ala11
20.05.11, 15:29
Witajcie drogie panie
Jestem wkurzona - wczoraj mialam stluczke samochodem nie z mojej winy (wg mnie oczywiscie).
Tuz kolo mojego domu znajomy syna sasiadow wjechal mi przodem w moj samochod, on ma stluczona lampe a ja wgniecenie w drzwiach i rysy na calej dlugosci samochodu.
Zbiegli sie sasiedzi i dawaj ze kto jedzie drugi - ja oczywiscie, to zawsze winien, ze nie pomoga wypelnic formularze bo w Holandii to po holendersku trzeba a poza tym to nie mowie im dzien dobry i tym podobne bzdury.
Policja przyjechala - o winie zdecydowac nie moga ale pomogli wypelnic formularz i nasze ubezpieczenie na dojsc do tego kto winien.
Ok dzisiaj dzwonie do ubezpieczenia i kolejna niespodzianka - nie kiwna palcem bo mam tylko podstawowe ubezpieczenie i jak chce by druga strona pokryla naprawe to mam dochodzic swoich roszczen sama. Nie mam tez ubezpiecenia od spraw prawnych, nikt mi nigdy nie powiedzial ze to pomocne ale ok moja wina.
Wiec raport mam wyslac bezposrednio do ubezpiecenia drugiej strony.
I co dalej jak dlugo moze potrwac weryfikacja czyja byla to wina, ja potrzebuje samochod bo do pracy trzeba dojechac.
Poradzcie co zrobic? Czy to normalna praktyka ze ubepieczenie nie dochodzi odszkodowania, jesli nie ma sie all risks?
Dziekuje za odpowiedzi
Ala