myszka141_2008
28.11.14, 16:11
Witam Wszystkich zmagających się z tą podstępną chorobą.
Zaczne od początku. Na niedoczynność tarczycy leczę się od porodu mojego pierwszego dziecka, tj. od września 2009 r. Po przejściu pod opiekę innego dr miałam robione badanie na przeciwciała w celu potwierdzenia bądź wykluczenia choroby Hashimoto. Przeciwciała wyszły w normie, wiec dr stwierdził, że wystarczy suplementacja niedoboru hormonu tarczycy. I tak żyłam sobie we względnej normie (z małą przerwą na okres poporodowy drugiego dziecka gdzie hormony poszalały) aż do początku listopada 2014. Przypadkowo wymacałam na swojej szyi, w okolicy tarczycy jakby zgrubienie. Ostatnie USG tarczycy miałam w grudniu 2012 r. (bez zmian guzkowatych). Zrobiła się prywatne badanie USG 13.11.2014.
Cyt: "Prawy płat tarczycy 24x17x15 mm o jednolitej prawidłowej echogenicznosci. Cieśń 2mm. Na pograniczu płata z ciesnią ognisko o nieco obniżonej echogeniczności o wy. 5x3 mm. Lewy płat tarczycy 23x16x14 mm z obecnością ogniska o obniżonej echogenicznosci sr. 4mm i drugiego sr. 5mm. Węzłó chłonnych nie uwidoczniono".
Ostatnie dokładne badanie USG jakie mam w ręku jest z początku 2010 r. Co rzuciło mi się w oczy, ze wówczas każdy z płatów tarczycy miał wielkość 45mm (chodzi o pierwszy wymiar), oraz miąższ tarczycy był niejednorodny hypoechogeniczny.
Wiem, ze pyt powinnam kierować do endokrynologa, ale do 24 listopada był na urlopie, a gdy wrócił wyznaczył mi najbliższy termin wizyty dopiero na 1 grudnia. Powoli odchodzę od zmysłów czy te guzki to coś strasznego, czy tez efekt rozwijającej się choroby (de facto nie potwierdzonej badaniami labolatoryjnymi)????
Bardzo proszę jakąś mądrą głowę o pomoc w interpretacji opisu USG.
Pozdrawiam ciepło