 13.06.09, 22:06
        KOchasz, ale czy jesteś kochana? Ufasz mu na tyle by żyć dalej z tą
        osobą? Daj sobie czas na podjęcie decyzji, nie spiesz się do ślubu
        przecież plany można przesunąć i jeśli jest to wam pisane będziecie
        ze sobą, ale co jeśli weźmiesz ślub, a on uzna, że teraz już "jesteś
        jego" więc może robić co chce i nie musi się starać. A to dziecko
        które ma się narodzić, przecież będzie chciał być ojcem, zobaczyć
        je, a co jak będzie musiał mu poświęcic dużo więcej czasu niz
        myślisz? Dasz radę? Dasz radę stac u jego boku i patrzec jak się
        cieszy że ma syna lub córkę? To trudna decyzja, którą musisz podjąć
        daj sobie na nią czas i nie pozwól by on naciskał na ciebie. Wyjedź,
        nie spotykaj się z nim przez pewien czas (tydzień, dwa)nie dzwońcie,
        nie kontaktujcie się przez ten czas i wtedy się zastanów. Każdy z
        nas popełnia błędy i może on też, ale najwiekszym błędem będzie
        wziąć ślub mając wątpliwości. One nie znikną.
        • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 13.06.09, 22:16
          Dziekuje.
          Mam przy sobie bliskich ale wszyscy sa zaangazowani emocjonalnie. Kazdy mowi co
          innego. A ja jestem w takim stanie ze mam wrazenie ze sie zaraz udusze.Nie mam
          sily myslec, nie mam sily uciec. Popijam prochy wodka. Ja, ktora od pol roku
          przygotowoywal sie do przyszlej ciazy, rzucila palenie, zdrowo sie odzywiala.
          Kocham.Kochalam, sama nie wiem. czy jestem kochana? Nie wiem. Przez prawie 5
          lat bylam pewna ze tak.
          Mam poczucie winy ze za duzo chcialam, wymagalam...
          • tricolour Nie jesteś kochana... 13.06.09, 22:20
            ... żaden sensowny facet nie chodzi na bok, gdy kocha swoja kobietę.
            • maza15 Re: Nie jesteś kochana... 13.06.09, 22:23

              on zdradził,a Ty czujesz się winna...gdzie tu sens?
              jesli chcesz rady - nie zawracaj sobie głowy związkiem z tym panem
              • barbasia01 Re: Nie jesteś kochana... 13.06.09, 22:56
                Łatwo powiedzieć nie zawracaj sobie głowy, ułożysz sobie życie, ale
                przecież w głębi ducha wierzymy, ze jesteśmy tą jedyną, bo kochamy i
                chcemy być kochane. Patrzymy nie tylko oczami samej siebie, ale
                bierzemy pod uwagę uczucia drugiej osoby tej która nawaliła... Mamy
                za dużo empatii w sobie. Brakuje nam tego co jest w mężczyznazh -
                samolubstwa. Sądzę, że jedyną rozsądną decyzję podejmiesz wówczas
                gdy zostaniesz sama, bez telefonów, smsów, bez namawiających osób,
                bo ty wiesz co zrobić, bo ta decyzja jest w tobie tylko boisz się co
                będzie dalej, konsekwencji. Jeśli z nim będę jak potoczy się nasze
                życie (zobowiązania nie tylko pieniężne, ale przede wszystkim
                rodzicielskie), jeśli z nim nie będę jak potoczy się moje życie i
                jednocześnie jak potoczy się jego życie. Decyzją którą podemiesz to
                decyzja dla was dwojga i każdy czeka jaka ona będzie, dopytują się,
                doradzają. Nie przekreśla się łatwo 5 lat życia i bycia z kimś, ale
                on to zrobił. Błąd? Dlaczego ty masz również ponosić tego
                konsekwencje. Może chwila zapomnienia, ok jeśli będziesz mogła z tym
                żyć, a co jeśli nie? A moze faktycznie czeka was świetlana
                przyszłość, a to co zrobił było tylko błędem. Tylko ty znasz
                odpowiedz. Znajdziesz ją gdy będziesz sama, wyjedź nad morze,
                jezioro etc. nawet tylko na weekend, ale badz sama i nie dzwoń do
                nikogo, nie odbieraj tel. Sięgając w głąb siebie będziesz wiedziała.
                • mariefurie Re: Nie jesteś kochana... 13.06.09, 22:59
                  barbasia01 napisała:

                  > Łatwo powiedzieć nie zawracaj sobie głowy, ułożysz sobie życie, ale
                  > przecież w głębi ducha wierzymy, ze jesteśmy tą jedyną, bo kochamy i
                  > chcemy być kochane.

                  Ja to dziękuję za takie "kochanie".
                  • kami_hope Re: Nie jesteś kochana... 13.06.09, 23:27
                    Liczę na solidnego kopa w D od przyjaciół, gdyby taka miłość
                    odebrała mi rozum.
                    • mariefurie Re: Nie jesteś kochana... 13.06.09, 23:33
                      kami_hope napisała:

                      > Liczę na solidnego kopa w D od przyjaciół, gdyby taka miłość
                      > odebrała mi rozum.

                      Masz jak w banku smile)
                      • kami_hope Re: Nie jesteś kochana... 14.06.09, 01:12
                        mariefurie napisała:
                        > Masz jak w banku smile)

                        Dziękuję! To mi dodało skrzydeł smile

                • maza15 Re: Nie jesteś kochana... 13.06.09, 23:02
                  barbasia01 napisała:

                  > Łatwo powiedzieć nie zawracaj sobie głowy, ułożysz sobie życie,
                  ale
                  > przecież w głębi ducha wierzymy, ze jesteśmy tą jedyną, bo kochamy
                  i
                  > chcemy być kochane. Patrzymy nie tylko oczami samej siebie, ale
                  > bierzemy pod uwagę uczucia drugiej osoby tej która nawaliła...


                  można żyć złudzeniami,ale mysl o ślubie rozsądniej bedzie porzucić
                  • barbasia01 Re: Nie jesteś kochana... 13.06.09, 23:10
                    Ja to wiem, ty to wiesz i kazdy kto czyta pewnie tez wie, ale musi
                    sie o tym dowiedziec przyszła Pani Zona (choć ona też to pewnie wie)
          • 40cztery Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 29.06.09, 18:04
            ekscytujacemaleliterki napisała:
            > Mam poczucie winy ze za duzo chcialam, wymagalam...

            Zaczynasz pisać z sensem. może za dużo wymagałam to źle powiedziane. zastanów
            się, czy to co chciałaś mu dać jako objaw miłości jest tym, co on chciał wziąć?
            Skoro skoczył na bok to może jednak nie? Może cię kochał i dalej kocha ale nigdy
            nie próbował z inną? może chiał się przekonać, że z inną fizycznie jest gorzej a
            co najwyżej tak samo jak z Tobą? Są rzeczy, których prawowita partnerka nie jest
            w stanie dać partnerowi. A jego skok w bok oznacza tyle co dla ciebie zakup
            fajnego ciucha. Facet myśli inaczej. INACZEJ. czasami jestem skłonny zgodzić się
            że myśli fiutem. Pomylił się w swoim myśleniu. Czy on robi Ci pretensje jak
            kupisz złą sukienkę i wydasz kupę jego forsy? Spróbuj tak to potraktować i
            cieszyć się że ma to już za sobą

            40cztery
            • mola1971 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 29.06.09, 21:05
              40cztery napisał:
              Czy on robi Ci pretensje jak kupisz złą sukienkę i wydasz kupę jego forsy?

              I tego 44cztery nie rozumiesz, że na sukienki nowoczesna kobieta wydaje pieniądze SWOJE a nie JEGO.
              Właśnie takie kobiety, które wydają JEGO pieniądze godzą się na JEGO zdrady. Bo są ubezwłasnowolnione tą jego kasą. Ale na szczęście bywa, że tylko do czasu... Taka sukienkowa żona po pewnym czasie i tak albo odchodzi (często najpierw czyszcząc konto męża), albo sama znajduje sobie kochanka. I tak sobie żyją długo i szczęśliwie w czworokącie. Jeśli ktoś tak lubi... Proszę bardzo.

              P.S.
              Czytam od jakiego czasu Twojego bloga i jak dla mnie już co najmniej dwa razy powinna Ci się zapalić czerwona lampka. Jak dla mnie Twoja żona już się domyśla (lub wyczuwa), że kogoś masz.
              • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 29.06.09, 21:18
                Mola,
                wiesz, ja tez mu wyczyszcze konto! Po co mam placic ze swoich. A pozniej sobie w
                sukience ze jego znajde innego!
                mala zemsta ale zawsze cos! big_grin.
                • mola1971 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 29.06.09, 21:47
                  Widzę, że humor Ci wraca i dystansu do sprawy nabierasz smile
                  A to dobry znak smile
                  Tak trzymać wink
                  • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 29.06.09, 21:56
                    Jeszcze dluga i daleka droga. Nastroje zmienne jak kobieta w ciazy mam. Ups,
                    kobiety w ciazy sa dla mnie zakazane. jak lord voldemort - tego wymawiac nie wolno.
                    Od histerii do furii przechodze w 5 sekund. A pozniej to juz tylko smiech mi
                    pozostaje. No, chyba ze znów sie zdarze poryczec.
                    Dzieki smile.
                    • mola1971 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 29.06.09, 22:02
                      No jak teraz nabierzesz wprawy w zmiennych humorach to chociaż gdy sama będziesz
                      w ciąży to Cię nic nie zaskoczy smile No może tylko apetyt na ogórki kiszone z
                      bitą śmietaną wink
                      I ja celowo Ci piszę o ciąży bo to nie może być dla Ciebie temat zakazany.
                      Trzeba oswajać lęki i fobie a wtedy powoli odchodzą w niepamięć smile
                      • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 29.06.09, 22:18
                        nie, nie, nie...nie mowimy o tych o ktorYCH nam nie wolno. Terapie szokiem juz
                        mialam. Musze sie oswajac powoli.
                        Zmienne humory juz mam.Ogorki z bita smietana moge zjesc od razu. zawsze to
                        jakis poczatek!
                        • mola1971 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 29.06.09, 22:35
                          No skoro wolisz powoli... To widocznie tak dla Ciebie będzie lepiej. Na pewno
                          tak będzie lepiej.
                • 40cztery Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 06.07.09, 16:20
                  ekscytujacemaleliterki napisała:
                  > mala zemsta ale zawsze cos! big_grin.

                  zemsta to nie jest dobra metoda

                  40cztery
              • 40cztery Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 06.07.09, 16:19
                mola1971 napisała:

                > Czytam od jakiego czasu Twojego bloga
                > i jak dla mnie już co najmniej dwa razy p
                > owinna Ci się zapalić czerwona lampka.
                > Jak dla mnie Twoja żona już się domyśla
                > (lub wyczuwa), że kogoś masz.

                tak ludzie mówią (na blogu)

                40cztery
                • mola1971 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 06.07.09, 19:28
                  40cztery napisał:
                  tak ludzie mówią (na blogu)

                  Nie wiem co ludzie mówią na blogu bo czasem czytam samego bloga, komentarzy już nie.
                  Wolę czytać to forum bo bardziej politematyczne jest niż komentarze pod Twoim blogiem, który z założenia jest monotematyczny wink
                  • 40cztery Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 08.07.09, 10:58
                    mola1971 napisała:
                    > Wolę czytać to forum bo bardziej politematyczne jest
                    > niż komentarze pod Twoim blogiem,
                    > który z założenia jest monotematyczny wink

                    ta monotematyczność powoli mnie zaczyna dusić. trochę się zastanawiam nad
                    rozszerzeniem formuły

                    40cztery
                    • mola1971 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 08.07.09, 23:25
                      40cztery napisał:
                      > ta monotematyczność powoli mnie zaczyna dusić. trochę się zastanawiam nad
                      > rozszerzeniem formuły

                      Czyżbyś dostrzegł, że seks to nie jest JEDYNY element życia??? smile
                      Jeśli tak to gratuluję smile

                      Seks jest jednym z elementów życia (owszem bardzo ważnym, ale nie jedynym) i sam widzisz, że skupienie się tylko na jednym temacie jest po prostu zwyczajnie nudne.
    • mola1971 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 13.06.09, 22:43
      Daj sobie czas. Na razie, pod wpływem silnych emocji, nie podejmuj żadnych
      radykalnych kroków. Poczekaj. Prawdopodobnie i tak z czasem sama dojdziesz do
      wniosku, że nie warto z kimś takim wiązać się.
      Wiem, że teraz bolą Cię niespełnione marzenia, nadzieje no i zegar biologiczny
      tyka, ale to minie. Pogodzisz się z tym i zaczniesz z optymizmem patrzeć w
      przyszłość. Ale do tego potrzebny jest czas.
      Facet, który zdradził raz, zrobi to po raz drugi, trzeci itd. Ale to nie jest
      Twoja wina, tylko ten typ już tak ma.
    • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 09:02
      Moze pisalam zbyt chaotycznie. Sytuacja wyglada dokladnie tak:
      Moj facet mnie zdradzil. Tamta kobieta jest w ciazy.On chce byc ze mna. Twierdzi
      ze bez wzgledu na wszytsko nie bedzie z tamta, ze bycie z kims dla dobra dziecka
      jest rozwiazaniem dobrym na chwile.Nie wiem co robic a jakas decyzje musze podjac.
      W sumie sa trzy opcje. Pierwsza czyli nasze rozstanie wedlug niego nie wchodzi w
      gre.
      Druga on nie uczestniczy w tej ciazy, bierze odpowiedzialnosc dopiero po
      porodzie za dziecko.
      Trzecia uczestniczy i pomaga jej w ciazy.
      Na razie wszytsko jest dla mnie jakims matrixem.
      Ona jest starsza ode mnie i od niego o pare lat, ma 37 lat. Twierdzi ze jesli on
      sie nie zdecyduje na zwiazek z nia to poradzi sobie sama.
      Na razie kontaktuja sie tylko przez emaile, tz. ona pisze jak sie czuje. On
      przyjmuje do wiadomosci, nie odpisuje. Powiedzial jej ze ona nie moze liczyc na
      zwiazek z nim. Ze jest ze mna i nie ma mozliwosci zeby ode mnie odszedl.
      Idac z nim do lozka wiedziala o mnie, wiedziala jakie my mamy plany na
      przyszlosc. Zadnemu to nie przeszkadzalo.Z relacji obojga wynika ze zdazylo sie
      to tylko raz. Ona mam tyle lat ze liczyla na ciaze.Widzieli sie trzy razy. Jak
      sie poznali, jak sie przespali i jak potwierdzili u lekarza ciaze.
      A mi runal caly swiat. Wszytskie plany, marzenia, zaufanie do drugiego czlowieka.
      • scindapsus Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 09:47
        wiesz, nie chcialabym byc z kims kto nie wie o istnieniu prezerwatyw.
        rozumiem ze seks z przypadkowym partnerem jest tanszy niz zakup
        nasienia(z punktu widzenia pani zaciazonej) ale ten pan jest co
        najmniej lekkomyslny.
        Raz ze nie pomyslal o tobie i twoich uczuciach.
        dwa ze mogl przywlec do domu cos niefajnego-hiv/wirusa
        brodawczaka,kiłę.
        no i jaką masz gwarancję ze za chwilę nie powtorzy takiego skoku w
        bok z inną kobietą?
      • tricolour Jest duża szansa... 14.06.09, 09:58
        ... że gdy Ty będziesz w ciąży, to zacznie komunikować się z Tobą przez maile -
        nabiera właśnie doświadczenia.

        Poza tym jeśli nie interesuje się swoim dzieckiem z tamtą kobietą, to nie ma
        podstaw, że będzie interesował się swoim dzieckiem, które będzie miał z Tobą.

        Poza tym będzie płacił alimenty przez kilkadziesiąt lat. Gdy nie będzie płacił,
        to nie będzie także postaw, by uważać, że będzie utrzymywał Wasze wspólne.

        Poza tym facet chce być z Tobą, ale puka inne.

        Poza tym najlepsza opcja (z punktu widzenia dziecka, a także kobiety w ciąży) to
        ta trzecia, ale nie ma w niej miejsca dla Ciebie - i to jest końcowy wniosek.
      • maza15 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 10:04
        ekscytujacemaleliterki napisała:
        > Na razie kontaktuja sie tylko przez emaile, tz. ona pisze jak sie
        czuje. On
        > przyjmuje do wiadomosci, nie odpisuje. Powiedzial jej ze ona nie
        moze liczyc na
        > zwiazek z nim. Ze jest ze mna i nie ma mozliwosci zeby ode mnie
        odszedl.
        > Idac z nim do lozka wiedziala o mnie, wiedziala jakie my mamy
        plany na
        > przyszlosc. Zadnemu to nie przeszkadzalo.Z relacji obojga wynika
        ze zdazylo sie
        > to tylko raz. Ona mam tyle lat ze liczyla na ciaze.Widzieli sie
        trzy razy. Jak
        > sie poznali, jak sie przespali i jak potwierdzili u lekarza ciaze.
        > A mi runal caly swiat. Wszytskie plany, marzenia, zaufanie do
        drugiego czlowiek
        > a.


        fakt jest taki,że mając w planach ślub z Tobą,poszedł do łóżka z inną
        nie ma sensu go tłumaczyć,usprawiedliwiać
        ona teraz mówi,że sobie poradzi,za kilka miesięcy wystapi o
        alimeny,potem będzie się domagać udziału w wychowaniu dziecka,on
        może chcieć spędzać z tym dzieckiem czas,czyli widywać się z nią...
        to dziecko nie zniknie,a zaufanie jest bardzo trudno odbudować
        sama musisz zdecydować,czy warto z nim się wiązać
      • dalia3 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 10:25
        hm,z tego co piszesz wynika ze ona chciala ,,zaciazyc''[ 37 lat -ostatni dzwonek], akurat trafilo na twego faceta. tylko nie piszcie mi tu ze facet nieodpowiedzialny, prezerwatywa itp. uwazam ze chwila slabosci moze sie przytralic kazdemu a dojrzala kobieta POTRAFI oszukac meszczyzne.[ co innego gdyby to byla nastolatka]. ponadto wg. mnie badania DNA sa niezbedne, wcale nie jest latwo 37 letniej za JEDNYM RAZEM zajsc w ciaze. moja rada; jak najszybciej TEZ Z NIM ZAJSC W CIAZE, kochasz go ,on ciebie wiec bedziecie szczesliwi. a ze bedzie i drugie dziecko, no chyba jak sie dziecko pojawia to nalezy sie cieszyc, nie widze zadnego ,,problemu'' jezeli TAK nie zrobisz tamta ,,przebiegla'' kobieta odbierze ci ukochanego. wiec ,,nie filozofuj'' tylko WALCZ. i koniecznie DNA.
        • wania46 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 10:36
          Zastanow sie czy lubisz na dluzsza mete chore uklady, pachnace (a raczej smierdzace smile nieuczciwoscia i czy na prawde jest o kogo walczyc?
          Powalcz o siebie a predzej czy pozniej znajdzie sie facet, ktory bedzie Ciebie wart
        • mariefurie Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 10:38
          Myślę, że jakby tamtej kobiecie zależało TYLKO na dziecku, to "tatuś" nigdy by
          się nawet nie dowiedział, ze tatusiem jest. Fakt, ze ona na bieżąco informuje
          faceta o przebiegu ciąży swiadczy o tym, ze wyciągnęła po niego łapki i nie
          odpuści tak łatwo. Jak facet dał się "zmanipulowac" jak mówisz i zaciagnąć do
          łózka, to tak samo zmanipulowany bedzie kiedy dziecko przyjdzie na swiat.
          Walczyc o takie "cóś", jakiś obłok w spodniach( no bo przecież mężczyzną go
          nazwac trudno), - jest poniżej godności kobiety. Szczegolnie, kobiety oszukanej
          tuz przed ślubem.
        • agi40 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 12:42
          Taaa...super rada, jak unieszczęśliwić jeszcze parę osóbsad
      • kami_hope Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 10:36
        ekscytujacemaleliterki napisała:
        > Moze pisalam zbyt chaotycznie. Sytuacja wyglada dokladnie tak:
        Wszystko w porządku. Jasno napisałaś. Teraz potwierdzasz poprzedni
        opis, ten facet to hm... (tu epitet) - persona non grata smile

        >Twierdzi ze bez wzgledu na wszytsko nie bedzie z tamta,
        No to niech nie będzie. Nie Twój problem. Równie dobrze może poznać
        kolejną panią i ją zapłodnić.

        >W sumie sa trzy opcje. Pierwsza czyli nasze rozstanie wedlug niego
        nie wchodzi w gre.
        Acha, czyli Ty masz zamiar się podporządkować? Rozumiem, Ty jesteś
        niewolnica Isaura, a on Leoncio?

        > Druga on nie uczestniczy w tej ciazy, bierze odpowiedzialnosc
        dopiero po porodzie za dziecko.
        Odnieś to do siebie. Chcesz tak?
        Poczytaj tu historie dziewczyn, których partnerzy/mężowie nie
        poczuwali się do odpowiedzialności. Historie, choć wielokrotnie
        powtarzające się, nigdy nie obojętnieją. To piekielnie trudne życie!
        Młode matki, które borykają się ze zgliszczami własnej psychiki i
        odpowiedzialnością rodzicielską. I MUSZĄ unieść ten ciężar (bo on
        nie poczuwa się do odpowiedzialności)! Poczytaj...

        > Trzecia uczestniczy i pomaga jej w ciazy.
        Najbardziej rozsądna opcja.

        > Ona jest starsza ode mnie i od niego o pare lat, ma 37 lat.
        Twierdzi ze jesli on sie nie zdecyduje na zwiazek z nia to poradzi
        sobie sama.
        To wygląda jakby on pełnił funkcję reproduktora. Żałuję, że nie mam
        możliwości z nim porozmawiać. Ciekawa jestem jego filozofii życiowej.

        >Z relacji obojga wynika ze zdazylo sie to tylko raz. Ona mam tyle
        lat ze liczyla na ciaze.
        Trzeba dużo szczęścia aby doszło do zapłodnienia za "jeden raz". Czy
        Ty rozumiesz to co piszesz? Albo mieli romans, czyli to nie
        było "jeden raz". Albo był jeden cel - ciąża. Czy obie możliwości
        nie dyskwalifikują tego pana?

        >Jak sie poznali, jak sie przespali i jak potwierdzili u lekarza
        ciaze.
        Wszystko wskazuje na udany biznes. Ciekawe za ile to zrobił? A może
        taki dobry człowiek z niego, że udziela nasienia dla idei.
        Wzruszające.
        Będzie z Tobą, a inne zapładniał. Może jeszcze będziecie z tego żyli?
        Oj, dziewczyno! Nad czym Ty się zastanawiasz?
        Jeśli chcesz być z mężczyzną, który będzie dobrym ojcem, bądź pewna -
        to nie ten facet!






      • onionka Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 17.06.09, 20:35

        "Na razie kontaktuja sie tylko przez emaile, tz. ona pisze jak sie
        czuje"
        Te ciaze tez jej zrobil przez email? ciekawe mozliwosci techniczne!
    • akacjax Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 11:13
      Na chwile obecną masz tyle emocji, że jak pisano wyżej nie możesz podjąc decyzji
      świadomie.
      Jedyną słuszną wydaje się zostawienie tego przypadku i szukanie innego.
      Źle wróży na przyszłość zdrada przed ślubem. To świadczy o niedojrzałości do
      związku, o słabości samego związku też.
      Bo to nie film, tylko zycie. Teraz mnóstwo deklaracji, tylko Ty, tamta nie..a
      jednak jest dziecko, na które będa alimenty, będą spotkania-cyba, że będzie
      takim ojcem-płatnikiem..ale czy taki człowiek może być dobrym ojcem dla innego
      dziecko, skoro już jedno zaniedbuje?



    • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 11:28
      naszy bliskim przydazylo sie ogromne nieszczescie ktore dotknelo nas do zywego.
      nie umielismy sobie poradzic z emocjami, nie umielismy o tym rozmawiac. pania
      poznal z racji wykonywanego zawodu. zwykle spotkanie przy kawie o interesach.
      zaczal jej sie zwierzac pytal o rade. i na tym sie skonczylo. miedzy nami
      wybuchla mega awantura. zadzwonil do niej, zaprosila go do siebie.i tyle.
      2 i pol miesiaca pozniej poinformowala go o ciazy.
      • dalia3 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 12:02
        jezeli kochasz nie odchodz, zrob tak jak ci poradzilam, a jaka masz pewnosc ze to NAPEWNO dziecko twojego faceta?
        • mariefurie Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 12:26
          dalia3 napisała:

          > a jaka masz pewnosc ze to NAPEWNO dziecko twojego faceta?

          A jakie to ma teraz znaczenie?
          Fakt, ze nie zaprzeczył, że z nią spał, chyba jest wystarczającym, aby gościa
          przestać traktować poważnie jako kandydata na męża.
        • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 18:46
          nie mam zadnej pewnosci. on zreszta tez nie.
      • kamillka27 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 12:34
        o zagadnieniach istotniejszych napisałam na forum "niełatwe
        miłości", ale poniewaz umieściłaś watek również tutaj, pozwalam
        sobie napisać (przy tej okazji witam wszystkich forumowiczów).

        A wiec zwróc uwage, że na zwykłym spotkaniu biznesowym nikt się
        nikomu nie zwierza, to po pierwsze. Po drugie- z emocjami, z którymi
        sobie człowiek nie umie poradzić zwraca sie do zaufanego
        przyjaciela, a nie do obcej baby. Po trzecie- zauważ, na
        zwierzeniach się NIE SKONCZYŁO, czego ewidentym dowodem jest ciaża.

        A więc jeśli chcesz z tym człowiekiem zostac mimo wszystko- nie kłoc
        sie z nim, bo już wiesz, jak reaguje na smutki i stresy. Alimenty na
        kolejne dzieci po każdej kłótni mogą znacznie nadwątlić wasz
        przyszły domowy budżet.

        Kolejną sprawa jest to, o czym pisałam na tamtym forum, i o czym
        ktos tu juz wspominał. Świnia to swinia, nie masz wiec gwarancji, że
        w przypadku Twojej ciaży nie zacznie sie z Tobą porozumiewać droga
        elektroniczną.

        Do Dalii- jakież mają znaczenie intencje tamtej Pani? I jakie
        znaczenie (oprócz alimentów) ma fakt, czy to jego dziecko, skoro
        mogłoby nim być. Nie rzecz w samych efektach, ale w światopoglądzie
        owego pana- egoisty i gówniarza do potęgi.

        inna rzecz, ze zastanawia mnie, dlaczego swiatopoglad tego pana nie
        daje Ci wcale do myślenia, Literko. Ze też nie zastanawiasz sie, czy
        mogłabys spedzic życie z człowiekim, który w głebokim poważaniu ma
        własne dziecko (wszak jego matka sama sobie ponoć poradzi. No cóz,
        musi, to poradzi). W zaden sposób nie dziala on tą chorą deklaracją
        na korzysć waszego ewentualnego zwiazku. Jedynie obnaża paskudne
        cechy charakteru i ucieczkę od dpowiedzialności. Tak samo ucieknie
        od niewygodnych sytuacji, nawet jesli w roli głównej wydarzeń
        będziesz Ty. tchórz- to tchórz. Nic ponadto.
        • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 18:54
          Kamilka,'ja sie zastanawiam i nie wiem co myslec bo ja zam innego faceta.
          Madrego,cieplego, opiekunczego, odpowiedzialnego. Przez kilka wspolnych lat na
          wlasne oczy widzialam kim jest i jaki jest. teraz sie pogubilam. mam wrazenie ze
          to obcy czlowiek. Ja nie jestem gowniara ani egzaltowana panienka ktora da sie
          nabrac na bajery. Nie bajeruj bajeranta. Dwojka doroslych ludzi ktora zyje
          zyciem codzienny ze soba kilka lat. W roznych sytuacjach bylismy, rozne rzeczy
          sie dzialy. Poprostu jak w zyciu. To nie jest koles ktory poderwal naiwna
          malolate tylko dorosly facet ktory byl, jest - sama nie wiem z dorosla kobieta.
          dlatego nie rozumiem.Przeciez nie mozna grac przez kilka lat bedac z kims, zyjac
          pod jednym dachem, wszytsko robiac wspolnie.
          • tricolour No właśnie... 15.06.09, 08:52
            ... żyjąc razem z facetem masz okazje poznać DODATKOWO jego inne oblicze. Ono
            nie przekreśla ani opiekuńczości, ani czułości za to przekreśla odpowiedzialność.
          • onionka Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 17.06.09, 20:49
            Optymizm to wielka rzecz
    • useless00 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 12:51
      W sumie wśród opcji które wymieniłaś jest tylko napisane, co ON by zrobił, a nie co TY. Nie jesteś bezwolną lalką.

      Ty się przejmujesz swoim Panem i jego "zapłodnioną" Panią? To naprawdę nie Twój biznes. Możliwe, że po prostu znalazła jelenia, ktorego wrobiła w ciążę dla alimentow itd. Ale czy chcesz życ z kimś takim? Na pewno? Pchać się w chory formalny układ? Od początku chory? To nie wróży nic dobrego. Mają rację osoby z forum, poczytaj sobie o mężczyznach, którzy nie są ojcami tylko rozsiewaczami nasienia, o kobietach, które teraz gryzą palce, bo "wielkie" uczucie przesłoniło im cały świat. Gdybym ja miała tą wiedzę i to forum zanim brałam ślub....

      I nie wierz Pani, że poradzi sobie bez niego. Znam kobiety, które dały się zapłodnić, ale ich partnerzy o tym nawet nie wiedzą, nie informowały o ciąży, dziecku itd. One od początku radziły sobie same. Nie mnie oceniać ich moralna postawę, ale kiedy kobieta poinformowała Twojego "narzeczonego" o ciąży, na pewno nie chce być sama. Może go wykorzystać jako dochodzące źrodło pomocy, alimentów i wsparcia, a to oznacza, że Pan nigdy nie bedzie do końca Twój.

      Opcja pierwsza dla asekurantów - przekładasz ślub, dajesz s o b i e czas na zastanowienie. A potem podejmujesz decyzję na zimno i ewentualne reklamacje zgłaszasz sama sobie.

      Opcja druga dla zdecydowanych - wystawiasz Pana za drzwi. Całkowicie.

      Opcja trzecia dla ... nie ma trzeciej opcji.

      Szanuj się dziewczyno, bo faceci szanują tylko te kobiety, które same siebie szanują.
      • barbasia01 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 17:18
        BRAWO! Masz rację!
      • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 19:04
        problem polega na tym ze ja nie wiem co zrobic. nie mam sily zebrac mysli.
        targaja mna takie emocje ze nie wiem czy to wszytsko do nie dociera. jakbym
        ciagle nie mogla w to uwierzyc. choc pierwszej sekundzie powiedzialam tylko WON.
        i nic wiecej.
        Przekladam slub - chyba mi nawet do glowy nie przyszlo ze ten slub kiedys moze byc.
        Jest i trzecia opcja nie zalezna w zaden sposob ode mnie. Los bywa msciwy i
        zlosliwy. Nie zbuduje sie nigdy i niczego na cudzym nieszczesciu.
        Moje stany emocjonalne nadaja sie na dobra rozprawke studenta psychologii. Od
        totalnego szoku, paniki, histerii,niezrozumienia, bolu nie do zniesienia po
        zlosc, wkurzenie i taka fizyczna chec przylozenia.Przez poczucie winy - o dziwo
        potrafie obwiniac sama siebie po paralizujace uczucie calkowitego ponizenia.
        • alicjat5 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 14.06.09, 22:09
          Co do wczesniejszego Twojego postu-uwierz w to,ze mozna grac kilka lat i osoba
          mieszkajaca z "aktorem" nie zauwazy niczego podejrzanego.
          Przerabiamy w bliskiej rodzinie taki przypadek.
          Cala familia lubila "ktosia",chwalila,gratulowala Kuzynce takiego meza.
          A "ktos" od trzech lat mial romans z pania,finansowal remont jej
          mieszkania,zabieral na tzw. "wyjazdy sluzbowe".
          Wydalo sie przez znaleziona fakture za zakup auta(dla pani).
          Tez na poczatku twierdzil,ze to nic takiego,ze kocha tylko swoja Zona i dzieci i
          inne dyrdymaly.
          Wyprowadzony z mieszkania,nader czesto odwiedza "swoja rodzine"(tak mowi),bo
          kocha dzieci,a do Kuzynki zwraca sie per "Misiaczku".
          A ze dzieci opuscily sie w nauce,posmutnialy,stracily grunt pod nogami,a kuzynka
          leczy sie u psychiatry-noz nie jego wina!
          Ladne mowienie nic nie kosztuje,patrz na czyny i ich konsekwencje.
          Ja na Twoim miejscu zakonczylabym zwiazek i podziekowala opatrznosci,ze pewne
          sprawy ujrzaly swiatlo dzienne przed slubem i powiekszeniem rodziny.
          A jak czytalam,ze szykowaliscie sie do poczecia wlasnego dziecka,a pan w tym
          okresie sypia z inna pania bez zabezpieczen,to wybacz,ale takich posuniec sie
          nie zapomina.
          Nie znal ponoc pani zbyt dobrze,nie wiedzial jak sie prowadzi na codzien .I ile
          chorob mogl przywlec ze soba po upojnej nocy z tamta.I obdzielic nimi Ciebie i
          ewentualne dzieciatko.
          Zrob sobie za jakis czas badania na wszelki wypadek.
          Dla mnie (mam nadzieje byly) narzeczony sam sie zdyskwalifikowal.
          I jeszcze jedno,jesli to byl jednorazowy epizod z ta pania,to byly takowe z
          innymi paniami.Tylko nie ujrzaly swiatla dziennego.
          Pol wieku zycia za mna,madrosc zyciowa nabyc zdazylam.
          Trzymaj sie i nie obnizaj poprzeczki-poszukaj faceta wartego Ciebie
          • anka42_pl Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 07:01
            Zgadzam sie w zupełności z poprzednią wypowiedzia. Facet
            potrafi "grać" i żerować na naszych uczuciach.Ja dałam sie tak
            kołować przez 22 lata małżeństwa,które uważałam za udane.A co było
            złego,przypisywałam sobie,bo przecież "mąż ideał",ale przyszedł
            czas,że pękło.Szwy puściły,wszystko sie popruło.Okazał sie nie tym
            człowiekiem,któremu wierzyłam.Pomyśl,czy warto poświęcać swoje życie?
    • brunia27 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 08:15
      uciekać,
      prędzej czy później będziesz druga w kolejce
    • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 09:21
      poranki sa nie do zniesienia...budzi mnie wlasny szloch...w ciagu
      dnia sie jakos rozkrecam...pozniej przychodzi wieczor i boli jak
      diabli ale mozna jakos wytrzymac...mozna stac pol nocy w oknie i
      odpalac papierosa od papierosa... pozniej poranek...spie po 2
      godziny...znow pale i to tyle ile w zyciu nie palilam...schudlam 6kg
      w ciagu 5 dni...
      • kami_hope Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 22:23
        ekscytujacemaleliterki napisała:
        >...schudlam 6kg w ciagu 5 dni...
        Naprawdę?
        Proszę, wytłumacz mi to...

    • evikon Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 09:27
      Uciekaj od takiego człowieka jak najdalej, nigdy mu tego nie wybaczysz i nie
      zapomnisz, więc nie zaczynaj budować rodziny już na ruinach waszego związku
      • malwa200 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 10:46
        odejdź od niego.1.watpliwa to rzecz aby on mówił Ci całą prawdę, że
        się z ta panienką spotkał 3 razy. moim zdaniem kłamie.2.ktoś jesli
        dopusci sie zdrady raz,może zrobić to po raz kolejny. co bedzie,
        jeśli po slubie o coś sie pokłócicie? znowu pójdzie żalić się matce
        swego dziecka?tymbardzej, że teraz będzie zmuszony częściej się z
        nią widywać, kontaktować w spr. dziecka chociażby. będziesz więc
        narażona na stałe kontakty tych obojga
        • malwa200 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 10:49
          ja to bym jeszcze tak w ramach zemsty zrobił mu koło dupy
          nastepująco. zagrałabym tak, że zgodziłabym się na ślub pod
          warunkiem, ze to ona pokryje wszelkie koszta, nastepnie uciekłabym
          mu sprzed ołtarza. niechby zobaczył jak smakuje upokorzenie
          • alicjat5 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 11:20
            Bez urazy Malwa200,ale z piaskownicy piszesz?
            Wchodzenie w jakiekolwiek relacje z Panem beda dzialac bardzo zle na Twoj stan
            emocjonalny.Spotkania,rozmowy,maile,smsy-cokolwiek,powodowac beda nawrot i
            potegowanie zlego samopoczucia.
            Tylko chirurgiczne ciecie zalecam.
            Za papierochy dalabym Tobie po lapkachsmile,jesli mozesz kup stacjonarny rower,czy
            cos w tym guscie i na tym sie "wypalaj" nocami.
            Planowalas slub i wesele,wiec jakies srodki finansowe pewnie posiadasz.
            Wydaj na "program ratunkowy",a moze jakis wyjazd ze scisle
            okreslonym,intensywnym programem?
            Cos takiego swego czasu bardzo mi pomoglo.Za dnia ,nie bylo czasu na myslenie i
            rozpamietywanie,a wieczorem padalo sie na buzie ze zmeczenia fizycznego.
            Oczywiscie jest to plan w sytuacji,gdy juz zdajesz sobie sprawe,ze "temu Panu
            dziekujemy" i zaczynasz etap ozdrowienczo-odpepowujacy.
            Energie i pieniadze tracimy na pomaganie sobie ,a nie patrzenie w przeszlosc.
            Przytulam cieplutko.


            • anka42_pl Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 11:24
              Daj namiary na ten zbytek smile.
              • alicjat5 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 12:03
                Bardzo proszesmile
                www.wczasyodchudzajace.com
                Mozna w gory,mozna nad morze.
                Dziewczyna i tak mizernieje,to juz lepiej niech zdrowo to robi i nie zadrecza
                sie mysleniem o tym co bylo.
                • anka42_pl Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 12:07
                  Masz rację.Mnie też się to przyda.Dzięki!!!!
                  • alicjat5 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 12:19
                    Ciesze sie,ze moglam pomoc choc troszeczke.
                    Zawsze na takim wyjezdzie mozna poprosic o normalne (nie
                    dietetyczne)jedzonko,jesli jest potrzeba zrzucenia balastu z ducha ,a nie cialasmile
                • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 12:34
                  alicjat5 napisała:

                  > Bardzo proszesmile
                  > www.wczasyodchudzajace.com
                  > Mozna w gory,mozna nad morze.
                  > Dziewczyna i tak mizernieje,to juz lepiej niech zdrowo to robi i
                  nie zadrecza
                  > sie mysleniem o tym co bylo.
                  >

                  najlepsze wczasy odchudzajace to numer telefonu do juz nieprzyszlego
                  mojego pana meza. bezplatnie i intensywnie. efekty gwarantowane.
                  • tricolour Uzależniona chyba jesteś... 15.06.09, 13:02
                    ... od tego faceta, a ona ma Ciebie w głebokim poważaniu.

                    Ciekawe, co trzeba jeszcze zrobić (poza dzieckiem innej kobiecie),
                    byś sobie uświadomiła, że masz szczęście, że nie wiążesz się z tym
                    człowiekiem.
                    • ekscytujacemaleliterki Re: Uzależniona chyba jesteś... 15.06.09, 13:18
                      szczescie. moze docenie gdy juz nie bede sie czula ponizona,
                      oszukana,podeptana...moze docenie gdy beda inne plany,
                      marzenia....teraz mnie popropstu kur..wa boli ze ktos umiał i mógł
                      mi tak zrobic.
                      rodziny mu siekiera nie wybiłam wiec sobie na takie traktowanie nie
                      zasłuzyłam!!!
                      • kami_hope Re: Uzależniona chyba jesteś... 15.06.09, 22:31
                        ekscytujacemaleliterki napisała:
                        >na takie traktowanie nie zasłuzyłam!!!
                        Powiedziałaś mu to?
                  • alicjat5 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 13:03
                    Slonko,wykasuj ten numer z telefonu i pamieci.
                    Wiem,ze odchudzanie Tobie nie w glowie.
                    Podalam przykladowo te strone,by podac przyklad wczasow,ktore tak absorbuja
                    czasowo,ze o mysleniu i zadreczaniu sie nie ma mowy.
                    Pewnie moglabys tez sprobowac wyjechac na wycieczke z bogatym programem,ale Twoj
                    stan emocjonalny raczej wyklucza wysluchiwanie tego,co ma do powiedzenia
                    przewodnik o kolejnych obiektach X czy Y.
                    Nad Baltykiem wlasnie swieci slonce (widze przez okno)i pomysl,czy taki tydzien
                    ze spacerami plaza dobrze by Tobie nie zrobil.
                    Od razu mowie,okna sa moje prywatne.Nie mam zadnego pensjonatu,nie uprawiam
                    kryptoreklamysmile
    • barbasia01 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 17:52
      Tak bardzo wiem co czujesz, już wydawało mi się ze jest lepiej, ze
      zaczynam funkcjonować, a tu trach, wraca wszystko od nowa. Próbuję
      jakoś się obronić i zrobić coś dla siebie, byłam u psychologa. Jakoś
      niewiele mi pomógł poza tym że musiałam w pół godziny opowiedzieć co
      się stało i usłyszałam że powinnam wybrać się ze znajomymi na kawe,
      drinka lub do kina. Tylko że wszyscy moi znajomi mają kogoś, a ja
      jestem nie do pary. Zresztą sama wiem ze musze wyjechac, chce zabrac
      synka nad morze i ty powinnas gdies wyjechac. Mnie przeraza fakt ze
      bede tam sama bez niego pierwszy raz, ale czuje ze musze uciec bo
      teraz jestem znowu w totalnej rozsypce, poprostu stan ktory nazywam
      telepaniem sie.
      • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 19:53
        wiem. wali Ci niespodzianie tak mocno ze masz wrazenie ze za chwile peknie
        serce. i nie wiadomo co ze soba zrobic.
        wysiadam z samochodu i w drodze do domu mogle sie zeby nie wyc na ulicy.
        psycholog moze sobie swoje rady w cztery liert wsadzic. chyba wole isc do
        jakiejs wrozki ktora przekonywujaco mi powie ze za rok, dwa bedzie inaczej.
        masz dziecko. dasz rade. chocby tylko dla niego. to minie. musi. ktoregos dnia
        sie obudzisz i pomyslisz tylko o sobie.
        • mariefurie Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 20:11
          ekscytujacemaleliterki napisała:

          > masz dziecko. dasz rade. chocby tylko dla niego. to minie. musi. ktoregos dnia


          Będę Twoją wróżką.
          Uwierz, że ....któregoś dnia...
          Będziesz najszczesliwszą kobieta na świecie
          • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 20:18
            dziekuje Ci z calego serca.
            Jakies szczegoly?
            znow bede jezdzila automatem? honde legend mi przepowiedz.
            • tricolour Tak tanio? 15.06.09, 20:21
              • ekscytujacemaleliterki Re: Tak tanio? 15.06.09, 20:32
                tania w utrzymaniu jestem jak widac.
                • tricolour Nie chodzi o utrzymanie... 15.06.09, 20:38
                  ... chodzi o ambicje, głębię, wrażliwość.

                  Honda ma subtelność młota.
                  • ekscytujacemaleliterki Re: Nie chodzi o utrzymanie... 15.06.09, 20:42
                    ze co? widze ze preferujesz inna fabryke. zawsze jezdzilam japonczykami,
                    wygodnymi automatami. super auta.
                    • mariefurie Re: Nie chodzi o utrzymanie... 15.06.09, 20:45
                      ekscytujacemaleliterki napisała:

                      > ze co? widze ze preferujesz inna fabryke. zawsze jezdzilam japonczykami,
                      > wygodnymi automatami. super auta.

                      Myslę, ze powinnaś sie przenieśc na forum - Motoryzacja.
                      Bo przecież W TYM jest Twój "ból".
                      ?
                    • jarkoni Re: Nie chodzi o utrzymanie... 15.06.09, 23:48
                      ekscytujacemaleliterki napisała:

                      > ze co? widze ze preferujesz inna fabryke. zawsze jezdzilam japonczykami,
                      > wygodnymi automatami. super auta.

                      Na razie nie do meritum, ale automaty rządzą. Kto w XXI wieku lubi mieszać tymi
                      ręcznymi biegami, odkręcać korbką szybkę, może wycieraczki też ręcznie jak w
                      latach 20-tych? Może jeszcze tą korbą do odpalania kręcić?
                      • ekscytujacemaleliterki Re: Nie chodzi o utrzymanie... 16.06.09, 22:42
                        Mieszac biegami na trasie moge.Nawet mile. W automacie nie dasz rady tak
                        podkrecic obrotow. w miescie mi sie nie chce. gdy przesiadlam sie w manual
                        odkrylam jak irytujace sa korki i ze pelno gorek w calym miescie ;D.
                  • ekscytujacemaleliterki Re: Nie chodzi o utrzymanie... 15.06.09, 20:43
                    ambitna i wrazliwa bylam tydzien temu. teraz sie czolgiem zadowole, moze byc
                    nawet traktor. taka finezja.
                    • tricolour Nie obraź się... 15.06.09, 20:49
                      ... Twoja sytuacja jest zrozumiała: kochałaś, planowałaś życie, a facet nawalił.
                      Złość, żal, zniechęcenie, pogwałcone poczucie celu i sensu, zdeptane poczucie
                      wartości. Nie wiadomo co dalej.

                      Na tym forum standard i taki jest cel jego istnienia, by Ci powiedzieć, że masz
                      dobrze: nie masz dzieci, nie użerasz się o alimenty, nie latasz po sądach, nie
                      dzielisz majątku.

                      Na drugi raz zanim zamieszkasz z facetem przed ślubem (i dasz mu poczucie
                      własności, kontroli, pewności) przyjrzyj się dokładnie w co inwestujesz.
            • mariefurie Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 20:22
              ekscytujacemaleliterki napisała:

              > Jakies szczegoly?
              > znow bede jezdzila automatem? honde legend mi przepowiedz.

              Jeżeli swoje szczęście mierzysz hondą legend z automatem, to nie pomogę niestety.

              • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 20:31
                w tej chwil tak. jazda samochodem dobrze mi robi. ale skoro nie pomozesz to juz
                chyba tylko toto lotek
                • mariefurie Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 20:36
                  ekscytujacemaleliterki napisała:
                  to juz
                  > chyba tylko toto lotek

                  A nie lepiej samej wziąć sprawy w swoje ręce, niż liczyc na totolotka?
                  Nie lepiej znaleźć normalnego faceta?
                  Bo wiesz..."toto"... - lata. I bedziesz miała powtórkę z rozrywki. Chcesz tego?
                  Lubisz włazic na grabie non stop?
                  To powodzenia.
                  Kazdy robi to co lubi.
                  • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 20:46
                    jak mam myslec po 6 dniach o szukaniu faceta? nie umiem.
                    • mariefurie Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 20:47
                      ekscytujacemaleliterki napisała:

                      > jak mam myslec po 6 dniach o szukaniu faceta? nie umiem.

                      Ale o Hondzie potrafisz...
                      W czym problem tak naprawdę?
                      • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 20:50
                        z honda zartuje zeby nie zwariowac. jedyna rzecz na swiecie ktora trzyma mnie
                        przy zdrowych zmyslach w tej chwili to jazda samochodem.
                        • mariefurie Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 20:53
                          ekscytujacemaleliterki napisała:

                          > z honda zartuje zeby nie zwariowac. jedyna rzecz na swiecie ktora trzyma mnie
                          > przy zdrowych zmyslach w tej chwili to jazda samochodem.

                          Z jazdą uważaj, bo po takim czymś człowiek jest w takim stanie, że....jak
                          odeszłam...non stop różne "wypadki" mi sie przydarzały na drodze.
                          Uważaj na siebie.

                          ps.Ale w szczęście, swoje, własne - uwierz.
        • kamillka27 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 21:18
          Wsadzanie sobie rad przez psychologa w zupełnie dowolne miejsce w
          niczym Ci ie pomożewink. Dochodze do wniosku, że jdenak wizyty te są
          zdecydowanie zbyt tanie- bo jeśliby kto zapłacił trzy razy wiecej,
          to może by spróbował chocby na siłe rady owe zastosować, zeby kasa
          nie przepadławink.

          Wbrew wszystkiemu, co podpowiada Ci organizm siedzenie w domu,
          bezcelowa jazda samochodem, ani przesadne uzalanie sie nad sobą też
          w niczym nie pomoże. Wiem, co czujesz, ale im szybciej staniesz na
          nogi, tym lepiej dla Ciebie. Wypłacz sie raz a porzadnie, a potem
          pomysl, że szkoda Twojego czasu, życia i zdrowia- na palenie, na
          płacz, na rozpamietywanie. Wyjdź do ludzi, organizuj sobie każdy
          dzień tak, żeby paść na twarz, zmęcz się fizycznie (umyj auto na ten
          przykładwink

          Przed Tobą cała przyszłosć, a co z nią zrobisz- zależy tylko od
          Ciebie. Pamietaj tylko, że to nie "życie próbne", bo powtórki z
          niego nie bedzie. Możesz zmarnować zycie z kłamcą, możesz sie teraz
          pławić w sentymentalnych wspomnieniach jak długo zechcesz. Ale
          możesz też uwierzyc, ze trzymasz swoją przyszłosć we własnych rękach
          i nigdy nie jest tak źle, żeby sobie nie poradzić. Poczytaj trochę
          historie z tego forum... Każdy się podnosi. Im intensywniej patrzy w
          przyszłość- tym szybciej.

          Mozesz nie uwierzyć, ale z takich okrutnych lekcji wynosi się
          najlepsza naukę. Wyjdx z tej lekcji sama, mądrzejsza o przemyślenia.
          A główną nauką powinno byc to, że nie można zawiesić swojego zycia
          na kimkolwiek tak bardzi, żeby nic nie zostało. Żeby nie móc, chocby
          na siłę zorganizować sobie czasu, dnia-z przyjaciółmi, samemu- jak
          bardzo by nie bolało. Bo nie ma nic gorszego, niz zorientować sie,
          że nie dość, że jesteś sama, to jeszcze na zgliszczach włsnego
          życia, które to zgliszcza sama sobie zafundowałaś- zawalajac pracę,
          studia, pasje, czy co tam masz. Z czasem nabiera sie wprawywink. Ktoś
          odchodzi, coś tam ze sobą zabiera- ale cała reszta pozostaje
          nienaruszona. Boli serce, fakt, ale nie bola przykre życiowe
          konsekwencje.
          • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 21:42
            porady psychologa mam za darmo, wlasciwie to mi sie za nie powinno placic
            wink.wlasna siostra dostepna 24 na dobe.
            mam przyjaciol ktorzy w ciagu gdziny stawili sie sznurem ale nie mam sily z nimi
            gadac. to ludzie emocjonalnie ze mna zwiazani. tu na forum moge sie wygadac i
            nie widze jak bardzo boli to bliskich mi ludzi.
            jazda samochodem pozwala mi sie skoncentrowac, dzieckiem nie jestem, mam prace,
            obowiazki z ktorych musze sie wywiazac a nie zamierzam niczego zawalac.
            nie moge siedziec w domu bo nie moge usiedziec w jednym miejscu wiecej niz dwie
            godziny bo czuje ze sie dusze.
            wiem co mam zrobic, wiem ze portafie podjac tylko dobra decyzje ale teraz leze i
            kwicze. troche czasu mi zajmie zanim sie podniose. kazda wanka wstanka najpierw
            upada, w zaleznosci od rozmiaru podnosi sie wolniej lub szybciej.
            przestanie bolec, przyjdzie moment kiedy bede wiecej niz wkurzona a pozniej
            pojde swoja wlasna droga.
            • mariefurie Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 22:08
              ekscytujacemaleliterki napisała:
              >>a pozniej pojde swoja wlasna droga.

              I TEGO cI życzę. Oby jak najszybciej.
              Dla własnego dobra.
            • jaknajlepiej Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 16.06.09, 00:54
              ekscytujacemaleliterki napisała:


              >troche czasu mi zajmie zanim sie podniose. kazda wanka wstanka
              najpierw
              > upada, w zaleznosci od rozmiaru podnosi sie wolniej lub szybciej.
              > przestanie bolec, przyjdzie moment kiedy bede wiecej niz wkurzona
              a pozniej
              > pojde swoja wlasna droga.

              O rany! Podziwiam siłę i Twój racjonalizm! Zupełnie jakbyś
              przeczytała mnóstwo poradników typu "Czy zdrada znaczy rozwód".
              Jesteś niesamowicie świadoma tego, co się z Tobą dzieje i dzięki
              temu na pewno łatwiej/skuteczniej/lepiej się z tego wykaraskasz.
            • jaknajlepiej Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 21.06.09, 10:23
              O rany! Podziwiam siłę i Twój racjonalizm! Zupełnie jakbyś
              przeczytała mnóstwo poradników typu "Czy zdrada znaczy rozwód".
              Jesteś niesamowicie świadoma tego, co się z Tobą dzieje i dzięki
              temu na pewno łatwiej/skuteczniej/lepiej się z tego wykaraskasz.
    • li_lah Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 15.06.09, 18:19
      odejdz od niego, widzialam gdzie wyzej debilną rade, zebys i ty sobie znim jak
      najszybciej machnęła dziecko!!! SZOK dno i 5 metrwo mułu. dizewcyzno nie rób
      tego!. zdradzal Cie a takie tlumaczenie ze tylko raz, to po to, aby nie stracic
      tego czego jest w miare pewny (bedzie mial zone- kogos do kogo zawsze mozna
      wrocic, a na boku laski) zrobisz sobie dziecko to roznie moze byc.
      poza tym wez pod uwage, ze pan jest juz felerny i troche nie wydolny finansowo,
      bedzie obciążony alimentami na tamto dziecko, a gdyby pojawilo sie wasze? mniej
      zostanie dla tego drugiego. spadku tez. poza tym,,,,nie wyobrazam sobie
      przysiegania przed oltarzem ,,,,,zwlascza jego przysięgi "uczciwosc,
      wiernosc....." oj....rob jak uwazasz
      • jarkoni Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 16.06.09, 00:02
        Niesamowity układ, i to przed ślubem..
        Niby najbardziej logiczne jest zostawić i zapomnieć faceta, który zdradzał.
        Bo jeśli to prawda, to nie był raz ani trzy, albo ta 37-latka jest jakimś
        kuriozum, że już jest w ciąży..
        Z drugiej strony(wybaczcie Panie), świat jest pełen wrednych bab liczących na
        coś, co im się nie należy. Więc skąd ta pewność, że na pewno jest w ciąży, a
        jeśli jest- że to jest na pewno jego dziecko?
        Nie chcę go bronić, to Ty go znasz, widzisz co mówi i jak to mówi.
        Może nie potępiać w czambuł, może porozmawiać, powyjaśniać, posprawdzać tamtą
        panią, jest kilka może..
        Błędem u mnie był brak rozmów, wyjaśnień, zaufania, porad fachowców itd.
        NIE POLECAM.
        I tak zrobisz co sama uznasz, że jest najlepsze dla Ciebie.
        Ale najprostsze i chyba trochę głupie jest wywalić go natychmiast bez sądu i bez
        możliwości rozmowy i obrony i wytłumaczenia..
        Ot i masz przeciwstawne lekko opinie, podoba Ci się to?
        • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 16.06.09, 09:59
          podoba mi sie. dlatego ta jazda samochodem. zebym mogla pomyslec.
          nie czytałam poradników. 7 lat temu jednej z moich przyjaciółek maz
          wykreciła taki numer. zdecydowała sie z nim zoastac. zyje dalej.
          jakos przetrwała. 2 lata temu druga moja przyjaciólke zostawił facet
          dla innej po 12 latach bycia razem. widziałam po nich jak sie przez
          to przechodzi, jak sie wyje, jak sie bardzo nie chce zyc. widziałam
          ze ból z czasem mija.
          czytałam jej emaile. to z jej relacji wynika ze tylko raz, jeden
          jedyny.
          jedna moja przyjaciólka wybaczyła, została z mezem ale nie
          zapomniała. druga została sama bo została porzucona.
          ja jestem w tej sytuacji ze on chce byc ze mna. i dlatego ja musze
          podjac decyzje. nikt inny.
        • luciva Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 16.06.09, 10:18
          Gdzieś przeczytałam wywiad z pewnym psychologiem na termat zdrady
          właśnie. Powiedział on, że zdradę ileś lat po ślubie można i warto
          spróbować wybaczyć - bo wspólne lata, bo kryzys, bo rutyna, itd.
          Zdradę przed ślubem - nigdy. Przed ślubem facet w zasadzie powinien
          być zapatrzony w wybrankę, zakochany i świata poza nią nie widzieć.
          Jeśli widzi - kiepsko to rokuje i lepiej nie wchodzić w ten związek.

          Wiem, że miał 100% racji. Mój mąż zdradził mnie przed ślubem -
          wybaczyłam, próbowałam zapomnieć.
          Na jednym razie się nie skończyło, po ślubie powtórka (kilka lat po
          slubie). Teraz jest z inną i z tego co wiem, ją też zaczyna
          oszukiwać.
          • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 16.06.09, 10:38
            mieszkałas z nim przed slubem?
            ja tak. lacza nas wlasnie te wspolne lata, zobowiazania, masa
            wydarzen dobrych i złych.
            nie wybielam go. ale wiem co sie zdarzyło. wiem co dobilo nas jako
            ludzi. po czyms takim chcesz byc samemu ze soba. jedyny moj bład to,
            to ze nie moglam z nim rozmawiac o tym. on ze mna tez nie. ja
            rozmawialam z przyjaciółkami. on z przypadkowa pania. doszło do
            czego doszło. nie tłumacze go. staram sie tylko zrozumiec.
            moze gdyby postawil mnie przed faktem dokonanym i odszedł było by
            łatwiej. ale odjsc nie chce. chce mnie.
            dlatego głupieje. nie dosc ze boli niewiarygodnie to jeszcze bedzie
            to tylko i wyłaczenie moja decyzja. tylko ja poniose jej
            konsekwencje. bez wzgledu na to jaka ta decyzja bedzie.

            • luciva Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 16.06.09, 10:50
              Mieszkaliśmy razem dość długo przed ślubem. I byłą zdrada. Potem
              kilka lat po ślubie kolejna.
              A to, że zrobił to w momencie kryzysu jeszcze orzej moim zdaniem
              świadczy. Czyli nie radzi sobie. Nie masz gwarancji, że Wasze życie
              będzie usłane rózami. A jak będzie kolejny zły moment i on znowu w
              ten sposób będzie sobie radził. Jak spotka Was choroba, kłopoty z
              dzieckiem (już samo pojawienie się dziecka to sytuacja bardzo
              kryzysowa i sprawdzajaca)?

              Moim zdaniem zdradzanie lub nie to kwestia jakiejś mocy charakteru.
              Jest źle, ale radzimy sobie w ten czy inny sposób (psycholog,
              rozmowy, wyjazdy).
              A jak jest źle i uciekamy w inne ramiona? hM, moim zdaniem nic
              dobrego z tego nie wyniknie.
              Teraz facet pewnie się boi, więc obsypuje Cię różami, ale co będzie
              gdy znów wkradnie się rutyna.
              Możesz zaryzykować i zobaczyć. Bo nie masz gawrancji na nic. Ani, że
              ponownie zdradzi, ani, że nie zdradzi, ani, że z innym będziesz mieć
              super życie i miłość, ani, że nie będziesz mieć.

              Ja wtedy przy pierwszej zdradzie zrobiłam ten błąd, że nikomu o tym
              nie powiedziałąm. Z nikim nie rozmawiałam na ten temat - bardzo
              żałuję, ze nie wpadłam na to, żeby iśc do psychologa. Być może nawet
              nie odeszłabym również ale przynajmniej widziałabym jasno pewne
              rzeczy i mechanizmy.
              A zduszenie tego w sobie spowodowało, że totalnie straciłam poczucie
              wartosci, uzależniłam się od męża, bałam się zostać sama.
              • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 16.06.09, 11:01
                nigdy nie ma gwaracji. nigdy.
                ja rozmawiam jak moge. dlatego to forum. dlatego przyjaciele.
                dlatego rodzina.
                ale nikt nie przezyje tego za mnie. nikt nie czuje tego co ja mimo
                roznych przezyc. bo kazdy przezywa na swoj wlasny sposób.
                mysle sobie ze "pomysle o tym jutro", jak scarlet o'hara. mysle
                sobie ze mam wiecznosc na podjecie decyzji.
                • marcepanna Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 16.06.09, 13:45
                  No i co postanowiałas?
                  Wydaje mi sie ze chcesz z Nim zostac. I dobrze, uważam.
                  Seks u meżczyzny (mam nadzieję ze są tutaj jacys panowie ktorzy to jasno
                  napisali) CZASAMI bywa zwykłym rozladowaniem napięcia.
                  Taka prawda. Mieliście jakiś problem i on rozładował emocje na swoj sposob. Wg
                  mnie NIC sie nie stało.

                  Zażadałabym konca kontaktów z Mamusia Dziecka ( w koncu ma co chce a wiec
                  dziecko) i Dzieckiem
                  Blyskawiczne uregulowanie zwiazku plus natychmiastowe postaranie sie o Wasze
                  wspolne dziecko

                  Jeżeli nie mozesz zniesc mysli ze bedziesz musiała dzielic sie jego kasa z Tamta
                  i Jej dzieckiem musisz odejsc. Niestety.
                  Tylko jezeli kasa nie bedzie dla ciebie problemem mozesz zostac i budowac z Nim
                  dalej zycie.



                  • scindapsus Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 16.06.09, 14:11
                    Kobieto, co ty proponujesz?
                    Pan który zrywa z własnym dzieckiem, nawet jesli jest poczete z
                    jednorazowego seksu, w co nie chce mi się wierzyc, to zwykły
                    szmaciarz jest, a nie mężczyzna z którym można założyć własną
                    rodzinę.
                  • maza15 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 16.06.09, 14:35
                    marcepanna napisała:

                    > No i co postanowiałas?
                    > Wydaje mi sie ze chcesz z Nim zostac. I dobrze, uważam.
                    > Seks u meżczyzny (mam nadzieję ze są tutaj jacys panowie ktorzy to
                    jasno
                    > napisali) CZASAMI bywa zwykłym rozladowaniem napięcia.
                    > Taka prawda. Mieliście jakiś problem i on rozładował emocje na
                    swoj sposob. Wg
                    > mnie NIC sie nie stało.
                    >
                    > Zażadałabym konca kontaktów z Mamusia Dziecka ( w koncu ma co chce
                    a wiec
                    > dziecko) i Dzieckiem
                    > Blyskawiczne uregulowanie zwiazku plus natychmiastowe postaranie
                    sie o Wasze
                    > wspolne dziecko
                    >
                    > Jeżeli nie mozesz zniesc mysli ze bedziesz musiała dzielic sie
                    jego kasa z Tamt
                    > a
                    > i Jej dzieckiem musisz odejsc. Niestety.
                    > Tylko jezeli kasa nie bedzie dla ciebie problemem mozesz zostac i
                    budowac z Nim
                    > dalej zycie.

                    nie wierzę...to musi być trol!
                  • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 16.06.09, 14:48
                    niczego nie postanowilam. moj kumpel mowi ze mam miec to gdzies i
                    myslec tylko o sobie. i tego sie bede trzymac jak juz zaczne
                    myslec.moze jutro albo pojutrze albo wogole nad tym nie pomysle,
                    tylko o sobie pomysle.
                    • mama332 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 16.06.09, 20:27
                      Na Twoim miejscu bym odeszła. Jak najszybciej.
                    • sloneczko-7 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 16.06.09, 21:06
                      U C I E K A J od tego człowieka. On w ogóle nie jest zdolny kochać.
                      Kiedy przyjdą na świat dzieci,wtedy decyzja o odejściu będzie
                      trudniejsza. Jeszcze masz szanse na wielkie uczucia ,takie bez
                      bagażu. U C I E K A J!
                  • evikon Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 16.06.09, 15:21
                    Jak można myśleć w ten sposób ....

                    >Zażadałabym konca kontaktów z Mamusia Dziecka ( w koncu ma co chce a wiec
                    > dziecko) i Dzieckiem

                    Mężczyzna który w ten sposób postępuje wyrzeka się własnego dziecka nie nadaje
                    się do jakiegokolwiek związku i budowania z nim rodziny. Przecież w tym
                    wszystkim nie chodzi o kase. Gdzie zaufanie, stabilizacja, poczucie
                    odpowiedzialności. Tego nie da sie przeliczyć na pieniądze.
    • dziewczyna.szefa Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 17.06.09, 00:49
      bardzo Ci wspolczuje...
      Mysle ze cierpiac niemilosiernie odeszlabym.
      Ja tkwie w zwiazku nieformalnym, w ktorym wybaczylam skok w bok.
      I konsekwencje tego ponosze od dwoch lat, w zasadzie non stop, bo
      kotluje to we mnie zlosc, frustracje, wlasnie wspomniane przez
      Ciebie upokorzenie. Kryzys jest totalny, niszczymy sie, zaluje ze go
      wtedy nie kopnelam w dupe, mialam sile i chec i furia mnie niosla.
      Dziecka z tego nie bylo, ale bol przeogromny. I to taki do dzis.
      Nie wiem jak bedzie, Tobie zycze takiej sily i madrosci jaka widze
      teraz, jestes wspaniala. Podejmij DOBRA decyzje, czyli taka, ktora
      przede wszystkim w pierwszym rzedzie uwzgledniac bedzie Twoj
      interes. Walczysz o swoje zycie, to, ktore masz jedno i jeden raz
      masz tyle lat ile masz obecnie. Nie marnuj swojego czasu, ale
      oczywiscie tez nie podejmuj decyzji pochopnej, na nia daj sobie tyle
      czasu ile TY GO POTRZEBUJESZ. Trzymam kciukasy.

      • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 17.06.09, 08:08
        Sile daje mi zlosc, wkrzenie, furia, bol. Gdy na chwile sie uspokajam to rura mi
        mieknie. Zal mi wszytskiego dobrego.
        Najgorsze jest to ze nie potrafie go znienawidzic. Bylo by mi latwiej. A mi jest
        jego zal. Zal jako czlowieka.
        I boje sie jak cholera. Nie boje sie ze bede musiala sama kolo zmienic jak
        zlapie gume, sama robic zakupy,wyjezdzac i itp,itd. to sa sprawy z ktorymi dam
        sobie rade. Boje sie ze w zyciu nikomu juz nie zaufam. Ale z drugiej strony
        wciaz mam nadzieje ze nie bedzie tak zle.Ze przeciez sa dobrzy ludzie na tym
        swiecie. ze moze jeszcze spotka mnie cos dobrego.
        Dzieki za cieple slowa. Potrzebne jak diabli. Dzieki.
        • jedyny_kwiatuszekkkk Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 17.06.09, 09:03
          Witaj
          Piszesz "Boje się ze w życiu nikomu już nie zaufam", dokładnie tak samo myślę i ja. Ale w odniesieniu czy lepiej odbudować zaufanie do człowieka, który nas zdradził czy zaufać komuś nowemu - ktoś mądry mi powiedział że łatwiej zaufaś komuś nowemu. Niż osobie która nas skrzywdziła.
          Wiesz mnie zdradził mąż, mam dwójkę malutkich dzieci czyli sytuacja trochę inna niż Twoja, ale zapewne tak samo boli. Mnie boli dodatkowo to że mój mąż mnie nie chce, odrzucił mnie, moją miłość i choć ja chciałam mimo wszystko ratować to małżeństwo to On już nie chciał, twierdził że męczą go moje frustracje.
          Strasznie boli. Boli że mąż przestał mnie kochać i zaczyna żyć swoim nowym innym życiem, mimo że cały czas mieszkamy razem. Pisałam tu na forum swoja historię.
          Ty masz przynajmniej to poczucie że Twój partner chce z Tobą być, kocha Cię. Ja tego nie miałam, czułam się przegrana na starcie ratowania naszego małżeństwa.
          Ale z drugiej strony czy można czuć się kochanym przez człowieka który nas zdradził? Boże chyba nie.....
          Ja o zdradzie męża dowiedziałam się w grudniu przed Świętami Bożego Narodzenia, także sobie wyobraź. Do tej pary boli jak cholera, choć po drodze był psycholog, terapia małżeńska, ale to nic nie pomogło, bo mój mąż myślał tylko o sobie.
          Mam nadzieję że u Ciebie po pół roku będzie lepiej niż u mnie.
          Życzę Ci dużo siły, bo będzie Ci potrzebna.
          • ekscytujacemaleliterki Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 17.06.09, 10:18
            nie dam dzis rady. brakuje mi powietrza.
            • allaas2 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 17.06.09, 10:29
              Podziwiam te kobiety,które mówią, że zdrady nigdy by nie wybaczyły.
              Ja wybaczyłam i tak poniosłam klęske i wiem, że bede tego żałowała do końca
              życia.
              Mogę Ci tylko dać jedną radę- lepszy koszmarny koniec niż koszmar bez końca i
              życze Ci z całego serca mądrego wyboru.
            • to.ja.kas Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 17.06.09, 10:30
              Witaj.
              Przeczytałam cały watek za jednym zamachem. I mam kilka spostrzeżeń.
              Najlepsza i najbardziej zwięzła rada to ta od Tri:
              gdy Ty będziesz w ciąży, to zacznie komunikować się z Tobą przez
              maile -nabiera właśnie doświadczenia.
              Poza tym jeśli nie interesuje się swoim dzieckiem z tamtą kobietą,
              to nie ma podstaw, że będzie interesował się swoim dzieckiem, które
              będzie miał z Tobą.
              Poza tym będzie płacił alimenty przez kilkadziesiąt lat. Gdy nie
              będzie płacił,to nie będzie także postaw, by uważać, że będzie
              utrzymywał Wasze wspólne.
              Poza tym facet chce być z Tobą, ale puka inne.
              Poza tym najlepsza opcja (z punktu widzenia dziecka, a także kobiety
              w ciąży) to ta trzecia, ale nie ma w niej miejsca dla Ciebie - i to
              jest końcowy wniosek.

              Drugi wniosek: minęło kilka dni. Trudno oczekiwać, że ból, szok i
              trauma minie jak ręką odjął. Ale ja mam tylko jedno pytanie...co w
              tym czasie zrobiłaś? Dla siebie? A choćby i upicie się z
              przyjaciólką w weekend i wypłakanie się takie doszczętne kiedy juz
              łez brakuje i dochodzisz do wniosku, ze juz nawet płakać Ci się nie
              chce.
              Nie chcę byc złym prorokiem ale podskórnie czuję, że zaczynasz
              szukać usprawiedliwienia dla faceta i wytłumaczenia dla pozostania z
              nim.
              Zrobisz jak chcesz, ale przygotuj się świadomie na powtórkę, ból i
              ciagłe uczestniczenie jego dziecka i tamtej kobiety w Waszym zyciu.
              Zdrada przed ślubem? Wiesz, o ile po ślubie mozna byłoby zastanawiac
              się nad powodami dla których warto ratować związek, to przed ślubem
              ta zdrada jest tylko proroctwem tego jak będzie wyglądać Wasze
              ewentualne małżeństwo.

              Facet jest zwykłym doopkiem.A Ty mimo iz brakuje Ci powietrza
              odetchnij do jasnej anielki, ogarnij się i opanuj. Z perspektywy
              prawie czterdziestki po różnych przejściach rozumiem ból, ale tez
              wiem, ze wszystko mija tylko trzeba samemu sobie pozwolić.

              Pozdrawiam
        • michunia Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 17.06.09, 18:56
          opatrznosc czuwa nad Toba, ze to wszytsko zdarzylo sie zanim byliscie
          malzenstwem, zanim przyszly na swiat dzieci,
          mysle, ze jestes szczesciara, nie zmarnuj tego
    • ekscytujacemaleliterki tricolour....smierdze... 17.06.09, 19:27
      jak lump.
      poranne slowa mojej matki : dziecko jak ty wychudlas, lzy w oczach, twarz
      wykrzywiona bolem...skur....jeden.
      • tricolour Przejdzie Ci... 17.06.09, 19:33
        ... każdy tak miał. Na tym forum.
        • ekscytujacemaleliterki Re: Przejdzie Ci... 17.06.09, 19:50
          tydzien temu o tej porze bylam szczesliwa przyszla mezatka. Do konca i poczatku
          nowego brakuje 8 godzin i jakies 13 minut. Czwarta nad ranem minut trzy.
          • tricolour Zawsze możesz wyjść za zdrajcę... 17.06.09, 19:57
            ... z dzieckiem w drodze. Możesz wyjść za faceta, który zostawia kobietę w ciąży
            i nie interesuje się losem swojego dziecka.

            Co stoi na przeszkodzie?
            • ekscytujacemaleliterki Re: Zawsze możesz wyjść za zdrajcę... 17.06.09, 20:12
              poczekaj, mysle....
            • ekscytujacemaleliterki Re: Zawsze możesz wyjść za zdrajcę... 17.06.09, 20:18
              milion lat swietlnych, ktore uplynely od zeszlego tygodnia.
              Ale czy to nie dziwne ze nie potrafie znienawidzic, ze nie chce sie zemscic.
              jestem nienormalna?
              • mariefurie Re: Zawsze możesz wyjść za zdrajcę... 17.06.09, 20:51
                ekscytujacemaleliterki napisała:

                > milion lat swietlnych, ktore uplynely od zeszlego tygodnia.
                > Ale czy to nie dziwne ze nie potrafie znienawidzic, ze nie chce sie
                zemscic.jestem nienormalna?

                Moze nalezysz do ludzi, co przezywają zdarzenia dramatyczne zgodnie z ruchem
                sinusoidy? I tak naprawde nigdy nie osiągniesz stanu bezwzględnej nienawiści.
                Tylko latami będziesz się wahać i zastanawiać, czy dobrze zrobiłaś?
                A moze tez, bedziesz trawiła to, co sie stało przez miesiąc, dwa, pół roku, a
                potem - wybuchniesz...? I bedzie po sprawie.
                Nikt nie zna lepiej Ciebie, niz Ty sama.
              • akacjax Re: Zawsze możesz wyjść za zdrajcę... 18.06.09, 18:18
                > Ale czy to nie dziwne ze nie potrafie znienawidzic, ze nie chce sie zemscic.
                > jestem nienormalna?
                Nie kazdy ma w naturze zemstę.
                Nienawiść to mocna emocja, bliska kochaniu. Lepiej jest zobojetnieć-to jest
                najlepsze uczucie na decyzje o rozstaniu.

                Może napisz, co czujesz teraz? zamiast tego, co nie czujesz.
      • barbasia01 Re: 17.06.09, 20:12
        Właśnie wróciłam z przejażdżki rowerowej z synem. Bylismy w lesie,
        zapach i soczysta zieleń cudowne. zdziwiłam się kiedy to wszystko
        urosło. Wciągając powietrze do płuc podziękowałam Bogu że żyję. Dla
        takich chwil warto żyć. Spokój pierwszy dzień od wielu dni spokój.
        KOcham go nadal i za jakiś czas będę w rozsypce, ale pozwalam sobie
        na to. Ktoś mi napisał zacznij myśleć o nim jak o obcej osobie i to
        zaczyna powoli działać. W myślach poprawiam mąż na pan, on. Nie chcę
        o nim myśleć ciepło, wymazuję wspomnienia żeby się nie rozklejać,
        one gdzieś tam zostaną, ale wyciągnę je dopiero gdy wewnętrznie
        będzie spokój. Nie pojadę z nim i synem na wakacje - moja decyzja,
        wyjeżdzam w weekend nad morze z synem, w następny znajomi wyciagają
        mnie na drinka. Zapisałam się do kosmetyczki, a jutro idę do
        fryzjera. Chcę nauczyć się być szczęśliwą bez niego chociaż prościej
        byłoby z nim. W rozmowie staram się byc twarda. I nie patrzę mu w
        oczy, zaczynam walczyć o siebie bo w gruncie rzeczy lubię siebie i
        chyba jestem fajna. Przede wszystkim nie żal mi już tego faceta bo
        to była jego decyzja, to on nie chce być moim mężem i to on mnie nie
        kocha. Ja nie jestem bez winy jeśli chodzi o rozpad małżenstwa,
        popełniłam błędy i wiem o tym, ale ja nie szukałam nikogo na boku i
        nie szukam. Patrzę na uśmiech mojego dziecka i wiem że damy radę, a
        jak się rozkleję to wam się wyżalę i wspaniałym ludziom którzy stoją
        obok mnie. Największy plus całej tej historii to poczuć że stoi ktoś
        za mną kto pomoże, wysłucha, a jak trzeba da soldnego kopa. Mnie
        jest teraz lepiej gdy jestem sama niż gdy był obok wiedząc że chce
        odejść. Oczywiście najlepiej było gdy był ze mną i chciał ze mną
        być, ale zaczynam się wyciszać i mam nadzieję ze teraz będzie już
        lepiej. Dziś pierwszy raz przespałam 6 godzin i jestem z siebie
        dumna. Wpisuję to na swoją listę sukcesów. Zaczynam powoli więcej
        jeść. Nadal kocham tego obcego faceta który był moim mężem (prawnie
        nadal), ale nie mogę pozwolić żeby mnie zniszczył. już więcej nie.
        Dziękuję że stoicie obok, ze pomagacie, mądre są takie fora lepsze
        niż psycholog(byłam), żałuję ze wczesniej nigdy nie pomyslałam ze
        coś takiego istnieje i jesli za jakis czas napisze ze znowu się
        rozkleiłam, ze jest mi źle to prosze o soldnego kopa. Nadal będę
        myśleć o facetach w kategorii samolubne swinie bo tak mi jest lepiej
        i jak na razie rozdział z facetami zamykam, teraz kolej na samolubną
        barbasie.
        • ekscytujacemaleliterki Re: 18.06.09, 12:33
          Barbasia, ciesze sie ze sie trzymasz. jest jakies swiatelko w
          tunelu, jest jakas nadzieja. przestalo padac, swieci slonce. jest
          zycie. i jeszcze bedzie dobre i szczesliwe zycie.


          Bardzo Wam wszytskim dziekuje, za slowa ktore stawiaja do pionu, za
          swiadomosc ze nie tylko ja jedna jedyna na tym swiecie przez takie
          gó.no musze przejsc.
          Za wiedze, ze sa dobrzy ludzie na tym swiecie, ktorzy zupelnie nie
          znajac drugiego czlowieka potrafia powiedziec dobre slowo.

          Jeszcze nie raz, trafi mnie mocno ale nie dam sie.

          Dzieki smile
      • jedyny_kwiatuszekkkk Re: tricolour....smierdze... 18.06.09, 08:29
        To wyobraź sobie jak wyglądam ja z dwójką malutkich dzieci przy boku.
        Ktoś mądrze napisał, powinnaś dziękować Bogu że zdarzyło się to przed ślubem,
        aniżeli po.
        Tak, masz możliwość odejścia, wyjechania na koniec świata i gwarancję że nigdy
        już tego człowieka nie spotkasz. A tak jak ja mając dzieci jestem skazana na
        jego obecność w moim życiu czy chce tego czy nie.
        Zawsze będę go widzieć i zawsze będą powracały obrazy jego zdrady.
        Wiem, mądrze się............. a sama nie wiem jak sobie z tym bólem poradzić.
        Pozdrawiam.
        • ekscytujacemaleliterki Re: tricolour....smierdze... 18.06.09, 17:00
          Ja tez sie madrze, dopoki mnie nie dopada...jak dopada to
          wyje..pozniej sie madrze.
          I tak wkolo macieju.
    • rybak Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 18.06.09, 10:23
      Odejść
      • marcepanna Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 18.06.09, 18:08
        Miałam na myśli że Dziecko musi zostać zabezpieczone majątkowo i to bedzie wkład
        Ojca. Uważam zupelnie wystarczający. Kontaktów nie musi utrzymywac, wystarczy
        przelew.

        Autorka postu napisała, że Jej Partner chce być z Nia a nie z MAtka Dziecka a to
        oznacza, że czuje sie emocjonalnie zwiazany z Autorka. Nie czuje sie w aspektach
        uczuciowych ojcem dziecka i jasne ze ich kontakty (ojciec-dziecko) nie beda
        chocby z tego powodu nacechowane jakimis wyzszymi uczuciami

        Autorka postu poniosła ogromną szkode, która polega na tym że nie wiadomo czy
        jej ciąza z tym partnerem dojdzie do skutku w ogole. Takie przejscia moga w
        skuteczny sposob zamknac jej macierzynstwo z tym partnerem albo je odroczyc.


        • marcepanna ekscytujacemaleliterki 18.06.09, 18:19
          Łatwo jest niektórym radzić, żebyś Go kopnęła w dupę, tylko jak to zrobisz Tamta
          wezmie sobie i jego jeszcze (z czasem)

          • rybak Re: ekscytujacemaleliterki 18.06.09, 18:26
            A znasz dowcip o facecie, który uciekał przed drogówką?
            Więc zobaczył, że jedzie za nim radiowóz, to spitala. A tamten go goni. I tak
            coraz szybciej. W końcu policjant zajechał mu drogę, podchodzi i mówi - wiesz
            pan co? Tyleś pan przepisów złamał, że aż mnie to trochę ubawiło. Więc jak teraz
            mnie pan przekonasz, a przy tym ubawisz naprawdę solidnie JEDNYM zdaniem
            wytłumaczenia, to pana puszczę.
            Na to ten złapany:
            – Bo wie pan, panie poruczniku, tydzień temu jeden glina zwiał z moją żoną i
            teraz myślałem, że mnie goni, żeby mi ją zwrócić!
          • dsz27 Re: ekscytujacemaleliterki 21.06.09, 09:12
            Marcepanno możesz wyjaśnić mi co złego dla Autorki wątku stałoby się gdyby tamta
            Pani przygarnęła by go do siebie z całym inwentarzem????
            Serio nie widzisz, że więcej przykrych doświadczeń czego Literki jeśli postanowi
            się z nim jednak związać na stałe?
            • wania46 Domi 21.06.09, 09:43
              masz maila na gazetowej smile
              • marcepanna wania46 21.06.09, 09:59
                KObieto!!!
                Zamiast rozsyłac maile ostrzegawcze przede mna radze skonfrontowac sie w realu
                Jestem jak i Ty z Krakowa
                Naprawde ośmieszasz sie tylko
                • wania46 Spadaj 21.06.09, 10:17
                  j.w.
                  • marcepanna Re: Spadaj 21.06.09, 13:44
                    Już lece bo sie bardzo przestraszyłam

                    Kobieto, sama sobie schrzaniłaś życie bo gdzies napisalas ze po 23 latach (!!!!
                    SZOK) malzenstwa ucieklas z dziecmi ktorym spieprzyłas zycie jak sobie (to juz
                    moj wniosek)

                    Nie dziwie ze zachowujesz sie anormalnie, siedzac na jakims forum i rozsylajac
                    maile jak dziecko w przedszkolu
                    • dsz27 Re: Spadaj 21.06.09, 16:00
                      Marcepanno o każdym kto nazwie Cię trollem będziesz pisała, że jest anormalny?

                      Jako dosyć aktywny członek forum chyba liczysz się z tym, że możesz wzbudzać
                      najróżniejsze emocje, nawet te negatywne? Czasami atak nie jest najlepsza formą
                      obrony.

                      pozdrawiam
        • tricolour Ty żartujesz? 18.06.09, 18:30
          Uważasz, że rola ojca polega na zapłodnieniu kobiety i regularnych przelewach?
          To luzik...

          Uważasz, że emocjonalny związek z kobietą (autorką wątku) dopuszcza pukanie
          innych kobiet? To luzik...

          Uważasz, że ojca kontakty z dzieckiem mogą być pozbawione uczuć wyższych? To
          luzik...

          Uważasz, że szkoda autorki wątku polega na tym, że nie zaciąży ze zdrajcą, który
          ma w dupie swoje dzieci?
          • rybak Re: Ty żartujesz? 18.06.09, 18:39
            Tri, Ty zdaje się czegoś nie zrozumiałeś, albo ja nieprecyzyjnie się wyraziłem.
            Za co ew. urażonych przepraszam.
            Sens dowcipu jest inny.
            To Ona ma się cieszyć, że ktoś sobie wziął tego faceta. Ona!
            I jeśli ona nie kopnie faceta, to oby ten ktoś go jej nie oddawał. Nigdy!
            Rozumiesz, Tri? NIGDY!

            I nie żaden luzik. Za dobrze znam cenę... wyborów!
            A jeśli nadal uważasz, że drwię z ewidentnie skrzywdzonej kobiety, to te dwa
            moje posty po prostu wytnij.
            • tricolour Pytanie było do Marcepanny, nie do Ciebie. 18.06.09, 18:48
              • rybak Re: Pytanie było do Marcepanny, nie do Ciebie. 18.06.09, 18:56
                Aha. Pospieszył, ludiej nasmieszył, jak mawiają Rosjanie.
          • marcepanna Re: Ty żartujesz? 18.06.09, 18:56
            tricolour napisał:

            > Uważasz, że rola ojca polega na zapłodnieniu kobiety i regularnych przelewach?


            NIe. Ale tak sie składa że Ten Ojciec nie chce oferowac Dziecku swojej miłości.
            W takiej sytuacji pieniadze musza mu wystarczyc.
            Wielu Panów nic nie płaci, czyż nie?
            Bardzo dobrze swiadczy o Nim że chce płacic (bo odniosłam takie wrazenie)

            >
            > Uważasz, że emocjonalny związek z kobietą (autorką wątku) dopuszcza pukanie
            > innych kobiet?

            On nie puka innych tylko raz mu sie wydarzyło z nieznajomą gdyz oboje mieli
            jakies powazne problemy i kazde z nich na swoj sposob usiłowało jakoś ten
            problem przetrawic


            >
            > Uważasz, że ojca kontakty z dzieckiem mogą być pozbawione uczuć wyższych?

            A nie? Iluż jest PAnów którzy sa ojcami a nie placa i nie interesuja sie dziecmi?
            Partner Autorki chce płacic a nie sadze aby sie zajmował z przyjemnoscia
            dzieckiem, którego MAtka tak go urzadziła (kłopoty z narzeczona, która kocha)

            >
            > Uważasz, że szkoda autorki wątku polega na tym, że nie zaciąży ze zdrajcą, któr
            > y
            > ma w dupie swoje dzieci?

            JA bym na Twoim miejscu i na miejscu innych interlokutorów nie naduzywała słowa
            zdrajcy w tym przypadku.
            Gdyby nie ciąza, Autorka nawet nie wiedziałaby że była zdrada i tak i tak byłaby
            żona "zdrajcy".

            • marcepanna Tri 18.06.09, 19:01
              Ty robisz cos w życiu oprócz pisania tutaj?
              • tricolour Pewnie, że robię... 18.06.09, 22:06
                ... właśnie wróciłem z salsy.
          • ekscytujacemaleliterki Re: Ty żartujesz? 18.06.09, 21:06
            tricolour napisał:

            > Uważasz, że rola ojca polega na zapłodnieniu kobiety i regularnych przelewach?
            > To luzik...

            W tym wypadku tak, choc co do regularnosci mam watpliwosci... luzik...
            >
            > Uważasz, że emocjonalny związek z kobietą (autorką wątku) dopuszcza pukanie
            > innych kobiet? To luzik...

            Jak widac dopuszczal choc autorka watku o tym nie wiedziala...luzik..
            >
            > Uważasz, że ojca kontakty z dzieckiem mogą być pozbawione uczuć wyższych? To
            > luzik...
            >
            Zdrada zalicza sie do uczuc wyzszych? Bo to dziecko zawsze bedzie mu
            przypominalo co zrobil... najwieksza kara.luzik...

            > Uważasz, że szkoda autorki wątku polega na tym, że nie zaciąży ze zdrajcą, któr
            > y
            > ma w dupie swoje dzieci?

            Oby mial mnie w dupie. Oby zwiazal sie z mamusia dzidziusia i
            oby sobie tak zyli dlugo i szczesliwie. luzik..
    • ekscytujacemaleliterki przy okazji... 18.06.09, 21:14
      bawi mnie to nie milosiernie. linczujcie mnie. spalcie na stosie.poddajcie
      tortura. nic nie poradze, bawi mnie to:

      przyszla mamusia nawet nie posiada numeru prywatnej komorki do tatusia. dlatego
      komunikuja sie droge emailowa. Musiala znalezc go przez prace!

      wiem, wiem.podla jestem. smieje sie z ciezarnej.
      • marcepanna Re: przy okazji... 18.06.09, 22:08
        Ten sie smieje kto się śmieje ostatni

        Jak zarabiasz 3x wiecej od Niego to jasne,że to Ty bedziesz utrzymywać Jego dziecko
        W takiej sytuacji ja bym go olała

        • tricolour Co to jest za styl... 18.06.09, 22:10
          ... pisania kogo popadnie z dużej litery?
      • barbasia01 Re: przy okazji... 18.06.09, 23:37
        Podłe? A ona to niby szlachetna tylko dlatego ze ma w brzuchu
        niewinna istotkę którą sprowadziła do roli łącznika z przyszłym
        ojcem. Co z niej bedzie za matka skoro tak postąpiła. Szkoda tego
        dziecka. Kobieta weszła w czyje zycie i namieszala w nim zasłaniając
        się dzieckiem.
        Moje dziecko ma ojca ktory choc ponoc bardzo je kocha niewiele sie
        nim interesuje. Zadzwonił do niego i właściwie nie miał o czym z nim
        rozmawiać, wypytał czy aby mama w ten weekend tylko z synem jedzie
        nad morze czy jeszcze z kims innym. Wykorzystuje syna na
        przeszpiegi. Dupek, nie rozumie ze go jeszcze kocham, czy tez
        chciałby zebym kogos miala aby rozwod był z orzeczeniem o mojej
        winie? A moze poczucie winy, ja kogos mam a ona nie...
        Dziecko ma byc dzieckiem, a nie szpiegiem, ma czuc ze jest z miłości
        i wzrastać w miłości, a jak bedzie z dzieckiem owej pani? Czy aby na
        pewno ta pani nie bedzie chciała kontaktu z ojcem a w tatusiu nie
        odezwie sie instynkt tacierzyński gdy zobaczy malutkie rączunie i
        stopki?
        • ekscytujacemaleliterki Re: przy okazji... 19.06.09, 06:44
          Spieprzyli zycie wszystkim, mi, temu dziecku i sobie. I teraz beda musieli jakos
          z tym zyc.Gorzej, ja musze z tym zyc.
          A Twoj byly moim zdaniem wolalby zebys kogos miala. Zagluszyl by poczucie winy,
          za pol roku wymysli ze Ty go zdradzalas i probowal fundnac Ci rozwod z Twojej winy.
          • luciva Re: przy okazji... 19.06.09, 09:41
            Literki Ty się przychylasz do zdania Tri czy Marcepanny bo się
            zgubiłam.........?

            Marcepanno, serio uważasz, że jak ktoś ma kłopoty, to rozwiązywanie
            ich na zasadzie bzykania się z kimś tam jest jak najbardziej na
            miejscu? Innych sposobów nie ma? Kłopoty usprawiedliwają przygodny
            seks?

            Serio uważasz, że dziecku ojciec niepotrzebny?

            Ja pierniczę, a potem, że tak w tej POlsce źle.........
            Takim osobom jak Ty życzę z całego serca znalezienia się w podbnej
            sytaucji bądź też w sytaucji porzuconej matki z dzieckiem.

            Literki - moim zdaniem, facet raczej nie odbierze tego, że Ty mu
            wybaczasz, nie odczuje Twego poświecenia, ile będzie Cię to
            kosztowało.
            Wybaczenie tego ( z Twojej strony) to według mnie dla niego
            przyzwolenie.
            Dasz mu sygnał - może to nie było za bardzo ok, ale w sumie pozwalam
            i zgadzam się na takie sytuacje. Musisz liczyć się z tym, że za parę
            lat historia się powtórzy.
            • ekscytujacemaleliterki Re: przy okazji... 19.06.09, 09:49
              Luciva,
              Jak mysle to mysle jak Tri, jak peka mi serce to mam nadzieje ze
              moze Marcepanna ma racje.
              Serce ma marzenia i nadzieje. A rozum mówi ze serce bedzie musialo
              marzenia pozmieniac.
              Jest jeszcze do tego duma, honor, ambicja i zasady.

          • barbasia01 Re: przy okazji... 19.06.09, 09:43
            Jestem już spakowana, czekam az syn wróci ze szkoły i w drogę nad
            morze... Tylko czemu sie nie cieszę? Czemu wszystko znowu się sypie,
            a miałam być twarda...
            Kumpela poradziła mi żebym się nagrała jak opowiadam o tym obcym
            człowieku - mężu i posłuchała tego i zastanowiła się czy chce z nim
            być nadal. Nie nie chcę i nie chcę by on był szczesliwy(podłe?),
            Chce zeby zobaczył jak to jest. A co do dziecka to w weekend tatus
            pewnie bedzie sie odzywał żeby upewnic się z kim jestesmy... Przez
            cały tydzien ma go w d... a wczoraj zadzwonił zeby sie zapytac co
            dziecko chcialoby na prezent z okazji ukonczenia roku szkolnego.
            Rodziców!!!
            Wiesz tak się zastanawiam czy twój przyszły nie chcial miec z toba
            dziecka aby zagluszyc wyrzuty sumienia?
            • ekscytujacemaleliterki Re: przy okazji... 19.06.09, 11:00
              Trzymaj sie. Mysl ze jest pogoda, ze bedzie fajna droga. Ze mozesz
              pobyc z wlasnym dzieckiem. Ze mozecie jechac i spiewac w nieboglosy.
              Im bardziej bedziecie falszowac tym bardziej bedzie zabawnie.
              Wiesz co Twoje dziecko by chcialo na koniec roku? Usmiechnieta mame,
              wiec sie usmiechaj nawet jesli chce Ci sie wyc.

              Nie wiem, kiedy pewnie chcial bo poprostu chcial ze mna i swoje.
              Pozniej to juz pewnie tylko dla odwrocenia mojej uwagi. Zebym czegos
              nie wyczula. W sumie z tego powodu sie ze mna klocil. Pozniej
              organizowal czas na maxa, zeby tylko sie nie zorientowala.
          • marcepanna Re: przy okazji... Małe LITerki 19.06.09, 12:37
            ekscytujacemaleliterki napisała:

            > Spieprzyli zycie wszystkim, mi, temu dziecku i sobie. I teraz beda musieli jako
            > s
            > z tym zyc.Gorzej, ja musze z tym zyc.



            Zauważ ze jezeli oni ciebie wyeliminuja z gry to to nie bedzie spieprzone zycie
            tylko pełna rodzina do której dazy Tamta a do której z czasem moze sie przekonac
            Twoj Facet
            I ja nie wiem czy tak nie byloby najuczciwiej bo w tym ukladzie tylko ty bys
            troche ucierpiała

            Ja mysle ze teraz na tym etapie (bo Twoj Facet nie chce byc z tamta) wszystko
            zalezy od Ciebie i jak im poustawiasz zycie to beda je mieli spieprzone ale
            tylko na poczatku
            Potem wszystko sie ułoży, alimenty , tamta bedzie sie zajmowac dzieckiem swoim i
            byc moze znajdzie kogos do roli taty, dziecko sie przyzwyczai, nie jest to
            jakies kuriozum ze nie ma ojca, ty bedziesz sie zajmowac wlasnym dzieckiem i
            dalej swoim facetem
            To moga byc dwa oddzielne swiaty polączone tylko alimentami

            Jesli bedziech chciała to tak to rozegrasz ze zostana TYLKO ALIMENTY i pytanie:
            czy to jest dla ciebie problem bo chcesz byc z tym facetem i jego alimentami
            ktore mogłyby służyc Twojemu dziecku a nie Tamtej
            To jest zasadniczy problem, na reszte szczególowo napisałam w drugim poscie
            • ekscytujacemaleliterki Re: przy okazji... Małe LITerki 19.06.09, 12:48
              Widzisz, ja sobie nie wyobrazam, zeby on na to dziecko nie placil.
              Ja sobie nie wyobrazam zeby on nie pomagal wychowywac tego dziecka.
              Spieprzyli bo :
              1. Skrzywdzili mnie.
              2. Skrzywdza to dziecko tak czy siak. Jesli beda razem dzieciak
              bedzie patrzyl na tatusia i mamusie ktorzy sie nie kochaja. On jej
              tej bajki o nieplodnosci nie zapomni nigdy. A ona jemu ze mimo
              wszytsko on woli byc ze mna.


              • marcepanna Re: przy okazji... Małe LITerki 19.06.09, 14:02
                ekscytujacemaleliterki napisała:

                > Widzisz, ja sobie nie wyobrazam, zeby on na to dziecko nie placil.
                > Ja sobie nie wyobrazam zeby on nie pomagal wychowywac tego dziecka.
                > Spieprzyli bo :
                > 1. Skrzywdzili mnie.
                > 2. Skrzywdza to dziecko tak czy siak. Jesli beda razem dzieciak
                > bedzie patrzyl na tatusia i mamusie ktorzy sie nie kochaja. On jej
                > tej bajki o nieplodnosci nie zapomni nigdy. A ona jemu ze mimo
                > wszytsko on woli byc ze mna.
                >
                >
                • marcepanna Re: przy okazji... Małe LITerki 19.06.09, 14:13
                  marcepanna napisała:

                  > ekscytujacemaleliterki napisała:
                  >
                  > > Widzisz, ja sobie nie wyobrazam, zeby on na to dziecko nie placil.

                  Ja tez nie. Pytanie jest tylko czy Ty bedziesz zadowolona ze to uszczupli budzet
                  Twojego dziecka ?
                  Dla mnie nie byłoby to w ogole problemem widzisz.

                  > > Ja sobie nie wyobrazam zeby on nie pomagal wychowywac tego dziecka.

                  Własnie. To komplikuje sprawe bardzo powaznie i zasadnicze pytanie brzmi: czy Ty
                  sie widzisz w tej roli ze go wspierasz i wysluchujesz ze Mały ma goraczke albo
                  jakie przedszkole mu załatwic?


                  > > Spieprzyli bo :
                  > > 1. Skrzywdzili mnie.
                  > > 2. Skrzywdza to dziecko tak czy siak. Jesli beda razem dzieciak
                  > > bedzie patrzyl na tatusia i mamusie ktorzy sie nie kochaja. On jej
                  > > tej bajki o nieplodnosci nie zapomni nigdy. A ona jemu ze mimo
                  > > wszytsko on woli byc ze mna.
                  > >

                  Nie wiadomo czy zycie nie napisze im innego scenariusza. On znajdzie sobie
                  jeszcze kogos innego jezeli Ty bedziesz nieszczesliwa i bedzie sie to przekladac
                  na wasze zycie
                  A ona z kims innym bedzie zadowolona (ja wyszłam za maz w wieku 39 lat) i jej
                  dziecko tez, jezeli bedzie odpowiednio wychowane to brak biologicznego ojca nie
                  bedzie dla niego problemem
                  Twoj Facet to nie jest gosc ktory by tkwil w niesatysfakcjonujacym go zwiazku
                  dla dziecka jak widze wiec opcja ze beda szybko skonczy sie jego odejsciem od
                  niej do kogos jeszcze innego
                  Takie zycie

    • beasingiel_44 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 20.06.09, 13:22
      sekundy sie nie zastanawiaj rzuc pawiana i niech dalej mysli tym co w rosporku nosi gdyz glowa u niego to tylko miejsce w ktorym mial byc umieszczony muzg
    • triste79 Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 21.06.09, 02:50
      niestety dobije cie.to co czujesz teraz to czubek gory lodowej.co bedzie kiedy
      urodzi sie dziecko, kiedy on bedzie sila rzeczy widywal jego matke, skad wiesz
      co zacznie ich w dowolnym momencie laczyc? bo jego deklaracje- co udowodnil -sa
      niewiele warte.zreszta skad moze wiedziec? a jak nakrzyczysz na niego znow
      pojdzie moze szukac pocieszenia? moze pryz okazji widzenia dziecka znow sie jej
      zwierzy.ta kobieta juz zawsze bedzie w jego zyciu.moze warto odejsc pocierpiec
      teraz a nie skazywac sie na gehenne, ktora nie skonczy sie nigdy?wspolczuje ci
      serdecznie.wiem co znaczy mezczyzna, ktory ma dziecko z inna..i kontakty z
      nia.to zycie z dwoma kobietami jednoczesnie i nie ma co sie oszukiwac.ja
      ucieklam.choc trudno toopisac, ale jednak zyje..wiec przemysl czy warto bo
      zniszczysz sobie zycie
      • evikon Re: Zdrada - zostac czy odejsc.. 21.06.09, 09:31
        Większość z Was pisze o tym co jest teraz i rozpatruje obecne podejście Pana do
        tematu. Ale co będzie gdy urodzi się dziecko, teraz deklaruje że nic go z nim
        nie będzie wiązało, ale... Co będzie gdy zobaczy dziecko, syna o którym marzył i
        który jest do niego podobny, albo prześliczną dziewczynkę (one są oczkami w
        głowie ojców). Zda sobie wtedy sprawę że to dziecko jest najważniejsze bo ono
        niczemu nie zawiniło, będzie chciał je widywać i wychowywać - potępisz go za
        taką decyzję, chyba nie. Ale cierpieć będziesz coraz bardziej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka