Dodaj do ulubionych

Porozwodowe roszady

17.08.09, 16:16
Rodzice kanlizują poprzez dzieci uczucia, z którymi nie udało im się
uporać. Z jednej strony mamy utrudniające kontakty z ojcami, z
drugiej ojcowie zapominający o dzieciach. Poprez dzieci sięgają
byłych małżonków.
a w środku bardzo smutny mały człowiek, pozbawiony poczucia
bezpieczeństwa i własnej wartości, oczekujący kolejnego odrzucenia.
Jak być dobrym porozwodowym rodzicem?
Obserwuj wątek
    • mola1971 Re: Porozwodowe roszady 17.08.09, 16:26
      Wg mnie dobrym rodzicem porozwodowym można i trzeba być w dokładnie
      taki sam sposób jak przed rozwodem.
      Jeśli chodzi o mnie to moje metody wychowawcze w żaden sposób po
      rozwodzie się nie zmieniły. Jestem dokładnie taką samą matką teraz
      jak i kiedyś. Oczywiście metody wychowawcze zmieniają się z wiekiem
      dzieci i są do ich aktulanego wieku dostosowane, ale to nie ma nic
      wspólnego z tym że dzieci mają rozwiedzionych rodziców.
      Ojcu kotaktu z dziećmi nigdy nie utrudniałam, nie utrudniam i
      utrudniać nie zamierzam. A na to czy on z przysługującego mu prawa
      do wychowywania własnych dziecki korzysta czy nie ja nie mam wpływu,
      więc się tym nie zadręczam.
    • kasiapfk Re: Porozwodowe roszady 17.08.09, 16:40
      Hmmm, chybi1, nie przesadzasz?
      Akurat w sprawie dzieci to trzymamy jedną WSPÓLNĄ stronę:
      rodzicielską. I on i ja. Bo co innego sprawy między nami-małżonkami
      a co innego między nami-Rodzicami.
      Amen.
      Chociaż zdaję sobie sprawę, że to wymaga wieeeelkiej gimnastyki.
      CZasem mam ochotę go ukatrupić hihihi.
      No ale mój eks dobrym ojcem był i przed rozstaniem. Zdecydowanie
      lepszym ojcem niż mężem.
      • chybi1 Re: Porozwodowe roszady 17.08.09, 16:54
        Może popadam w przesadę, ale taką optykę narzuciła mi lektura forum.
        Mam wrażenie, że z ex stanowicie chlubny wyjątek.
        Dobrze, że zabrałaś głos, bo domunentujesz, że jednak można.
        Gratuluję!
    • ivone7 Re: Porozwodowe roszady 17.08.09, 16:54
      przyznaję się bez bicia, że miałam taki poczatkowy syndrom, który mi
      na szczęście szybko przeszedł..
      oddzieliłam w głowie sprawy związane z exem i naszym nieudanym
      małżeństwem a tym że jesteśmy rodzicami..
      Po czasie stwierdzam,że błędów na moim koncie jest kilka..w tym
      jeden taki, że staram się ojca w oczach dziecka wybielać i
      tłumaczyć..teraz już tego w zyciu nie zrobię, zresztą nie muszę, bo
      moja juz 10-letna młoda bardzo wiele widzi i wyciąga wnioski..
      Ja też wiem, że jestem tylko albo aż matka..a nie ojco-matką..i to
      cały czas powtarzam, że pewne rzeczy robi ze mną a do pewnych musi
      poczekać na spotkanie z tatą.. Natomiast wsółpracy z exem na
      płaszczyznie wychowania córki nie ma..ale na to już ja nic poradzić
      nie mogę..
    • chybi1 Re: Porozwodowe roszady 18.08.09, 13:42
      Rodzic po rozwodzie panuje nad swoimi emocjami w stosunku do ex
      i w żaden sposób nie rani nimi dzieci. Dąży do zgodnej współpracy w
      wychowaniu potomstwa. Nie przyjmuje na siebie odpowiedzialności za
      braki byłego współmałżonka jako rodzica. Odgrywa rolę, do której
      powolała go biologia - jest tylko matką lub tylko ojcem.
      Jeśli istnieje taka potrzeba, szuka dla dziecka zastępczego wzoru
      osobowego mężczyzny bądź kobiety.
      Tyle i aż tyle wyczytałam w wątku.
      • mola1971 Re: Porozwodowe roszady 18.08.09, 14:52
        chybi1 napisała:
        > Jeśli istnieje taka potrzeba, szuka dla dziecka zastępczego wzoru
        > osobowego mężczyzny bądź kobiety.

        Wydaje mi się, że mądry rodzic nie szuka żadnego 'zastępstwa' tylko po prostu
        partnera dla siebie. A to, że przy okazji może wtedy niejako zapewnić dzieciom
        wzorzec zastępczy to tylko/aż skutek uboczny.
        • chybi1 Re: Porozwodowe roszady 18.08.09, 14:59
          Przy szczęśliwym zbiegu okoliczności może zdarzyć się i tak.smile
        • chalsia Re: Porozwodowe roszady 18.08.09, 16:42
          > Wydaje mi się, że mądry rodzic nie szuka żadnego 'zastępstwa' tylko po prostu
          > partnera dla siebie. A to, że przy okazji może wtedy niejako zapewnić dzieciom
          > wzorzec zastępczy to tylko/aż skutek uboczny.

          niekoniecznie, bo można nie być gotowym na nowy związek i wtedy jak najbardziej
          warto poszukać "zastępczego wzoru mężczyzny bądź kobiety" w postaci np. ciotki/
          wuja, przyjaciela rodziny itp.
          • elka1456 Re: Porozwodowe roszady 18.08.09, 17:33
            aż miło się czyta Wasze wypowiedzi, oby każdy tak myślał i postępował.
            Też jestem za tym,aby dziecko nie cierpiało po rozwodzie rodziców. Eksowie
            wzajemnie mogą się nie lubić,ale nie kosztem dziecka, bo to boli najbardziej.
            Nie wolno utrudniać kontaktów z dziećmi, bo one to wypomną, a niestety wiele
            matek stara się uniemożliwiać kontakty z ojcamisad
            a jeżeli pojawi się nowy partner w życiu rodziców, to niech to będzie wyłącznie
            ciocia i wujek...
            • tricolour Mam inne zdanie... 18.08.09, 17:40
              ... niech dziecko decydyje czy nowy partner to wujek, ciocia czy
              tata lub mama.

              Jeśli dziecko ma się jakoś zwracać, to tak, by jemu było najlepiej.
            • chalsia Re: Porozwodowe roszady 18.08.09, 21:39
              > a jeżeli pojawi się nowy partner w życiu rodziców, to niech to będzie wyłącznie
              > ciocia i wujek...

              nowy partner/ka to nowy partner/ka a nie ciocia czy wujek. Te dwie ostatnie
              osoby to krewni a nie partnerzy matki/ojca dziecka.
              • lenka345 Re: Porozwodowe roszady 18.08.09, 21:52
                dziecko partnera nie bedzie mowic na nowa towaryszke "partnerko taty" podaj mi
                picie, ale ....np. ciociu lub będzie zwracało się po imieniu.
                A niektórzy rodzice- nie chce generalizować, bo mamy jak i tatusiowie są różni-
                mimo,ze drugi rodzic chce kontaktu i kocha mocno i stara sie aby być w życiu
                dziecka to utrudnia się mu to baaaardzo skutecznie latami i wtedy nawet chcą aby
                ich nowy partner był nazywany Mamą czy Tatą. czy to jest fair?
                • ivone7 Re: Porozwodowe roszady 18.08.09, 22:05
                  to nie jest fair...
                  • elka1456 Re: Porozwodowe roszady 18.08.09, 22:24
                    Mnie raz dziecko partnera nazwało mamą...ale wytlumaczyłam mu,ze mamusię ma
                    jedną, ona go baaardzo bardzo go kocha. Ja jestem cicią i niech tak pozostaniesmile

                    dzieciaczki się gubiąsad

                    a teraz jestem nazywana ciotką klotką i to mi wpełni odpowiadasmile


                    nie wolno też mówić przy dziecku źle o drugim rodzicu!
                    • ivone7 Re: Porozwodowe roszady 18.08.09, 22:27
                      tak, to prawda..ale tez nie należy go zbytnio wybielać i tłumaczyć..
                      • elka1456 Re: Porozwodowe roszady 18.08.09, 22:30
                        wg mnie to kwestia do uzgodnienia...jak komuś odpowiada forma pan/pani to bardzo
                        proszę, jak ktoś woli być ciocią dla kilkuletniego dziecka też bardzo
                        proszęsmilenajważniejsze, aby dziecko czuło się przy nas dobrzesmile

                • chalsia Re: Porozwodowe roszady 18.08.09, 22:23
                  > dziecko partnera nie bedzie mowic na nowa towaryszke "partnerko taty" podaj mi
                  > picie, ale ....np. ciociu lub będzie zwracało się po imieniu.

                  jedyna fair opcja to po imieniu albo per pan/pani X
                  • ivone7 Re: Porozwodowe roszady 18.08.09, 22:26
                    tez jestem tego zdania..
                  • elka1456 Re: Porozwodowe roszady 18.08.09, 22:27
                    jak byłam mała mówiłam ciociu do koleżanek mamy...nawet do bardzo zaprzyjaźnonej
                    sąsiadki do tej pory mówię ciociu. Jest mi bardzo bliska i tak uzgodniłyśmy.
                    Nie widzę w tym nic złego.
                    • ivone7 Re: Porozwodowe roszady 18.08.09, 22:42
                      ja też mam takie przyszywane ciocie..ale jak juz byłam dorosła, to
                      taka ciocia poprosiła abym mówiła jej na ty..to była dla mnie
                      nobilitacja..
                      uważam, że mówienie do partnera/partnerki matki/ojca..na ty, jest
                      bardziej bliskie i świadczy o wyjatkowości takiej relacji..
                      ale kazdy musi sobie wyrobić własne schematy...i masz racje
                      najwazniejsze żeby dziecku z tym było dobrze..
                      • elka1456 Re: Porozwodowe roszady 18.08.09, 22:47
                        ...smiledzięki...
                        ...może jak dziecko mojego partnera będzie starsze to będziemy na Tysmile
                        na razie jest dobrze,tak jak jestsmile
                        • takajuzpo Re: Porozwodowe roszady 22.08.09, 09:45
                          To chyba tez zalezy jak sobie zyczy moj partner. Moje dziecko mowi mu po imieniu
                          i dla niej jest to normalne i dla niego. Chcoiaz w zartach mowil do niej " mow
                          mi wujek" ale jak to oboje uslyszeli to sie skrzywili tongue_out
    • zolta_iwulka Re: Porozwodowe roszady 22.08.09, 10:21
      Nigdy nie mialam takiego spojrzenia, ze on nie utrzymuje kontaktu z
      synem bo chce _mi_ na zlosc zrobic. Ale musze to przemyslec.
      Niektorzy panowie uciekaja od dziecka, rola taty nie spodobala im
      sie, nie potrafili jej sprostac. Nie potrafili, nie chcieli oddac
      pierwszoplanowej roli (na kilka lat, przeciez nie dozywotnio) komus
      innemu (własnemu dziecku). Egoistyczny bilans exa wyszedl ujemny.
      Kiedy pod reka pojawila sie next, bez dziecka i calego zamieszania z
      tym zwiazanego ego exa znow moglo sie pozywic.
      Ja oferuje, ze exowi nawet dziecko dowiozę, a on, ze ...czasu na to
      nie ma. Nie mial tez czasu/ochoty podac dzeiecku numeru telefonu i
      adresu zamieszkania. Ale podal adres email, dziacko fakt
      inteligentne, ale kilkulatek emaila obslugiwac jeszcze nie umie. Ale
      ex pewnie mysli, ze mu na zlosc robie, ze nie nauczylam syna jeszcze
      czytac, pisac i wysylac emaili...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka