Dodaj do ulubionych

Przyznanie się do winy

29.07.09, 11:39
Witam,
mam pytanie:jeśli złożyłem pozew z orzekaniem o winie i moja żona ma
zamiar się przyznać do zdrady to jak może wyglądać sprawa rozwodowa.
Dodam że na pierwszą rozprawę wezwani zostali również moi świadkowie
oraz muszę przedstawić zaświadczenie o zarobkach.
Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • brunia27 Re: Przyznanie się do winy 29.07.09, 13:11
      zdrada (nawet przyznana i udowodniona) nie jest czynnikiem decydującym o
      rozwodzie, ma jedynie znaczenie przy ewentualnym orzeczeniu winy (i tu też nie
      decyduje)

      ważne jest, żeby udowodnić rozpad więzi małżeńskich -najlepiej, żeby w tym
      temacie obie strony miały to samo zdanie,
      no i opieka nad dzieckiem - wspominałeś w innym wątku o opiece naprzemiennej;
      jak potoczy się sprawa w dużej mierze zależy od stanowiska żony (tu jej zdrada
      wobec Ciebie nie ma żadnego znaczenia)

    • majkel01 Re: Przyznanie się do winy 29.07.09, 13:23
      przyzna się do zdrady czy do winy ? Bo to nie jest to samo. To że przyzna się do
      zdrady nie oznacza że jest automatycznie wyłącznie winną. Może nadal domagać się
      twojej wyłącznej winy bądź winy obu stron (czyli uzna swoją winę, ale zażąda
      ustalenia równiez twojej winy).

      Jeśli przyzna się tylko do zdrady, ale nie weźmie wyłacznej winy na siebie
      wówczas postępowanie dowodowe będzie się toczyło normalnie, z tym że nie będzie
      już potrzeby ustalania czy do zdrady doszło czy nie, bowiem będzie to
      okolicznośc bezsporna, potwierdzona przez pozwanego. Sąd skupi się tylko na
      ustalaniu innych okoliczności tj. tych które będą świadczyły o twoim zawinieniu,
      bądź wyłącznej winie (zdrada wcale tego nie przesądza, zaleznie zresztą od
      okoliczności kiedy doszło do tego romansu).

      Jeśli małżonka weźmie winę na siebie, wówczas sąd nie będzie na tę okolicznośc
      przesłuchiwał świadków, skupi się jedynie na sytuacji małoletnich dzieci,
      ustaleniach co do władzy rodzicielskiej oraz alimentach (i kontaktach jeśli
      pozew był złożony po nowelizacji kodeksu rodzinnego). Na tę okolicznośc zostana
      przesłuchani świadkowie, jesli będa mieli coś do powiedzenia. Wnioski dowodowe
      na okolicznośc wyłącznej winy żony zostaną oddalone przez sąd jako zbędne do
      przeprowadzenia, wobec przyznania przez drugą stronę okoliczności oraz wzięcia
      winy na siebie.
      • zolta_iwulka Re: Przyznanie się do winy 29.07.09, 19:53
        Chwileczke, czy ja to dobrze rozumiem? Jesli jest zdrada i ex sie
        przyzna, ze zdradzal to nie oznacza jego winy? A jesli powie, ze
        zdradzil ale to moja wina wink
        Tylko i wylacznie, gdy on sam powie,ze to jego wina to mozna uzyskac
        orzeczenie o winie?
        Jezus Maria, gdzie tu logika jest? Wiec Ci, ktorym udalo sie uzyskac
        orzeczeni o wylacznej winie otrzymali je wylacznie dlatego, ze ktos
        te wine na siebie "wzial"??
        • sonia_30 Re: Przyznanie się do winy 29.07.09, 20:26
          No tak właśnie. Bo ex się może przyznać że zdradził owszem, a
          jednocześnie Tobie może zarzucić to samo lub cokolwiek innego i
          twierdzić że to jest właśnie prawdziwa przyczyna rozpadu związku, a
          to że zdradził to efekt wtórny.
          • kobieta_na_pasach Re: Przyznanie się do winy 29.07.09, 21:23
            sonia_30 napisała:

            > No tak właśnie. Bo ex się może przyznać że zdradził owszem, a
            > jednocześnie Tobie może zarzucić to samo lub cokolwiek innego i
            > twierdzić że to jest właśnie prawdziwa przyczyna rozpadu związku, a
            > to że zdradził to efekt wtórny.

            a dowody w postaci zdjec, sms , emaili? to po co sa detektywowie? przeciez ich
            dowody sie licza dla sadu.ej,cos mi sie to nie podoba.
            • sonia_30 Re: Przyznanie się do winy 29.07.09, 22:16
              Kwestia została postawiona następująco:
              "jeśli złożyłem pozew z orzekaniem o winie i moja żona ma
              zamiar się przyznać do zdrady to jak może wyglądać sprawa rozwodowa".
              Pełnej odpowiedzi udzielił Majkel.
              Jeśli się do zdrady przyzna, dowody nie będą potrzebne bo i po co, a
              to że się przyzna do zdrady nie oznacza że weźmie też na siebie winę
              za rozpad związku (choć być może w tym konkretnym przypadku tak
              będzie).
              • saternus1 Re: Przyznanie się do winy 29.07.09, 22:55
                Rozwijając temat i uściślając chodzi oczywiście o winę. Jednak
                jeżeli rozpad (moment wyprowadzenia się żony) nastąpił 13 maja a
                rozprawa odbędzie się na końcu sierpnia to jakie są szanse na szybki
                rozwód. Dodam że sprawy majątkowe są uzgodnione tzn. rozdzielność u
                notariusza, co do córki też się dogadamy (zakładam opiekę
                naprzemienną). Pozew złożony 2 lipca.
                • fragile66 Re: Przyznanie się do winy 30.07.09, 09:56
                  saternus1 napisał:

                  > jakie są szanse na szybki
                  > rozwód.

                  Tempo sprawy nie zależy od terminów, tylko od tego, co każde z was
                  powie przed sądem podczas pierwszego posiedzenia. Jeśli podtrzymasz
                  żądania z pozwu, a druga strona potwierdzi, że żądania z pozwu są
                  zasadne i że zgadza się na takie rozstrzygnięcie, to rzeczywiście
                  wyrok może zostać wydany tego samego dnia.

                  Ale do sierpnia jeszcze trochę czasu, więc ja nie postawiłbym grosza
                  na to, czy twoja żona nie zacznie się zastanawiać, albo czy ktoś nie
                  zada jej pytania, dlaczego ci się tak spieszy z tym rozwodem, a może
                  jednak jest w tym jakieś drugie dno?

                  Wystarczy, że na pierwszej rozprawie żona zażąda orzeczenia winy obu
                  stron, to nawet gdy ty się na to zgodzisz, sąd będzie musiał tę winę
                  zbadać. No i wtedy zacznie się zbieranie dowodów, więc następne
                  terminy zaczną biec, jak z bicza trzasł.
        • young-and-bored Re: Przyznanie się do winy 30.07.09, 09:10
          zolta_iwulka napisała:

          > Chwileczke, czy ja to dobrze rozumiem? Jesli jest zdrada i ex sie
          > przyzna, ze zdradzal to nie oznacza jego winy? A jesli powie, ze
          > zdradzil ale to moja wina wink


          A jesteś mężczyzną czy kobietą z dzieckiem ?
          • zolta_iwulka Re: Przyznanie się do winy 30.07.09, 10:11
            young-and-bored napisał:

            >
            > A jesteś mężczyzną czy kobietą z dzieckiem ?

            mężczyzna, kobieta i dziecko to przerabiałam kiedyś, ech, było
            bardzo miło
            teraz tylko ja, czyli kobieta i dziecko
            a mojemu eks jest nadal miło...tylko z kimś innym
    • zdziwik Re: Przyznanie się do winy 30.07.09, 07:36
      ja tego nie rozumiem
      moj rozwod trwal 15 minut
      mimo iz nasz zwiazek nalezal do strasznie burzliwych i udreczonych
      postanowilismy ze sa to nasze sprawy
      a nie ze ktos musial komus cos udwadniac i pokazywac
      sprawa trwala 15 minut
      bez orzekania o winie, obopolna opieka nad dzieckiem
      i koniec
      fakt mielismy podpisana intercyze
      wynajelismy adwokata ktory sprawnie to przerowadzil
      dostarczylismy mu tylko wymagane papiery
      i jak widac mozna szybko i bezbolesnie przejsc przez rozwod
      po co to cale zamieszanie
      jak dwoje ludzi chce sie rozstac po co mieszac w to innych?
      fakt mielismy podpisana intercyze
      • fragile66 Re: Przyznanie się do winy 30.07.09, 09:48
        zdziwik napisał:

        > ja tego nie rozumiem
        > moj rozwod trwal 15 minut

        Ciesz się swoim szczęściem. Nigdy nie zrozumiesz ludzi, którym
        sprawa rozwodowa ciągnie się miesiącami.

        > jak dwoje ludzi chce sie rozstac po co mieszac w to innych?

        To niestety rzadki przypadek, że dwoje ludzi chce się równocześnie
        na identycznych warunkach rozstać. Najczęściej któraś ze stron
        zmienia zdanie, nagle przypomina sobie że tak naprawdę wcale nie
        chce rozwodu, albo ktoś z rodziny otwiera jej oczy na przewrotność
        małżonka, albo wreszcie dowiaduje się od kogoś, że tak naprawdę
        kobiecie nie opłaca się szybko kończyć sprawy rozwodowej, bo jeśli
        mężowi się spieszy, to zrobi większe ustępstwa przy podziale majątku.

        U mnie wszystko było omówione i uzgodnione z dorosłą - zdawałoby
        się - osobą i wszystko szło zgodnie z planem, dopóki nie dowiedziała
        się o tym teściowa.
        Od tego czasu straciłem kontakt z ex na dwa miesiące, a na pierwszym
        posiedzeniu w sądzie dowiedziałem się, że ona domaga się oddalenia
        pozwu, bo mnie kocha, zawsze kochała, te moje kłamstwa o jej
        romansie, który miał być przyczyną rozwodu, to wierutne bzdury, a
        teraz ona nie rozumie, co mi strzeliło do głowy i w takim razie na
        pewno musiałem się związać z jakąś kobietą i nawet ma pewne
        podejrzenia, które przedstawi w toku postępowania.

        Niewykluczone że wpływ na zmianę postawy ex miał też jej kochanek,
        któremu wygodnie było uwodzić mężatkę, bo poza spotkaniami z nim
        miała własne życie, utrzymanie itp. A teraz nagle przyszła i z
        radością ogłosiła spełnienie marzeń, że teraz już za parę miesięcy
        mogą być razem i wspólnie wychowywać dwójkę jej wspaniałych dzieci.
        Nic dziwnego, że amant zwiał gdzie pieprz rośnie.

        To fakt - nigdy nie zrozumiesz, jak głupio się można czuć, gdy w
        obecności sędziego musisz słuchać kłamstw, zwłaszcza gdy trzeba
        prostować każde zdanie i nawet nie możesz się powołać na żadne
        dowody, bo dotyczą intymnych spraw dwojga ludzi.

        Spróbuj się też wczuć w rolę sędzi, która słucha sprzecznych ze sobą
        zeznań, logika jej podpowiada, że jedno z przesłuchiwanych musi
        kłamać, nie ma żadnych dowodów, a trzeba rozstrzygnąć co do istoty
        sprawy.

        I tak się to potem ciągnie miesiącami i latami, dopóki któraś ze
        stron nie wyczerpie całej drogi sądowej i się nie podda.

        Ale to już nie jest Blitzkrieg, tylko okopy pod Verdun i strzelanina
        na wykrwawienie przeciwnika.
            • szary-kotek Re: Przyznanie się do winy 04.09.09, 09:15
              Mam takie pytanie: mąż przyznał się do zdrady z moją koleżanką (!), czy jeśli
              napiszę w pozwie, że mnie zdradził, podam datę i jej dane, a on się przyzna i
              ona jako świadek też, to czy jest szansa na rozwód z orzekaniem o jego winie na
              jednej rozprawie? Nie mamy dzieci ani majątku do podziału.
              Nie chcę prać brudów i wyciągać, co kto kiedy robił, mówił itd. Czy samo
              przyznanie się do zdrady potwierdzone przez męża wystarczy? Nie chcę od niego
              alimentów, chcę po prostu uznania jego winy, bo to on głównie zawinił.
              Ja go nigdy nie zdradziłam, dbałam o niego... zresztą on już teraz jest
              załamany, wie, że wpakował się w g***o, więc chyba nie jestem taką najgorszą żonąsad.
              Dzięki za odpowiedź.
    • madziara106 orzekanie o winie ????? 08.11.13, 08:14
      mój mąż złożył pozew o rozwód z orzekaniem o winie z powodu zdrady, ja oczywiście do zdrady się przyznaję, ale do całkowitej tylko mojej winy już nie. Jak to się odnosi do postępowania rozwodowego? Rozumiem,że samo przyznanie się do winy w takim przypadku nie da rozwodu? Czy świadkowie którzy będą wzywani muszą się zgadzać na przesłuchania? Chodzi mi o moją mamę,która prawdopodobnie byłaby przez Niego podana na świadka, a chciałabym jej tego zaoszczędzić,jest bardzo dobrą osobą i nie dałaby rady z całym tym zamieszaniem. A drugie pytanie czy jeśli wezmę winę na siebie to jak wygląda żądanie alimentów przez Niego ode mnie? On od połowy sierpnia nie ma umowy o pracę( "pracuje na czarno"), zdrada wyszła na początku października a jako bezrobotny zarejestrował się pod koniec października. Pomoże ktoś?
      • mayenna Re: orzekanie o winie ????? 08.11.13, 08:36
        Ustalenie wyłącznej winy- w poście majkela jest dobrze wyłożone. Poczytaj.
        Uzyskanie alimentów na dorosłą osobę z możliwościami zarobkowymi jest trudne. Wystarczy, że zeznasz, że on pracuje na czarno i ma z czego żyć. Wina nie ma tu nic do rzeczy, daje tylko prawo do takiej pomocy od byłego współmałżonka przez nieokreślony czas jeśli w wyniku rozwodu sytuacja materialna uległa pogorszeniu. Tutaj upierałabym się, że rozwód nie ma nic do rzeczy.
        Rozwód dostaniecie jeśli pożycie ustało, a małżeństwo trwale uległo rozpadowi.
        Nie trzeba było powoływać mamy na świadka. Moim zdaniem może w sądzie powiedzieć, że nie ma ochoty zeznawać i nikt jej nie zmusi bo to nie jest sprawa karna.

        Doradzam rozstanie za porozumieniem stron, bez orzekania o winie. Porozmawiaj z mężem. Ustalenie winy niewiele mu da, szarpaniny i prania brudów duzo. Jak sad uzna że jest 1% jego winy to macie rozwód z winy obopólnej i te alimenty to tylko przez 5 lat teoretycznie może dostawać. W praktyce uzyskanie ich od małżonka jest bardzo trudne. Szczególnie jak jest to zdrowa, pracująca i bezdzietna osoba.
        Zdrada nie przesądza automatycznie o winie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka