Dodaj do ulubionych

poczucie winy

25.07.09, 13:14
Chciałbym powitać wszystkich, bo piszę po raz pierwszy, choć czytam
od pewnego czasu.
Sytuacja moja jest następująca. Nie mieszkamy już razem, pozew w
sądzie bez orzekania o winie, dzieci brak, majątek podzielony,
teoretycznie wszystko dogadane czekam tylko na sprawę, żeby
temat "przyklepać".
Małżeństwo rozpadło się tak po prostu właściwie to cały czas nie
mogę uwierzyć jak do tego doszło. Nie było zdrad (chyba), pijaństwa,
przemocy (przynajmniej fizycznej). Były za to ciągłe kłótnie, często
o byle co, czasem dochodziło do wyzwisk, potem tygodniami cisza,
następnie trochę lepiej i znów to samo od nowa. Nie dałem rady, nie
umiałem do niej dotrzeć, nie potrafiliśmy rozmawiać ze sobą. Nie
było tak zawsze ale kilka lat to równia pochyła. Niewątpliwie różne
charaktery... Nie będę tego analizował bo może jeszcze przyjdzie
czas. Pobędę sam ze sobą zobaczymy...
Męczy mnie w tej chwili coś innego. Prawie wszyscy piszący na tym
forum to ludzie pokrzywdzeni lub czujący się tak. Ja też mam
poczucie, że zostałem skrzywdzony, ale chyba jeszcze większe, że to
ja kogoś skrzywdziłem, czasem nieświadomie, ale jednak i teraz to
widzę coraz jaśniej. Czuję się z tym paskudnie i nie bardzo sobie z
tym radzę.
Czy są osoby które mają lub miały podobnie. Ja jestem jeszcze na
początku drogi. Jak sobie z tym radzicie?
Obserwuj wątek
    • 17lipiec1976 Re: poczucie winy 25.07.09, 13:26
      witaj
      ja tez to zauwazylam.
      u nas nie bylo zdrady, dzieci i wspolnego majatku brak, rozwod 2 miesiace temu
      bez orzekania o winie.

      zawsze uwazalam, ze wina lezy po obu stronach. oboje sie skrzywdzilismy nawzajem.
      ponad 10 lat razem, po slubie ponad 6lat.
      przyszedl taki moment, ze nie potrafilismy ze soba rozmawiac, nie dogadywalismy
      sie, klocilismy. psycholog nie pomogl.
      z perspektywy wiemy co robilismy zle, ale juz za pozno.
    • anbale Re: poczucie winy 25.07.09, 14:22
      Moim zdaniem poczucie winy tli się tak długo, póki jeszcze są emocje, resztki
      uczuć związanych z osobą żony/męża.
      Poczucie winy ma swoje dobre i złe strony. Z jednej strony "rozwija", umożliwia
      samopoznanie, uświadamia pewne rzeczy na własny temat; z drugiej jest cholernie
      męczącym, niekomfortowym uczuciem, z którym nie wiadomo co zrobić...No fakt,
      ciężko sobie z tym poradzić, żadnej cudownej recepty nie ma, niestety...
      Nie ma poczucia winy chyba tylko ktoś, kto się kompletnie wypalił, kto ucieka ze
      związku jak zbieg z więzienia.
      • joanna9969 Re: poczucie winy 26.07.09, 22:04
        Nie mam poczucia winy w stosunku do M , jego los obchodzi mnie o tyle że jest
        ojcem mojego dziecka i chce żeby mieli jak najlepsze stosunki i ze swojej strony
        zrobię wszystko żeby tak było .
        Moje uczucie wypaliło się już do końca i nie ma się co czarować ze jest inaczej.

        W zeszłym tygodniu znalazłam na necie ciekawy aforyzm , bardzo pasujący do mojej
        aktualnej sytuacji życiowej

        "Zawsze trzeba wiedzieć, kiedy kończy się jakiś etap w życiu. Jeśli uparcie
        chcemy w nim trwać dłużej niż to konieczne, tracimy radość i sens tego, co przed
        nami."

        — Paulo Coelho
        • mola1971 Re: poczucie winy 26.07.09, 22:26
          Bardzo lubię Paulo Coelho. Wg niektórych to filozof dla ubogich, więc niech będzie, że jestem uboga wink
          Tu jest wiele aforyzmów z jego powieści i nie tylko:
          www.cytaty.info/autor/paulocoelho/1
          Niemniej polecam lekturę całości jego twórczości. Jeśli jeszcze nie czytałaś możesz zacząć od "Alchemika".
          A to cytat z "Alchemika" jakże wymowny wink
          "Jeśli przebywasz ciągle z tymi samymi ludźmi, to stają się oni w końcu częścią twojego życia. A skoro są już częścią twojego życia to chcą je zmieniać, bo ludziom wydaje się, że wiedzą jak powinno wyglądać twoje życie, nikt jednak nie wie jak powinien przeżyć własne..."
          • joanna9969 Re: poczucie winy 26.07.09, 22:57
            Dziękuje za sugestie , nie znam jego twórczości ale z wypowiedzi wielu osób
            wnioskuje ze może być interesująca .Mam co prawda wiele książek do przeczytania
            i mało wolnego czasu wink, ale po "Alchemika" sięgnę.
            Pozdrawiam
            • mola1971 Re: poczucie winy 26.07.09, 23:09
              Jak już sięgniesz po "Alchemika" to polecisz i zaczniesz czytać pozostałe smile
              Również pozdrawiam smile
    • evikon Re: poczucie winy 25.07.09, 14:32
      Rozstanie po 25 latach małżeństwa, rozwód po 28 latach, wina po stronie męża.
      Choć czuję się skrzywdzona (znalazł sobie drugą kobietę i przez długi czas mnie
      okłamywał), to jestem normalna i zdaję sobie sprawę ze ja bez winy też nie
      jestem - przecież coś musiało go popchnąć w ramiona innej kobiety. Powiedział mi
      to częściowo dopiero po rozstaniu, ale ja też wiele spraw przemyślałam,
      wyciągnęłam wnioski i......ironia losu mężczyzna z którym jestem obecnie mówi mi
      że znalazł we mnie to czego brak zarzucał mi mój były mąż. Wnioski- mój były mąż
      nie potrafił ze mną rozmawiać i pewnych cech ze mnie wydobyć (bo zmiana w tym
      wieku o 180 st. jest niemożliwa), ja częściowo na pewno się zmieniłam.
      Rozwód daje korzyść gdy potrafimy nasz smutek mi żal wykorzystać w dobrym kierunku.
      • jarkoni Re: poczucie winy 25.07.09, 15:39
        Pytanie z natury ogólnych: nie sądzicie, że czasem ludzie rozwodzą się tak "ad
        hoc"? Bez własnych poważnych rozmów, bez psychologa, bez poradni małżeńskiej..
        Uraz, zadra, krzywda, kiszenie to w sobie- i z czasem- rozwód.
        Bez walki o wspólne to coś co łączyło..
        • evikon Re: poczucie winy 25.07.09, 15:54
          Jeśli to do mnie jarkoni, to walczyłam, ale za późno. Wiem jedno, to powtarzam i
          powtarzać będę - trzeba rozmawiać a nie zamiatać problemy pod dywan.
        • mola1971 Re: poczucie winy 25.07.09, 15:59
          Pewnie bywa i tak, że ludzie rozwodzą się ze zwyczajnej głupoty czy lenistwa. Nie dlatego, że wszystko już między nimi się wypaliło tylko dlatego, że zabrakło chęci do pracy nad związkiem. Zwłaszcza gdy nie ma dzieci łatwo o pochopną decyzję podjętą pod wpływem emocji.
          Nie mogę tego powiedzieć o sobie bo ja wyczerpałam wszystkie dostępne i znane mi metody i środki by to małżeństwo uratować. Nie udało się i oczywiście nie obyło się bez wyrzutów sumienia i obwiniania siebie i jego. Teraz, gdy opadły już wszystkie emocje i umiem na sprawę spojrzeć z dystansem to sama sobie dziwię się, że na coś tak marnego straciłam tyle energii i czasu. Choć może wcale tego czasu nie straciłam? Może to była tylko/aż nauka na przyszłość? Czas pokaże.
          • evikon Re: poczucie winy 25.07.09, 16:03
            Nie straciłaś, bo jeśli potrafisz już trzeźwo spojrzeć na przeszłość,to
            wyciągasz wnioski które pomogą Ci w przyszłości - czego Ci życzę smile
        • tinyhappy Re: poczucie winy 25.07.09, 16:36
          No tak, ale jeżeli druga strona nie chce próbować naprawiać, podjąć walki? Ja
          chciałam i co? Nic. Kubeł zimnej wody. Już nie chcę walczyć. Nie chcę się rzucać
          jak ryba bez wody. W zasadzie po za żalem nic do niego nie czuję. Staram się
          nawet zapomnieć krzywdy, jakie mi zrobił. Dziś nawet udało nam się pożartować.
          Nie mieszkamy razem od 4 m-cy, dużo to i mało. Powrotów nie będzie. Zależy mi
          jedynie na szczęściu dziecka. Tyle. Nie wiem, czy inne uczucia dojdą jeszcze do
          głosu. Pewnie tak. Gdy on się z kimś zwiąże. Gdy ja będę chciała ułożyć sobie
          życie. Kiedy on nie będzie się wywiązywał z naszych pokojowych ustaleń. Ech...
    • akacjax Re: poczucie winy-jak wielkie? 25.07.09, 17:35
      Zbyt wielkie poczucie winy jest sygnałem potrzeby pomocy profesjonalnej.
      Reagowanie nadmiernym poczuciem winy może być po prostu skutkiem wychowania,
      poczucia niższości.
      A jeżeli wina jest, to lepiej ją wyznać, przeprosić, poprosić o przebaczenie i
      uwolnić się od cierpienia.
      • kobieta_na_pasach Re: poczucie winy-jak wielkie? 25.07.09, 19:52
        ale w jakim sensie czujesz sie winny?
    • barbasia01 Re: poczucie winy 25.07.09, 20:03
      We mnie też jest wielkie poczucie winy, były dni kiedy nie
      potrafiłam myśleć o niczym innym jak tylko o tym co złego zrobiłam,
      dlaczego tak się stało. Nie umiałam realnie ocenić sytuacji, a
      wyglądała ona tak, że pojawiła się w naszym małżeństwie osoba
      trzecia, ktoś w kim się zakochał i zwalił całe zło na mnie. Każdy z
      nas popełnia błędy, ale gdy komuś zależy na rodzinie to rozmawia,
      stara się ją ocalić, a nie szuka innej osoby by z nią to omówić.
      Wiem, ze nie byłam ideałem i pewnie nigdy nie będę, ale ta druga
      osoba też nie jest idealna i trzeba zdać sobie z tego sprawę.
    • nangaparbat3 Re: poczucie winy 25.07.09, 22:41
      U nas bylo w zasadziepodobnie jak u Ciebie, tyle że z dzieckiem.Mąż
      pierwszy powiezial,że chce rozstania, ale po latach przemyślen
      dochodzę do wniosku, że i ja mam w tym swój udział.
      Po pierszym szoku i naprawdę wielkim bolu postawilam sprawę tak:
      staralismy się, ale nam nie wyszlo. Ani on nie jest winien, ani ja,
      natomiast oboje ponosimy odpowiedzialność za to, co sie stalo.
      Takie myslenie powoduje,że nie czuję się ani skrzywdzona, ani winna.


      Sosny się sieje zimą.
    • lampka_witoszowska Re: poczucie winy 26.07.09, 00:49
      dobre podejście, moim zdaniem
      po upadłym małżeństwie/związku kazdy ma poczucie krzywdy, tak czy
      siak
      i chyba nie da od razu dobrze się czuć, to przychodzi z czasem

      jak się wyleje z Ciebie ten smutek i żal, dobrze jest dojść do
      etapu, kiedy wybacza się i komuś, i sobie
      i to jak najbardziej świadomie i z własnego wyboru, dopiero, gdy się
      czuje człowiek gotowy

      ja jeszcze nei jestem
      ale powoli dociera do mnie, dokąd chcę zmierzać, mam maleńkie
      światełko w tunelu smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka