Wiedźmulki, mam prośbę. Rzuccie karty na taką sprawę. Koleżanka z pracy poprosiła mnie o pomoc jednemu gościowi w pracy naukowej. Pomoc miała polegac na wysłaniu mu mailem zestawu najlepszej literatury do tematu, którym zamierza się zając, a którym ja się też kiedyś zajmowałam. Zgodziłam się, bo to przecież niewielka fatyga. Tymczasem facet zaczął się wpraszac do mnie do domu, bo twierdzi, że jak go osobiście wprowadzę w temat, to będzie mu łatwiej. On jest doktorem, pisze habilitację, a nie potrafi zorientowac się w łatwym zagadnieniu! Co więcej, ostatnio zadzwonił i zapowiedział, że owa koleżanka zdecydowała, że przyjedzie z nim! Nie mam ochoty na tę wizytę, chciałabym więc żebyście sprawdziły ich rzeczywiste intencje (szczególnie tej koleżanki). I przy okazji: co to za dziedzina, którą się zajmowałam?
baba potwór proszona o niezabieranie głosu w drugim temacie