lilia-na77
19.06.09, 07:01
Wynajęłam adwokata do sprawy rozwodowej z powództwa męża. Mąż
odszedł do kochanki w drugiej połowie marca br. a już 2 miesiące
później dostałam pozew. Ponieważ nie umiem mu tego wybaczyć, a on
też już nie chce tego małżeństwa, postanowiliśmy, że na rozprawie
mąż mówi, że zdradził i porzucił i bierze winę na siebie, a ja się
zgadzam (szybko, tanio, w miarę bezboleśnie). Gdy przyszedł pozew,
byłam zaskoczona, że tak szybko (słyszałam, że musi minąć pół roku
od rozstania) i jeszcze bardziej zaskoczona, że mąż wziął sobie
adwokata i wprawdzie wziął winę na siebie, ale mnie obwinia za
rozpad tego małżeństwa! Czemu mi to robi?! Co chce zrobić?!
Przestraszyłam się, że chce mi zrobić jakieś świństwo ( nie mamy
współnego majątku, dzieci, mieszkania) i też wynajęłam adwokata.
Ponieważ miałam tylko 3 tygodnie od otrzymania pozwu do rozwodu,
czyli bardzo mało czasu, nie umiałam znaleźć adwokata z wolnym
terminem i dopiero po tygodniu znalazłam - wcisnął mnie między
swoich klientów i poświęcił mi tylko niecałą godzinkę.....jak tak
szybko opowiedzieć o 8 latach małżeństwa?!
Wczoraj dostałam kopię wysłanej przez adwokata odpowiedzi na pozew,
nawet z nim nie rozmawiałam. W odpowiedzi jest mnóstwo błędów i
przeinaczeń. Ja nie wiem, czy to ja się wyraziłam niejasno, czy
adwokat miał zły dzień (robił notatki), ale tam jest wiele bzdur!
Nie mam pojęcia, jak to teraz sprostować?
Będę zaraz do niego dzwonić i zmuszę go do spotkania, ale jak to
teraz naprawić?
Adwokat się pewnie wścieknie, ale to przecież jego wina.
Czy można napisać sprostowanie ( rozprawa w czwartek)?
Czy można sprostować, wnieść poprawki już na rozprawie? Jak to ma
wyglądać? Mam podejść ja lub adwokat do sędziego i zacząć od
sprostowania? Nie wiem......błagam o jakieś wskazówki?