Mam awarię kabiny prysznicowej, prawdopodobnie "fachowcy" poszli na skróty woda gdzieś tam sobie w piwnicy leci, ale poza odpowiednia rurką. Na dodatek syfon i podłączenie jest ukryte i trzeba kuć... Tu, na miejscu żadnego sklepu z hydraulicznymi sprawami nie ma, ubłagałam innego fachowca i jutro ma zacząć - i mam nadzieję skończyć. Póki co fachowiec dywaguje: co też jego poprzednik mógł źle zrobić. No więc w stresie jestem. Na efekty jutrzejszej działalności mam takie karty:
Rycerz buław, 10 denarów, Królowa denarów.
No nie wiem, żeby tylko ta Królowa denarów - powiedzmy ja - nie musiała jakimś większym groszem sypnąć
Co sadzicie miłe Koleżanki oraz Koledzy: wykapię się we własnej łazience przed niedzielą? Zmieszczę sie w jakiejś rozsądnej kwocie, powiedzmy 300 zł.?