25.09.13, 08:55
Czy Wasze dzieciaki się buntują czy pokornie znoszą dodatkowe obowiązki szkolne? A może czują się nobilitowane dodatkową , poważniejszą nauką?
Moi oportunizm maja chyba po mamusi więci walczą, buntują, kłócą się aby żyć jak dotąd. Ale "to se ne vrati". Mam nadzieję, że wreszcie zauważą że im mniej czasu zużywamy na dyskusję dlaczego muszą przejrzeć podręcznik przed lekcją czy nauczyć się podziału administracyjnego Polski z poniedziałku na środę tym szybciej temat będzie z głowy.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Ekhem, CO mają po mamusi? 25.09.13, 09:11
      Oportuniści to chyba powinni się przystosować i kombinować, jak się najmniejszym wysiłkiem prześlizgać z maksimum efektu? Ale bunt?
      • dorek3 Re: Ekhem, CO mają po mamusi? 25.09.13, 09:13
        Nie analizowałam słownika wyrazów obcych ostatnio , ale dotąd oportunizm interpretowałam jako niechęć (czy też nieumiejętność) podporządkowywania się narzuconym regułom.

        Widzę ze jak prawdziwa e-matka czepiasz się zamiast wypowiedzieć w temacie.
      • dorek3 Re: Ekhem, CO mają po mamusi? 25.09.13, 09:18
        Ale w sumie dziękuję, bo to mnie zmusiło do zajrzenia w dawno niezaglądane książki. Moja definicja faktycznie odbiega od ogólnoprzyjętej. Poprzestańmy więc na buncie.
        • iwoniaw Mój się nie buntuje, bo u nich akurat 25.09.13, 10:15
          przyciśnięto ich na samym początku (kartkówki, testy, zadania od pierwszych dosłownie lekcji), a wtedy był jeszcze w zbyt dużym szoku organizacyjnym ;-) , żeby się zbuntować. Teraz natomiast jakby się pojawiło pewne odprężenie - tzn. zadania i odpytywania nadal są intensywniejsze niż w I-III, ale po pierwszych tygodniach wszystko się trochę poukładało.

          Są oczywiście dni, gdy lekcji więcej i ma dość. No ale wie, że ma wybór - jęczeć i kończyć lekcje przed kolacją, nie mając czasu na nic albo nie jęczeć, tylko odrobić to w jakimś skończonym czasie i mieć luz. O dziwo, gdy musi o konkretnej godzinie skończyć, żeby zdążyć na basen, to jakoś sprawniej mu idzie niż gdy ma w perspektywie całe popołudnie do dowolnego zagospodarowania - co oczywiście nie znaczy, że polecam grafik na 7 dni w tygodniu, czasem chyba dziecko powinno móc pojęczeć nad swym ciężkim losem. W końcu oni pracują w szkole po kilka godzin dziennie, a jeszcze codziennie robotę do domu noszą - gdyby przeciętny dorosły tak miał, to też by marudził.
          • dorek3 Re: Mój się nie buntuje, bo u nich akurat 25.09.13, 10:21
            U moich nacisk jest od początku, ale raczej przybiera na sile niż słabnie. Dziś mieli niezapowiedziana kartkówkę z historii i zapowiedzianą z polskiego, jutro sprawdzian z przyrody, a pojutrze z niemieckiego.
            Ja jestem zmęczona przychodząc z pracy i najchętniej wlazłabym pod koc z książką. Ale ani ja ani dzieci nie mamy na to szansy. Tyle, że my wszyscy późno wracamy do domu (17.30). To pierwsze co zdecydowanie muszę zmienić przynajmniej jeśli o dzieciaki chodzi.
            • iwoniaw Re: Mój się nie buntuje, bo u nich akurat 25.09.13, 10:39
              No to faktycznie kicha (z tym późnym powrotem) i wcale się nie dziwię, że się buntują :-( Sama piszesz, że ty też byś wolała wleźć pod koc z książką, a oni nie mogą tego zrobić choćby nie wiem co...
              Ja moich staram się gonić do łóżka jak najwcześniej - ok. 19.00 robimy kolację, później mycie, jakieś czytanie w łóżku, a i tak z gaszeniem światła do 21.00 w dni powszednie schodzi... A rano wszyscy wstajemy i bywa ciężko. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, żeby przeciągali odrabianie lekcji do tej 19.00, a wracając po 17.30 pewnie czasem nie macie wyboru. Może jakoś się dadzą przekonać, żeby to co najłatwiejsze dla nich i dające się napisać "od ręki" albo przeczytać szybko robili w świetlicy (czy gdzie tam są po lekcjach do powrotu do domu)? Przecież jak im się oczy po całym dniu same zamykają, to wszystko trwa pewnie ze dwa razy dłużej niż o 14.00 czy 15.00. Współczuję generalnie, bo z własnymi godzinami pracy ciężko dyskutować, a cała logistyka się przecież o to opiera.
              • dorek3 Re: Mój się nie buntuje, bo u nich akurat 25.09.13, 10:43
                Ja im też się nie dziwię. Absolutnie.
                Pisemne robią w szkole, ale obiektywnie patrząc oni nie maja dużo prac pisemnych zadawanych. Maja sporo więcej godzin ponad minimum programowe (34) więc nauczyciele przynajmniej z tym nie szaleją. Ale to jeszcze nie ten etap że usiądą z zeszytem w szkole aby się pouczyć.
                to co rodzi problem to taka typowa nauka. Spać idą około 21, zwykle czytają (lekturę) do 21.30 i od 7 od nowa ta polka.
              • maadzik3 Re: Mój się nie buntuje, bo u nich akurat 25.09.13, 17:57
                o 19 to moj dwa razy w tygodniu konczy zajecia (pozaszkolne) a o powrocie do domu przed 16 najwczesniej jak sie da nie ma co marzyc. Poniedzialki - szkola do 15.10 plus angielski, wtorki szkola do 15.10 plus religia (przy parafii), srody szkola do 15.10, czwartki szkola do 15.10 plus zajecia dodatkowe w szkole, piatki szkola do 15.10 plus terapia.
                • blankaz Re: Mój się nie buntuje, bo u nich akurat 25.09.13, 20:42
                  Jakim cudem Wasze dzieci mają tyle lekcji? W państwowych szkołach?
                  Mój w państwowej ma dwa razy po 6 lekcji (do 13.30) i trzy razy po pięć lekcji (do 12.30).
                  Pisze o samych lekcjach, bez żadnych dodatkowych zajęć szkolnych.
                  • dorek3 Re: Mój się nie buntuje, bo u nich akurat 25.09.13, 21:10
                    Te 34 to obowiązkowe wyłącznie. Zapisali się też na 3 kółka, maja zajęcia z logopedą i jeden reedukację z ortografii. W zasadzie do 15.30 trzy razy w tygodniu, raz do 16.30 i jeden dzień luźniejszy do 14.20. Niestety muszą na mnie czekać bo za daleko na samodzielny powrót. Ale już myślę kto mógłby ich odbierać wcześniej.
                    Szkołą społeczna u nas.
                    • iwoniaw A jaki mają plan lekcji? 25.09.13, 21:43
                      Bo u nas, jak u Blanki, tylko "państwowe" 27 h (3 razy po 5 lekcji i 2 razy po 6). Oczywiście kółka szkolne i zajęcia dodatkowe pozaszkolne istnieją, ale zasada jest taka, że obowiązki są priorytetem, a resztę można sobie dobierać, jeśli się jest w stanie wyrobić ze wszystkim. I na pewno nie ma tak, że lekcje nie odrobione, a dziecię sobie zajęć innych szuka.
                      Mój IV-klasista ma dodatkowo pływanie i (póki co, bo kółka mają ruszać od przyszłego tygodnia) przebąkuje coś o jednym kółku. Proszę bardzo - ale na jakich warunkach, to jest jasne dla niego.
                      • blankaz Re: A jaki mają plan lekcji? 25.09.13, 21:52
                        No 27 a 34 to jest różnica.
                        U nas kółka dopiero ruszą, ale nie wiem, czy mój syn "byle nic nie robić ponad minimum" na jakieś się skusi. No i pytanie, czy będą odpowiadać czasowo. Oprócz tego chodzi tylko na dodatkowy angielski. Niestety na żadne sportowe nie dał się namówić :(
                        • maadzik3 Re: A jaki mają plan lekcji? 26.09.13, 09:07
                          u nas 3 x po 7 lekcji i 2 x po 6 czyli 33 godziny. Plus jedno kolko i 2 godziny obowiazkowych zajec dodatkowych czyli szkola - 36 godzin (tylko jedno kolko do sciecia), poza szkola angielski (nie zrezygnuje), religia i terapia. Ide sie wieszac :( na nic juz czasu nie ma. Nawet jak wszystkie zajecia "po prostu z zainteresowania" wywalimy
                          • anndelumester Re: A jaki mają plan lekcji? 27.09.13, 13:20
                            Obowiązkowo 33 godziny tygodniowo plus basen. Plus obowiązkowe zajęcia logopedyczno-reedukacyjne z panem reedukatorem. Praktycznie ma zajęcia od 8.30 do 16/16.30 bo są kółka zainteresowań i kółka konkursowe.
                            Poza szkołą ma tylko piłkę nożną dwa razy w tygodniu.
                            Na razie nie ma buntu (bunt przeciw pracy był w klasie 3.) jest fascynacja, że dzieją się ciekawe rzeczy.
    • blankaz Re: bunt 25.09.13, 12:50
      Mój się nie buntuje i specjalnie dużo nie narzeka.
      Marudził tylko wczoraj, jak musiał hurtem uzupełnić lekcje z jednego dnia (siedział w poniedziałek i wtorek w domu z racji choroby). Ale mój z dodatkowych zajęć ma tylko 2x angielski po 60 minut.
      Na pewno jeszcze nie do końca przyzwyczaił się do powtarzania ostatnich lekcji. No i do szału doprowadza mnie jego podejście - byle nic nie zrobić poza wymagane minimum. Pani z matematyki daje im czasem dodatkowe zadania do domu, za rozwiązanie są plusy, trzy plusy to piątka. A mój syn oczywiście nie zapisuje tych zadań, bo to [cytuję] "nie jest obowiązkowe". Dobrze, że mam kontakt z innymi mami i dzięki temu dowiaduję się o takich rzeczach, bo nawet bym o tym nie wiedziała.
    • joanna_poz Re: bunt 26.09.13, 11:06
      to moj oddycha z ulgą:)

      nie, żeby był taki zdolny, oj nie...
      nie, żeby nic nie było zadawane - bo jest...

      w IV klasie zrobiło mu się tyle czasu na wszystko, bo.... przestał chodzić na swietlicę i wraca sam do domu autobusem zaraz po lekcjach (dojeżdzamy spod Poznania, wiec byl to mega przełom)
      w czasach swietlicy ja go odbierałam po 16, w domy bywalismy przed 17, zanim coś zjadł, odetchnąl, do lekcji siadał o 18 - zmęczony, rozdrazniony...
      a teraz jest w domu 13:30 - 14 i jak to stwierdził - wreszcie ma czas na wszystko:)

      ma 2 razy w tyg. po 1,5 godz. piłki nożnej, zaraz zaczną się narty. na nic innego nie chce chodzic. nie zmuszam.

      • dorek3 Re: bunt 26.09.13, 11:10
        Musze dojrzeć do podobnej decyzji. Tyle, że u nas dwa autobusy i przejście przez ruchliwą ulicę.
        • joanna_poz Re: bunt 26.09.13, 11:29
          u nas na szczescie autobus bezposredni spod samej szkoły - i wysiadanie po tej samej stronie osiedla gdzie dom.
          cos co mnie przerazalo - zeby wsiadl w to co trzeba, dojechal bezpiecznie, nie pogubil kluczy, biletow, pieniedzy - niespodziewanie nam wyszło bardzo na zdrowie..
      • malgosiann Re: bunt 27.09.13, 10:24
        Moja córka ma 30 godzin w planie i do tego 3 zajęcia dodatkowe: gimnastyka, eksperymenty i basen. Chodzi chętnie, bo nie trzeba tam liczyć zadań ;)
        • aste Re: bunt 04.10.13, 19:08
          u nas 33 godziny o ile dobrze policzyłam bo nie mam planu przed sobą w tym 10 godzin w-f, buntu nie ma, czasem w piątek próbuje ugrać odrabianie lekcji w weekend, w wyjątkowych sytuacjach sie zgadzamy. U nas też jak tam u kogoś wyżej pomogły bardzo samodzielne powroty do domu, Ida wraca sama od połowy III klasy tak mniej więcej i też się okazało że ma o wiele więcej czasu, i nie jest umęczona siedzeniem w zapchanej świetlicy i nawet sama bez zaganiania (bo i tak nie ma w domu nikogo kto by ją zaganiał o tej godzinie) po przyjściu ze szkoły odrabia lekcje. Jak przychodzimy z pracy ok 16:30 to zazwyczaj wszystko ma już zrobione zostaje przejrzeć.
    • jagoda2 Re: bunt 10.10.13, 21:48
      U nas od I klasy było 40 godzin tygodniowo (w tym luźniejsze zajęcia), ale dzieci były przyzwyczajone, że w szkole są do 16.00, a nawet 17.00, więc szoku jakby nie ma.
      Zadań domowych w klasach I-III programowo nigdy nie było, teraz zdarzają się bardzo sporadycznie i w śladowych ilościach (na parę minut). Zmieniło się natomiast to, że trzeba się w domu czegoś nauczyć, czasami z dnia na dzień, a tego wcześniej nie było. O ile z samą nauką nie ma u nas problemu, o tyle są problemy z czasem na naukę, bo córka ma sporo zajęć pozaszkolnych (tańce, basen, jazda konna) i czasami po prostu brakuje jej czasu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka