Witajcie Hashimotki

pozdrawiam z kliniki hematologii i transplantacji szpiku...leze sobie juz 2
tydzien...rozpoczely sie proceduruy przeszczepowe...mialam male problemy
przejsciowe z netem, potem silna chemia wiec brak kondycji..ale wreszcie
zagladam na forum...Zaczynam fiołowac juz na izolatce, ale moje hashi ma sie
chyba dobrze, tzn nie odczuwam jakis jego skutkow

..ale chemia juz tak mi
wszystko wybila, ze hashi przy tym to chyba betka

Jestem ciekawa jak to wszystko z hashi rozwinie sie po przeszczepie...
czytalam sporo opracowan na ten temat i w sumie zadnych jednoznacznych
wnioskow..byli pacjenci, ktorym hashi bardzo sie dalo we znaki juz po
wszytkim, byly tez osoby nie majace wczesniej problemow z tarczyca a takowe
powstawaly wlasnie po transplantacji...Ciekawa jestem czy nie ma przypadku
gdzie Hashi sie cofnelo? skoro zyskuje sie nowy system
immunologiczny...hmmm...chyba za duzo mysle

))
Pozdrawiam Was Kochane!!!
Trzymajcie sie dzielnie!!!
Ostatnio w chwilach dolkow "drecze sie"

wierszykiem:
(...)"W tym, że nic nie wiesz co Ci jutro niesie,
Tkwi cała rozkosz życia i uroda,
A gdy już zbłądzisz w ciemnym lesie
Tam może spotkać Cię właśnie przygoda

"(...)
[Ewa Willaume-Pielka]
p.s.
Aada1 DZIEKI

za podsylane smsowe sily