25.04 jpiątek

25.04.14, 08:18

kiedyś był taki zwyczaj na maglu, może się reanimuje
witajciesmile
wstałam, chłop z dzieckiem pojechali na spacer ( godzina 6.20), to sobie wypiłam kawkę, usmażyłam mięso i postanowiłam kwiatecki podlać. mam ( miałam) wielką trawkę, stojącą na kwietniku, tuż przed świętami była myta i eksmitowana do kuchni. i tak se patrze, a tam w doniczce woda stoi.... co jest???? ruszyłam. smród bagna wybuchł jak cholera, rozbryzg z podstawki poleciał na szafkisad ja nie wiem, jak to się stało, ale doniczka jakoś zassała podstawkę ( albo odwrotnie) i trawka se gniła i gniła..
trawka wywalona, doniczka po szorowaniu - wywalona, kuchnia wyszorowana się wietrzy ( bo śmierdziała) ja dalej śmierdzę i za chwilę udaje się pod prysznic.
jak? ja się pytam, jak? przez półtora tygodnia taki numer wywinąćsad
    • melancho_lia Re: 25.04 jpiątek 25.04.14, 08:28
      cuda panie smile
      Teściowa kiedyś opowiadała, że coś waliło w mieszkaniu, jakimś truchłem. Przeszukali mieszkanie, nic, żarcia zepsutego nie ma, kanalizacja szczelna, a śmierdzi. Potem sie okazało, że mój mąż (wówczas kilkulatek) leczył swojego misia i robił mu różne zastrzyki. No i ten misiek tak zgnił, że waliło zdechlizną w całym mieszkaniu (mąż się zarzeka, że on tego nie czuł).
      Moim rodzicom kiedyś wybuchł arbuz. Kupili całego arbuza, wyglądał ok, a nagle w środku nocy huk, arbuz rozsadziło od środka, cała kuchnia upierdzielona sfermentowanym sokiem i nasionami...

    • serei Re: 25.04 jpiątek 25.04.14, 09:01
      Co Wy wiecie o smrodzie, spróbujcie zlokalizować niesamowity smród ze świeżej ryby, którą jeden kot schował przed drugim kotem na "później", rybka została wrzucona do moich botków do kostek, ja botki schowałam do szafki na buty ( takiej ażurowej ozdobnej) a potem wieki całe usiłowałam zlokalizować smród oraz zrozumieć czemu mój młodszy kot tak całymi godzinami mordę drze koło półki z butami tongue_out Ale dziewczyny jakie ja sobie wtedy generalne porządki zrobiłam usiłując zlokalizować smród! nigdy tak czysto nie miałam jak wtedy nawet listwy przypodłogowe zdarłam szukając pleśni big_grin
      • jan.kran Re: 25.04 jpiątek 25.04.14, 09:31
        Uśmialam się od rana smile)))))
      • fajtek_kot Re: 25.04 jpiątek 25.04.14, 10:08
        musze pomyslec o kocie,jak widac one tak swietnie organizuja sprzataniesmile
    • czarny_dol Re: 25.04 jpiątek 25.04.14, 13:25
      Jak byłam mała to byłam strasznym niejadkiem. Do dzisiaj pamiętam, że w ogóle nie miałam apetytu i zawsze byłam załamana jak wołali na obiad (jak to już? przecież przed chwila jadłam). No i ja to cholerne jedzenie wszędzie chowałam po swoim pokoju. Później, jak rodzice schodzili z pola widzenia, to cichaczem wyrzucałam na dno kosza na śmieci. No ale jak to dziecko czasami mi się zdarzało zapomnieć coś wywalić. Po jakimś czasie smrodek w pokoju osiągnął szczyt i mój ojciec ruszył na poszukiwanie źródła smrodu. I tak wyciągał: placki ziemniaczane zza szafy, kanapki zza pieca, parówki spod łóżka, i the best: obluzowała się deska w parapecie, a pod nią była wolna przestrzeń aż do podłogi i ja tam w tej wnęce schowałam tonę żarcia. TONĘ! Co się działo później to już chyba nie muszę opowiadać...
Pełna wersja