Ciężko jest się odbudować.Nie jestem sobą,brak mi sił,spowolnienie ruchowe jest uciążliwe i nie mam planów jak Merkury ni marzeń.Stoję w miejscu,patrzę tępo na ściany,ktoś dzwoni,pogadam.
Nie jestem jeszcze sobą i czuję że niewiele mogę zrobić.
Ale.....dużo zrobiłam co było zaległe,jakoś poszło i z tego się cieszę.Z małych rzeczy.
Chyba jestem constans na razie,deprecha nie wchodzi