kobieta- przywódca

16.02.06, 16:12
duchowy np,biskup,lider, czy kobiecie przystoi nosić długą brodę mędrca, czy
znowu nie namówi Adama na jabłko...no i czy do rządzenia potrzeba
wielowymiarowego spojrzenia na jeden problem czy umiejętnośc zajmowania się
kilkoma problemami naraz???
    • motyvvacja Re: kobieta- przywódca 16.02.06, 17:49
      Pan Bog stworzyl Ewe Po Adamie.Ulepszona! smile
      A Mezczyzna to tylko masa miesni smile)

      Haha zacznie sie zadyma.smile)
    • bioemin Re: kobieta- przywódca 16.02.06, 17:49
      Mam pytanie: Co wg Cieibe mają wspólnego cechy lidera, czy też umiejętność "wielowymiarowego spojrzenia na jeden problem czy umiejętnośc zajmowania się kilkoma problemami naraz" z płcią?

      --------------------------
      fides quaerens intellectum
      • i33 Re: kobieta- przywódca 16.02.06, 18:24
        podejrzewam draka niezła bedzie...[ do Motywacji]a co do spojrzenia kobieta ma
        podobno inne,man inne, lider może być przywódcą duchowym poniekąd też - czy
        nie ?no i kobieta czy nie namiesza na publicznej arenie z powodu np napięcia
        przedmiesiączkowego- żartuję. tak serio - czy są mądrzy faceci którzy pójdą za
        mądrą kobietą, czy kobieta posiada zdolności mężczyzny- np w negocjacjach- no i
        po prostu co o tym myślicie[ nie ukrywam ,że inter. mnie szcz opinia tej
        brzydszej i bezżebrnej połowy ludzkości...
        • motyvvacja Re: kobieta- przywódca 16.02.06, 18:51
          W negocjacjach napewno nie jedna kobieta jest lepsza.Zelazna Dama Angli chocby
          to udowodnila.Pozatym co tu szukac przykladow.Kopernik tez byla kobietasmile
          Wydawalo by sie ze kobieta bardziej ulega emocja(mam tu na mysli jak slusznie
          zauwarzylas napiecie miesiaczkowe) Moze dlatego prorokowali sami mezczyzni?
          A moze dlatego ze facet jest poprostu bardziej ''miesisty'' Jedna z
          forumowiczek slusznie zauwarzyla jedna sprawe,ze mezczyzna rozwija sie tylko do
          10 roku zycia,dalej tylko rosnie.smile
          • i33 Re: kobieta- przywódca 16.02.06, 19:05
            niech jest mięsisty [wrrr]ja też jestem mięsista podobno. tych Dam było więcej
            ale tak na krótko dali im porządzić no i npEchnaton nabrał kobiecych cech po
            wielkich przedsięwzięciach...ale to prawda jesteśmy za bardzo emocjonalne
            przede wszystkim przez nasz gorszy prototyp... poważnie co myślicie o kobietach
            w sutannie?
            • bioemin Re: kobieta- przywódca 16.02.06, 21:05
              i33 napisała:
              > ... poważnie co myślicie o kobietach w sutannie?

              Kapłanka.

              A co myślicie o "zniewieściałych" mężczyznach?
    • lilith_6 Re: kobieta- przywódca 16.02.06, 22:23
      "...czy
      > znowu nie namówi Adama na jabłko..."

      A skąd u Ciebie taka pewność, że namówiła??? Ja już dawno przestałam wierzyć w
      bajki... smile))

      "...no i kobieta czy nie namiesza na publicznej arenie z powodu np napięcia
      przedmiesiączkowego - żartuję..."

      Gdyby brać pod uwagę "te sprawy", to mężczyzn trzeba by w ogóle wykluczyć z
      życia publicznego - mózg zanjduje się u nich poniżej pasa wink))) Też żartuję
      oczywiście smile

      "...czy są mądrzy faceci którzy pójdą za
      mądrą kobietą, czy kobieta posiada zdolności mężczyzny - np w negocjacjach- no
      i po prostu co o tym myślicie[ nie ukrywam ,że inter. mnie szcz opinia tej
      brzydszej i bezżebrnej połowy ludzkości..."

      Chcesz dociec prawdy, czy poznać cudze opinie?
      Bo to dwie różne sprawy...

      "...przede wszystkim przez nasz gorszy prototyp..."

      ??? Jak mam to rozumieć???

      "...co myślicie o kobietach
      w sutannie?..."

      To samo co o mężczyznach w "sutannie" - są mi obojętne.

      Pozdrawiam
      LiLith
      • i33 Re: kobieta- przywódca 16.02.06, 22:41
        przeplatane to żartem,;czy mam rozumieć,że kapłanka zmężniała?zniewieściali
        mężczyżni byli tacy i pewnie są ja bym takiego nie widziała przy sobie aczk.
        nic do nich nie mam,z homoseksualist. np. świetnie się rozmawia niemal jak z
        koleżanką...poważnie to obecnie takie kontrowersyjne- nie wszędzie chcą
        wpuszczać kobiety na podium, boją się, no właśnie powrotu roli kapłanki...? oni
        mają mózg pon. pasa?- nie wszyscy, dużo kobiet ma mózg w macicy, wcale nie
        jesteśmy lepsze w obecnych czasach pod tym względem...a co uważacie o teorii=
        kobieta na miejscu żony, matki, piastunki ogniska dom. i ewentualnie motywacja,
        podpora dla faceta przywódcy i nie na owrót= podobno tracąc kobiecość
        przekraczając pewne granice- w konsekwencji tracą, i czy odbieramy facetom to
        co męskie?
        • lilith_6 Re: kobieta- przywódca 16.02.06, 22:59
          "...a co uważacie o teorii=
          > kobieta na miejscu żony, matki, piastunki ogniska dom. i ewentualnie
          motywacja,
          >
          > podpora dla faceta przywódcy..."

          Nie lubię teorii, nie lubię stereotypów. A co myślę? Jest mi to obojętne jakie
          inne kobiety (i mężczyźni zresztą też) przybierają role.

          "...i nie na owrót= podobno tracąc kobiecość
          > przekraczając pewne granice- w konsekwencji tracą..."

          ...przekraczając pewne granice... no właśnie, w tym cały problem. W granicach.
          Człowiek wolny nie ma żadnych granic. Wszystko jedno czy jest przywódcą czy
          gospodynią domową.
          A co do kobiecości: po co mi kobiecość skoro mnie ogranicza???
          Warto sobie odpowiedzieć na pytanie co się woli: być kobiecą czy być sobą?
          Wart spojrzeć na siebie "od wewnątrz" (a nie oczami innych) - wtedy znikną
          rozterki...
          • i33 Re: kobieta- przywódca 16.02.06, 23:11
            i to co powiedziałaś na końcu jest mi bliskie trudno to jednak realizować
            niekiedy w pewnych układach..., nadal momentami nie jesteśmy na równi z
            facetami, czyli im wypada nam nie jest wieksza wolnośc gdy nie jest kobieta
            obarczona dziećmi, ale z... interesy rodziny dzieci nie zawsze idą w parze z
            samorealizacją kobiety...dobranoc
            • lilith_6 Re: kobieta- przywódca 16.02.06, 23:44
              Dobranoc, kolorowych snów smile
            • lilith_6 Re: kobieta- przywódca 17.02.06, 00:05
              A jednak napiszę dziś coś jeszcze smile

              "...trudno to jednak realizować
              > niekiedy w pewnych układach..."

              Masz rację. Uważam jednak, że ważne jest, aby kobieta przestała myśleć o sobie
              jak o kobiecie, a zaczęła myśleć o sobie jak o człowieku...W każdym układzie
              jest to możliwe smile
              Po co pytać mężczyzn jak nas postrzegają? Przypomnijmy sobie zasadę lustra,
              dostrzeżmy swoją wartość - wtedy mężczyźni również ją dostrzegą, jednak nam nie
              będzie to już potrzebne aby się dowartościować smile
              • bioemin Re: kobieta- przywódca 17.02.06, 01:01
                Czy ja Ciebie dobrze zrozumiałem lilith_6? Kobiecość (męskość) to tylko forma, ale co jest istotą człowieka (człowieczeństwa)?

                --------------------------
                fides quaerens intellectum
                • lilith_6 Re: kobieta- przywódca 17.02.06, 11:17
                  Bardzo dobrze mnie zrozumiałeś bioeminie smile

                  Myślę, że istotą człowieczeństwa jest dążenie do doskonałości.
                  A skoro istotą człowieka jest jego boskość - trzeba ją w sobie odnaleźć i
                  rozwijać smile
                  Zatem jeden jest cel naszej drogi. On jest najważniejszy. A to czy
                  przemierzymy tę drogę w sukience czy w spodniach jest akurat najmniej istotne.
                  Pozdrawiam smile
          • bioemin Re: kobieta- przywódca 16.02.06, 23:20
            lilith_6 napisała:
            > ...przekraczając pewne granice... no właśnie, w tym cały problem. W granicach.
            > Człowiek wolny nie ma żadnych granic. Wszystko jedno czy jest przywódcą czy
            > gospodynią domową.
            > A co do kobiecości: po co mi kobiecość skoro mnie ogranicza???
            > Warto sobie odpowiedzieć na pytanie co się woli: być kobiecą czy być sobą?
            > Wart spojrzeć na siebie "od wewnątrz" (a nie oczami innych) - wtedy znikną
            > rozterki...

            Z mojej strony nie przejawiam myśli szowinistycznych, ale mam pytanie: Czy Ty lilith_6 jesteś i czujesz się osobą wolną, stojącą ponad materią, pozbawioną wątpliwości (rozterek) i jednocześnie wyzwoloną z więzów ograniczeń, czy też to o czym piszesz to postulat (ideał)?

            --------------------------
            fides quaerens intellectum
            • lilith_6 Re: kobieta- przywódca 16.02.06, 23:55
              Tak. Czuję się osobą wolną, pozbawioną wątpliwości (rozterek), wyzwoloną z
              więzów ograniczeń... Dziś z całą pewnością mogę tak o sobie powiedzieć
              (napisać). Przynajmniej jeśli chodzi o ten aspekt człowieczeństwa, o którym tu
              rozmawiamy.

              "...Z mojej strony nie przejawiam myśli szowinistycznych..."

              Nie podejrzewam Cię o to smile
              • i33 Re: kobieta- przywódca 17.02.06, 08:51
                ja napieram dalej- załóżmy że kobieta realizuje się w domu jako matka i żona
                gospodyni ale czuje niedosyt cz. się niespełniona do końca, ma większe
                aspiracje chce powiedzmy realizować się na większą skalę- jest to możliwe bo
                były i są takie heroiczki, są sobą dążąc podejrzewam że często usuwając z drogi
                szowinistycznych facetów partnerów,organizując życie domowe tak, żeby wszystko
                grało, jak osiągnie sukces spełni się do końca nie zaniedbawszy reszty, może i
                znajdzie po drodze odpowiedniego kompana...ok,;kobieta bez dzieci, męża jako
                pastor np, bez doświadczenia macierzyństwa,partnerstwa...czy to już prawie
                facet....zgadzam się z Lilith,że kobieta powinna dbać o swoje człowieczeństwo-
                tzn nie być podmiotem w każdej relacji a partnerem zachowując swoją kobiecość,
                przez co rozumiem większą subtelność, uczuciowość,tworzenie atmosfery
                sprzyjającej łagodzeniu sporów....czy będąc powiedzmy 60% kobietą można "
                przebić " faceta nie zniewieściałego -męską konkretną decyzją na szczeblu
                przywódcy duchowego....Kapłanka kojarzy mi się bardziej z wyrocznią lub
                inspiracją dla mężczyzny ale "pod"nim- kiedyś a teraz- jak.... i kwestia
                rozwoju człowieka wogóle- zrównania roli płci czy może zniesienia jej{ w innym
                poście zmiana gęstości ziemi podejrzewam że my też zmieniamy się, gęstość ciał
                i może i forma...]kobiety włażą tam gdzie faceci, mieszają się nasze role
                równają, czy nie i jak to się ma do bezpłciowości{ zaintrygowana Kroniką Akaszy}
                • lilith_6 Re: kobieta- przywódca 17.02.06, 13:57
                  Nie wiem co Ci odpowiedzieć, bo nie bardzo wiem o co Ci chodzi, ale...
                  spróbuję smile
                  Myślę, że trzeba rozróżnić ograniczenia wynikające z natury (np. kobiety są na
                  ogół słabsze fizycznie) i ograniczenia narzucone przez ludzki (ograniczony)
                  umysł (np. podział zawodów na męskie i kobiece).
                  Tego, że to kobiety rodzą dzieci nie przeskoczysz wink ale nie widzę powodów,
                  dla których tylko mężczyznom miałoby być dane sprawowanie władzy. Niech rządzi
                  ten (ta), kto potrafi rządzić. Inna sprawa, że kobiety nie garną się do tego
                  tak jak mężczyźni. Jesteśmy różni, i to jest piękne smile))
    • lilith_6 Re: kobieta- przywódca 17.02.06, 14:44
      A co do "zniewieściałych" mężczyzn...
      Lubię ich, bo... lubię wszystko co przełamuje sztampę tongue_out
Pełna wersja