Witam i dziękuję za przyjęcie na forum
Od jakiegoś czasu pojawiają się tu wątki dotyczące niskiego FT3 i
moje pytanie też dotyczy tego tematu. Najpierw może przedstawię Wam
w skrócie, o co chodzi.
W maju tego roku dowiedziałam się, że mam niedoczynność, parę
miesięcy później okazało się, że wynika ona najprawdopodobniej z
hashimoto (USG ok, ale od lat tarczyca trochę powiększona,
dwukrotnie przekroczona norma dla a-TG). Objawy miałam jak
najbardziej charakterystyczne: permanentne zmęczenie, brak
koncentracji, wypadanie włosów, długaśne i wykańczające cykle.
Wyniki były takie (podaję tylko w %, żeby było bardziej
przejrzyście):
7 maja:
TSH: 111%
FT3: 30%
FT4: 70%
Dostałam Eltroxin 50 i Jodid.
30 czerwca:
TSH: 6,5%
FT3: 25%
FT4: 85,5%
Samopoczucie i objawy bez zmian, tzn. dalej z trudem zwlekałam się z
łóżka. Nadal miałam łykać Eltroxin 50 i Jodid, bo pan doktor
kategorycznie stwierdził, że to nie jest hashimoto. Jodid odstawiłam
sama i zaczęłam brać selen ze względu na mizerne FT3 (na tym etapie
miało chyba prawo być mizerne, bo to był początek leczenia).
20 sierpnia:
TSH: (-1)%
FT3: 56%
FT4: 113%
W tym czasie nareszcie zaczęłam wracać do życia i w miarę normalnie
funkcjonować. Nie miałam absolutnie żadnych objawów nadczynności. Z
różnych względów zmieniłam lekarza (na polecanego na forum) i
dowiedziałam się, że to jednak raczej jest hashimoto, tylko o
łagodnym przebiegu i że prawdopodobnie jestem chora od dość dawna.
Nowy endo zmniejszył mi dawkę Eltroxinu o połowę (czyli na 25).
Przez jakiś miesiąc czułam się jeszcze w miarę dobrze, potem to już
była „równia pochyła” w sensie samopoczucia i energii życiowej, co
znalazło odzwierciedlenie w wynikach badań:
27 października:
TSH: 65%
FT3: 31%
FT4: 58%
Wyniki praktycznie takie, jak przed leczeniem, a nawet trochę
gorsze. Dawka Eltroxinu zwiększona do 37,5. Czuję się nadal
kompletnie śnięta, podpieram się nosem i potykam o własne nogi. Dziś
odebrałam najnowsze wyniki:
TSH: 53%
FT3: 17%
FT4: 60%
Czyli dno totalne i dwa metry mułu...
Teraz pewnie zwiększę tyroksynę sama, bo następną wizytę mam dopiero
8 lutego (prywatnie, ale dramatycznie długie kolejki). Tak się
zastanawiam, czy nie wrócić do tej 50 Eltroxinu - to tylko o 12,5
więcej niż biorę teraz, a - sądząc po wynikach - jest jeszcze trochę
miejsca na uzupełnianie... Dobrze kombinuję?
Mam jeszcze drugie pytanie - znacie może jakiegoś wypróbowanego endo
w Warszawie, który nie wciska kitów o „niemającym znaczenia FT3” i
nie będzie się bał ewentualnie spróbować Novothyralu?
Nie jestem szczególną miłośniczką zmieniania endo co kwartał, ale na
kolejną wizytę mam przyjść tylko z samym TSH (chociaż i tak
zrobię „komplet” sama dla siebie), co mnie trochę martwi, bo wygląda
na to, że kolejny endo nie widzi problemu z tym FT3. Do tego coś mi
mówi, że nie uda się u mnie podciągnąć FT3 samą tyroksyną, bez
przekroczenia poziomu FT4, na który wszyscy reagują panicznie
obniżeniem dawki... Więc tak sobie myślę, żeby może zacząć szukać
nowego endo teraz, bo do wszystkich „fachowców” są kilometrowe
kolejki, więc zanim bym się doczekała na wizytę, to akurat upłynie
te 4-6 tyg. na zwiększonej dawce.
Pomóżcie proszę, bo nie jestem już w stanie normalnie funkcjonować,
nie mówiąc już o zarabianiu na kolejnych medyków

.
Pozdrowienia
A.