Miałam dziś chwilę prawdy na wadze łazienkowej...Chlender jasny -kolejne 3 kg
na plusie przez ostatnie 2 tygodnie! Czyli od momentu "wykrycia" hashimoto+ 9
kg. Wiem, że przy moich "rekordowych" wynikach nie ma mowy o chudnięciu
(ostatnie wyniki TSH 89), ale może jest jakis sposób, żeby te kilogramy jakoś
zatrzymać? Pilnuję tego co jem - warzywka, warzywka, warzywka

Na razie
trzymam się dawki zalecanej przez poprzednią endo (Euthyrox 75)ale to kropla
w morzu potrzeb...Na 26 marca mam wizytę u polecanego endo (wczśniej nie dało
rady bo ma urlop). Boże czuję się strasznie gruba -164 cm i 67 kg wagi

((To
mój absolutny rekord. Ważyłam tyle będąc w 8 mies ciąży! Podzielcie sie
błagam waszymi sposobami na zwalczanie kilogramów

i zaszczepcie we mnie
nadzieję, że ta wredna waga w końcu zmieni kierunek...
Moje nieciekawe samopoczucie nie jest w stanie tak mnie zdołować jak te
cholerne kg...
PS. Z natury nie jestem zazdrośnikiem, ale jednak nieco zazdrośnie i z
rozmarzeniem czytam na forum o wynikach TSH w granicach1-2...Już się nie mogę
doczekać jak zobaczę takie TSH u siebie

Pozdrawiam.