07.11.06, 13:36
Wlasnie upewniono mnie, ze z moja struna jest cos nie tak po operacji - jesli
sie rusza, to minimalnie. Mam pytania do wszystkich, ktorzy potrzebowali
rehabilitacji foniatrycznej, zwlaszcza w Warszawie:
- jak wyglada wizyta, zwlaszcza pierwsza?
- jakie cwiczenia wykonywaliscie?
- jak szybko nastepuje slyszalna poprawa smile)?
- no i kogo w W-wie byscie polecali....
A moze macie jeszcze inne uwagi?
Ja sie troche zmartwilam, w grudniu mialam poprowadzic kilka zajec, no teraz
nie wiem, co bedzie.... Zaluje, ze nie jestem tancerka, glos nie bylby mi tak
bardzo potrzebny smile)
Pozdrawiam wszystkich!
Obserwuj wątek
    • kasi74 Re: foniatra 07.11.06, 19:42
      Hej Zwierzchu
      nie leczyłam się w W-wie,ale mam nadzieje że moje odp.choc trochę Ci pomogę:
      1.pierwsza wizyta u foniatry to wizyta "zapoznawcza" foniatra oglądała moją
      krtań, a następnie dość mocno porzyciskała struny a ja w tym czasie musiałam coś
      powiedzieć-wówczas-gdy uciskała strunę- usłyszalam swój prawie normalny głossmile
      2.Cwiczenia polegały na tym,ze foniatra przyciskal mi (dosłownie) struny a ja w
      tym czasie mowiłam specjalne sylaby (np. po po , bo bo, to to..itd, )nastepnie
      wyrazy trzyliterkowe (np. pok, pok, bok, bok itp.) W domu tez musialam
      cwiczyc ok 0,5 godz.dziennie,foniatra dała mi kartke z sylabami i wyrazami i
      sama przyciskajac struny czytalam. Kolejnym krokiem były cala zdania, zasada
      ta sama tylko czytałam całe zdania.Jakby coś to mogę podesłać scany kartek z
      tymi "wyrazami/zdaniami".
      3.Jak szybko nastąpi poprawa to indywidualna sprawa.U mnie wyraźna poprawa
      nastąpiła po ok 3 miesiącach. Może byloby to szybiej ale miałam drugą operację i
      prawdziwa rehabilitację rozpoczęłam 5 m-cy po porażeniu (porażenie nastąpiło
      przy pierwszej operacji),wiec późno.Raz jeszcze powtarzam to sprawa indywidualna
      i nie porównuj się do nikogo z czasem-ćwicz, rób swoje-poprawa będzie na
      pewno.Tylko cierpliwości.
      Trzymam kciuki-wszytsko będzie dobrze.Pozytywem tego jest to,że dowiedz sie
      sporo o oddychaniu (prawidłowym)smile
      Kasia
    • asiunia_g83 Re: foniatra 07.11.06, 19:52
      Ja również miałam porażoną jedną strunę. U foniatry byłam w Warszawie w
      szpitalu Czerniakowskim (trzeba mieć skierowanie od lekarza żeby sie tam
      dostać, ja miałam od internisty). Na pierwszej wizycie dr obejrzała strunę. Ja
      z uwagi na to, że miałam nowotwór nie mogłam mieć żadnych ćwiczeń typu jakieś
      prądy itp. Musiałam kilka razy dziennie wpuszczać do nosa sól fizjologiczną tak
      by spłynęła gardłem. Musiałam brać proszki na odkrztuszanie. Pozatym musiałam
      głośno i wyraźnie mówić.

      Co do poprawy to nastąpiła ona dopiero po drugiej mojej operacji (strunę miałam
      porażoną przy pierwszej) a więc po ok. 2 miesiącach od porażenia. Poprawa
      nastąpiła w ciągu kilku dni. Co prawda struna ta nie jest w pełni sprawna, ale
      jak to dr powiedziała druga dobrze przejęła jej obowiązki i mówię prawie
      normalnie, nie mogę tylko długo i głośno śpiewać.

      Pozdrawiam
      • zwierzchu Re: foniatra 08.11.06, 15:35
        Dzieki za odpowiedzi.
        Wlasnie wrocilam od foniatry (prawa struna sie jednak nie rusza) i mam mieszane
        uczucia. Z jednej strony doktor mila, kompetetna i mam poczucie, ze jestem w
        dobrych rekach, z drugiej - wizja pieciomiesiecznej terapii nieco przerazajaca.
        W dodatku mieszkam pod Warszawa, wiec dojazdy mnie wykoncza.
        Zalecila mi: sterydy oczywiscie (jednak sie im nie wywine smile), zastrzyki
        Nivalin -15 sztuk (paskudnie drogie!), fizykoterapie. Nie wiem, na czym
        fizykoterapia bedzie polegala - czy to tylko jonoforeza czy cos wiecej?
        Dostalam tez recepte na zrobienie mieszanki z chlorkiem wapnia (chyba) - do
        jonoforezy. Beda mnie, bohaterke, pradem..... smile))
        Na szczescie pani doktor przenosi sie z moim leczeniem do szpitala, w ktorym
        pracuje (stracilabym majatek na te wszystkie zabiegi i leki!) - tam sie zreszta
        zapisalam, ale terminy byly odlegle. Potraktowala mnie naprawde powaznie,
        zwlaszcza, jak okazalo sie, ze glos jest mi niezbedny do pracy.
        Ale pare kwestii mnie nurtuje:
        - dopytywalam sie o to, czy nie musimy zaczekac na wyniki histo (mialam totalna
        strumektomie) - doktor twierdzi, ze nie;
        - mowilam o omich stanach astmatycznych i o tym, ze biore Pulmicort - nie
        wspomniala nic o tym, ze laczenie tego z Encortonem nie jest najszczesliwsze;
        - no i nie zbadala mnie wideostroboskopem, a tak na to liczylam... smile))

        Wizyta wygladala dokladnie tak, jak w Waszych opisach. Jeszcze raz dzieki za
        odzew!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka