13.07.09, 22:29
Mąż zdziwiony, że nie chcę z nim rozmawiać. Oczywiście znowu mam
focha tudzież biorę wszystko za bardzo do siebie smile Ja mu tłumaczę,
że ja już tak nie chcę, że nie chcę być już animatorem kultury w
naszym domu i nam wszystkiego organizować i przyjmować na klatę jego
fochy i niezadowolenie tudzież wysłuchiwać jak mu jest wspaniale
gdzie indziej i z innymi. Mówię, że zrozumiałam, że cokolwiek nie
zrobię czy nie powiem to i tak będzie źle. Bo on mnie nie kocha. Nie
zabiega o mnie, a jedyne co mi okazuje to agresję i wrogość. I to
poczucie że jestem nikim... Dodaję, że ja tylko chcialam miłości-
rzeczy tak wydawałoby się normalnej w małżeństwie. Peroruję, że w
gniewie można sobie różne rzeczy powiedzieć, ale z umiarem. I nie
kalibru- Nie zamierzam się zmieniać. Będę zły, bo taki jestem itp.
Mąż oczywiście w trakcie tam coś tłumaczy, ale tak pokrętnie, że nie
będzie się płaszczył i mnie zatrzymywał i nagle wypala- NIKT NIE
BĘDZIE CIĘ KOCHAŁ Z MUSU!Podziękowałam za dalszą rozmowę.
Powiedziałam tylko, że faktycznie- z musu nikt. I dodałam, że mógł
mi to powiedzieć jakiś czas temu i oszczędzić mi łudzenia się i tych
wszystkich okrutnych tekstów. No nie mógł? I tak by bolało, ale może
by mi się psychika tak nie wypaczyła?No ale może odetchnąć pełną
piersią- pozbył się bagażu- żony. Tego właśnie chciał. Fajnie jest
być bagażem. Ale przynajmniej wiem jaką rolę grałam w małżenstwie. A
tak serio to teraz piszę sobie o tym tak od niechcenia, a zaraz jak
położę się do łóżka to będę wyła w poduszkę i myślała o tym, że z
musu i że bagaż. Ech...
Obserwuj wątek
    • mayenna Re: Ech... 14.07.09, 00:36
      Porzuconym lub pozostawionym bagażem zawsze sie ktoś zaopiekuje.
      Nie warto płakać.
    • dorata351 Re: Ech... 14.07.09, 08:28
      Ktos mi jakiś czas temu powiedział, że trzeba oopłakać minioną
      miłość i związek. Może płacz pomoże Ci przejść do kolejnego etapu w
      Twoim życiu. To wszystko jest bardzo trudne, ale na tym forum są
      ludzie którzy się pozbierali i dobrze im z tym. Ja pocieszam się, że
      u mnie też niedługo będzie ok.
    • zmeczona100 Re: Ech... 14.07.09, 10:21
      kleofas-0 napisała:
      I nie
      > kalibru- Nie zamierzam się zmieniać.

      Kobieto, pisałam Ci już, że masz całkiem poprzewracane w głowie i to
      z Tobą coś jest nie tak. Z jakiego powodu on ma się zmieniać, skoro
      on to ideał chodzący?? No pomyśl sama, jakiego absurdu oczekujesz.

      Daj spokój z moczeniem poduszki- pierze tylko zmarnujesz. Same straty
      przez Ciebie.

      wink

      PS Tak się zastanawiam, czy aby nie mamy przypadkiem tego samego
      męża, bo zbyt wiele się zgadza. No poza tym, że ja bagażem byłam
      przez 16 lat (plus 3 lata przed ślubem). I jedno Ci powiem- nadchodzi
      taki moment w życiu, że nie masz żalu, pretensji do tego niby-
      mężczyzny, tylko wkurzasz się sama na siebie, że nie przerwałaś tego,
      nie zakończyłaś związku, który OBIEKTYWNIE nie miał szans być
      satysfakcjonujący dla Was obojga. Jednym słowem- że sama zmarnowałaś
      sobie kawał życia. Ja ostatnio właśnie takie doły zaliczam- wiem, że
      PO będzie tylko lepiej, ale nie mogę sobie podarować, że tyle lat
      poświęciłam komuś, kto nie był wart nawet jednego tygodnia mojej
      uwagi, że w tym czasie mogłam poznać i pokochać z wzajemnością kogoś
      innego, wartościowego, z którym mogłam stworzyć normalny, szczęśliwy
      i satysfakcjonujący NAS OBOJE związek, a byłam ślepa i inaczej
      odbierałam to, co widziałam, czułam, jak byłam traktowana.

      • kleofas-0 Re: Ech... 14.07.09, 11:05
        Wiem... Tylko to tak boli... Że ty chcesz, a ktoś ma to w dupie. Ja
        też zaczynam przeglądać na oczy. Nie chcę sama z siebie robić głupa
        i łudzić się, że będzie dobrze, że to moje jakieś urojenia, że to
        moja wina itp. Ale czuję się fatalnie.
        • teuta1 Re: Ech... 14.07.09, 13:57
          Gratuluję tego, że otwarcie powiedział, że nie chce. Piszę poważnie.
          Mój przez długi czas nie wiedział, czego chce. Ale dlaczego ja nadal
          chciałam być? Dla dzieci? Ze strachu? Nie mam pojęcia. Życzę Ci,
          żebyś nadal spotykała ludzi, którzy może nie wiedzą wszystkiego, ale
          paru kwestii są pewni. Na przykład tego, że jak będą kłopoty, to się
          je z marszu rozwiąże, albo obgada, że jak się podjęło decyzję, to
          się stara dzień po dniu, tu i teraz. I nikt nie wypomina: "ja w tym
          roku dałem tyle, a ty tyle". Bo najgorsze, jak ktoś nie umie
          zdecydować, czego chce.
          • kleofas-0 Re: Ech... 14.07.09, 14:09
            Tak, tylko że się zdziwił, że się przeniosłam do salonu spać. No bo
            dlaczego???
            • teuta1 Re: Ech... 14.07.09, 14:21
              Bo miało być według Jego chceńwink. Zapomniał, że możesz mieć swoje
              chcenia. Pewnie jak większosć facetów żyje w swojej rzeczywistości -
              kontroli, nadzoru, nadmiernego przywiązania do własnych decyzji,
              braku elastyczności itp. Zresztą pewnie sama wiesz.
              • kleofas-0 Re: Ech... 14.07.09, 14:32
                Tak... Powiedz mi tylko jak teraz żyć..., kiedy każda cząstka mojego
                ciała chce umrzeć. Nie chcę mieć tego wszystkiego w głowie co mam...
                Za dużo tego. Samo złe.
                • luiz-a15 Re: Ech... 14.07.09, 14:35
                  Bidulko ..nikt tego nie wie...ja sama nie wiem..skomplikowana ta
                  ludzka psychika...zeby byly na nia jakies tabletki przeciwbolowe ale
                  nie macryingsama nie wiem jak sobie z tym radzic wiec nie ci nie
                  poradze...mozemy tylko miec nadzieje ze kiedy musi byc
                  lepiej...pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka