agat-a52
06.07.09, 09:33
Mam kotkę brytyjkę, która kończy rok. Kotka nie wychodzi z mieszkania, nie ma możliwości kontaktu z innymi kotkami. Weterynarz zlecił wykonanie sterylizacji. Dziś miałam termin. Kocia miała od wczoraj nic nie jeść. Było to niewykonalne. Wczoraj kicia siedziała przy misce i głośno płakała jak dziecko, więc dałam troszkę suchej karmy {nie miałam sumienia}. Dziś rano było tak samo, kotek przy misce płakał. O 9.00 miała mieć ten zabieg, musiałam zadzwonić i odwołać wizytę. Dostałam reprymendę od lekarki. Mam takie dziwne odczucie, że jej chodziło o kasę, a nie o zdrowie mojego zwierzątka. Podała mi drugi termin zabiegu na środę. Ale ja po tym jej zachowaniu zastanawiam się, czy w przypadku mojego kotka ten zabieg jest konieczny? A jeżeli tak, to czy ktoś na forum zna namiary na dobrego weterynarza we Wrocławiu?