marianna73
18.07.06, 19:11
Witajcie jestem nowa na tym forum, jestem jedną z Was.Dlatego pozwoliłam sobie
opisać swoje bolączki.
Przeraża mnie własna matka, zacznam się jej bać, po tym jak postawiłam w końcu
wyraźny opór jej zachowaniom,przestałam być jej bierną, zawsze wspaniałomyślną
ofiarą i izoluję się od niej(nie odwiedzam jej) ona staje się
nieobliczalna.Zawsze była agresywna, chamska,wulgarna ,apodyktyczna,ale teraz
jeszcze bardziej .
Jej nienawistna ,pełna gniewu twarz w stosunku do mnie przeraziła mnie
ostanio, przeraża mnie to co do mnie mówiła, obwiniąc mnie o wszystko, o
wszystkie swoje niepowodzenia,decyzje życiowe(nie wprost,ale to co mówi
świadczy o tym jednoznacznie)...to jest naprawdę niejednokrotnie absurdalne
co wygaduje,ale ona w to wierzy.
Ona nie może znieść tego,że zaczynam wymagać szacunku dla siebie,że "stawiam
się",że moje życie jest lepsze niz jej,że mam męża ,który jest lojalny w
stosunku do mnie,stoi po mojej stronie(jestem DDA, mój ojciec całe życie
pije,ale też w pewnym sensie jest ofiarą terroru psychicznego mojej matki),że
jestem wykształcona,że znam swoją wartość,że nie chcę sprowadzić swoje życie
tylko do ściery i gara(w koncu to zrozumiałam, że mam prawo chcieć od życia
coś więcej),że mam narazie 1 dziecko, a nie jak ona w moim wieku 3(dla mojej
matki kobiety ,które mają 1 dziecko to zimne, wyrachowane egoistki).
Uważa mnie za lepszą od siebie i nie moze tego znieść,nie daje sobie z tym
rady,robi mi z tego zarzut.Całe życie robi z siebie cierpiętnicę, uciemiężoną
matkę-polkę,żonę-ofiarę pijaka ,ale nie widzi tego,że ja jako jej dziecko też
jestem ofiarą tego domu.Nie daje mi zupełnie prawa do tego.Całe życie mówi
tylko o tym jakie to ona ma ciężkie życie,a jakie ja miałam dziecińtwo z
"nieobecnym", wycofanym pijącym ojcem i terroryzującą , apodyktyczną,
sfrustrowaną matką???
Twierdzi,że zgrywam się na gwiazdę(to absurd, bo nigdy się nie
wywyższam,jestem skromną osobą,ale zaczęłam wymagać dla siebie elementarnego
szacunku,poszanowania swojej przestrzeni, czasu,prywatności).
Teraz jeździ po rodzinie częściej i jeszcze intensywniej mnie dyskredytuje,
obgaduje, robi z siebie ofiarę,a ze mnie bezduszną niewdzięcznicę.
Zaczynam się bać jej mściwości i bezwzględności...ja chcę po prostu spokojnie
żyć...nie chcę całe zycie walczyć.
Zaczynam wątpić czy ona w ogóle jest w stanie cokolwiek zrozumieć poza swoim
punktem widzenia,czy moja walka ma jakikolwiek sens...ona atakuje mnie teraz
jeszcze bardziej ,jest przesiąknięta jadem,mściwością ,zapalczywością i
nienawiścią w stosunku do mnie.
Matka zawsze mówiła z wyrzutem ,że mam charakter ojca, mojego brata i siostrę
,którzy mają jej charakterek ,traktuje inaczej, z taryfą ulgową,szczególnie
siostre,mimo tego ,że nieustannie dostarcza swoim życiem matce trosk.
Czy ktoś miał podobne doświadczenia?