Dodaj do ulubionych

pomoc babci przy dziecku

11.07.06, 22:59
Podzielcie sie dziewczyny, jak to bylo, gdy rodzilyscie tu, na obczyznie.Czy
Wasze matki mogly do Was przyjechac, a jesli tak, to czy byly naprawde
pomocne przy maluszku? A jak rodzina holenderska? Czy ci wlaczali sie do
pomocy?
Chce sie tez poradzic, co mam robic.Prosilam moja matke, by przyjechala
pomoc, ale moi bracia i bratowe uwiazali ja juz przy swoich dzieciach.Okres
wakacyjny, wiec nie maja ani szkoly, ani przedszkola, babcia jak znalazl,
zwlaszcza gdy rodzice pracuja. Moja mama jest juz na emeryturze, caly rok
biega do dzieci, nie ma chwili odpoczynku. Korespondencja z mama przez
internet odbywa sie za posrednictwem bratowej, ktora ma komputer w
pracy.Manipuluje, no bo kto by chcial placic nianke, gdy babcia jest za
darmo? Oni tam maja jeszcze drugie babcie, ciotki, przyjaciolki itd., zreszta
dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym, a ja tu jestem sama i wlasnie bede
rodzic.
Mieszkamy u tesciowej, wiec teoretycznie mialabym pomoc, ale... Tesciowa jest
niedorozwinieta umyslowo.Nie mozna na nia liczyc, zachowuje sie jak male
dziecko. Oczywiscie jak najbardziej rwie sie do pomocy, ale jest to pomoc
porownywalna do pomocy 3-latka.Nie umie gotowac, wiec np nie zjem tego, co mi
poda, zwlaszcza gdy zamierzam karmic piersia.Sa to rzeczy z proszkow, albo
przypalone sfrytowane kroketten. Sprzata tez tak, ze smierdzi jeszcze
bardziej, do wszystkiego leje chlor. Pielegniarka z Kraamzorg powiedziala nam
bardzo wyraznie, ze przy dziecku mozna uzywac tylko delikatnych detergentow,
najlepiej tego alles reiniger.No niestety, nie przemawia to do mojej
tesciowej, bo ona przeciez szkole dla gospodyn skonczyla i w szkole ja
uczyli, ze chlorem sie dezynfekuje i ona nie zna lepszego srodka i bedzie go
uzywac. No coz, ja jestem uczulona na chlor, ona sama zreszta tez, zeby bylo
smieszniej!
Tak wiec bycie zalezna od tesciowej, zwlaszcza w pierwszych tygodniach po
porodzie, napawa mnie naprawde strachem. Chcialabym, zeby to moja mama
chociaz dla mnie gotowala w tym czasie, gdy ja nie bede w stanie sama sie
obsluzyc.
Z drugiej strony moja mama jest tak wykonczona, ze watpie, czy bedzie mi
naprawde pomocna.Raczej bedzie mi wciskac w tylek problemy finansowe moich
braci. A ja bede musiala jeszcze znosic zrzedzenie tesciowej, ktorej pomysl
przyjazdu mojej mamy wogole sie nie usmiecha!
A wynajecie polskiej nianki, albo gosposi? I o tym myslalam. Niestety,
musialby to byc ktos na dochodzenie, bo nie mamy dodatkowego pokoju. No i ile
placic wtedy?
Obserwuj wątek
    • nesla Re: pomoc babci przy dziecku 11.07.06, 23:10
      Andevi, a jaki okres czasu masz na mysli? Przez tydzien po porodzie masz
      kraamzorg, a potem moze twoj partner wezmie urlop na tydzien-dwa? Do mnie mama
      nie przyjechala po porodzie do pomocy ani tesciowa ani zadna z siostr meza nie
      zaproponowala pomocy ani nie prosilam o pomoc bo mi nie byla potrzebna.
      Najpierw byla kraamzorg, potem maz mial urlop, a potem juz sama wszystko
      robilam, z pomoca pralki, suszarki, zmywarki itp. Masz jakies szczegolne powody
      wymagajace dodatkowej pomocy? Jestes chora? Musisz wrocic do pracy? Jakies
      inne? Jesli nie to nie doceniasz sie, na pewno dasz sobie rade, nawet jesli nie
      wszystko bedzie lsnic na wysoki polysk, a obiadek bedzie czasem odgrzewany to
      nic sie przeciez nie stanie. CHociaz oczywiscie mame fajnie miec do pomocy.
      • corneliss Re: pomoc babci przy dziecku 11.07.06, 23:31
        andevi ja tez myslalam ze nie dam rady... a jestem zywym przykladem na to /juz
        2 miesiac/ ze mozna jakos wszystko pogodzic, to nic ze czasem nie bylo badz nie
        jest posprzatane, albo ugotowane... przerazalo mnie wyjscie z dzieckiem na
        dwor, wszystko, troche plakalam i wpadalam w depresje, i czekalam na meza jak
        na zbawienie a przychodzil ok.19
        teraz w ogole zostalam sama, jestem slomiana wdowa z dzieckiem na reku, bo maz
        wyjechal na tydz. na polnoc Holandii
        moja tesciowa i mama deklarowaly chec przyjazdu, ale ja sobie tego nie
        wyobrazalam glownie ze wzgledow lokalowych, z moja rodzicielka na tak malym
        metrazu chyba bym sie zagryzla, a tesciowa chybabym znielubila, bo jest z tych
        nadskakujacych, nimo, ze jest kochana :)))
        moze jakas dochodzaca oppas by Cie ratowala - tak na pare godzin, dziewczyny
        biora tak 7-8E w okolicy Hagi, ja tez tak pomagalam jednej pani

        a z tym chlorem to nie wiem juz sama... moja pani z kraamzorg czyscila mi
        wszystko Glorixem mimo ze mialam inne srodki w lazience ;)

        dasz rade, nie panikuj :)
      • andevi Re: pomoc babci przy dziecku 13.07.06, 13:55
        nesla napisała:

        > Andevi, a jaki okres czasu masz na mysli? Przez tydzien po porodzie masz
        > kraamzorg, a potem moze twoj partner wezmie urlop na tydzien-dwa? Do mnie
        mama
        > nie przyjechala po porodzie do pomocy ani tesciowa ani zadna z siostr meza
        nie
        > zaproponowala pomocy ani nie prosilam o pomoc bo mi nie byla potrzebna.
        > Najpierw byla kraamzorg, potem maz mial urlop, a potem juz sama wszystko
        > robilam, z pomoca pralki, suszarki, zmywarki itp. Masz jakies szczegolne
        powody
        >
        > wymagajace dodatkowej pomocy? Jestes chora? Musisz wrocic do pracy? Jakies
        > inne? Jesli nie to nie doceniasz sie, na pewno dasz sobie rade, nawet jesli
        nie
        >
        > wszystko bedzie lsnic na wysoki polysk, a obiadek bedzie czasem odgrzewany to
        > nic sie przeciez nie stanie. CHociaz oczywiscie mame fajnie miec do pomocy.


        dzieki nesla!
        Sa znaczne zmiany w kraamzorg, przede wszystkim nie dostaniemy 80 godzin jak
        bylo wczesniej, ale tylko 32, w tym nie ma zajmowiania sie domem, sprzatania,
        gotowania itp., jedynie stricte opieka nad maluszkiem i kontrola
        medyczna.Owszem, na ten czas moj maz wezmie urlop, ale nalezy mu sie tylko
        tydzien.Potem zostaje sama z uposledzona tesciowa, czyli praktycznie bede miala
        na glowie dwoje "dzieci" plus dom. Wraz z poczatkiem roku szkolnego, czyli od
        polowy sierpnia(drugi tydzien po porodzie, jesli urodze w terminie), powinnam
        wrocic do pracy. tak wiec pomoc jest mi niezbedna, a nie powierze dzieciatka
        tesciowej, to zrozumiale. Maz na szczescie pracuje na dwie zmiany, wiec bede
        mogla ustawic sobie tak lekcje, by to on mogl za dnia zostac z dzieckiem, ale
        jesli bedzie mial na rano, to juz klopot.
        >
        • tijgertje Re: pomoc babci przy dziecku 13.07.06, 14:25
          Andevi, nie zartujm, ze 2 tygodnie po porodzie wracasz do pracy!!! Moze byc tak, ze sie ruszyc nie bedziesz wtedy mogla. Przysluguje ci 10 tygodni maciezynskiego, niezaleznie od tego czy urodzisz w terminie, wczesniej, czy pozniej. NIe wiem, jak to jest od strony prawnej, ale wedlug przepisow 4 tygodne przed terminem porodu MUSISZ isc na macierzynski, nie wiem, kiedy wolno wrocic do pracy po porodzie. Macierzynsi jest normalnie platny, chyba, ze pracujesz na czarno, nie wiem tez, jak to jest rozwiazane, jezeli sama sie zatrudniasz, ale mysle, ze wartto pogrzebac w przepisach. Aha, co do kraamzorg... Nigdy nie przyslugiwalo 80 godzin! Bylo maxymalnie 60 w ciagu 8 dni, jezeli zostawalo sie np na noc w szpitalu, to proporcjonalnie odejmowano godziny. 80 godzin to bylo extra, np jezeli kobieta urodzila blizniaki, czyli w wyjatkowych sytuacjach, i ilosc godzin nie byla przyznawana styandardowo, wszystko rozpatrywano zawsze indywidualnie. Te 32 godziny, to podstawa, jak byla dotychczas, czyli 4 godziny dziennie, czesto rozbijane na 2x2godz. Kraamzorg przychodzila wtedy tylko i wylacznie do kontorli matki i dziecka, kapania malenstwa i udzielania porad dotyczacych karmienia i pielegnacji dziecka. W moim ubezpieczeniu przy podstawowym pakiecie bylo wlasnie 32 godziny oplacane przez ubezpieczenie, wiecej godzin trzeba bylo oplacac czesc samemu, tylko przy rozszerzonym pakiecie ubezpieczenie pokrywalo 60 godzin, wiec wcale nie wiem, czy sie tak bardzo duzo zmienilo.
          Jeszcze sie chcialam zapytac o ta twoja tesciowa. czesto podkreslasz, ze jest uposledzona. Na czym polega to jej uposledzenie? Pracowalam z dziecmi z ciezkim uposledzeniem w szkole zycia i wiem, ze nawet z nimi mozna bylo stawiac jasne granice. Mysle, ze tesciowej musicie sie postawic i mimo, ze u niej mieszkacie, to wasz pokoj, to wasze krolestwo, bez zezwolenia czy zaproszenia nie ma do niego wstepu i koniec. Jasno musicie postawic granice i twego sie konsekwentnie trzymac, nawet jezeli na poczatku wynikna z tego konflikty. Macie prawo do prywatnosci i musicie o to konsekwentnie, ale bez agresji walczyc. Zacznijcie jeszcze zanim pojawi sie dziecko, potem moze byc za pozno. W razie koniecznosci zrobcie wywieszke na drzwiach sypialni, jak spisz czy odpoczywasz, tesciowej nie wolno nawet pukac. Dzialaj szybko, bo masz juz dosc stresow, a przy dziecku dojdzie zmeczenie i mozesz nie wyrobic.
          • andevi no to sie poskarze na tesciowa 13.07.06, 20:04
            tijgertje, jak to dobrze, ze masz doswiadczenie w pracy z ludzmi uposledzonymi!
            Moze mi cos doradzisz:))
            Moja tesciowa ma niedorozwoj umyslowy, debilizm.Nigdy w zyciu nie miala zadnego
            begeleider czy kuratora, ale ma rente psychiatryczna.Dowiedzialam sie tego
            zupelnie przypadkiem, choc sie domyslalam, bo po zachowaniu widac, ze kobieta
            ma z glowa cos nie tak.Kiedy wyszla sprawa starania sie o wlasne mieszkanie, i
            tesciowa wpadla na pomysl(ale predzej corka jej podpowiedziala), ze to ona ,a
            nie my moze sie ubiegac o status urgent i szybciej dostac mieszkanie.Trzeba
            bylo wtedy jakims papierkiem sie podeprzec.Wtedy tez tesciowa dostala kuratora
            z urzedu.Niestety, nie chodzi do niego, bo stwierdzila, ze jest glupi itp..A
            jest na tyle sprawna fizycznie, ze do domu nikt nie bedzie
            przychodzil...Zreszta, nie wiem jak jest, czy ma to prowadzenie czy nie, bo my
            jej nie kontrolujemy, a i ona sie nie spowiada, dokad wychodzi.
            Z tesciowa jest o tyle trudno, ze ona po prostu nienawidzi wszelkich
            zasad.Pewnie gdy byla dzieckiem wymuszali na niej.Tak wiec jesli ja chce
            wprowadzic np stale pory posilkow, juz jest to wielki problem i powod do
            konfliktu.Swoja droga ona sama dziala na zasadzie powtarzania schematow, nawet
            jesli sytuacja juz dawno sie zmienila. Zawsze w sobote gotowala gar zupy, bo
            jej maz te zupe lubil.Dzis od dwoch lat tesc nie zyje, nikt tej zupy nie rusza,
            ale ona nadal w soboty gotuje caly gar, a potem wylewa do kibla. Ma swoje
            zakodowane mocno mechanizmy obronne.Takim podstawowym jest zaprzeczanie.Bardzo
            dobrze wie, ze zrobila cos zle, ze nie powinna, ale nawet jak przylapac ja na
            goracym uczynku, to bedzie sie zaklinac i przysiegac, ze ona tego nie zrobila,
            odwracac kota ogonem i z ciebie robic wariata...Glosi takie przekonanie o sobie
            samej, ze ona jest makkelijk, za to ja zawsze robie problem.Drugi mechanizm to
            zakrzyczec, zawrzeszczec, wyprowadzic drugiego z rownowagi i wtedy oskarzyc.
            Szanowanie granic? Ona nawet nie wie, co to sa granice:))) Notorycznie to ona
            zaprasza mi gosci.A kiedy ja mowie kategorycznie "nie", no to wlacza sie
            mechanizm zakrzyczenia.
            Po naszym cywilnym wlasnie tak zrobila.Dzien pozniej byly urodziny mojego meza,
            wiec tesciowa odwolala gosci i zaprosila ich ten dzien pozniej, nawet nas nie
            informujac! Na cywilnym nie bylo nikogo z rodziny meza, co mnie bardzo
            zdziwilo, za to dzien pozniej, gdy ja wlasnie wychodzilam do pracy, zaczeli sie
            goscie zwalac.I oni zdziwieni, dlaczego ja wychodze, skoro ich zaprosilam, i ja
            zdziwiona, ze dlaczego przyszli dzien pozniej, skoro byli zaproszeni na slub.No
            coz...
            Rozmawialo sie, a jakze, prosilo, by mamusia nie podejmowala decyzji za nas i w
            naszym imieniu nie organizowala nam zycia, ale pare tygodni pozniej historia
            sie powtorzyla.Byly moje urodziny.Tesciowa zaprosila mi wszystkie stare ciotki
            i sasiadki...Potem nasz slub koscielny i wesele.Na liscie gosci byli tylko
            najblizsi z rodziny, bo jako takiego wesela nie robilismy(rok po smierci
            tescia), zreszta wesele organizowali nam przyjaciele i to byl ich prezent
            slubny dla nas, a tesciowa jak najbardziej sprosila wszystkich pociotkow, ze
            przy stole weselnym nie bylo nawet miejsca dla mojej matki i chrzestnej...
            No i klocic sie z glupia? Teraz, gdy ma sie urodzic dziecko, tez spodziewamy
            sie nalotu sasiadek i ciotek, zaproszonych oczywiscie przez moja tesciowa, w
            naszym imieniu.Juz sasiadkom, ktore i tak przesiaduja u nas co tydzien,
            zapowiedzialam, ze nie zycze sobie odwiedzin wczesniej jak po miesiacu, wiec te
            wiedza.A maz powiedzial mamusi, ze jesli ktos tu przyjdzie wczesniej, to on
            osobiscie bedzie wypraszal. Wrzasku bylo duzo:))))
            Przyzwyczajenia mamusi tez sa nie do wykorzenienia.Zadne racjonalne argumenty
            nie przemawiaja, do emocji tez sie nie mozna odwolac.Jestem silnie uczulona na
            chlor, a moja tesciowa oczywiscie na dawna mode uzywa tego chloru do
            wszystkiego. Leje do kibelka, myje podlogi, szoruje kafelki, leje do pralki i
            do kosza na smieci, gdy smieci juz podsmiergaja, zamiast je wyrzucic.Juz dwa
            lata trwa wojna o chlor, no i nie wygrasz.Pokazywalam rany, tlumaczylam, maz
            prosil i zaklinal, to tesciowa potrafila odpowiedziec, ze ja sobie wmowilam
            alergie, a rany mam wlasnie dlatego, ze sobie wmowilam! Swieza bitwa o chlor
            rozegrala sie wczoraj.Kraamzorg bardzo wyraznie powiedziala, ze nie wolno
            uzywac chloru, jesli ja jestem uczulona, a dziecko pewnie tez bedzie, bo i maz
            jest alergikiem.Autorytet poloznej czy lekarza JESZCZE na tesciowa dziala, ale
            zobaczymy jak dlugo, bo tego typu bodzce z moja tesciowa trzeba czesto
            stymulowac:)))
            A to, ze lata na golasa po pietrze i wlazi do lazienki, gdy sie kapiesz, to tez
            normalka!
            Poza tym i ja latwo zmanipulowac, bo swoich wlasnych granic tez nie ma i
            pozwala lamac.Jak zyl tesc, to on byl rodzajem kuratora dla zony, teraz
            tesciowej zabraklo kregoslupa.Spadek po mezu w pol roku rozpuscila.Kompulsywne
            wydawanie pieniedzy, rozumiesz, kompulsywne zazeranie...
            Przy tym jest niesamowicie uparta.Jak juz cos sobie wmowi, to bedzie przy tym
            obstawac, chocby ja kroili.
            Ma swoje fobie, jak np to, ze ktos sie moze wlamac i schowac pod jej lozkiem.
            Czasem opowiada nam z panika w oczach takie historie, ze tak sie wystraszyla,
            bo u nas okno w sypialni bylo otwarte, a nas nie bylo w domu i ona wrocila,
            wiec wszystkie sejfy sprawdzila i pod lozkami, no bo przeciez...Swoja droga
            dzielnica jest bezpieczna, i jedyne, co moze przez okno na pietrze wejsc, to
            mucha albo zwinny kot:)))) Ale okno u nas musi byc zamykane, i ona osobiscie
            tego pilnuje, wiec wlazi nam bez pardonu do pokoiku.Dlatego m.in.musialam
            przemeblowac, i w dawnej sypialni zrobilam gabinet, a w gabinecie nasza
            sypialnie i kacik dla dziecka.Zawsze mialam posciel zdeptana buciorami
            tesciowej, bo zeby dojsc do okna musiala po naszym lozku sie wspinac...
            No i co mi najbardziej gra na nerwach, to ze lamie umowy.Cos ustalimy, a ona i
            tak zrobi po swojemu, bo jej sie wydaje, ze tak lepiej.Wtedy dziala na nia
            metoda, jak ty mi tak, to i ja ci tak.Podzielone mamy obowiazki w domu, i ja np
            robie pranie(chocby ze wzgledu na ten chlor!), a ona robi zakupy. Nie raz ja
            jestem w domu, wlasnie posegregowalam pranie na jutro rano, a tu tesciowa
            laduje wszystko razem jak leci do pralki, leje chlor, nastawia krotki program
            itd.itp.. No wiec ja nic nie mowiac, nastepnego dnia biore jej pormonetke,
            siatki, i wybieram sie na zakupy.To dziala! Ale zakupy i zywienie syneczka to
            jej dwa oczka w glowie, wiec emocje zwiazane z wchodzeniem na jej teren tutaj
            sa bardzo silne, pewnie dlatego dociera, ze to lamanie umowy.
            Oj, przyklady moznaby mnozyc. Szkoda, ze pedagogiki specjalnej nie
            skonczylam:)))
    • martaj7 Re: pomoc babci przy dziecku 12.07.06, 07:54
      andevi napisała:

      > Moja mama jest juz na emeryturze, caly rok
      > biega do dzieci, nie ma chwili odpoczynku. Korespondencja z mama przez
      > internet odbywa sie za posrednictwem bratowej, ktora ma komputer w
      > pracy.Manipuluje, no bo kto by chcial placic nianke, gdy babcia jest za
      > darmo?

      > A wynajecie polskiej nianki, albo gosposi? I o tym myslalam. Niestety,
      > musialby to byc ktos na dochodzenie, bo nie mamy dodatkowego pokoju. No i ile
      > placic wtedy?


      Wlasnie tak sobie mysle...Czy twoja mam jest bardziej twoja mama, niz twoich
      braci? Czy ty masz wieksze prawo do "wykorzystywania" jej za darmo? Bo tak to
      odbieram z twojego postu? Niby wypisujesz, jak jest zmeczona opieka nad
      wnukami, a chcesz ja scagnac do siebie i masz pretensje ze bratowa ingeruje, bo
      "bo kto by chcial placic nianke?"....Jestes dorosla, i to ty jestes w ciazy i
      bedziesz miala dziecko! Nie na odwrot na litosc boska! I wcale nie musisz byc
      zalezna od tesciowej, masz dwie rece a opieka nad dzieckiem nie przeszkodzi ci
      w przyrzadzeniu sobie posilku. Nawet, gdybys rodzila przez ciecie i dluzej
      potrzebowala rekonwalescencji! Obowiazek ma maz by ci pomoc. Nikt wiecej. Caly
      swiat radzi sobie, wiec i ty sobie poradzisz...
      • flucha Re: pomoc babci przy dziecku 12.07.06, 08:37
        Andevi cos na pocieszenie. Jak urodzilam mojego synka sciagnelam do siebie mame
        jako wsparcie. W tym samym czasie przyjechal meza brat z zona i dwoja dzieci (3
        i 4 lata),mielsimy duzo dom i z pomieszczeniami nie bylo problemu. Jednak moja
        mama, które wczesniej przez pare lat opiekowala sie swoim bardzo chorym ojcem,
        bala sie niemowlaka ( np. ze go uszkodzi, albo, ze jej upadnie). W rezultacie
        to wygladalo tak, ze ona siedzial na parterze i gotowala obiad dla wszystkich,
        chociaz bratowa i brat meza siedzieli w domu. Ja natomiast siedzialam na
        pietrze i meczylam sie z dzieckiem. Po dwoch dniach odeslalam ja do domu, nic
        mi nie pomogla a byla wykonczona.Tak wiec widzisz i tak bylam sama, na 100%
        dasz sobie rade, czlowiek chodzi jak robot i sam nie zdaje sobie sparwy ile da
        rady zrobic.
        • kasia191273 Re: pomoc babci przy dziecku 12.07.06, 09:28
          Ja w tej sprawie...dziecio ma się urodzić w styczniu. Będę oczywiście na
          urlopie macierzynskim, maz wezmie kilka dni wolnego w tych dniach zaraz po
          porodzie. Wyobrazam sobie i marze, ze te pierwsze dni/ tygodnie spedzimy sobie
          w trojke, z pomoca kraamzorg oczywiscie. To dla nas wazne i intymne przezycie
          te pierwsze chwile z dzieckiem.

          Tymczasem ostatnio w rozmowie telefonicznej moja mama oswiadczyla, ze
          ona 'planuje wsiasc w autobus, jak tylko sie dowie,ze urodzilam, i przyjchac na
          3-4 dni'. Moze mnie uznacie za dziwna, ale wcale mi sie ten pomysl nie podoba.
          Po pierwsze dlatego, ze nie mam z mama kontaktu tak cieplego i zazylego, zeby
          ja chciec miec przy sobie w tym okresie koniecznie. Po drugie - mamy b.male
          mieszkanie i dla mnie to stres- dmuchanie materaca w duzym pokoju, bo maly
          bedzie przerobiony na dziecinny, zamieszanie, chaos tych pierwszych chwil, w
          tym wszystkim jeszcze kot,atmosfera potykania sie o siebie i wszystko w malym
          metrazu. Po trzecie: bo nie tak chce spedzic pierwsze chwile z dzieckiem.

          Do Polski wybieramy sie w marcu/ kwietniu, a potem chcialam, zeby mama
          przyjechala sobie w maju powiedzmy na tydzien, dwa, kiedy pogoda bedzie ladna,
          a z dzieckiem bedzie mogla wychodzic na spacery. Wydaje mi sie, ze 2-3 dni po
          porodzie w styczniu niewiele sie przyda,a tylko mnie zestresuje.
          Moj maz tez sobie tego nie wyobraza i kategorycznie zabrania. Tylko ja mam
          problem: jak to powiedziec mamie, zeby nie przyjechala, ale sie nie obrazila.
          Jej sie zdaje, ze jest taka fajna- spontaniczna babcia...Potrafi sie tez
          obrazac tak 'na cale zycie' i boje sie, jak jej zabronic przyjazdu tak, by
          zrozumiala. Oczywiscie nie w tej chwili, ale jesienia trzeba to sobie wyjasnic.
          Czy ktoras z Was potrafi zrozumiec, ze moge nie chciec w tych pierwszych dniach
          mamy tutaj? Czasem, jak sie porownuje do innych Polek, mysle, ze jestem jakas
          dziwna...
          • kruszynka28 Re: pomoc babci przy dziecku 12.07.06, 09:45
            Kasiu, nie jestes dziwna!!! Ja zrobilam dokladnie to samo! =)
            Z mama lacza nas bardzo bliske i cieple stosunki dlatego nie mialam zadnych
            oporow zeby jej powiedziec, ze pierwsze dni/tygodnie sa tylko dla mnie, meza i
            dziecka. Pomoc kramrorgu nam wystarczyla i byly to najpiekniejsze chwile gdy
            godzinami wpatrywalismy sie w nasze cudenko i zachwycalismy kazda nowa minka.
            Mama przyjechala jak Bastian mial miesiac. Ja bylam juz w niezlej formie i bylo
            super. Przez dwutygodniowy pobyt mamy rozleniwilam sie strasznie ;-)
            Moim zdaniem badz z mama szczera, powiedz dokladnie to co nam napisalas. Nawet
            jesli poczatkowo wyda jej sie to dziwne to z czasem przyzna ci racje.
          • flucha Re: pomoc babci przy dziecku 12.07.06, 09:49
            Ja jestem w stanie Cie zrozumiec. Pnoc w Polsce po tym goracym lecie ma byc
            bardzo mrozna zima, wiec moze nie uda sie mamie wyjechac:), zreszta w tym roku
            w styczniu tez bylo - 20. Chociaz moze to byc plus, bo w Holandii najwyzej -5.
            Musisz byc bardzo delikatna, bo panie w tym wieku sa bardzo wrazliwe.
          • andevi Re: pomoc babci przy dziecku 12.07.06, 21:35

            > Czy ktoras z Was potrafi zrozumiec, ze moge nie chciec w tych pierwszych
            dniach
            >
            > mamy tutaj? Czasem, jak sie porownuje do innych Polek, mysle, ze jestem jakas
            > dziwna...

            Potrafie, kasiu. Ja tez nie chce tesciowej wtracajacej sie we wszystko, i jej
            glosnego towarzystwa, ktore sprosi zapewne, by ogladalo dziecko juz w pierwszej
            dobie po porodzie. Mojej mamy tez bym chetnie nie ogladala, ale z dwojga zlego
            juz lepiej, zeby to moja mama byla przy mnie, a nie tesciowa.Rola mamy jako
            kogos, kto ma zablokowac nadgorliwosc drugiej, uposledzonej babci:))

            Dzisiaj wlasnie tesciowa wparowala nam do sypialni, a mamy tam kacik dla
            dziecka.Gdy zobaczyla komode, od razu stwierdzila, ze musimy ja wymienic, bo
            dla niej jest za wysoka (swoja droga moja tesciowa bylaby rozmiaru krasnala,
            gdyby nie olbrzymia tusza).No coz... Grzecznie jej odrzeklam, ze mi ta wysokosc
            komody jak najbardziej odpowiada i nie zamierzam niczego wymieniac, i
            wyprosilam z sypialni.
          • tijgertje Re: pomoc babci przy dziecku 12.07.06, 23:08
            Kasiu, jakbym o swojej mamie czytala:-))) Tez od razu chciala przyjechac, zabronilam kategorycznie, powiedzialam, ze mam kobiete do pomocy, ktora sie dzieckiem bedzie zajmowac, a ja mam odpoczywac i jej za tlumacza robic nie bede. No i zwalilam wine na meza, ktory juest wlascicielem domu. Mamie powiedzialam, ze on sie absolutnie nie zgadza, jak kraamzorg odejdzie, to wtedy mama moze przyjechac, wczesniej jej do domu nie wpusci:-))) Ziec ja przekonal:-))) Ale i tak pojawila sie dopiero na chrzciny, jak Kasper mial 6 tygodni, bo juz miesiac przed porodem smiertelnie sie na mnie obrazila. Nie gadala ze mna wcale, po porodzie kazala tacie dzwonic sie wypytywac co i jak, grozila, ze na chcrzciny nie przyjedzie, ale jak jej cala rodzina kategorycznie odmowila zdawania relacji, to sie "odbrazila":-) Jak juz przyjechala, to wnuka na sekunde z objec wypuscic nie chciala.Teraz nadal ma pretensje, ze karnie piersia takie wielkie dziecko, bo powinnam jej wnuka przywiezc na 2-miesieczne wakacje, a sama sie jej na oczy nie pokazywac:-))) Niektore typy juz tak maja, ale mozna przezyc. Bedzie dobrze, uszy do gory!

            A co do pomcy po porodzie... W sumie bardzo mobilna bylam, 2 dni po porodzie sama drzwi gosciom otwieralam, jak kraamzorg odeszla, to bez problemow sobie radzilam z gotowaniem, nocnym wstawaniem i godzinami przy "dojarce". Zywcem nie mialam nikogo do pomocy, ale poradzilam sobie swietnie. Odpuscilam sporo w prasowaniu i nie prasowalam wszystkiego, jezeli nie bylo to konieczne, w ciazy nagotowalam bigosu itp, wiec na poczatku jedlismu sporo zapasow z zamrazarki, czasem cos w proszku i Bogu dziekuje, ze wtedy jeszcze nie znalam forum o karmieniu piersia, gdzie nie wolno niczego jesc, bo ja sobie dietami glowy nie zawracalam i ani dziecku, ani mi nic nie bylo:-)

    • kruszynka28 Re: pomoc babci przy dziecku 12.07.06, 09:49
      Andevi, dasz cobie rade!
      Przeczytaj moze odpowiedz Kasi. Tylko we troje tez jest fajnie!!!! =) MOze
      teraz gdy zostalo ci troche czasu przygotuj kilka posilkow i zamroz na te
      pierwsze dni po porodzie. Zawsze tez mozecie zamowic lub kupic cos gotowego.
      Jak przez pare dni nie posprzatasz to tez nic sie nie stanie ;-) Bedzie dobrze!
      • corneliss Re: pomoc babci przy dziecku 12.07.06, 10:30
        Kasia ja Cie bardzo dobrze rozumiem, bo ja odmawialam, mam podobne stosunki z
        mama (raczej chlodne), jest na emeryturze i chciala przyjechac i bez przerwy
        jeczala 'jak ty sobie poradzisz sama', tesciowa chciala brac wolne w pracy i
        tez przyjechac..., mialabym podobne warunki do zaproponowania, (dmuchany
        materac) nie zdzierzylabym tloku tym bardziej ze przez 1 tydz. przychodzila
        kraamzorg i ona mi w zupelnosci wystarczyla

        teraz juz za tydzien tesciowie i rodzice moi zobacza wnuczka po 2 mies.
        pierwszy raz 'live' do tej pory wyslalismy im mnostwo zdjec, tesciowie
        dodatkowo widzieli Malego przez kamerke na skype ;)))
    • haganl Re: pomoc babci przy dziecku 12.07.06, 10:27
      Hej Andevi, ja rodziłam w Belgii, gdzi nie było instytucji pomocy po porodzie. Miałam cesarkę, 3 dni póżniej byłam w domu. Ani moja mama ani teściowa nawet nie pytały czy mi pomóc, żadna nie przyjechała. Ja nie prosiłam, wolałam sama. Mąż wzaiął kilka dni woonego i było naprawdę ok. Przed porodem trochę pogotowałam i pomroziłam na zapas. I prze pierwsze 2 tygodnie po porodzie był luz!!!! Takie malutkie dziecko nie wymagało dużo, bo ciągle spało. Tylko karmienie nocne, wiadomo, uciążliwe. Problemy sie zaczęły później, jak mały dostał kolek. A potem pojechaliśy na 2 miesiące do POlski, choć tam też większej pomocy nie miałam, raczej takowej ode mnie oczekiwano.
      Ale nie martw się, ja uważam że pierwszy okres po porodzie jest najlepszy, maluch tylko śpi.... Powodzenia!
      • kolor201 Re: pomoc babci przy dziecku 12.07.06, 16:13
        Ani z pierwszym dzieckiem ani z drugim nie mialam zadnego problemu by sama dac
        sobie rade:)rodzilam w polsce a maz 2tyg po narodzinach juz wyjezdzal sam do
        domu ja zostawalam sama w tym naszym mieszkanku w polsce jeszcze do szczepienia
        czyli kolejne 2?Nie gotowalam mialam dla starszaka sloiczki albo szybkie dania
        czasami podjezdzalam do rodzicow na objad i ogrod zeby odpoczac ale nie bylo
        wlasciwie od czego!!!!Najgorsze to stresy przed spacerem(organizacja)i przed
        kapiela spankiem:)Reszta jak barszcz:)Powodzonka dasz sobie rade;)a jezeli
        myslisz o jakiejs pomocy to z polski nie radze-raczej jakies dochodzace pomoce
        typu posprzatam:)jak juz jestes tak leniwa jak ja:)))
        • kasia191273 Re: pomoc babci przy dziecku 12.07.06, 22:47
          Trochę mi lżej, że nie uznałyście mnie za kosmitkę. Od pierwszej chwili (tzn.
          od ostatniej rozmowy tel. z mamą, kiedy oświadczyła, że zamierza od razu
          przyjachać na 2-3 dni i kiedy jej powiedziałam, że chcemy te pierwsze dni
          spędzić sami w trójkę, że mam kraamzorg do pomocy, a ona na to, że 'co ja jej
          będę mówić, ona wsiada w autobus i przyjeżdża', na co ja jej, że mieszkanie
          małe i to tylko kłopot dla nas mieć w tych dniach gościa, a ona na to,
          że 'matka to nie żaden gość'- tak się z nią rozmawia...) wiem, że będzie tak,
          jak ja i mąż chcemy. Mama jest narzucająca sie i dominująca. Najchętniej
          organizowałaby nam całe życie. Jednocześnie działa na zasadzie ekstremów: albo
          jest zgoda i wtedy idzie na całość, albo sie obraża i nie mamy kontaktu wiele
          tygodni.
          Niestety, prawdopodobnie będę zmuszona napisać przed porodem list, w którym
          stanowczo napiszę to, co Wam w poprzednim moim poście. Musi być stanowczo,
          inaczej zrobi swoje.
          Wiem też, że się obrazi i że będzie pokazywać ten list np. koleżankom w pracy i
          kiedyś mi powie, że 'dziewczyny są oburzone, jak można babci zaabronić
          przyjazdu' i w tym guście. Już mi się odechciewa, na samą myśl...
          • maryleczka76 Re: pomoc babci przy dziecku 12.07.06, 23:13
            Droga Kasiu!!
            To moze lepiej zadzwon? Nie bedzie dowodu na pismie... A moze weź mamę z innej
            strony, na przyklad powiedz, ze chcesz, zeby od pierwszych chwil mąż włączył
            się czynnie w pomoc nad dzieckiem etc, a jak będzie Mama, to stwierdzi, że nie
            musi się nic udzielać... Na moją Mamę takie argumenty działają...
            Niedlugo jadę do Amsterdamu i tam będę rodzic (w listopadzie), sama zastanawiam
            sie, jak to będzie wyglądało, mam dwuletniego synka, mąż weźmie urlop, trzecie
            piętro bez windy... i zima...
            Powodzenia! Maria
            • beba3 Re: pomoc babci przy dziecku 13.07.06, 10:28
              Po urodzeniu Patrycji maz wziol tygodniowy urlop a potem na tydzien wyjechal na
              konferencje. Dopiero po jego powrocie przyjechala moja mama ;-) na jakies dwa
              tygodnie. Sensu nie bylo w tym zbyt wiele bo przez tydzien bylam sama i moglam
              liczyc tylko na siebie. I poradzilam sobie.
              Mama wychodzila na spacer z dziecmi, gotowala obiady, prasowala, zajmowala
              starsze dziecko kiedy opiekowalam sie mlodszym i dotrzymywala mi towarzystwa.
              Bylo fajnie ale nawet w naszym domku z 3 sypialniami i salonem bylo jakos tak
              ciasno. Mama troche sie wyciszala gdy wracal Niko do domu a ten tez taki
              bardziej zamknietey w w sobie byl.
              Ja odpoczelam i cieszylam sie ze mam towarzystwo, starsza corka nie czuje sie
              zaniedbywana, mlodsza juz podbila serce babci, wszstko w domku wyglada jak
              powinno wygladac a obidki sa zdrowe, smaczne i podane na czas.
              W kapielach dzieci pomagal mi Nikodem. W nocy tez nie budzilam mojej mamy ale
              zdazalo sie, ze uslyszala, ze obudzone sa dwie corki i odciazala mnie z
              ponownym usypianiem starszej. Dzieki temu Niki wyspany mogl pojsc do pracy.
              No ale jak juz napisalam przez tydzien bylam sama i tez nie bylo wiekszych
              problemow. :-) I nie milam kramzorg.
              • kasia191273 Re: pomoc babci przy dziecku 13.07.06, 11:16
                oczywiście, pomoc babci może się okazać niezbędna, jeśli jest starsze dziecko-
                to jasne! Choć i w takich sytuacjach sobie radzicie!
                Dla nas to będzie pierwsze dziecko, poza tym w tych pierwszych dniach/
                tygodniach nie będziemy mieli nic innego w głowie, a obiad nie zawsze musi być
                dwudaniowy- mąż jest pod tym względem bardzo tolerancyjny. Chodzi o spokój,
                intymność, i tak samo pojawienie się dziecka spowoduje w naszym domku mały
                przewrót. Poza tym trzeba się będzie nauczyć wielu rzeczy, technicznie również
                i obecność dodatkowej osoby- a wiem, jak reaguję na moją mamę kręcącą się po
                kuchni itp.- będzie tylko stresem dla mnie. No ale to bardzo
                indywidualne.Pozdrawiam i życzę miłego czwartku w słonecznej Holandii!
          • andevi Re: pomoc babci przy dziecku 13.07.06, 14:07
            kasia191273 napisała:

            Od pierwszej chwili (tzn.
            > od ostatniej rozmowy tel. z mamą, kiedy oświadczyła, że zamierza od razu
            > przyjachać na 2-3 dni i kiedy jej powiedziałam, że chcemy te pierwsze dni
            > spędzić sami w trójkę, że mam kraamzorg do pomocy, a ona na to, że 'co ja jej
            > będę mówić, ona wsiada w autobus i przyjeżdża', na co ja jej, że mieszkanie
            > małe i to tylko kłopot dla nas mieć w tych dniach gościa, a ona na to,
            > że 'matka to nie żaden gość'- tak się z nią rozmawia...) wiem, że będzie tak,
            > jak ja i mąż chcemy. Mama jest narzucająca sie i dominująca. Najchętniej
            > organizowałaby nam całe życie. Jednocześnie działa na zasadzie ekstremów:
            albo
            > jest zgoda i wtedy idzie na całość, albo sie obraża i nie mamy kontaktu wiele
            > tygodni.

            Moja mama tez jest taka, nie martw sie, bedzie dobrze! Ja ze swoja wymienilam
            kilka sms-ow, bo dzis rano dostalam wlasnie wiadomosc, ze mama juz kupila bilet
            na poniedzialek i we wtorek tu bedzie.Ladnie, nie skonsultowane, mama jezyka
            nie zna, maz pracuje, ja mam wizyte w szpitalu, wiec nie byloby nawet komu po
            mame wyjechac do Hagi.Poza tym przyjazd miesiac przed porodem uwazamy za troche
            przedwczesny.W czym niby mialaby mi TERAZ pomoc? A tylko stresowalaby tesciowa
            i zwyczajnie nudzila sie wsrod ludzi, z ktorymi nawet porozumiec sie nie moze,
            bo nie mowi po holendersku. Zredagowalismy wiec sms-a, w ktorym poprosilismy
            mame o przyjazd w polowie sierpnia, gdy zostane sama, z tesciowa na glowie i
            koniecznoscia powrotu do pracy. Mama troche poburczala, ale przebukowala bilet
            i nie ma problemu.
            • kasia191273 Re: pomoc babci przy dziecku 13.07.06, 14:17
              no, rzeczywiście nasze mamy chyba do siebie trochę podobne;-))

              to chyba siedzi w polskiej mentalności, że dziecko, nawet bardzo dorosłe,
              niewiele ma do powiedzenia, a gość ( 'matka to nie gość'- powie moja:-)))
              przybywa, czy go chcesz, czy nie, prawie bez konsultacji. To chyba nie do
              pomyslenia w relacjach holenderskich?
            • maxijo Re: pomoc babci przy dziecku 13.07.06, 14:24
              ja mialam mozliwosc pomocy ze strony mojej mamy i bylam bardzo szczesliwa z
              tego pwodu. Najpierw bylam kraamzorg, potem maz, a nastepnie moja mama, takze
              sam na sam z dzieckiem zostalam po 6 tygodniach i tez sie troche obawialam.
              Pomocy tesciowej raczej nie rozwazalam bo mieszka daleko, a poza tym skoro
              mogla moja mam to oczywiscie wybor byl prosty. Uwazam ze pomoc kogos bliskiego
              jest niezbedna, chocby ze wzgledu na obawy mlodej mamy i wsparcie psychiczne.
              Moja mama sprawdzila sie bardzo dobrze, przede wszystkim zostawala z malym jak
              spal, a ja moglam gdzies wyjsc, odsapnac; rowniez w nocy dopoki synek nie
              upominal sie stanowczo o piers moja mama wstawala do niego, a ja moglam pospac.
              Wlasciwie pomoc przy noworodku jest latwiejsza niz przy starszaku. Teraz w
              wakacje moja mama nie przydala sie, bo w 40 stopniowym upale nie miala sily na
              spacery, latanie za malym na czworaka, kapanie; dzieci starsze rozpoznaja kto
              jest kto i nie zawsze latwo jest je zabawic/nakarmic/uspic.
              • natalya20 Re: pomoc babci przy dziecku 13.07.06, 20:28
                moja mam przyjechala do mnie na czas porodu i byla przez dwa tyg. jej pomoc
                byla dla mnie zbawienna:) tesciowie i kuzyn wpadali codziennie...troche mnie to
                wkurzalo ale jakos wytrzymalam, teraz tez moja mam mi duzo pomaga, zostaje
                czasem z malym jak mam cos do zalatwienia, albo chcemy gdzies wyjsc sami:)
                jesli jednak ktos nie zyczy sobie takiej pomocy, przez pierwsze dni chce miec
                totalny spokoj powinno sie to uszanowac

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka