Afirmacja - a Ego

28.11.05, 09:54
Ego jest przeciwienstwem twojego naturalnego Ja
Ego-nie jest toba
Ego jest wykreowane przez twoja kulture, zebys sie mogl nim bawic,i nigdy nie
zapytac sie o prawdziwego Ja
Dopuki nie zostawisz-lub nie zrozumiesz wlasnego Ego-nigdy nie zrozumiesz
siebie.
Jak sie urodziles miales swoje autentyczne Ja,puzniej zaczeto kreowac twoje
nieprawdziwe Ja(czyli Ego)-Jestes katolikiem,jestes zydem,jestes bialy lub
czarny.Jestes wybrana rasa Boga,i ty powinienes zadzic swiatem.
Wykreowano w tobie nieprawdziwe idee kim jestes.Dali ci imie,i wokol imienia
wykreowali ambicje, kondycje itd..Zajelo to 1/3 twojego zycia.Tak pracowano
nad twoim Ego w szkole,w kosciele,na uniwersytecie.Gdy skonczyles
uniwersytet ,zapomniales kapletnie twoje niewinne Bycie.Jestes teraz wielkim
Ego.Ze zlotymi medalami,z nagrada za skonczenie uniwersytetu.Teraz jestes
gotow isc na pzreciw swiatu.
To Ego ma swoje ambicje-chce byc zawsze na poczatku wszystkiego,a Ty jestes
przez nie wyssany.To nie pozwala ci poczuc swojego autentycznego Ja,a twoje
zycie jest tam w twojej autentycznosci.Twoje Ego tylko
produkuje:walke,flustracje,choroby,zle emocje..itd.
Jest zaklamaniem prawdy.Od tego sie zaczelo.Nikt nie wie kim jestes,oprucz
ciebie.Ani twoi rodzice,ani nauczyciele,ani nie twoj ksiadz.Oprucz ciebie
nikt nie ma prawa wstepu,do prywatnego twojego Bycia.Znaczy to ze nikt nic o
tobie nie wie.Cokolwiek powiedza na twoj temat,jest nieprawda
Odrzuc to cale mentalne Ego-a zrozumiesz swoje Bycie
A to jest najpiekniejsze odkrycie jakiego mozna doswiadczyc.Bo otwiera nam
sciezki do pieknego zycia.Mozesz wybrac pomiedzy flustracja ,choroba,a
poznaniem swojego bycia.Odkryj swoja niewinnosc.

Tyle pytan bylo dlaczego afirmacje nie dzialaja,dlaczego sie zle czujemy po
afirmowaniu czegos.
Afirmacja to walka z Ego.Dobrze sformulowana afirmacja jest zawsze pozytywna
i pokrywa sie z autentycznoscia Nas Samych.Wiec zostaje przyjeta i pracuje
dla nas.Co nie oznacza walki z Ego.
Warto walczyc jak sie wie z czymsmile
Afirmacja to strzala z luku skierowana do naszej autentycznosci-czasami boli
jak przebija przez wykreowane Ego.
Gdy jest dobra,pozytywna zawsze dociera do celu.
Pozdrawiam wszystkich.
    • margaretkaberetka Re: Afirmacja - a Ego 28.11.05, 10:35
      Moje osobiste odczucia co do afirmacji sa takie,ze kiedy afirmuje musze
      zupelnie zdawac sobie sprawe ze wszyscy ludzie sa tacy sami.Ze kazdy czlowiek
      ma wielki potecjal dany w momencie przyjscia na swiat.Nie jestem ani lepsza,ani
      gorsza od nich.Jestem taka sama.

      Gdy afirmujesz np: Mam najpiekniejszy samochod na osiedlu.

      W afirmacji zawieraja sie czastki pozadan Ego..ty chcesz byc lepszy(tak to
      odczuwasz)-za tym idzie poczucie zazdrosci,i strzalka nie trafia bo Ego ja
      zatrzymalo
      Gdy napiszesz np: Mam najpiekniejszy samochod na osiedlu( ale zdajesz sobie
      sprawe ze inni tez maja prawo go miec.Nie ma zazdrosci i checi porzadania
      wychodzacej z Ego.Jestes naturalny-masz prawo.Afirmacja zostaje przyjeta.
      Jezdzisz mercemsmile

      Wydaje mi sie ze zrozumienie swojego potencjalu,jak i innych.Sprzyja szybkiemu
      rozkwitowi Afirmacji.

      -Nie jestem zazdrosny-

      Ale czujesz sie zle,,dlaczego?.Nie o zle uformowanie chodzi a o to ze to jedna
      z wiekrzych przeszkod,na ktore natrafia strzaleczka i Ego nie ma ochoty
      przepuscic.Ale Ty nie jestes zazdrosny-Bog cie zazdrosnym nie stworzyl.
      Bog to dobro i pozytywizm.Czy sa jakies lepsze mysli na temat Boga od
      najpiekniejszych?Pewnie sa...gdy sie je poczuje

      Kazdy ma prawo do wszystkiego-Ja i inni.To jest moim zdaniem podstawa szybkiego
      afirmowania i sukcesow.
      • entuzjazm Re: Afirmacja - a Ego 29.11.05, 14:49
        Hm........ moim skromnym zdaniem afirmacja raczej wzmacnia ego, bo je po prostu
        modyfikuje zgodnie z programem ego, ktore chce sie samozadawalać. Dlatego ego
        przyzna, że owszem, inni sa warci tego samego, co ono ( bo inaczej nie osiagnie
        sukcesu ). Ale to ego, moje ego, czyli ja zdobywam merca, nie oni... I ten merc
        znakomicie rajcuje moje ego. Wszystko się to dzieje w stylu reklamy: używaj
        mydla dove, jestes tego warta...
        • margaretkaberetka Re: Afirmacja - a Ego 29.11.05, 17:10
          Dokladnie modyfikuje Ego.ALe nie cale,a jego czesc.
          Modyfikuje tylko ta samozadawalajaca czesc Ego.
          Mozliwe ze ja w swoich textach posunelam sie zbyt daleko,mozliwe ze do calej
          modyfikacji Ego.
          Ale co to da,jesli ludzie i tak wola mydelko fasmile
          lepszy rydz niz nicsmile
          Czyli znowu,idziemy ta sama nazucona sciezkasmile
          • margaretkaberetka Re: Afirmacja - a Ego 29.11.05, 17:28
            Mowiac szczerze zastanawiam sie nad jednym.Jesli czlowiek medytujac,zrozumial
            by,ze jest niczym innym jak zlepkiem pozadan,kultury, wychowania i narzucajacej
            mu wiedzy.Znalazl by swoja Essencje.To jaki by byl?Przestalo by mu zalezec na
            mercu,na nowej willi?Bo przeciez to wszystko to wymogi Ego.
            Polaczenie medytacji z dobrobytem.To chyba to.Najgorsze to jest to ze umysl
            lubi popadac w krancowosc.Nalezy sie utrzymac na powierzchni,a nurkowanie
            zostawic innymsmileTo i tak sukcess prowadzacy do zrownowarzenia umyslu i zyciu w
            dobrobycie
            • entuzjazm Re: Afirmacja - a Ego 29.11.05, 22:13
              Budda dostrzegł, ze ego jest iluzją, a człowiek zlepkiem skand - pożądań.
              Wybrał wi.ęc drogę środka: ani merc, ani nie-merc. W zen zwie sie
              to "takoscią". Dopoki afirmuje sie dobrobyt jest sie na drugim krańcu
              wszechswiata, miliardy lat swietlnych od "takosci". Takie ( hi hi hi -
              takie=takość? ) jest moje zdanie. Ostatecznie pomysl: afirmując powtarzasz w
              kółko: ja jestem, ja mam, ja, ja, ja, ja.... jaja po prostu, a nie duchowość.
              To o czym piszesz, o świadomości biedy i świadomosci bogactwa świadczy, moim
              skromnym zdaniem, ze ci, co tak myslą wciąż tkwią w dualizmie. Rezcz nie w
              dobrobycie czy braku dobrobytu. Rezcz w czyms całkiem innym. Pozdro
    • margaretkaberetka Re: Afirmacja - a Ego 30.11.05, 00:04
      I wlasnie o to chodzi,bo ja jestem mloda i wiele spraw przedemna.Jesli to
      dualizm,to trudno,zycie sie toczy za oknem,a ja sie nie bede zabawiac w
      samarytanina.Juz mnie to meczy,tak szczerze mowiac.Wiele spraw mnie nurtuje i z
      glowy wyjsc nie chce.Od psychologi po regresing,to juz i tak duzo,i sama nie
      wiem skad mi sie to wzielo.Bogu dziekuje ze wiele spraw
      zrozumialam.Zmodyfikowalam wiele,a to juz sukces.Budda hmmm.Madry czlowiek,jak
      i osho-uwielbiam.Niby to sie gryzie z religiami -i niby nie.Niech
      bedzie :medytacja w formie religijnej i psychicznej.Pozatym jestem kobieta i
      budde zostawiam plci meskiejsmile
      • entuzjazm Re: Afirmacja - a Ego 30.11.05, 11:30
        Jak nie bez racji powiadał Karol Gustaw Jung, mężczyzna ( animus ) winien
        odnaleźć siebie w kobiecie ( anima ) i na odwrót. Jako kobieta zatem winnaś
        znaleźć swoje odbicie w Buddzie-facecie, bo tylko tak - wedle Junga -
        najwspanialej zrealizujesz swoja kobiecość... smile)) Innymi słowy facet winien
        donaleźć w sobie pierwiastek zeński, a kobitka - męski. W duchowości realizuje
        sie to m. inn. poprzez ukierunkowanie na duchowe wyobrazenie. To stara zasada,
        nie tylko magiczna czy duchowa zresztą smile))
        • margaretkaberetka Re: Afirmacja - a Ego 30.11.05, 16:38
          Wiesz...mysle ze, ze znalezieniem w sobie mezczyzny nie mialam nigdy problemowsmile
          Najgorszy problem jest w tym,ze nigdy nie znalazlam faceta,ktory odnalazl w
          sobie kobiete.Pozatym przypuscmy ze poznala bym,to kto wie czy przy mojej
          niezrecznosci nie podala bym mu na kolacje kukarmuttysmile
          • margaretkaberetka Re: Afirmacja - a Ego 30.11.05, 17:03
            No dobra to byl taki zarcik.Jesli sie nie myle to Osho powiedzial ze ktores z
            naszych cial jest meskie,a nastepne zenskie i taka przeplatanka.Wszystkie
            nalezy rozwijac zeby dojsc do ladu i skladu.Ale mnie od tych cial juz glowa
            bolismile
            • margaretkaberetka Re: Afirmacja - a Ego 30.11.05, 17:35
              ''Jesteś w zamieszaniu. Poszukiwania duchowe stworzą twemu zamieszaniu nowy
              wymiar. Wszystkie inne zamieszania istnieją nadal, ale teraz dodane zostało
              nowe zamieszanie. Odwiedzasz jednego guru, potem innego, potem jeszcze innego,
              i każdy guru sprowadza na ciebie nowe zamieszanie. Stare zamieszanie pozostaje,
              dodane zostaje nowe. Będziesz domem wariatów. To dzieje się w czwartym ciele,
              ciele mentalnym. Tam zamieszanie jest napięciem.

              Jak można przestać być w zamieszaniu? Możesz przestać być w zamieszaniu tylko
              wtedy, gdy nie wyrzekasz się jednej myśli na rzecz innej, gdy niczego się nie
              wyrzekasz – gdy nie wyrzekasz się komunizmu na rzecz religijności, gdy nie
              wyrzekasz się Boga na rzecz filozofii czy ateizmu. Gdy zaakceptujesz wszystko,
              co myślisz, nie ma wyboru, którego miałbyś dokonać, i napięcie znika. Gdy
              ciągle wybierasz, ciągle powiększasz swe napięcia.

              Uważność musi być bez wybierania. Musisz być świadomym całości swoich procesów
              myślowych, tego totalnego zamieszania. Z chwilą, gdy staniesz się tego
              świadomy, poznasz, że wszystko to jest zamieszaniem. Nic nie trzeba wybierać,
              trzeba porzucić cały ten dom. Gdy przekonasz się, że jest to tylko zamieszanie,
              możesz porzucić ten dom w każdej chwili, nie ma trudności z jego porzuceniem.

              Zatem zacznij być uważnym całego swego umysłu. Nie wybieraj, bądź bez
              wybierania. Nie mów “jestem ateistą" czy “jestem teistą". Nie mów “jestem
              chrześcijaninem" czy “jestem hindusem". Nie wybieraj. Tylko bądź świadomy tego,
              że czasem jesteś ateistą, a czasem teistą, czasem jesteś chrześcijaninem, a
              czasem komunistą, czasem świętym, a czasem grzesznikiem. Czasem przemawia do
              ciebie jedna ideologia, czasem inna, ale wszystko to są przemijające nastroje.

              Bądź tego totalnie świadomym. Ta chwila, w której stajesz się świadomy
              totalnego procesu swego umysłu, jest chwilą nieutożsamienia. Wtedy nie jesteś
              utożsamiony ze swoim umysłem. Pierwszy raz znasz siebie jako świadomość, nie
              jako umysł. Umysł jako taki staje się dla ciebie przedmiotem. Tak samo jak
              jesteś świadomy innych ludzi, tak samo jak jesteś świadomy mebli domu, stajesz
              się świadomy swego umysłu, procesu mentalnego Teraz jesteś tą świadomością –
              nie-utożsamiony z umysłem.''To slowa osho- Wiec kim ja teraz jestem?
              Jesli mam sie z tym wszystkim zgodzic,uswiadomic sobie ,to co ja tworze ?
              Zrozumienie,lagodnosc i akceptacje dla mojego osobistego domu wariatow?
              A gdzie moje zdanie? MOJE ZDANIE? przeciez Jestem ,,nie?.Przez ile religi mam
              jeszcze przechodzic?Po co szukac,jak nic nie znajduje i sama tworze zadyme
              • entuzjazm Re: Afirmacja - a Ego 30.11.05, 18:17
                Hm........ Zaden facet nie odkrył w tobie kobiety? No wiem, ród faceci marnieje
                i coraz trudniej w nim o faceta, ktory umie z kobiety dobyc kobietę. A potem
                sie dziwia, ze mamy to, co mamy... "chlopięco-dziewczece" kobiety smile
                Myslę, ze to nieważne ile mam "ciał" męskich, ile zeńskich. Ważne jest "tu i
                teraz" moje jedyne w swoim rodzaju "ja" w tym ciele. "Ja" raz takie, raz
                takie... Swietny ten tekst o uważnosci. Rozpoznaję Osho... Zgadzam sie z nim w
                100% smile)))) I tak sobie myslę, ze każda chwila uważnosci to jedna, wielka
                przygoda. A każda nieuwazność - brak przygody. Nio... nie darmo
                jezdem "entuzjazm", hi hi hi smile))
                • margaretkaberetka Re: Afirmacja - a Ego 30.11.05, 21:34
                  hihi .Zaden facet nie byl na tyle meski zeby zobaczyc we mnie kobietesmileSami
                  powinni nosic spudniczki.Wiec nie dziwne to, ze nawet najbardziej kobieca
                  kobieta ,wydawala im sie meskasmile
                  Ponoc kobiety szybciej sie rozwijaja duchowo.Choc o tym nie mowia.Bo nie chce
                  im sie z wami gadac.smile
                  • entuzjazm Re: Afirmacja - a Ego 30.11.05, 22:48
                    Nie wiem, czy kobiety się szybciej rozwijaja duchowo ( Talmud powiada, ze tam,
                    gdzie kobiety, tam są czary i ja sie z nim zgadzam, choc nie wiedze w czarach
                    nic złego, hio hi hi ). Wiem za to, że nie znamy dnia ani godziny... Kto wie,
                    co bedzie kiedyś... A ze mna akurat kobiety lubią gadac smile Oki, może nie
                    wszystkie. A i ja z nie wszystkimi... Dobra, milczenie jest złotem tongue_out
                  • agnitum Re: Afirmacja - a Ego 01.12.05, 08:29
                    Ludzie spotykani w życiu są naszym lustrem... (to są słowa zresztą Osho)
                    To jak widzisz siebie tak Cie widzą inni
                    to tak nawiasem do stwierdzenia "że żaden facet nie odkrył w Tobie kobiety"
                    smile

                    Nie prowokowalbym tematu stwierdzeniem, że kobiety szybciej się rozwijają duchową smile
                    Bo po pierwsze: Żadne to zawody i stopień RD może określić bezbłędnie tylko ...
                    Bóg (albowiem każdy z nas przez swoje filtry nie jest w stanie oceniać
                    kogokolwiek). Zresztą i tak Bóg tego robi z wiadomych względów
                    Po drugie: RD nie jest uzależniony od płci smile

                    Agnitum smile
                    • entuzjazm Re: Afirmacja - a Ego 01.12.05, 11:46
                      Po prostu kobiety rozwijaja się duchowo inaczej, niz mężczyżni ( przesuniecie
                      akcentow ).
                      Owszem, ludzie są naszymi lustrami... Nie do konca zgadzam sie jednak z teza,
                      że "tak jak widzisz siebie tak cie widza inni". To zbyt "mechaniczne". Jestesmy
                      zywymi istotami, kreatywnymi i wyrazającym te kreatywność w innych. Dzieki temu
                      mozemy odkryc w sobie cos, czego nie bylismy wprzódy świadomi. I zmieniamy w
                      ten sposob widzenie siebie smile)))
                      • agnitum Re: Afirmacja - a Ego 01.12.05, 12:59
                        Widzisz, nie rozumiem nigdy terminów "nie do końca się zgadzam".
                        Albo się zgadzasz albo nie smile
                        Nie wiem czy pojęcie szarości tu może istnieć?

                        Agnitum smile
                        • entuzjazm Re: Afirmacja - a Ego 01.12.05, 14:18
                          "Nie do konca sie zgadzam" to oznacza, ze zgadzam sie z czyms tylko częściowo.
                          Pojecie szarości może tu istniec. Chyba, że przyjmujemy, iz czyjas teza, Osho
                          np. to "absolutna prawda".Dla mnie tak nie jest. Absolutnie smile))
                          • agnitum Re: Afirmacja - a Ego 01.12.05, 18:23
                            Entuzjazm tu nie chodzi o to kto to powiedział smile
                            Chodzi o to, że mam szczere wątpliwości czy taka szarość istnieje.

                            Jest 1 albo 0. Podobnie w RD.

                            Agnitum smile
                            • entuzjazm Re: Afirmacja - a Ego 01.12.05, 20:20
                              Agnitum, szarośc istnieje w tym sensie, ze między 1 a 0 jest nieskończona ilośc
                              rozmaitych stanów. Zatem: ludzie w relacji wzajem do siebie sa lustrami (
                              zgoda, czyli 1 ); jakim siebie widzę takim sie w innym odbicjam ( zgoda
                              połowiczna, bo ja odbijam kogoś, wiec tem odbica się łącza, przenikaja, wzajem
                              inspiruja lub nie: przejscie miedzy 1 a 0 ), rzecz nie dokonuje sie
                              mechanicznie, lecz kreatwynie, jest procesem wzajemnej relacji i wzbogacania
                              się ( 0, bo takiej tezy nie wygłosileś ).
                              A poza tym ja nie gnostyk, wiec u mnie nie ma tylko tak i nie. Jest jeszcze:
                              tak i ni9e zarazem, ani tak, ani nie ( logika wielowartosciowa hindusów ) i
                              wiele innych jeszcze moziwosci niekoniecznie ologicznych, spójnych itd. :- ). A
                              czemu? Bo takie jest życie, ktore entuzjastycznie kocham smile))))

                              Margaretkaberetka... oj chyba masz racje i faceci faktycznie leca na Twoja
                              kobiecość... smile)) Czuje się ja na 100000000000 mil.... Ale tez czuje jakąś
                              jednostronnośc w tym wszystkim. Wedlug mnie facet powiniem w kobitce odkrywac
                              kobitke, a kobitak w facecie - faceta. Zawesze biegnie to w obie strony, bo jak
                              nie.... Własnie... No, ale jak powiedziała mi pewna moja przyjaciółka: jak
                              niewielu facetów chce sie czegoś uczyc. A poza tym znasz takie
                              powiedzienie? "Ona mysli, że on sie zmieni, on mysli, ze ona się nie zmieni..."
                              I oboje się mylą, hi hi hi...
    • margaretkaberetka Re: Afirmacja - a Ego 01.12.05, 17:13
      --Ludzie spotykani w życiu są naszym lustrem... (to są słowa zresztą Osho)
      To jak widzisz siebie tak Cie widzą inni
      to tak nawiasem do stwierdzenia "że żaden facet nie odkrył w Tobie kobiety"
      smile--

      Ja tez sie do konca nie zgadzam, zaraz wytlumacze dlaczego.
      Moim zdaniem kazdy facet jakiego spotykalam na poczatku,mozliwe ze owszem byl
      moim odbiciem(ale dlatego ze gral-dobrze gral) Inaczej nie zostawila bym
      go.Zgadzam sie z przyciaganiem do siebie osob,o wysokiej samoocenie,zgadzam sie
      tez ze ja takie osoby wybieram.Ale mysle ze to wszystko wyjasnia (Prawda o nas)
      samych.Jesli ja zbudowalam sobie nieprawdziwa samoocene.Jesli to ja oszukiwalam
      na poczatku-to ja byla bym zostawiona przez kogos madrego,ktory by to
      zauwarzyl,rozgryzl, i ladnie sie ze mna porzegnal.ALe jesli to ja bylam
      oszukiwana,to ja bede tym kto zauwarzy,rozgryzie osobe, i ladnie sie
      porzegna.No i tak tez sie stawalo z roznymi ludzmi,i nie tylko to byly
      mieszanki kulturowe.Prawo wysokiej samooceny jest jedno,nie warzne w jakiej
      kulturze.Moglo to byc tez tak ze obydwie osoby mialy nieprawdziwa wysoka
      samoocene,a jedna z nich sie poprostu szybciej zorientowala ze druga gra.
      Wiec co do odbic w lustrze to tak zgadzam sie,do puki,do puty ,ludzie sa ze
      soba szczerzy.A kto w tych czasach jest calkiem szczery.Uwielbiam osho,ale on
      chyba mowiac o lustrze mial na mysli osoby naprawde bardzo wysoko rozwiniete
      duchowo.
      Pozdrawiam
    • margaretkaberetka Re: Afirmacja - a Ego 01.12.05, 17:22
      Oczywiscie nie tylko do wymogow wysokiej samooceny to sie tyczy.Ale do kazdej
      cechy charakteru ,na poczatku pokazywanej jako cecha ugruntowana.Ktora wychodzi
      po jakims czasie jako klamstwo na podstawie dzialan.To ze zaden facet nie
      odkryl we mnie kobiety ..smile hihih....to zarty....Kazdy facio lecial wlasnie na
      moja kobiecosctongue_out
      Dlatego te ''kobiece'' musza byc dobrymi psychologami.Bo jak nie,to nie jednego
      rozczarowania moga doznac w zyciusmile
      no ale..Co nas nie zabije, wzmocnismile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja