Cześć dziewczyny

jestem tu nowa. Dopiero zaczełam się wgłębiać w
temat hashi i prawdę mówiąc na razie mam mętlik w głowie. Bardzo was
proszę poradźcie mi co robić.
Od dawna wydawało mi się że coś jest nie tak z moją tarczycą. Co
jakiś czas kontolowałam TSH i zawsze było w okolicach 5, ale mój
lekarz rodzinny twierdził że to nie problem. W styczmiu trafiłam do
ginekologa-endokrynologa, w związku z tym że od pół roku staramy się
o dziecko i nic z tego nie wychodzi. Zdiagnozowano u mnie hashimoto -
TSH 7,23 TPO 913. Od lutego biorę Euthyrox 50. W tym tygodniu
zrobiłam badanie hormonów i oto moje wyniki:
TSH 0,061 (norma 0,4-4,0)
FT3 5,53 (norma 1,8-4,2)
FT4 2,55 (norma 0,8-1,9)
Jak myślicie, co mam dalej zrobić?
Do endo na razie nie ide, bo z tego co tu wyczytałam to muszę ją
wymienić (kazała mi kontolować co 3 miesiące tylko TSH. FT3 i FT3 w
ogóle je nie interesowało).
Chciałam jeszcze dodać, że nie mam objawów nadczynności - wręcz
przeciwnie - cały czas jestem śpiąca i mam porblemy z koncentracją.
Nie wiem tylko czy to zasługa tarczycy czy kandydozy
ogólnoustrojowej na którą leczę się od roku.
Proszę, pomóżcie