OBIETNICA ZŁOŻONA BOGU

15.08.05, 10:00
Jakis czs temu zachorowała moja bratowa-jest mi jak siostra guz piersi
niewykluczony nowotwór w przeciagu dwoch lat zmarl na to jej brat i
mamam.kocham ja jak siostre w momencie gy trwała jej operacja plakałam i
modliłam sie o to aby wyniki po operacji okazaly sie dobrea(zazwyczaj gdy
jest źle wtedy sie modlimy wiem o tym)złozyłam wtedy obietnice Bogu ze rzuce
palenie dla niej dla jej zdrowia.Wyniki okazaly sie dobre to nie byl rakwink
wszyscy byli szcesliwi a ja swej obietnicy oczywiście nie dotrzymalam.Moja
mamam powiedzial mi ze tak nie wolno że Pan kiedys sie upomnie i wydaje mi
sie że tak sie stało gdyz rozpadł sie moj zwiazek.Ja Popadłam w depresje
cięzka nerwice.Powiedzcie mi czy tak faktycznie jest że Pan ukarała mnie za
to .......
    • mz124 Re: OBIETNICA ZŁOŻONA BOGU 15.08.05, 11:36
      mon781 napisała:

      "Powiedzcie mi czy tak faktycznie jest że Pan ukarała mnie za
      to ......."

      Oj! napewno nie Pan, jeśli myślisz, że On to zrobił to pewno nie jesteś
      świadoma, że to raczej Ty siebie ukarałaś za niedotrzymanie złożonej obietnicy -
      to dużo bardziej prawdopodobne - to pierwsze wykluczone smile
    • sc200 Re: OBIETNICA ZŁOŻONA BOGU 15.08.05, 16:52
      Czesc smile

      Coś Ci powiem. To, że rozpadł Ci się związek to tylko Twoja "zasługa" no i męża
      oczywiście. Niestety albo raczej stety Bóg z tym nie ma nic wspólnego.
      Obiecując Bogu, obiecałaś zupełnie coś innemu... adresatowi. Tym adresatem
      jesteś Ty.
      Więc po prostu złamałaś obietnice daną sobie.

      Nic dziwnego, że sądzisz że to Bóg Cie ukarał - winne jest tu całe spektrum
      wychowań oraz błędnych "przekazów" obecnych w wielu religiach. Pokazują one Boga
      niby to z jednej strony fajnego, miłościwego i mądrego a z drugiej strony
      straszą... Bogiem srogim, nieodpuszczającym, niewybaczającym.
      Ta druga strona medalu istnieje tylko w jaźni ludzi o to Boga "oskarżających" i
      nie ma nic wspólnego z prawdziwym obrazem Boga.

      Oczywiście są metody aby ustalić czy Twój związek niejako pewnie rozpadał się
      już wcześniej, tylko dopiero skutki zauważyłaś później. I nie ma to nic
      wspólnego z tą obietnicą

      Jakie są konsekwencje tej obietnicy? Tylko takie że teraz zaprząta Ci głowe!!!
      Nic więcej. Jeśliby rzuciłabyś palenie to zrobiłabyś to tylko dla siebie, a nie
      dla Boga. Bóg zawsze chce abyś była szczęśliwa - bez względu na to czy palisz
      czy nie. Jedynie paląc... być może potencjalnie skracasz długość swojego życia -
      być może.
      W ogóle od razu zaznaczam, że wszelkie przysięgi, przyrzeczenia czy to w sądzie,
      czy "na Biblie" (sądy amerykańskie) jak bardzo nie byłyby uroczyste są dla
      Boga... nieistotne. NIEISTOTNE. - powtarzam po raz drugi smile

      Istotne jest tylko to, że po cholere się programujesz teraz... To Twoja
      podświadomość generuje w Twoim życiu przypadki "czarnowidztwa". Pora zmienić
      myślenie - czyli pokochać siebie.

      Tak notabene marginalną wypadkową "pokochania siebie" jest właśnie...
      niepalenie. Ale do tego każdy dochodzi sam z czasem smile.

      Poczytaj tu troche forum i zacznij prace nad sobą (lub ją kontynuuj jeśli już ją
      zaczęłaś).
      • mon781 Re: OBIETNICA ZŁOŻONA BOGU 15.08.05, 17:12
        Dziekuje za to co napisaliscie a parce nad soba faktycznie musze zacząć .Moze
        mi pomozecie bo jak narazie pomaga mi tylko psychiatra faszerujac mnie lekami a
        ja chce zyc normalnie bez lekow.od czego mam zacząc.Pokochac siebie???Hmmmm jak
        narazie to nie mogę patrzeć na siebie w lustrze za to co zrobiłam kiedys i
        teraz.Nie wiem czy wam to cos da ale ja od urodzenia zyje z wiecznym poczuciem
        winy za wszysko czasami nawet za sytuacje ktore bezposrednio mnie
        niedotycza.Ostatni ktos z mojej dalekiej rodziny usuną dziecko dowiedzialam sie
        o tym w dniu kiedu byl zabieg ale juz wczesniej podejrzwalam ze na cos takiego
        sie zanosi...no i zal do siebie ze może mogłam cos zrobić-to tylko przykład
        oczywiście a tak sie dzieje od mojej wczesnej młodosci od dzieciństwa w sumie.
        • mz124 Re: OBIETNICA ZŁOŻONA BOGU 15.08.05, 17:42
          Mon781 posłuchaj sc200 i pocztaj to forum znajdziesz tu dla siebie sporo
          wskazówek. I tak całą robotę musisz zrobić Ty sama, ale jest to praca, którą
          warto wykonać.
          Wiesz ja tez kiedyś byłam w takiej sytuacji, że czułam się winna za to, że
          koleżanka usunęła ciążę. No że to niby ja powinnam ją "powstrzymać", przekonać,
          wpłynąc na jej decyzję - ostatecznie to byłam dla mnie nie zła lekcja pokory. I
          wiesz co Ci powiem: na początek zacznij może od tego, że nie patrz na innych,
          nie chciej naprawiać świata to nie Twoja sprawa (a przynajmniej nie teraz) - on
          jest na dobrej dordze i bez Ciebie się nie zawali. Popatrz na siebie - bądź tak
          zwanie egoistyczna - a co! Przepraszam za kolokwializm, ale zlej wszystko i
          wszystkich i postaw siebie w centrum świata. I jak Ci radził Michał pokochaj
          siebie, za zobaczysz inną rzeczywistośćsmile
          pozdrowionka
          i trzymaj się ciepło
          m.
Pełna wersja