witajcie ponownie - zgodnie z tym, co czytam na forum, potanowiłam działać, i jako, że mam hashi, zrobiłam TSh mojej 9-letniej córce. wynik mnie poraził, bo z tego, co czytam, norma powinna już być zbliżona do normy dorosłej.
wynik - 8.53. /norma labolatorium 0, 25-5.0/. morfologia absolutnie w porządku. młoda jest trochę nerwowa, ale i stresów nie brakuje, wiadomo. jestem przerażona, bo juz pielęgniarka mówiła, że zdecydowanie za długo czekałam z badaniami, a to, że wynik niedobry to już sama wiem.
czy moja córka ma hashi? czy niedoczynność samą w sobie? co to wszystko może oznaczać, jak ją leczyć, na co zwracać uwagę? pytam Was, bo moje doświadczenia z lekarzami są wiadomo jakie, do dziś zresztą dostaję skierowania tylko na samo TSH
młoda miała robiony wynik z palca, darła się strasznie - jedyna moja nadzieja, że labek się pomylił, albo stres miał wpływ na wynik. ale niestety, rozum co innego podpowiada.
proszę Was o radę i pomoc.
co robić dalej? jestem umówiona do pediatry dzisiaj na 16, zapewne dostanę skierowanie