Pamięć mi się włączyła.To ni Boss mnie zwolnił z pracy tylko jakaś stara dupa.Pamiętam że śmierdziało w tym pokoju moczem i kałem i jakiś staruch był z nami,przydupas?

Teraz już nie ważne bo to nie ona tylko jej kapo gestapo doniosły z niższego szczebla że ja moczę włosy w pracy(gorąco) i noszę spódnicę na spodniach.Nie można?Bo nie wiem.Ja się dobrze tak czułam.Gdy skończyłam pracę,wychodziłam o domu w dżinsach,spódnicę pakowałam do torebki.Kiedyś ktoś mi ukradł bluzę z lumpeksu,bardzo ją lubiłam,zostawiłam na poręczy krzesła a gdy zapytałam to staruch stwierdził że zapewne gdzieś się szlajałam a ja praca-dom,dom praca