Dodaj do ulubionych

wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to:

31.12.14, 19:28
macie taki? co się działo? i dlaczego ten?

u nas chyba ten,kiedy naszykowalismy super żarcie, a męża wzięlo i haftował nawet nie sprobował...katastrofa była. No, i może jeszcze taki, gdzie musiałam udawać, że jest świetnie i bawić się u znajomych, do których nawet nie chciałam iśc. Ale zrobilam to dla M, wyłącznie.
Obserwuj wątek
    • king_of_rats Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 31.12.14, 19:59
      miałam dwa takie
      w pierwszej ciąży-mąż w wojsku,ja autobusem na pogotowie o 22 bo się czymś strułam
      drugi taki był tuż po urodzeniu drugiej córki- złapałam rotę czy coś i pół nocy łącznie z biciem zegara przesiedziałam na sedesie ze sraczką tongue_out
    • solejrolia Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 31.12.14, 22:53
      kilka lat temu na oimie, z kimś bardzo bliskim, najtragiczniejszy z tragicznych sylwestrów i nie da sie tego zapomnieć.
    • hanti Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 31.12.14, 23:11
      2003/2004 kiedy moja Karola urodzona w 29 tc leżała na OIOMie. Niczego nie da się z tym porównać.
    • valla-maldoran Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 01.01.15, 10:40
      ten ostatni, bo kurrrrrr...... siedzę chora od tygodnia, zdycham, wszystko mnie boli i nie mam siły...
      a mieliśmy jechać nad morze....sad
    • grave_digger Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 01.01.15, 11:32
      W górach. A ja nienawidzę chodzić po górach i nie jeżdżę na nartach.
      Z kupą ludzi, których nie znałam.
      Najpierw jechaliśmy pół nocy. Potem szliśmy pół dnia w śniegu po górach by dojść na miejsce.
      Koszmar.
      Sylwestra przespałam. Reszta się bawiła.
      Wieczorem wsiadłam do pociągu i wróciłam do domu. Do dziś się zastanawiam po co ja tam pojechałam.
    • zuzanka79 Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 01.01.15, 13:42
      Żadnego takiego nie pamiętam tongue_out
    • redheadfreaq Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 01.01.15, 16:08
      Jedyny, w którym nie znalazłam ani jednego pozytywnego elementu i nawet po tych kilku latach nie wspominam z choćby cieniem uśmiechu, to sprzed trzech lat w Białymstoku z moim ówczesnym facetem u brata jego najlepszej kumpeli. Nie czułam się najlepiej, brało mnie jakieś choróbsko. Mieliśmy obiecany nocleg w osobnym, zamykanym pokoju. Impreza od pierwszych minut zamieniła się w regularny, o niewyobrażalnej skali pochlej. Lubię się napić, zdarzyło mi się zaliczyć zgona, ale to, co zobaczyłam tamtej nocy było po prostu niewiarygodne. Gospodarz chwiejąc się na korytarzu opowiadał ile razy już rzygał. Ktoś się z kimś pobił i rzucił telewizor na ziemię. Już po dwóch godzinach chciałam uciekać oknem. Mój facet tez nawalony w sztok. W końcu mówię - dość tego, połóżmy się... A w "naszym" pokoju skład zwłok. Wszędzie miski. Co chwila ktoś coś do nich "dolewa" - a ja mam emetofobię. Wyleżałam tam może z godzinę, rozdygotana (mój facet oczywiście natychmiast zasnął), spocona z przerażenia, zatykając uszy. Nie zdzierżyłam, obudziłam chłopa, prawie musiałam go stamtąd wywlec, oczywiście wszyscy jego zionący wódą znajomi musieli mnie wyściskać, jemu się wcale nie spieszyło. Potem wracaliśmy przez pół Białego, w ciężki mróz, na piechotę do jego domu. Myślałam, że strzeli mnie ciężka kurwica. Bezdyskusyjnie najgorszy Sylwester ever. Z facetem rozstałam się rok później, między innymi przez alkohol, do Białegostoku, choć to piękne miasto, nadal mam swoisty uraz...
      • jk3377 Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 01.01.15, 18:00
        o Chryste, nieźlebig_grin
        • redheadfreaq Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 02.01.15, 01:12
          Powrót stamtąd też był "niezły" - ja wciąż wściekła, z potwornie bolącą głową, wysmarkująca dość przerażające rzeczy z zatok (nic dziwnego, że kiepsko się czułam), w pociągu wypełnionym potwornie skacowanymi ludźmi i oparami alkoholu.
      • lanou Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 11.01.15, 16:51
        Też mam emetofobię i każdy sylwester to męka, patrzeć jak ludzie spawają na ulicach, w autobusach, nawet jak w tego sylwestra o 4 skoczyłem na kebaba to nie mogłem rąk umyć w kiblu bo ktoś go zarzygał, i to nie tylko kibel i umywalkę, ale nawet dozownik z mydłem i pierdzielony parapet... Swoją drogą zastanawia mnie, w jaki sposób jednocześnie masz emetofobię i zdarza ci się zaliczyć zgona. Przecież te dwie rzeczy zupełnie się wykluczają.
        • redheadfreaq Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 12.01.15, 14:47
          Zdarza się to ekstremalnie, skrajnie rzadko, a kiedy już się zdarzy, wpadam w regularną panikę. Na trzeźwo nie wymiotowałam od dzieciństwa, chociaż czasem wiem, że lepiej bym się poczuła.
          • lanou Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 13.01.15, 04:22
            Dobrze ci z tym od dzieciństwa, zazdroszczę. Generalnie, dość nieprzyjemna sprawa jak człowiek się denerwuje czy kurczak był na pewno świeży? ALE CZY NA PEWNO?! I czy ten kieliszek to już za dużo czy jeszcze nie?
      • jowita771 Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 14.01.15, 15:55
        Emetofobia, nawet nie wiedziałam, że to się nazywa. Tez mam, współczuję.
    • toffix Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 01.01.15, 21:25
      3 lata temu - córka była od nocy przed Wigilią w szpitalu - była na zakaźnym, miała salmonellę, wyszła 30 grudnia, w moje urodziny. Po tygodniu z nią w szpitalu napiecie bylo duże, pokłóciliśmy sięz chlopem jak rzadko kiedy, nie gadaliśmy ze sobą. A w Sylwestra... dostał takiego rzygania i sraczki, że łazienę bał sie opuszczać. awiozłam córkę do babci, jego na doraźną, a tam jak usłyszeli, ze byliśmy na zakaźnym dzieciecym z salmonellą to wysłali nas do szpitala zakaźnego. W zakaźnym go zzbadali i orzekli, że to tylko jakiśrota, który już dogorywa. Wróciliśmy więc do domu, po drodze odbierając córkę. Po powrocie (był wieczór) wznowiłam fochową ciszę w eterze i poszłam spać.
    • kanna Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 03.01.15, 18:31
      W sumie na pamiętam takiego . Chyba mam szczęście smile

      Niefajnie było tylko, jak znieczulenie przy porodzie zeszło, a za późno było na podanie nowej dawki i na żywca rodziłam. No, ale to była tylko niewielka niedogodność mojego najlepszego sylwestra. wink
      • jk3377 kanna 03.01.15, 19:37
        ale urodzilas jeszcze w starym czy juz w nowym roku?wink
        • kanna Re: kanna 04.01.15, 00:50
          W starym, czego większość nie była w stanie pojąć wink ("nie mogłaś poczekać?!").
          • jk3377 Re: kanna 04.01.15, 00:57
            no jak mogłaś???!!! wiesz ty co...wink
            naprawde się nie dało? która to byla godzina?big_grin
            • kanna Re: kanna 04.01.15, 18:53
              Po 20 . No nie dało , no. Ale z a to odszedł mi problem, czy mam dzieci jako siedmio, czy sześciolatka słać wink
    • margotka28 Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 05.01.15, 14:36
      miałam lat 16 i rodzice pozwolili mi na sylwestra u koleżanki. Wypiliśmy po jednym drinku (kiedyś były takie w butelkach jak oranżada) i wylądowałam w objęciach kibla na całą resztę nocy. Do tej pory to pamiętam - nigdy przenigdy nie piję wódki ani drinków.
    • a-inka Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 05.01.15, 15:26
      chyba ostatni z eksem,żaden sylwester z nim nie był szałem,ale w ostatni,zaprosiłam znajomych itd,a eks oczywiście marudził(potem się schlał jak nikt i dostawiał się do każdej znajomej,o czym dowiedziałam się później,litościowie nikt mi nie chciał nic wspomnieć),więc mu powiedziałam,że juz nigdy z nim żadnej imprezy nie zrobię..
      no i po nowym roku rozstaliśmy,i odtad mam już zajebiste sylwestry,a w tym roku nawet poszliśmy na imprezę organizowana w hotelu i było super,chociaż ledwo pozbieralismy sie po chorobskach,jakie nas rozłozyły przed świętami jeszczesmile
    • magjug Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 07.01.15, 14:58
      pamiętam dwa takie - pierwszy lata temu z ówczesnym facetem pojechałam na wyjazdowego sylwka do jakiejś pipidówy kawał drogi za Poznań, głęboko w lesie, przez śniegi, tam na miejscu okazało sie, że towarzystwo średnia wieku 55 i więcej (a ja koło 30tki), do tego zapaleni tenisiści (a ja tego sportu nie poważam za nadto), jeszcze zgasło światło, a ogrzewanie na prąd... modliłam się o szybki wyjazd i w sumie od tamtej pory z gościem kontaktów nie utrzymuje, bez zalu z mojej strony smile drugi - po powrocie poporodowym ze szpitala, teraz już eks, wtedy jeszce ówczesny partner i ojciec młodego, przywiózł mi swoją mamę "żeby tobie pomogła przy dziecku", kurna nie wiem po jaką cholerę, jak sobie świetnie dawałam radę, syna przewijałam sama, karmiłam sama, do tego musiałam wyjsc z psem i użerać sie z nim w naszej sypialni, bo obcych nie trawił totalnie, koło mamy skakać musiałąm, bolało mnie po cięciu szycie i powinnam leżeć, no ale na kanapie siedzi mamusia, to ja sie próbowałam rozłożyć "elegancko" na fotelu... no i musiałam do północy czekać, bo chciała mi życzenia złożyć, a ja już marzyłam o wyrku... uuufff.... cieżko było...
    • robbea1 Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 08.01.15, 09:56
      W ostatnim czasie był jeden taki spędzony w szpitalu na oddziale zakaźnym z ledwo żywym dzieckiem z rotawirusem.
      • yesterek Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 11.01.15, 11:40
        Czasy liceum, kolezanka mojej siostry zrobila sylwestra w budynku firmy nalezacej do jej ojca. Byl to sylwester z cyklu, kazdy kto chce moze przysc, wiec zebralo sie naszej "paczki" ze 25 osob. Oczywiscie czasy dla niektorych pierwszego spuszczenia ze smyczy, wiec przed dotarciem na miejsce z 10 osob bylo juz nieprzyomnych, kolejna 15tka dorobila sie na miejscu zanim jeszcze ktokolwiek z innych gosci przybyl. Jakies pol godziny pozniej jak prawie cala grupa spala, zaczeli sie schodzic inni, ktos przyprowadzil jakies 30 osob swojej paczki. Budynek pekal w szwach, nikt nie przewidzial ze tyle osob moze sie zejsc. Pijane bydlo robilo demolke wszedzie, ktos wlamal sie do zamknietego pokoju, gdzie byly dokumenty firmy, ktos wszedl na sasiednie posesje, zaczal demolowac swiateczne dekoracje, niszczyc balwany zbudowane przez dzieci sasiadow, ktos prawie pobil sasiada, ktory byl zly ze na jego posesje leca butelki piwa. Po kolejnej godzinie wybuchla bojka, gdzie dwie najwieksze grupy zaczely sie tluc miedzy soba. Poszlo o to ze ktos z jednej grupy zaczepial agresywnie dziwczyne z drugiej. Organizatorka z placzem dzwonila po ojca, ktory w szoku byl jak zobaczyl to pobojowisko. Musial dzwonic na koncu po policje bo nie dal rady wyrzucic tych ludzi ze swojej posesji. Generalnie sylwester sie zakonczyl o 23 gdzie trzeba bylo szukac transport do domu,na dworze -15.
    • maksik64 Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 12.01.15, 15:50
      U nas prąd siadł w sylwestra i goście się spóźnili bo był jakiś wypadek na trasie i wgl jakoś mało fajnie wyszło. Wszyscy byli źli i zdenerwowani.
    • sinisedsilmad Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 13.01.15, 13:04
      Generalnie, wszystkie których nie przespałam były kiepskie wink
      Pewnego razu z moim eksmężem postanowiliśmy udać się na bal. Ja przed balem w chacie, w trakcie przygotowań - papiloty, maseczki itp a tu dzwonek do drzwi. Policja z mandatem z fotoradaru, dla eksmęża. Głupia baba wzięłam na siebie - na focie eks z zarostem w pełnej krasie. Ja zapewniam policjanta, że to jednak ja. Skwitował to tylko " a niepodobna pani" wlepił 8 pkt. i 500 setek i można lecieć na bal. Impreza spoko, towarzystwo, muzyka, jedzenie ok. Lokal nowo wybudowany, ładny, ładnie położony. Tylko nie było w nim wentylacji. Na sali po kilku godzinach zrobiło się gorąco i duszno nie do zniesienia. Okien nie dało się otworzyć, bo mróz, bo wysoko, bo obsługa nie pozwalała. Wilgoć skraplała się na suficie i na parkiet padał deszcz. Tańczyło się więc w błocku. Ja chciałam się ewakuować, ale eks stwierdził, że zapłacone i trzeba odsiedzieć dupogodziny żeby koszty się zwróciły. Dotrzymaliśmy do północy. No i jeszcze pogoda zrobiła oczywistego psikusa - spadł śnieg, zrobiło się slisko.A w drodze powrotnej kontrola policji - okazało się, że nie mamy przy sobie dowodu rejestracyjnego, ale skończyło się tylko na pouczeniu.
    • 0anti1 Re: wasz najgorszy sylwester jaki pamiętacie to: 13.01.15, 14:11
      kiedy złamała kręgosłup na nartach na Słowacji - właśnie w sylwestra w czasie ostatniego zjazdu ehhh

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka