Dodaj do ulubionych

Deficyt w sobie

23.03.10, 14:07
Przeczytałam w pewnej książce że człowiek dąży do równowagi.
Chodziło o kontekst, kiedy my mamy w sobie deficyt, musimy mieć go
równiez na zewnątrz. Kiedy dostajemy za dużo albo za dobre to nam
nie pasuje bo zaburza równowagę.
Zauważyłam że mój deficyt negował moja mamę. Ma ona silną pozytywnę
energięi potrafi okazać podziw mi. Kiedy z nią rozmawiałam po pewnym
czasie mówiłam stop, dłużej tego nei zniose i odsuwałam ją. W
myślach ją krytykowałam i odrzucałam.
I pod wpływem tej książki zauważyłam że robie to dlatego że mój
wybrakowany środek nie potarfi znisć takiej dużej dawki pozytywnej
energii. Odrzucam podziwiających mnie ludzi,a moje przyjaciółki
zawsze traktowłąy mnie z góry. Takich ludzi tolerowałam.
I tak myśle, czy macie jakies pomysły, czy może doświadczenie jak
uporać się z takim deficytem, kiedy już jesteśmy jego świadomi.
Przy zakupach mam to samo, stres i poczucie ze jestem gorsza i nei
zasługiuję.
jak wyleczyć się z wewnętrznego deficytu??????
Obserwuj wątek
    • aarvedui Re: Deficyt w sobie 23.03.10, 17:46
      być może chodzi o równowagę. a być może o coś zupełnie przypadkowego. nie każdy
      jest w stanie się dogadać z każdym.
      jeden odbierze poszturchiwanie i pokrzykiwanie "rusz się, uśmiechnij się" jako
      zachętę.
      innego będzie to męczyć.

      na pewno do równowagi dąży świat - bo poza osobami, które tej równowagi szukają,
      są i tacy co nieustannie ją burzą. czy to nie wspaniała równowaga? ;p

      silna "pozytywna" osobowość to tez nie zawsze dobra sprawa. czasem kiedy
      spotykam taką osobę, to wyczuwam kryjącą się za tą wesołkowatością czy to
      desperackie odgrywanie, czy chęć dominacji i podporządkowania. czasem
      ekspansywna "pozytywna energia" to bezduszny mechanizm obronny.
      lub wampiryczny. kiedy osoba nie ma nic przeciwko temu, żeby sobie świecić tym
      pozytywem w samotności, zapewne jest po prostu spokojnym, stoickim optymistą.
      jeśli jednak za wszelką cenę poszukuje publiki i "celu" dla swojej "pozytywnej
      energii" - należy uważać na swoje pole energetyczne.
      sam lubię utrzymywać postawę stoicką, nie lubię nadmiernej egzaltacji i mierzi
      mnie ona. niemniej zdaję sobie sprawę z różnorodności ludzi, dlatego mogę też
      sam wybrać tych,z którymi mi dobrze, czego i Tobie życzę smile
      być może po prostu potrzebujesz właściwego środowiska i towarzystwa, aby poczuć
      się "u siebie"
    • princesswhitewolf Re: Deficyt w sobie 24.03.10, 14:49
      Mysle, ze odgrywa tutaj wazna role tez kontekst kulturowy.
      W Polsce ludzie w ogole stosuja jako mechanizm obronny niekiedy jak to nazwalas w przypadku swoich przyjaciolek(?)"patrzenie z gory" i "schadefreunde" czyli cicha radosc z cudzego niepowodzenia. Dowartosciowywanie sie, wyrownywanie deficytu wiecznym poczuciem lepszosci. Ot ludzkie przywary. Oczywiscie nie dotyczy to wszystkich (zaznaczam)

      Ciekawe jest to ze w USA jest zupelnie inna postawa - przesadne wrecz eksponowanie mozliwosci bez rozumnego krytycyzmu i obiektywnego wgladu na sprawe. Coaching, metody afirmacji, "you can do it!" to ich credo dnia codziennego. I tak przecietny Amerykanin z prawdziwa przyjemnoscia wysluchuje oglednie osiagnac kolegi bo utwierdza go tylko to w przekonaniu ze jego Szczescie jest zatem tez tuz tuz i skoro kolega cos osiagnal to coz "JA" osiagne! Nie oznacza to ze tak naprawde ich obchodzi ten kolega.

      Amerykanie sa egocentryczni, silni indywidualisci z gory zaprogramowani na sukces. Potem sa setki tysiecy niespelnionych kiepskich aktorow szlajacych sie po Los Angeles, jacy uwierzyli wciskanym im od dziecka tekstom, ze osiagna wiele jesli tylko chca wierza i pracuja.

      kazdy narod ma swoje przywary...
    • mskaiq Re: Deficyt w sobie 27.03.10, 14:23
      W kazdym czlowieku istnieja pozytywne energie i negatywne. Te
      negatywne staraja sie psuc te pozytywne, potrafia wywolac niechec
      albo nawet fizyczny bol ktory powoduje ze nie znosi sie tych
      dobrych.
      To dlatego odrzucalas pozytywna Matke.
      Te negatywne energie pozwalaly tolerowac przyjaciolki ktore
      traktowaly Ciebie z gory. Te przyjaciolki wspieraly Twoje negatywne
      energie.
      Rozwoj duchowy prowadzi do zmiejszenia i w koncu calkowitego
      wyeliminowania negatywnych energii.
      Pozytywne energie nigdy nie wymuszaja, one czekaja na to abys sama
      dokonala wyboru, zeby negatywne odczucia somatyczne nie byly w
      stanie blokowac pozytywnych wartosci.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • foudre Re: Deficyt w sobie 28.03.10, 20:05
        "kiedy my mamy w sobie deficyt, musimy mieć go równiez na
        zewnątrz. Kiedy dostajemy za dużo albo za dobre to nam nie pasuje bo
        zaburza równowagę. "
        - ależ zgodnie z zasadą równowagi - jeśli
        czujesz w sobie jakiś deficyt, to będziesz dążyć do tego, aby ten
        deficyt zlikwidować. Czyli np. masz niskie poczucie własnej
        wartości, szukasz takich doświadczeń, które spowodują podniesienie
        poczucia własnej wartości. Tymczasem... tak się nie dzieje. Np. masz
        niskie poczucie własnej wartości, szukasz na zewnątrz doświadczeń,
        które to niskie poczucie potwierdzą, czyli - jeszcze bardziej
        zaburzają równowagę in minus. Pozytywna energia twojej mamy nie
        równoważy twojej negatywnej - wręcz przeciwnie, czujesz się jeszcze
        gorzej. Wszystko pewnie zależy od twojej interpretaji zewnętrznych
        doświadczeń - zauważ, że fajna mama powoduje, że czujesz się
        wybrakowana, a niefajne koleżanki powodują, że.. też czujesz się
        wybrakowana. Cokolwiek ci się przydarza - czujesz się wybrakowana.
        Jak wyleczyć się z poczucia bycia gorszą i z poczucia
        niezasługiwania? Napisano o tym mnóstwo książek, psychologicznych i
        ezoterycznych. Przy czym pierwszeństwo dałabym jednak książkom
        psychologicznym, bo psychologia całkiem nieźle problem niskiego
        poczucia własnej wartości opisała. Czytając twój post, miałam
        wrażenie, że masz skomplikowaną relację z matką - złość, wrogość,
        poczucie winy, a jednocześnie idealizacja rodzica. Wg mnie osoby o
        autentycznie pozytywnej energii nie wzbudzają wrogości, tak naprawdę
        nie wzbudzają żadnych skrajnych uczuć (np. uwielbienia) - ot, po
        prostu wspaniale jest być w ich pobliżu. Coś w twojej relacji z
        matką mogło spowodować, że nie zbudowałaś w sobie silnego poczucia
        wartości. Co to było, czy też co to jest? Obserwuj waszą relację,
        obserwuj swoje uczucia, które pojawiają się, kiedy rozmawiasz z
        matką czy też po prostu kiedy o niej myślisz. Obserwuj, nie oceniaj.
        Uczucia nie są ani dobre ani złe.
        • mskaiq Re: Deficyt w sobie 29.03.10, 11:34
          Mysle ze osoby o autentycznie pozytywnej energi bardzo czesto
          wywoluja wrogosc, potrafia rowniez wywolac uwielbienie. Narzucajacym
          sie przykladem jest Jezus.
          Wedlug mnie im silniejsze jest w nas zlo tym silniej ono odrzuca
          dobro bo jest ono zagrozeniem dla niego.
          Nie odrzuca za to innego zla bo staje sie silniejsze.
          To nie prawda ze uczucia nie sa ani dobre ani zle. Smutek i radosc
          sa uczuciami.
          Serdeczne pozdrowienia.

          • foudre Re: Deficyt w sobie 29.03.10, 20:06
            Podział na dobre i złe uczucia sprawił np. że odczuwając złość mamy
            także poczucie winy, które niczemu nie służy. Odczuwanie złości jest
            naturalnym stanem, tak samo jak odczuwanie radości. Nawet
            psychologia już doszła do tego wiekopomnego odkrycia wink, nie mówiąc
            o tym, że wszyscy nauczyciele duchowi powtarzają to od tysięcy lat.
            Czy dziecko odczuwające złość albo smutek jest złe? Oczywiście, są
            uczucia przyjemne i te mniej przyjemne, natomiast nie powinny one
            podlegać wartościowaniu na dobre i złe.
            Jezus budził wrogość wśród ludzi, którzy nie znali go osobiście i
            nie mieli z nim bezpośredniego, osobistego kontaktu. Znamy z Biblii
            przykłady przeciwników Jezusa, którzy uwierzyli, bo go spotkali.
            Zetknięcie się z Jezusem rozjuszonego tłumu nie uważam za osobiste
            spotkanie. Jezus nie wzbudzał także skrajnych (!) pozytywnych uczuć,
            bo stąd już tylko krok do fanatyzmu, który znamy z czasów po
            Chrystusie; znamy także jego skutki.
            Ale powyższa teorią o niezwbudzaniu skrajnych uczuć przez
            nauczycieli duchowych jest po prostu moją opinią i nie mam zamiaru
            się spierać. W każdym razie osobiście nieufnie podchodzę do osób,
            które wywołują w ludziach nadmierną euforię i zachwyt. Wyczuwam w
            tym grę bardzo silnego ego, które chce taki zachwyt wywołać.
            Nie uważam, aby w człowieku istniało "zło".
            • mskaiq Re: Deficyt w sobie 29.03.10, 22:16
              Nie odrozniajac pomiedzy dobrem a zlem prowadzi do zagubieniea,
              cokolwiek zrobimy jest jakims tam dzialaniem. Brak odroznienia
              pomiedzy dobrem a zlem moze prowadzic do zabicia kogos i uniknac
              poczucia winy.
              Tak sie zdarza bardzo czesto u tych osob ktore stosuja mechanizm
              obronny typu acting out.
              Trzeba niec swiadomosc pomiedzy zlem a dobrem, trzeba byc swiadomym
              siebie.
              Dziecko ktore odczuwa zlosc czy smutek nie jest zle tak samo zreszta
              jak dorosly bo nie ma zlych ludzi.
              Jest tylko brak swiadomosci pomiedzy dobrem a zlem a u dzieci
              zrozumienia emocji ktorych sie ucza. Jesli nauka przebiega
              prawidlowa pojawia sie u dziecka inteligencja emocjonalna ktora
              pozwala im wykorzystac emocje na swoja korzysc.
              Jesli chodzi o Jezusa to zostal ukrzyzowany przez ludzi ktorzy znali
              Go osobiscie, znali Jego nauki o milosci i dobroci.
              Ta milosc i dobro bylo przyczyna jego smierci. To nienawisc, strach,
              zlo chcialo zatrzymac te uczucia i dzialania.
              • foudre Re: Deficyt w sobie 29.03.10, 22:51
                Nie pisałam o nierozróżnianiu dobra i zła, lecz o nierozróżnianiu
                dobrych i złych emocji. To jak one przejawią się w działaniu, to już
                inna sprawa.
                "Ta milosc i dobro bylo przyczyna jego smierci." - hmmm,
                przedziwna teza...
                • mskaiq Re: Deficyt w sobie 30.03.10, 13:10
                  Nie rozroznianie dobrych i zlych emocji to nie rozroznianie dobra i
                  zla.
                  Kiedy emocje nie sa zestrojone z myslami pojawia sie chaos. Czlowiek
                  nie czuje ze robi zle albo dobrze.

                  Milosc i dobro nie bylo przyczyna smierci Jezusa bo milosc i dobro
                  nie jest przyczyna cierpienia.
                  Napisalem skrotowo, chodzilo mnie o to ze nienawisc wywolana przez
                  milosc i dobro gloszone przez Jezusa bylo przyczyna Jego smierci.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • agnitunn Re: Deficyt w sobie 30.03.10, 18:00
                    Mskaiq piękne to smile Ty to potrafisz powiedzieć smile

                    Mogę to wrzucić do sygnaturki?
                    "...nienawisc wywolana przez milosc i dobro gloszone przez Jezusa bylo przyczyna Jego smierci. "

                    Ooo a mogę w całości?
                    "...nienawisc wywolana przez milosc i dobro gloszone przez Jezusa bylo przyczyna Jego smierci.
                    Serdeczne pozdrowienia. "

                    ?
                    smile
                    Agnitum
                    • princesswhitewolf Re: Deficyt w sobie 31.03.10, 11:46
                      hm... bo ja wiem. Dla mnie to czarno-biala beznadziejna filozofia chyba z pod kosciola.. gdzie uwaza sie ze to jakas nienawisc byla przyczyna smierci Chrystusa. Gdzie Biale klepie sie po brzuszku ze jest lepsze niz czarne. Sek w tym ze to Biale wtedy istnieje tylko na tle czerni, inaczej go nie widac.

                      Ponoc prawdziwa milosc ma "rozpuszczac" nienawisc, i z cala pewnoscia milosc nie ma wywolywac nienawisci.

                      Na logike,Chrystus- Bog nie moze z zalozenia byc OFIARA inaczej niz gdy uzna to za stosowne. BOG ponoc jest allmighty, wszechmogacy.

                      Rany boskie wypisuje sie bo tu sie robi jakas filozofia chrystianizmu na niewiele wyzszym poziomie niz koscielna.


                      • mskaiq Re: Deficyt w sobie 31.03.10, 12:03
                        Zatem jaka byla przyczyna smierci Jezusa, pomylka sedziowska, milosc
                        do Jego nauki albo do Niego samego ?
                        Serdeczne pozdrowienia.
                        • foudre Re: Deficyt w sobie 31.03.10, 15:13
                          Ja myślę, że to był jego, znaczy Jezusowy, wybór smile
                          • mskaiq Re: Deficyt w sobie 31.03.10, 22:07
                            To znaczy Jezus sam sie osadzil i wydal na Siebie wyrok ? A moze
                            zmusil innych aby to zrobili.
                            A moze Bog zmanipulowal innych aby mu zabili Syna pomimo ze mowi sie
                            ze czlowiek ma wolna wole.
                            Serdeczne pozdrowienia.
                            • motyyvvacja Re: Deficyt w sobie 31.03.10, 22:27
                              A kto wam powiedzial ze Jezusa zabili?Ja slyszalam-czytalam ze PAn
                              uciekl do Indii.Ja w to wierze jak diablismile
                              • agnitunn Re: Deficyt w sobie 01.04.10, 09:10
                                Jest to więcej niż pewne, że uciekł do Indii, podobno później zdobył koronę
                                ziemi i założył pierwszą stację badawczą na Antarktydzie smile

                                Agnitum smile
                                • mskaiq Re: Deficyt w sobie 01.04.10, 14:34
                                  Czyzby to nieopublikowane rezlultaty podrozy po Indiach polnocnych,
                                  Nepalu, itp o ktorych wspomiales w watku "Już wkrótce.... Hinduizm,
                                  Islam, Buddyzm..."
                                  Serdeczne pozdrowienia.
                                • motyyvvacja Re: Deficyt w sobie 02.04.10, 22:06

                                  Wszyscy jestesmy Chrystusami
                                  • szizumami Re: Deficyt w sobie 03.04.10, 22:36
                                    cyli co?-wszyscy pochodzimy z dynastii MEROWINGÓW?

                                    pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka