pawlozsiul
16.07.06, 10:58
Dojrzałość swą potwierdzili już wielokrotnie. Obrzucając brukowcami rozmaite
manify i szarpiąc duchownego niechrześcijańskiej konfesji. Maturalny papier
wydawał się w tej sytuacji zwykłą formalnością. Zwłaszcza, że na czele
odpowiedniego resortu stał ich Duchowy Ojciec. Mieli wprawdzie do niego żal
za to, że pojechał do Jedwabnego, ale w tej sytuacji... osobiste urazy
należało odłożyć na bok.
Dane napływające z terenowych kół Młodzieży Wszechpolskiej były druzgocące: z
trzystu dwudziestu nienagannie wygolonych łysych pał, które w tym roku
przystąpiły do matury, zdała tylko jedna. Właśnie ta jedna wzbudziła
największy niepokój WszechLidera. Wyjaśnienia postanowił jednak odłożyć na
później. Teraz miał wziąć w swoje ręce odpowiedzialność za Organizację, za
Polskę znaczy. Wystukał na klawiaturze dobrze znany numer:
- Romek, idzie coś zrobić? Chłopaki chcą zdawać na ten nowy kierunek, co
obiecałeś utworzyć: "nacjonalizm stosowany", ale k.rwa, wiesz, te żydowskie
ch.je w komisjach ich u.ebali. Tylko jeden zdał.
Zadumał się człowiek o twarzy konia i wpadł na genialny pomysł:
- Słuchaj, jak mają 50% punktów, to ich popchnę, spokojnie
- Wiesz Romek, jest problem, oni mają po 30% - drżącym głosem odpowiedział
WszechLider - ale to dobre chłopaki, jeden z nich dał nawet wpie.dol rabinowi
- Niech stracę. Dobra, macie maturę. Ale żeby mi nie było jak na ostatniej
paradzie, gdzie drogę zgubiliście!
- Nie będzie Romek, słowo. Na następną manifę chłopcy przyjdą z kałachami.
- Trzymam za słowo.
WszechLider z ulgą się rozłączył. "Matura dla Polaków" - postanowił
niezwłocznie wpisać to hasło na sztandary organizacji.