martola80
09.03.09, 13:07
Bardzo mi się spodobało co napisałaś motywacjo o braku oczekiwań, że
dopiero wtedy może sie rozpocząc rozwój duchowy. Mam dzisiaj
strasznego doła. Byłam wczoraj u mojej siosrty, która urodziła kilka
dni temu drugą córeczkę. Kiedy ją wzięłam na ręce nie mogłam jej
zostawic, zakochałam się w tym maleństwie. Od dłuższego czasu czuję
w sobie bardzo silny instynkt maciezyński.Teraz te uczucia jeszcze
tylko wzrosły.
Tylko że moja sytuacja jest taka, że lecze sie psychicznie, nie mam
pracy, mieszkam z rodzicami, mój chłopak dopiero ma isc do pracy,
tez leczy się psychicznie. Mamy znikome szanse na usamodzielnienie
się, nie mówiąc o posiadaniu dziecka.
Jest mi z tym bardzo żle. Mam juz 29 lat, inne oczekiwania wobec
życia, chce sie usamodzielnic, założyc rodzine...a tu nawet nie
widac na to szans...czarna rozpacz...
Mysle sobie, że taka moja karma, przypaminam sobie przykład
z "wędrówki dusz" kiedy to dusza kochajaca wolnośc wcieliła sie w
kobieta uwiązaną do ziemi po zmarłym męzu. Myślę sobie , jakże ta
osoba musiała byc nieszczęśliwa, taka uwiązana, gdy jej dusza
pragnęła podróżowac, byc wolna. I kto wtedy pomyślał, że to było
własnie jej zadanie na to zycie.
Tak więc kiedy czuję się taka nieszcześliwa, myśle ze może własnie
się czegos uczę.
Może kiedy życie nie spałni moich żadnych oczekiwań, wtedy przstane
je miec? - czy dobrze domniemywam?
jak pozbyc sie oczekiwań? Czy własnei takie zycie, ktre ich nei
spałnia prowadzi do wyzbycia sie ich?
Jaki jest sens w tym moim marnym zyciu?
Co zrobic aby pogodzic sie z losem?
Bardzo pociąga mnie buddyzm, on daje wytchnienie i spokój w
najcięzszych chwilach, jednak brak mi motywacji aby samodzilenie
podażac tą scieżką, pozatym jestem przywiązana do katolicyzmu, byłam
bardzo religijnym dzieckiem i przejscie na buddyzm byłoby dla mnie
pewnego rodzaju "zdradą".W chodzeniu do koscioła nie widzę większego
sensu niestety.
Jak wyrazic swoja potzrebe duchowosci w takim przypadku?Co zrobic?
Jest to jedyne forum na którym moge znlezc zrozumienie.
Ponoc w u Indian, jak ktos ma problem starszyzna nie radzi mu ale
opowiada o swoich doswiadczeniach, podobnych problemach i on w ten
sposób wyciaga wnioski i znajduje pocieszenie.
Podzielcie się ze mną swoimi rozterkami związanymi z religia oraz z
oczekiwaniami wobec waszego życia, ktorych te nie spełniło - i co
wam to dało, czego was to nauczyło.
Chociaz tyle mozecie dla mnie zrobic. Proszę w wsparcie i serdeczne
serce.
Dziekuję Wam.