Dodaj do ulubionych

Nieziemska uroda Pyzy

13.10.10, 21:12
MM przedstawia Pyzę jako skończoną piękność. Jako dziecko była " tłuściutka i rumiana" ( Noelka), ale też sliczna, natomiast jak stała się nastolatką to już w ogóle Poznań oszalał na tle jej urody. Trup męski ścielił się gęsto, Bernard określił ją jako dziewczynę z urodą " klasy S".
Czy to nie przesada? Przecież ona była zwyczajnie gruba, a takie osoby nie są postrzegane ani jako atrakcyjne ani jako piękne, a tłuste dzieci czy nastolatki cierpią wręcz na ostracyzm środowiskowy. Kiedyś o tym mówiła Ewa Bem w wywiadzie, że ona miała wielokrotnie przykrości przez swoją tuszę, tak samo jej córki.
A tu grubaska i piękność, w której kocha się pół Poznania.
Obserwuj wątek
    • tygrys2112 Re: Nieziemska uroda Pyzy 13.10.10, 21:39
      Puszysta nie musi oznaczać grubej. Weź taką Monicę Belucci.
      Myślę, że atrakcyjność to w dużej mierze często sposób bycia. Inna sprawa, że nie każdemu podoba się to samo.

      • nchyb Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 10:07
        ja przepraszam, Belucci jest puszysta? W którym miejscu?
        Chyba jedyne jej mementy puszystości to okres ciąży, a tak to ona jest szczupła, lecz nie wychudzona. O puszystości nie ma mowy!
        • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 10:38
          nchyb napisała:

          > ja przepraszam, Belucci jest puszysta? W którym miejscu?
          Dla takich, co to wszystko powyżej 36 jest grube - wszędzie.
          • tygrys2112 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 12:41
            Rany, mam nadwagę, więcproszę mi nie zarzucać preferowania rozmiaru 36. dla mnie jest różnica między figurą np. Jolie a Belucci. Mi się jej krągłości podobają i nie wiem co się mnie czepiacie.
            • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 12:53
              Tigri, przytyk nie był pod Twoim adresem. Nikt się Ciebie nie czepia, naprawdę. Przytyki są wycelowane w tych, dla których krąglejsze = za grube, za grube, o wiele za grube, nieatrakcyjne i podobać się nie może.
              No pewnie, że jest różnica między Jolie a Bellucci. Albo między Portman a Winslet. Albo między Knightley a Queen Latifah. I co z tego, wszystkie mi się podobają.
              • tygrys2112 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 17:18
                Ok, to źle Was zrozumiałam. Pisałyście pod moim postem ze zdziwieniem, że określiłam Belucci jako puszystą, więc sądziłam, że to do mnie. Jeśli źle Was zrozumiałam, to przepraszam.
                • anutek115 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 17:51
                  tygrys2112 napisała:

                  > Ok, to źle Was zrozumiałam. Pisałyście pod moim postem ze zdziwieniem, że okreś
                  > liłam Belucci jako puszystą, więc sądziłam, że to do mnie. Jeśli źle Was zrozum
                  > iałam, to przepraszam.

                  To przez to drzewko, trudno się zorientować kto odpowiada komu :).
                  • meduza7 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 18:16
                    Abstrahując już od kwestii, czy Pyza jest gruba, krągła, puszysta, a w związku z tym, atrakcyjna czy nie, muszę stwierdzić jedno - od samego początku wkurza mnie niemożebnie nachalne podkreślanie przez MM tej urody. Pięciogwiazdkowej. Sztuczne to takie jakieś i w ogóle.
                    Mieliśmy już jedną bohaterkę, Bebe, która tak samo otwarcie była określana jako piękna dziewczyna, ale w jej przypadku to piękno było niejako równoważone przez wewnętrzne niepozbieranie i tę skorupę, w jakiej się zamknęła. Pyza natomiast kreowana jest na ideał - najpierw grzeczne dziecko, potem silna i pełna godności młoda kobieta - tak ją przecież widzi MM i tylko my, złe, znajdujemy w niej wciąż jakieś wady. Zatem to ciągłe podkreślanie zalet zewnętrznych i wewnętrznych zgrzyta, oj, jak zgrzyta!

                    A swoją drogą, mamy przecież w Jeżycjadzie kilka niezaprzeczalnie atrakcyjnych kobiet, z równie niezaprzeczalną nadwagą: Patrycja choćby, czy mama Żakowa.
                  • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 18:20
                    > To przez to drzewko, trudno się zorientować kto odpowiada komu :).

                    ...zwłaszcza, jak się ogląda głównie od najnowszego :)
                    • tygrys2112 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 18:41
                      Oglądam normalnie i Wasze posty są jako odpowiedź na moje. Więc tak je na początku zinterpretowałam.
                      • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 19:09
                        Ale w kontekście pierwszego i kilku kolejnych. Tigri, ja jestem spokojny i raczej trzeźwy czieławiek, więc jak ja Ci mówię, że nikt się Ciebie nie czepia i niczego nie zarzuca, to mi uwierz :)
                        • tygrys2112 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 20:13
                          Ależ wierzę :) A tak na marginesie wersja Tigri bardzo mi się podoba :)
      • ready4freddy Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 10:51
        tez sie nieco zdziwilem ta puszysta Bellucci :) a pamietacie Kelly McGillis z Top Gun? teraz pewnie tez uchodzilaby za "puszysta" :)))
        • truscaveczka Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 12:01
          Już nie wspominając o mojej ukochanej Sarze Ramirez, wcieleniu świńskiej otyłości ;)
          https://static.tvfanatic.com/images/gallery/sara-ramirez-got-milk.jpg
          • lezbobimbo Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 12:13
            truscaveczka napisała:
            > Już nie wspominając o mojej ukochanej Sarze Ramirez, wcieleniu świńskiej otyłoś
            > ci ;)

            Co ona tam ma na górnej warze? Czyzby przepoczwarzala sie w wiadomy ryjek? :O
            • kaliope3 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 12:17
              Toż mleko ma.Na pewno 3,2%
        • tygrys2112 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 12:44
          dla mnie Pyza ma figurę mniej więcej taką, góra jak Liszowska obecnie. Więc podałam za przykład kobietę, którą uważam za krągłą i bardzo atrakcyjną. Na standardy typu jarotki jest puszysta. (BTW Dla mnie Belucci posiada idelną figurę, dla mnie nieosiągalną, niezależnie od tego czy ważę dużoczy mało. )
          • tygrys2112 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 12:46
            I byłoby mi niezmiernie miło, gdybyście przestali mi zarzucać jakieś krzywe spojrzenie, bo sama do szczupłych nie należę.
            • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 12:55
              Nikt normalny tu krzywo nie patrzy. Nawiasem mówiąc, Pyza pewnie była szczuplejsza, bo jak słusznie zauważono, zamierzała wejść w ślubną kieckę rozmiar 38.
              (MM nie zauważyła, że Pyzia ma metr osiemdziesiąt...)
              • jamniczysko Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 13:11
                Zastanawia mnie tylko, jak MM zamierzała ją wbić w pantofle ślubne rozmiar 38, skoro w "Imieninach" pisała o jej wielkiech stopach...
                • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 13:17
                  Literatura zaleca obcięcie nożem palców lub pięty...
                • the_dzidka Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 13:19
                  Spoko spoko, naprawdę nie sądzę, aby Pyza i Fryc wzięli ślub tak ad hyc :) To do nich nie pasuje. Uważam, że to ich "mam pomysł" i galop za rączkę do proboszcza dotyczyło pomysłu wzięcia slubu w tym kosciółku, ale nie tego dnia, tylko po umówieniu się z proboszczem...
                  • jamniczysko Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 13:28
                    W "Sprężynie", której akcja toczy się w czerwcu, występuje zdjęcie Pyzy, Fryca i małej Mili zrobione podczas ich ślubu w Śmiełowie półtora roku wcześniej, a więc zimą niby to... Jednakowoż Mila jest na nim półgoła, więc nie zimą...

                    Ja myślę, że jednak zrobili wtedy hyc. Równocześnie powiedzieli "mam pomysł" i hyc zrobili.
                    • lezbobimbo Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 13:33
                      jamniczysko napisała:
                      > W "Sprężynie", której akcja toczy się w czerwcu, występuje zdjęcie Pyzy, Fryca
                      > i małej Mili zrobione podczas ich ślubu w Śmiełowie półtora roku wcześniej, a w
                      > ięc zimą niby to... Jednakowoż Mila jest na nim półgoła, więc nie zimą...

                      Jeszcze czego! Chcialabys, zeby MM zwracala uwagie na liczenie miesiecy i dopasowywanie linii czasu do fabuly czy wpadki na zdjeciach? Rozpuszczone Jamniczysko jak bicz :)))))
                      • jamniczysko Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 13:36
                        I coraz bardziej... ekhm... tłuściejsze!
                  • minerwamcg Re: Nieziemska uroda Pyzy 20.11.10, 22:40
                    the_dzidka napisała:

                    > Spoko spoko, naprawdę nie sądzę, aby Pyza i Fryc wzięli ślub tak ad hyc :) To d
                    > o nich nie pasuje. Uważam, że to ich "mam pomysł" i galop za rączkę do proboszc
                    > za dotyczyło pomysłu wzięcia slubu w tym kosciółku, ale nie tego dnia, tylko po
                    > umówieniu się z proboszczem...

                    Dokładnie tak! MM z uporem noszącym już znamiona wielkości ignoruje fakt, że pisze polskie powieści a nie scenariusze amerykańskich filmów, gdzie para za pięć dwunasta w nocy wpada biegiem do którego bądź pastora i o północy wychodzi połączona na wieki.
                    Ślub kościelny to są zazwyczaj trzy miesiące (a bywa, że dużo więcej) załatwiania, ustalania, kursów przeciwmałżeńskich, zapowiedzi, delegacji (jeśli się bierze ślub nie w swojej parafii) i sytuację, kiedy się leci do księdza i mówi "bo my chcemy ślub i to zaraz" należy włożyć między bajki. Nawet jeśli się ma skompletowane wszystkie papierki, zaświadczenia, pozwolenia, protokoły etc. Formalności da się, owszem, przyspieszyć, ale wyłacznie w sytuacjach szczególnych (np. żeby zdążyć przed porodem) - a tu zupa się wylała, cnota stracona, Mila na świecie, więc nikomu się do takiego ekspresowego ślubu paliło nie będzie.
    • ginny22 Re: Nieziemska uroda Pyzy 13.10.10, 21:42
      A skąd wiesz, że Pyza była GRUBA? Zawsze widziałam ją jako kobiecą, po prostu, tylko w stanie zwykłego nastoletniego zakompleksienia w "Imieninach". I faktycznie śliczną w takim gładkim typie urody a la panienka z okienka.
      • jarotka.net Re: Nieziemska uroda Pyzy 13.10.10, 21:50
        Jak to skąd wiem? Już w Noelce została opisana jako " tłusciutka" i to jeszcze jakby był to komplement. W " Imieninach" się wiecznie odchudzała i zazdrościła Tygrysowi szczupłości.
        • anutek115 Re: Nieziemska uroda Pyzy 13.10.10, 22:03
          Jarotka, zlituj się, kobieto. Ile znasz pulchnych (nie grubych, tylko apetycznie zaokrąglonych) małych dziewczynek, z których wyrastają szczupłe nastolatki, które sie bez przerwy odchudzają? Ja znam masy (w szkole pracuję, widuję zjawisko powszechnie). A dziewczynek, które nigdy nie były pulchne, są szczupłe, a odchudzaja się maniacko mimo to, znam jeszcze więcej.

          Owszem, okrzyki nad urodą Pyzy uważam za mocno przesadzone, nie na temat i dopisane na siłę. Ale nie dlatego, ze jest (i była kiedykolwiek) opisywana jako gruba!!!
          • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 13.10.10, 22:56
            Ja znam i grube dziewczynki, z których z wiekiem grubość zlazła całkowicie. Jak dla mnie, Pyza była tylko mocniej zbudowana i krągła. Nie gruba.

            I stanowczo twierdzę, że bzdurą jest, jakoby krągłe dziewczyny nie mogły się podobać. Największym seksapilem, jaki widziałam na własne oczy, była obdarzona moja znajoma, dziewczyna o urodzie obiektywnie przeciętnej, cokolwiek grubawa. Nie wiem, jak to było możliwe i nie wnikam w to, ale wielokrotnie byłam świadkiem, jak ją zaczepiano na ulicy, nie mówiąc już o basenie, gdzie mankamenty figury były doskonale widoczne. Chociaż znajdowała się w towarzystwie dziewczyn i ładniejszych, i szczuplejszych. Kilku chętnych zawsze miała w podorędziu.
          • onlycoffee Re: Nieziemska uroda Pyzy 19.11.10, 20:26
            Ano właśnie. Zawsze mogłoby być te 3 kilo i kilka cm mniej. Mimo, że moja waga mieści się w normie i nie jestem nigdzie zaokrąglona bardziej niż trzeba, to są dni, gdy czuję się obrzydliwie gruba (zwłaszcza, gdy rozejrzę się wokół :P). A gdy przypomnę sobie czasy szkolne, kiedy naprawdę byłam grubiutka, to boję się zjeść cokolwiek poza marchewką.
            Bogom niech będą dzięki za stworzenie rowerków i innych takich :)

            Swoją drogą, ciekawe czy Pyza włączyła w swój plan odchudzania jakiś wysiłek fizyczny? MM pisze tylko o diecie.
        • ginny22 Re: Nieziemska uroda Pyzy 13.10.10, 22:14
          W "Noelce" była dzieckiem. Potem mogła wyrosnąć na dość wysoką, kobiecą dziewczynę. Która dziewczyna, zwłaszcza z dużym biustem i solidnym tyłkiem, nie ma kompleksów i nie chce się odchudzać? Otóż jakieś 99% tej populacji. Nie znaczy to, że są faktycznie grube.
          A Tygrys raczej zawsze była eteryczną nimfą, o innym niż siostra typie sylwetki.
          • kebbe Re: Nieziemska uroda Pyzy 13.10.10, 23:51
            No ja też nie wiem jak to możliwe, żeby dziewczyna, która nie jest szczupła (czyli najlepiej tak poniżej 50 kg, prawda?), mogła uchodzić za atrakcyjną. No głupota jakaś! Pyza, jak sama jej tłusta ksywka wskazuje, z pewnością nosiła rozmiar ubrań...no, może nawet ze 40? Kto by się obejrzał za takim spaślakiem? Co tam ładne rysy twarzy, piękne oczy, włosy...jak nie jest szczupła nie może być ładna, to chyba proste, nie?
            • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 01:07
              kebbe napisała:

              > No ja też nie wiem jak to możliwe, żeby dziewczyna, która nie jest szczupła (cz
              > yli najlepiej tak poniżej 50 kg, prawda?)

              Prawda. I nie zapominaj - bez względu na wzrost.
              • kebbe Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 06:09
                Oczywiście, że bez względu! Co tu wzrost ma do rzeczy, jak się waży więcej, to jest się grubasem i koniec, kropka. A Pyza jest do tego jeszcze rumiana...no pulchna i rumiana, gdzie tu uroda może się kryć, litości...
            • klymenystra Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 11:50
              Ja użyję mojego ulubionego przykładu: www.google.pl/images?client=opera&rls=pl&q=christina%20hendricks&oe=utf-8&um=1&ie=UTF-8&source=og&sa=N&hl=pl&tab=wi

              Ta pani szczupła nie jest. Nosi rozmiar 14, ale ma idealne proporcje. Do tego piękną twarz. Wiele bym dała, żeby byc tak piękną jak ona.
              • kebbe Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 11:55
                klymenystro, no oszalałaś chyba...nie dość, że straszych tu jakimś wielorybem, to jeszcze ten grubas ma takie wielkie cycki, to chyba musi być już miseczka E! Albo F, jesli takie są w ogóle...
                • klymenystra Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 12:37
                  Miseczka DyDy

                  (Christna nosi coś koło 30H, z tego, co czytałam :) Ostanikowana jest i to widac :))
              • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 12:04
                Ojj, jakby chcieć wymieniać piękne krąglejsze, to sporo nazwisk by się uzbierało. Z Monicą Bellucci na czele.
                Facetów kochających krągłości jest naprawdę do diabła i trochę, tyle co i wielbiących szczuplaczki.
                • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 12:31
                  Nawiasem mówiąc, sylfida Laura też do wiotkich nie należy, nosi rozmiar 38, czyli przeciętny. Sama taki noszę, więc mam porównanie.
            • taodmickiewicza Re: Nieziemska uroda Pyzy 13.12.17, 19:16
              Jestem niska i mam rozmiar 38-40, jak 90% kobiet z mojej rodziny. Zastanawiam się, jakim cudem ten ród jeszcze nie wyginął, przecież nikt na trzeźwo nie zwróciłby na nas uwagi...
              • guineapigs Re: Nieziemska uroda Pyzy 13.12.17, 22:18
                Z gory przepraszam, nie jestem kobietom zlosliwom, nie wbijam szpil bo nie lumiem i nie naigrywam sie z konkurentek bo nie mam sumienia naigrywac sie z kogokolwiek (jestem kobietom prostom i prostolinijnom, co z oczu to z serdca, co w glowie to i na jenzyku), ale muszem bo inaczej sie uduszem - bo mie taka oto krotochwila naszla:

                ABO NOC POSLUBNA TO ZWYKLE WCZESNIEJ OKRASZONA JEST TZW. KIELICHEM

                A bez dowcipkowania: juz dawno opuscilam te pieluchy, bedac w ktorych uwaza sie, ze 90-60-90 jest gwarantem dozgonnej milosci.
                • taodmickiewicza Re: Nieziemska uroda Pyzy 18.12.17, 00:23
                  A tam noc poślubna od razu, od kiedy do zrobienia dziecka potrzeba ślubu, takiej Pyzie na przykład brak papierka i obrączki w ogóle nie przeszkodził :D
              • zuzudanslemetro Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.12.17, 23:32
                taodmickiewicza napisał(a):

                > Jestem niska i mam rozmiar 38-40, jak 90% kobiet z mojej rodziny. Zastanawiam s
                > ię, jakim cudem ten ród jeszcze nie wyginął, przecież nikt na trzeźwo nie zwróc
                > iłby na nas uwagi...

                nie wiem jak niska jesteś ale ja mam rozmiar 36-38 oraz również wzrostem nie grzeszę, a jakoś na brak konkurentów (czekających na mój rozwód) nie narzekam.
                • bupu Re: Nieziemska uroda Pyzy 16.12.17, 12:22
                  zuzudanslemetro napisała:

                  > taodmickiewicza napisał(a):
                  >
                  > > Jestem niska i mam rozmiar 38-40, jak 90% kobiet z mojej rodziny. Zastana
                  > wiam s
                  > > ię, jakim cudem ten ród jeszcze nie wyginął, przecież nikt na trzeźwo nie
                  > zwróc
                  > > iłby na nas uwagi...
                  >
                  > nie wiem jak niska jesteś ale ja mam rozmiar 36-38 oraz również wzrostem nie gr
                  > zeszę, a jakoś na brak konkurentów (czekających na mój rozwód) nie narzekam.


                  Przebijam. Półtora metra wzrostu, rozmiar 42-44. I są faceci, którzy patrzą na mnie wzrokiem roziskrzonym.
                  • taodmickiewicza Re: Nieziemska uroda Pyzy 17.12.17, 16:33
                    A może właśnie w tym tkwi tajemnica; że nie patrzą na nas na trzeźwo? Może Pyzunia również podczas upojnej nocy z lunetami, skorzystałam z wyskokowych napojów i tak wyszło, a raczej ujmę, wyciekło? :,)
        • dominka1 Re: Nieziemska uroda Pyzy 03.11.10, 03:31
          Pyza była pulchna jako dziecko. Potem dzięki diecie i zdrowemu odżywianiu zmieniła się w szczupłą dziewczynę., której Laura zazdrościła urody("Imieniny).
    • lezbobimbo Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 01:08
      jarotka.net napisała:
      >Trup męski ścielił się gęsto,

      3 Lelujków, 1 Bernard i jedna pikajaca niemrawo jednostka megafryca to jeszcze nie jest caly Poznan ni trup meski. Innych obskich ludzi Pycunia nie spotyka, bo jest grzeczna, a MM nie umie specjalnie w Neojezycjadzie opisywac ludzi spoza kamiennego kregu rooswelciego.

      >Bernard określił ją jako dziewczynę z urodą " klasy S".

      Nic takiego nie wyrzekl. Nie ma zreszta czegos takiego jak klasa S, zwlaszcza jako komplement. Jest rozmiar ubrania S, cos Ci sie pomerdalo przez przejecie sie niesamowita tusza pyziana.
      Bernard okreslil urode Pyzy jako pieciogwiazdkowa i podniecil sie jej romantycznym omdleniem z glodu.

      >Przecież ona była zwyczajnie gruba, a takie osoby nie są p
      > ostrzegane ani jako atrakcyjne ani jako piękne,

      Tylko ostatnie chamidla bez przyzwoitosci moga tak postrzegac innych ludzi i oceniac ich wedlug tuszy. Widac jestes jednym z takich chamidel.
      Pa czesc, ide sie podniecac kraglosciami.
      • mankencja Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 06:22
        > >Bernard określił ją jako dziewczynę z urodą " klasy S".
        >
        > Nic takiego nie wyrzekl. Nie ma zreszta czegos takiego jak klasa S, zwlaszcza j
        > ako komplement. Jest rozmiar ubrania S, cos Ci sie pomerdalo przez przejecie si
        > e niesamowita tusza pyziana.

        klasy S może być mercedes. może bernard uważał je za piękne.
        • jarotka.net Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 10:59
          mankencja napisała:

          > > >Bernard określił ją jako dziewczynę z urodą " klasy S".
          > >
          > > Nic takiego nie wyrzekl. Nie ma zreszta czegos takiego jak klasa S, zwlas
          > zcza j
          > > ako komplement. Jest rozmiar ubrania S, cos Ci sie pomerdalo przez przeje
          > cie si
          > > e niesamowita tusza pyziana.
          >
          > klasy S może być mercedes. może bernard uważał je za piękne.

          Owszem przyznaję się, popełniłam błąd. Na str 119 w " Imieninach" bernard określił ją jako dziewczynę o urodzie czterogwiazdkowej, a nie klasy S. Mea Culpa.
      • the_dzidka Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 10:00
        > 3 Lelujków, 1 Bernard i jedna pikajaca niemrawo jednostka megafryca

        Lovam Cię. No nie da rady inaczej :D
      • jarotka.net Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 10:53
        No cóż Ty jak zwykle agresywna, zacietrzewiona i nie lubiąca ludzi.
        Kto w tym wątku pokazał chamstwo i mi naubliżał domysl się sama.
        Dziwię się, że Dzidka na to nie zareagowała.
        • verdana Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 11:09
          Ktos, kto na forum - nie znając rozmowców i nic nie wiedząc o ich wyglądzie - pisze wprost, ze nikt gruby nie moze być postrzegany jako atrakcyjny i ładny, pisze po prostu tym, co nie mają rozmiaru S , ze są brzydcy i paskudni. To jest chamstwo czystej wody. dzidka nie ma co interweniować, Bombo ma tym razem 100% racji, zachowalaś cie bardzo nieelegancko. Rozumiem, ze to samo mowisz swoim kolezankom "nie, nie możesz wygladać w tym ładnie, jesteś za gruba, aby podobać się komukolwiek w czymkolwiek"?
          Widocznie bycie szczuplym jest wprawdzie gwarancją urody, ale nie dobrego wychowania.
          • jarotka.net Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 11:15
            Ty nagrody jakieś dostajesz za to wieczne popieranie Bimbo?
            • truscaveczka Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 12:15
              Ja! Ja dostaję! Platynowane sztuczne włoski w nosie!
              Jarota, walnęłaś chamski tekst, nie dostrzegasz, jak wielu osobom mogłaś dowalić taką odzywką o brzydkich grubasach i jeszcze protestujesz? Ciekawa postawa.
        • the_dzidka Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 12:01
          Przy pierwszym czytaniu zafiksowałam się na tej jednostce megafryca i nie doczytałam dalej. Ale wypowiem się teraz. Z określeniem "chamidło" Bimbo poleciała za daleko, ale i Ty się nie popisałaś. Ciekawe, że jakoś ludzie wystrzegają się wyrażania opinii typu "ludzie z zespołem Downa nie mają szans na znalezienie partnera w życiu" albo "zobacz, jaka ohydna jest ta dziewczynka z zajęczą wargą", za to bez oporu dowalają grubasom. Przecież taki grubas jest sam sobie winien, to co szkodzi postwierdzać na głos i przy nim fakty.
          Obu Wam proponuję trochę zastanowić się, zanim coś napiszecie, bo obie robicie w tym wątku złe wrażenie. Z tym że Bimbo dowaliła tylko Jarotce, a Jarotka pojechała po calaku po sporym kawałku społeczeństwa, w tym i po mnie (choć ja się dotknięta nie czuję, mam tak grubą skórę i tyle tłuszczu pod nią, że mnie chroni).
          Mam nadzieję, że uznamy to za nieporozumienie i na tym skończymy.

          Dzidka, XXL
          • jarotka.net Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 12:03
            Dobrze Dzidko, dziękuję za wyważoną opinię.
          • verdana Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 12:58
            Akurat raz w życiu Bimbo nie poleciała za daleko. Autorka swiadomie i z premedytacją obrazila ałą grupe osób - uwazam, ze nazwanie tego chamstwem było jak najbardziej na miejscu.
            • the_dzidka Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 13:01
              Po doczytaniu kolejnych wypowiedzi koleżanki w sąsiednim wątku przyznaję Ci, Verdano, rację.
          • croyance Re: Nieziemska uroda Pyzy 16.10.10, 16:40
            A ja jeszcze dodam, ze z mojego doswiadczenia zyciowego wynika, ze tylko niedojrzalym osobom wydaje sie, ze czyjas atrakcyjnosc jest nierozerwalnie zwiazana z wygladem.
            W zeszlym tygodniu bylam na wykladzie pana po 70-tce, ktory mial taki charm i charyzme, ze umowilabym sie z nim na randke w 3 minuty :-D Wyglad to maly procent to atrakcyjnosci ogolnej, a czesto wrecz nieistotny. Tylko nastolatkom chyba wydaje sie, ze to ma jakies niesamowite znaczenie, ale z tego sie zazwyczaj wyrasta.
      • the_dzidka Bimbo, to jest ten wycięty post? ;) 15.10.10, 12:43
        Słabo się starałaś, dziewczyno. Wycięłaś a jest. Proszę mi tu szybko naostrzyc nożyczki, by nie zawiodły przy kolejnej akcji wycinania Skrzywdzonych A Mających Słuszną Rację.
        • lezbobimbo Re: Bimbo, to jest ten wycięty post? ;) 15.10.10, 13:22
          the_dzidka napisała:
          > Słabo się starałaś, dziewczyno. Wycięłaś a jest. Proszę mi tu szybko naostrzyc
          > nożyczki, by nie zawiodły przy kolejnej akcji wycinania Skrzywdzonych A Mającyc
          > h Słuszną Rację.

          Ale poczucie krzywdy trolli dobrze robi mi na cere. I tusze! *ostrzy ząbki i ociera sline*
          • the_dzidka Re: Bimbo, to jest ten wycięty post? ;) 15.10.10, 13:44
            > Ale poczucie krzywdy trolli dobrze robi mi na cere. I tusze! *ostrzy ząbki i oc
            > iera sline*

            Nie jedz tyle, bo jeszcze bardziej przytyjesz!
    • turzyca Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 01:40
      Przecież ona była zwyczajnie gruba, a takie osoby nie są p
      > ostrzegane ani jako atrakcyjne ani jako piękne,

      Mielismy w katedrze taka dziewczyne, ktora byla po prostu zwyczajnie gruba. W staroswieckim stylu czyli raczej tega niz puszysta. No ale nie da sie ukryc, ze kochanego cialka ma sporo i odbiega od lansowanych aktualnie wzorcow urody.
      Ilekroc ja spotykam, ciesze sie, ze nie jestem lesbijka.
      Bo to by bylo najnieszczesliwsze zakochanie swiata. W zyciu nie odwazylabym sie do niej podejsc... Ona jest przesliczna! Jak sie usmiecha, to po prostu promien slonca. Jak sie patrzy, to czlowiek sie czuje jakby go ktos godzinami glaskal. Ruchy - tak delikatne i wdzieczne, ona nawet rzutnik do laptopa podlacza uroczo. A glos! Poszlam na zajecia przez nia prowadzone. Potem przez dwa lata rozkoszowalam sie jej asystentura, teraz ostrze sobie zeby na nowy semestr i ciesze sie, ze zrezygnowala z wyprowadzki do Berlina. Po prostu patrzenie na nia jest czysta przyjemnoscia. I to wszystko bez odbierania jej sex-appealu, bo ja przeciez na innej fali nadaje, ale jakos mam wrazenie, ze ma go potworne ilosci.

      Separuje sobie obraz Pyzy i tej naszej studentki, ale w to ze gruba dziewczyna moze byc pieknoscia zapierajaca dech w piersiach - tego jestem pewna.

      Kiedyś o tym mówiła Ewa Bem w wywiadzi
      > e, że ona miała wielokrotnie przykrości przez swoją tuszę, tak samo jej córki.

      A to jest to co koduje matka w corkach. Bo to czy nadwaga bedzie powodowala przykrosci, to w duzej mierze cecha charakteru. Kazdy z nas zna kogos, kto ma jakis "defekt" - rude wlosy, okulary, nadwage, piegi, skrajny wzrost - ale ten "defekt" nie wplywa na jego zycie. Bo takie osoby umieja docinajacych ustawic na wlasciwym miejscu.
      I to jest to, co mi w obrazie Pyzy nie pasuje. Jej brakuje tej suwerennosci. A bez specyficznej pewnosci siebie raczej nie jest sie pieknoscia.
      • retro-story Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 13:25
        > I to jest to, co mi w obrazie Pyzy nie pasuje. Jej brakuje tej suwerennosci. A
        > bez specyficznej pewnosci siebie raczej nie jest sie pieknoscia.

        O, to, to. Pyza moglaby byc cud urody bez wzgledu na tusze, gdyby miala choc kapinke charakteru. A w Pyzie jest tyle charakteru co w rozgotowanej zupie mlecznej, w zwiazku z czym ja w jej urode nie wierze.
        • nessie-jp Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 16:25
          > O, to, to. Pyza moglaby byc cud urody bez wzgledu na tusze, gdyby miala choc ka
          > pinke charakteru. A w Pyzie jest tyle charakteru co w rozgotowanej zupie mleczn
          > ej, w zwiazku z czym ja w jej urode nie wierze.

          Cóż, może to niewolnicze poddaństwo i masochistyczne skopywanie własnego charakteru na dno jest pociągające dla pewnego typu mężczyzn? Fryc może właśnie szukać potulnej niewolnicy o twarzyczce nieskalanej godnością osobistą
          • retro-story Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 16:45
            > Mnie się Pyza nie podoba głównie ze względu na charakter, o czym już była wielo
            > krotnie mowa, oraz na to, że na rysunkach MM nie jest specjalnie ładna. Miła, o
            > krągła, buzia z miłymi, okrągłymi oczami i miłą, na okrągło przyciętą czuprynką
            > .

            Tez tak sadzilam, dopoki ktos na forum nie podetknal pomyslu Pyzy jako Marty Zmudy-Trzebiatowskiej -
            c.wrzuta.pl/wi6810/6c6ce759000e22ed485bc799/0/marta%20zmuda%20trzebiatowska
            - ktorej urody odmowic nie mozna.
            • nessie-jp Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 17:29
              > Tez tak sadzilam, dopoki ktos na forum nie podetknal pomyslu Pyzy jako Marty Zm
              > udy-Trzebiatowskiej -
              >
              rel="nofollow">c.wrzuta.pl/wi6810/6c6ce759000e22ed485bc799/0/marta%20zmuda%20trzebiatowska
              > - ktorej urody odmowic nie mozna.

              LAURA! Laura jak żywa. Kocie oczka, błysk, pazurek... Zupełnie niepyziana, za to prześliczna ;)
              • dominka1 Re: Nieziemska uroda Pyzy 03.11.10, 03:53
                Róża rzeczywiście przypomina Martę Żmudę-Trzebiatowską-ten koloryt , ta twarz , burza kasztanowych włosów. Za to Laura jak dla mnie zawsze była nieładna-blada, z zaciętą miną i morderczym spojrzeniem, w dodatku niska.To wszystko przypomina mi te duchy dziewczynek z azjatyckich filmów. Znowu Gabrysia to w moich wyobrażeniach zero kobiecości-zaniedbana , okropne włosy ,brak wdzięku w ruchach-też nieciekawa. Natalia to ślicznotka , a Ida atrakcyjny wamp, a Patrycja- cała Magda Stużyńska.Tylko Mili nie umiem sobie wyyobrazić
                • croyance Re: Nieziemska uroda Pyzy 03.11.10, 14:45
                  To moj nowy typ na Gabe (stare zdjecie, ale sie IMHO nadaje)

                  blog.newsok.com/bamsblog/files/2009/06/denise-crosby-tasha-yar1.jpg
                  dbautographs.co.uk/shop/images/STAR%20TREK%20NEXT%20GENERATION%20DENISE%20CROSBY%2001.jpg
      • paszczakowna1 Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 15:38
        Dla mnie najbardziej pociągające kobiety świata to te:

        pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Tizian_102.jpg
        pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Tizian_011.jpg
        Wedle dzisiejszych standardów - z nadwagą.
        • rozdzial43 Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 16:34
          > Wedle dzisiejszych standardów - z nadwagą.

          Obejrzałam wczoraj program o modelkach, tzn. jest to jakiś konkurs na najlepszą (najładniejszą?) modelkę i co jakiś czas uczestniczki poddawane są ocenie i najgorsza odpada.
          Co jakiś czas pojawia się komentarz, że są to najpiękniejsze dziewczyny w Polsce.

          W tym wczorajszym odcinku fotografowano je na golasa, a jury oceniało zdjęcia. I największe uznanie jury znalazły zdjęcia dziewcząt, na które - jako żywo - nie mogłam patrzeć bez otrząsania się, strasznie przypominały mi się filmy i zdjęcia dokumentujące stan więźniów po ostatniej wojnie. Albo te zdjęcia wstrząsające, mające pokazać, do czego prowadzi choroba anoreksji.

          A o jednej szczupłej, superzgrabnej dziewczynie jeden z jurorów powiedział, że wygląda jak SŁOŃ MORSKI. Ludzie, no. O co tutaj chodzi? Kto te kanony łyka? DLACZEGO???
        • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 20:04
          paszczakowna1 napisała:

          > Dla mnie najbardziej pociągające kobiety świata to te:
          >
          >
          rel="nofollow">pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Tizian_102.jpg
          >
          rel="nofollow">pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Tizian_011.jpg
          > Wedle dzisiejszych standardów - z nadwagą.

          Albo cudowne kobiety Mengina i Bouguereau.
          Damie z "Humeur Nocturne" może daliby spokój...
          upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/17/Bouguereau-Evening_Mood_1882.jpg
          ...ale cudna Wenus Bouguereau i Safona Mengina zostałyby zważone, zmierzone i zadietowane - za grube!

          upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/bb/William-Adolphe_Bouguereau_%281825-1905%29_-_The_Birth_of_Venus_%281879%29.jpg
          A Safona dodatkowo wysłana do chirurga plastycznego. Cycki ma za małe, a tyłek za duży.
          upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b1/1877_Charles_Mengin_-_Sappho.jpg
          Ja tam hetero jestem, ale uwielbiam patrzeć na piękne kobiety. I podobają mi się różne. Od eterycznych do bardzo solidnych.
          • tygrys2112 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 01:22
            Mona Lisa, Saskia i Hendrijcke Rembrandta, Wenus Botticcelli'ego. Już nie mówiąc o Rubensie. ;)
            Szczupłe były natomiast kobiety na obrazach Klimta na przykład.
      • croyance Re: Nieziemska uroda Pyzy 16.10.10, 01:58
        Bo uroda moze byc, IMO, statyczna (w sensie, ze jak sie zdjecie strzeli, to geba dobrze wychodzi) ale i dynamiczna, czyli wynikajaca z czaru, mimiki, sposobu mowienia, spojrzenia etc. Mnostwo jest ludzi, co to sa piekni na zdjeciach, a na zywo za grosz nie maja sex appealu, a i tacy, co to na zdjeciach wygladaja nieszczegolnie, a live lamia serca i bija feromonami po oczach, ze majtki spadaja ...
        • nessie-jp Re: Nieziemska uroda Pyzy 16.10.10, 18:26
          > Bo uroda moze byc, IMO, statyczna (w sensie, ze jak sie zdjecie strzeli, to geb
          > a dobrze wychodzi) ale i dynamiczna, czyli wynikajaca z czaru, mimiki, sposobu
          > mowienia, spojrzenia etc.

          Ale czy Róża z opisu w książce wygląda na taką osobę? Bo wydaje mi się, że wręcz przeciwnie
          • lezbobimbo Re: Nieziemska uroda Pyzy 16.10.10, 19:55
            > >croyance: Bo uroda moze byc, IMO, statyczna (w sensie, ze jak sie zdjecie strzeli,
            > to geb
            > > a dobrze wychodzi) ale i dynamiczna, czyli wynikajaca z czaru, mimiki, sp
            > osobu
            > > mowienia, spojrzenia etc.

            nessie-jp napisała:
            > Ale czy Róża z opisu w książce wygląda na taką osobę? Bo wydaje mi się, że wręc
            > z przeciwnie
            • kaliope3 Re: Nieziemska uroda Pyzy 16.10.10, 20:03
              Najbardziej w Jemieninach i neoksiazkach potem smieszy mnie z kolei to, ze Laur
              > a jako Zuy Pomiot Pyzaczy nie moze miec adoratorów oraz chlopaki na nia nie lec
              > a, bo jest niby taka przykra i wredna.
              > HA! Toc Laurencja Borgia wg. opisów autorki ma jeszcze wieksza urode statyczna
              > niz Pyza, a urode dynamiczna, czyli wdziek, niewymuszony czar, kokieterie, strz
              > elanie oczkami i nawiazywanie kontaktów z facetami (i to duzo starszymi) opanow
              > ala juz dziecieciem bedac.
              > Ale naiwna MM jako nieprofeszynel pisarka nie bedac w stanie wczuc sie w mlodyc
              > h chlopaków, kaze im ignorowac takiego lachona jak Laura bo to takie niedobre d
              > ziecko, taka wredna siostra i córcia nieposluszna.. dobro Gaby az tak lezy mlod
              > ym chlopcom na sercu, ze hormony im zanikaja i animusz pciowy flaczeje :P

              Bardzo słuszna uwaga! Za wsze czułam że jest coś nie tak w tych opisach jak to niby złośliwa a ładna Laura wiecznie samotna albo odstraszająca,a jej rozmemłana siostra,najkochańsza córka i wnuczka i w ogóle słoneczko takie, opędzić się nie może od absztyfikantów.Kompletny brak rozeznania i pobożne życzenia autorki:)
              • szprota Re: Nieziemska uroda Pyzy 17.10.10, 12:22
                kaliope3 napisała:


                >
                > Bardzo słuszna uwaga! Za wsze czułam że jest coś nie tak w tych opisach jak to
                > niby złośliwa a ładna Laura wiecznie samotna albo odstraszająca,a jej rozmemłan
                > a siostra,najkochańsza córka i wnuczka i w ogóle słoneczko takie, opędzić się n
                > ie może od absztyfikantów.Kompletny brak rozeznania i pobożne życzenia autorki:
                > )

                Bo M.M. pisze ku pokrzepieniu serc, nieprawdaż. W związku z powyższym pokrzepia rozlazłe, bierne poczciwiny jak Pyza, że pomimo tego, co widzą w realnem życiu, chłopcy tak naprawdę przedkładają je nad smukłe, wężowe pomioty Pyziacze.

                Zważywszy, jak bardzo teraz nastolatki w swoich opowiadankach tworzą bohaterki arogancją i bezczelnością znacznie przewyższające Laurę, prosto mistrzynie ciętej riposty - trafia jak kulą w płot.
                • ding_yun analyza psychologiczna Laury i Róży 17.10.10, 13:25
                  > kaliope3 napisała:
                  >
                  >
                  > >
                  > > Bardzo słuszna uwaga! Za wsze czułam że jest coś nie tak w tych opisach j
                  > ak to
                  > > niby złośliwa a ładna Laura wiecznie samotna albo odstraszająca,a jej roz
                  > memłan
                  > > a siostra,najkochańsza córka i wnuczka i w ogóle słoneczko takie, opędzić
                  > się n
                  > > ie może od absztyfikantów.Kompletny brak rozeznania i pobożne życzenia au
                  > torki:
                  > > )
                  >

                  Ale wiecie co, to też nie jest do końca tak, że wyszczekane i tchnące nawet arogancja kpiące istotki zawsze mają powodzenie u płci przeciwnej, a spokojne i ułożone pyzopodobne stworzenia zostają na wieki wieków same. To jest tworzenie takich samych uproszczeń jakie stosuje MM tylko w drugą stronę. Moim zdaniem założenie, że Laura swoją wyniosłością i chłodem odstrasza nie jest takie głupie. Takie dziewczyny podobają się facetom, owszem - na odległość. Większość po prostu się ich boi, albo nie chce im się użerać z tak silną osobowością. Nie podejdą,nie zaproszą na randkę, nie zaproponują ślubu bo się boją. Moim zdaniem jednak dziewczyny w typie Pyzy mają znacznie większe szanse na wejście w trwały związek niż te w typie Laury, przynajmniej tak wynika z obserwacji mojego otoczenia. Nawet jeśli Laury są o niebo atrakcyjniejsze.

                  Zauważcie jeszcze jedną rzecz, o której MM nie pisze wprost, a która jednak wyziera z opisów Pyzy i Laury bardzo wyraźnie. Pyza jest idealną kandydatką na żonę. Jest uosobieniem polskiego pojęcia matriarchatu czyli "mężczyzna jest głową rodziny, a kobieta jest szyją, co kręci głową". My się tu z niej śmiejemy, że poszła studiować mężologię, a potem wpadła na własne życzenia, ale tak naprawdę to Róża może się z nas śmiać pod nosem - ona osiągnęła wszystko, co chciała. Na studiach pilnowała Fryca i ten nie znalazł sobie lepszej dziewczyny, choć to czas zawierania nowych znajomości na ogół. Potem zaaranżowała scenę miłosną na żywioł, nie myśląc prawdopodobnie o zabezpieczeniu i ups, stało się, zaszła w ciążę. W białych rękawiczkach zrobiła z Fryca potwora, który śmie zbierać owoce wieloletniej, ciężkiej pracy i realizować swoje marzenia, miast w wieku lat 22 czy ilu tam marzyć wyłącznie o przewijaniu niemowlęcia. Fryc jednakowoż wrócił, przyjechał z kasą na wspólne mieszkanko do którego Pyzunia nie dołożyła nawet grosza, bo wszak piastowała dziecię. Potem w nagrodę na dzielną postawę (nie usunęła ciąży, ochjakadzielna) dostała od ciotek ziemię i dodatkowe fundusze na domek. A na sam koniec jeszcze sobie pomieszka w Oxfordzie, gdzie jest urokliwie i przyjemnie i gdzie zapewne Fryc również ją utrzymuje. Pyzunia jest grzeczna, słodka, spokojna, każdemu powie miłe słowo, zawsze będzie zadowolona i ustawi wszystkich po swojemu tak, że nawet się nie spostrzegą, że zostali ustawieni. Rzeczywiście taka z niej mameła? Mnie się wydaje, że nie. I w tym tkwi właśnie istota problemu. Z naszego punktu widzenia ona może i jest średnio uzdolnioną, rozmemłaną, nudną babą. Z punktu widzenia faceta jest idelną matką i żoną. Większości facetów nie potrzeba codziennych wrażeń, jakie mogłaby zapewniać Laura. Większości wystarczy spokojny dom, obiad na stole i żona, która ich wspiera i podziwia. Czy Fryc wytrzymałby z kobietą inteligentniejszą od siebie? Ale w życiu, on musi mieć Pyzunię, która do końca nie czai, czym mąż się zachwyca, ale za to tak mądrze patrzy i słucha. Róża nie musi robić awantur i domagać się, żeby Fryc przyznał jej rację. Ona sama tak nim pokieruje, że się chłopina nawet nie zorientuje jak zrobi wszystko, co Różyczka sobie wymyśli. W tym tkwi tajemnica sukcesu Róż i porażek Tygrysów, i to przebija z książek MM jak przez kryształ. Nie wiem osobiście, która postawa jest lepsza. Ja bym nie wytrzymała jako Róża, ale nie można jej odmówić pewnej skuteczności w działaniu, ani MM pewnej słuszności w obserwacjach życia rodzinnego.
                  • szprota Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 17.10.10, 14:15
                    Ciekawy głos. Fakt, my, Szprota, mamy tendencję do patrzenia na Pyzę wyłącznie z kobiecego punktu widzenia, zapominając, że dla sporej części mężczyzn istotniejszy jest święty spokój, jaki Pyza zapewnia od fali wydarzeń, jakie wznieca Laura.

                    Mimo wszystko - jakkolwiek teza o tym, że Pyza działa z rozmysłem i opracowanym planem nie jest pozbawiona uwodzicielskiego wdzięku, że w tej bierności jest fantastyczna manipulacja - nie podejrzewam M.M. o tak przemyślaną konstrukcję postaci. Raczej rozważałabym postępowanie Pyzy i jego późniejsze konsekwencje w kategoriach nagrody i kary (kara = niechciana ciąża i dyl oblubieńca po przedmałżeńskim seksie; nagroda = jednak małżeństwo i osiądnięcie w miłej mieścinie za dzielne donoszenie ciąży).
                    • filifionka-listopadowa Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 17.10.10, 15:37
                      Przez mój zalany niechęcią do Pyzy umysł, przedziera się powoli ta analyza i delikatnie podszczypuje neurony by wysyłały sygnał: "coś w tym może być". Muszę to trochę przetrawiać.

                      W każdym razie, nie uważam, że Laura mogłaby odrzucać facetów- jest za ładna by przejmowali się jej charakterem, nie zapominajmy o tym jak ogromnymi są wzrokowcami. Piękne dziewczyny mogą pozwolić sobie na dużo, dużo więcej. Moim zdaniem, panowie powinni do niej lgnąć jak ćmy, a potem się sparzyć i gdy minie ten pierwszy zachwyt- uciekać. Może nawet w objęcia łagodnej, ciepłej Pyzy.
                      • ding_yun Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 17.10.10, 15:58
                        filifionka-listopadowa napisała:

                        >
                        > W każdym razie, nie uważam, że Laura mogłaby odrzucać facetów- jest za ładna by
                        > przejmowali się jej charakterem, nie zapominajmy o tym jak ogromnymi są wzroko
                        > wcami. Piękne dziewczyny mogą pozwolić sobie na dużo, dużo więcej. Moim zdaniem
                        > , panowie powinni do niej lgnąć jak ćmy, a potem się sparzyć i gdy minie ten pi
                        > erwszy zachwyt- uciekać. Może nawet w objęcia łagodnej, ciepłej Pyzy.

                        O, to też jest bardzo życiowa wersja wydarzeń.
                    • kkokos Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 17.10.10, 20:19
                      > Mimo wszystko - jakkolwiek teza o tym, że Pyza działa z rozmysłem i opracowanym
                      > planem nie jest pozbawiona uwodzicielskiego wdzięku, że w tej bierności jest f
                      > antastyczna manipulacja - nie podejrzewam M.M. o tak przemyślaną konstrukcję p
                      > ostaci. Raczej rozważałabym postępowanie Pyzy i jego późniejsze konsekwencje w
                      > kategoriach nagrody i kary (kara = niechciana ciąża i dyl oblubieńca po przedma
                      > łżeńskim seksie; nagroda = jednak małżeństwo i osiądnięcie w miłej mieścinie za
                      > dzielne donoszenie ciąży).

                      tak, ja też nie podejrzewam pani MM o świadome ukazanie manipulacji pyzy, raczej jej to tak instynktownie wyszło - tak jak w przypadku pyzy był to czysty instynkt i czysto instynktowne działanie, na pewno nie było w tym manipulacji w sensie kalkulacji i wyrachowania. ale rzeczywiście są takie bluszcze, którym bluszczowanie na sucho całe życie uchodzi, a które zwyczajnie za głupie są na świadome bluszczowanie.

                      a teoria z karą i nagrodą ma jeden słaby punkt: ciąża nie może być karą z definicji, bo niemowlak w rodzinie to cud-dar-usprawnienie jej działania. no i ramion wypełnienie, kara ramion nie wypełni. a dyl oblubieńca to nie kara, bo on wszak jak świnia pyziakowa się zachował, a nie jako mąż sprawiedliwy
                      • nessie-jp Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 17.10.10, 20:49
                        > tak, ja też nie podejrzewam pani MM o świadome ukazanie manipulacji pyzy, racze
                        > j jej to tak instynktownie wyszło

                        No właśnie wyszła MM instynktowna pochwała manipulanctwa, żerowania na innych i zastawiania pułapek biologicznych. Nie ma co ukrywać
                        • ding_yun Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 17.10.10, 21:39
                          nessie-jp napisała:

                          > > tak, ja też nie podejrzewam pani MM o świadome ukazanie manipulacji pyzy,
                          > racze
                          > > j jej to tak instynktownie wyszło
                          >
                          > No właśnie wyszła MM instynktowna pochwała manipulanctwa, żerowania na innych i
                          > zastawiania pułapek biologicznych. Nie ma co ukrywać
                  • rozdzial43 Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 17.10.10, 14:17
                    ding_yun napisała:

                    My się tu z niej śmiejemy, że p
                    > oszła studiować mężologię, a potem wpadła na własne życzenia, ale tak naprawdę
                    > to Róża może się z nas śmiać pod nosem - ona osiągnęła wszystko, co chciała. Pyzunia jest grzeczna,
                    > słodka, spokojna, każdemu powie miłe słowo, zawsze będzie zadowolona i ustawi w
                    > szystkich po swojemu tak, że nawet się nie spostrzegą, że zostali ustawieni. Rz
                    > eczywiście taka z niej mameła? Mnie się wydaje, że nie.

                    Ja też tak widzę Pyzunię. Laura może tej inteligentnej emocjonalnie manipulatorce buciki pastować. ;)

                  • slotna Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 17.10.10, 19:54
                    Potem zaaranżowała scenę miłosną na ż
                    > ywioł, nie myśląc prawdopodobnie o zabezpieczeniu i ups, stało się, zaszła w ci
                    > ążę.

                    Kiedy mysle o tej scenie, robi mi sie zle przez konsewencje, jakie ona niesie. Fryc i Roza byli razem od pierwszej klasy LO - czy przez ten caly czas nawet sie nie dotykali? Nie czuli pozadania? W tym wieku? Jeszcze zrozumialabym, gdyby tak dzielnie sie wstrzymywali do slubu, ale ten slub w takim wypadku powinien byc zaraz po maturze, po co zwlekac i przedluzac chora sytuacje? Brrr.
                    • the_dzidka Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 17.10.10, 22:53
                      slotna napisała:

                      > Fryc i Roza byli razem od pierwszej klasy LO - czy przez ten caly czas nawet si
                      > e nie dotykali? Nie czuli pozadania? W tym wieku? Jeszcze zrozumialabym, gdyby
                      > tak dzielnie sie wstrzymywali do slubu,

                      Ale za rączki się trzymać mogli i buzi sobie dawać, a z narracji wiemy, że tak nie było. Nie jestem w stanie tego zrozumieć, to jakieś chore. Pyza naprawdę dobrowolnie się z tym godziła, nie przeszkadzało jej to, nie martwiło, że Fryc przedstawia ją jako swoją koleżankę? Przez tyle lat? Mało że frajerka, to po prostu głupia...
                      • slotna Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 17.10.10, 23:09
                        > Ale za rączki się trzymać mogli i buzi sobie dawać, a z narracji wiemy, że tak
                        > nie było. Nie jestem w stanie tego zrozumieć, to jakieś chore. Pyza naprawdę do
                        > browolnie się z tym godziła, nie przeszkadzało jej to, nie martwiło, że Fryc pr
                        > zedstawia ją jako swoją koleżankę? Przez tyle lat? Mało że frajerka, to po pro
                        > stu głupia...

                        Ojaaa... kurde, wypieram Neojezycjade z pamieci notorycznie, ale faktycznie. Porabane kompletnie.

                        Niemniej chodzilo mi o to, ze jesli nawet buzi, to co, dalej nic? Ok, nie lubia, sa oziebli oboje, nie maja ciagat do seksu, spoko - ale w takim razie skad sie wzielo teleskopowanie? Jak to musialo wygladac, jak ona sie musiala poswiecic, a on "stanac na wysokosci zadania", zeby to odbebnic, no bleee!
                        • the_dzidka Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 18.10.10, 08:50
                          > Jak to musialo wygladac, jak ona sie musiala poswiecic
                          > , a on "stanac na wysokosci zadania", zeby to odbebnic, no bleee!

                          Więc ja Ci powiem, że z punktu widzenia narratora plus rodziny Schoppe ich "związek" jest tak do bólu aseksualny (bez dotyku, bez trzymania się za ręce, bez pocałunków, tylko skrypty, mapy i encyklopedia), że ja nie jestem sobie w stanie tego wszystkiego wyobrazić. W końcu powściągliwość powściągliwością, ale Fryc powinien jednak trochę stracić panowanie nad soba, skoro do tego teleskopowania w ogóle doszło! A tego w ogóle nie widzę. Do tego uwiedzenia mogłaby doprowadzić prędzej jakaś starsza, doświadczona profesorka astronomii, która wie, co robić, żeby takiego sztywniaka eee rozmiękczyć (zdecydowanie to słowo w kontekście nie pasuje ;), ale Pyzy o znajomość takich sztuczek nie posądzam. Więc do licha JAK w ogóle do tego doszło?!
                          • towarzyszka_j Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 18.10.10, 08:59
                            the_dzidka napisała:

                            Więc do lich
                            > a JAK w ogóle do tego doszło?!
                            >

                            Pyza, zrozpaczona niepowodzeniem jej poprzednich prób rozpalenia we Frycu namiętności, zdobyła skądś tabletkę gwałtu ;) Ewentualnie potraktowała go kompletem afrodyzjaków, albo jakąś viagrą może?
                          • kaliope3 Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 18.10.10, 09:00
                            MM to pewnie widziała jak przez mgłę i jako scenę z rozdzierającego serce romansu, kiedy to Fryc z Różą spoglądają sobie niespodziewanie w oczy w obserwatorium po czym,przylgnąwszy do siebie niezdarnie i wpiwszy się w swoje usta w przedwojennym pocałunku,powoli znikają nam z pola widzenia osuwając się pomiędzy teleskopy.Klaps i kolejna scena,tym razem w ciepłej kuchi Borejków,spowitej smakowitymi zapachami:P
                            • croyance Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 18.10.10, 16:56
                              He he he he.
                          • turzyca Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 18.10.10, 09:06
                            Więc do lich
                            > a JAK w ogóle do tego doszło?!

                            A u Schoppow mieszkanie stalo puste, gdy Fryc i Roza mieli wolne? Bo moze to tylko kwestia braku lokum? U Borejkow wolnej chaty raczej nie mieli szans miec.
                            Pomijam juz fakt, ze w tym wieku bedzie sie kombinowac jak kon pod gorke, zeby to lokum znalezc, a w skrajnym wypadku bedzie sie obsciskiwac zaawansowanie na lawce w parku w marcu i nawet zimno nie bedzie.
                            • the_dzidka Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 18.10.10, 09:21
                              Ale mówię przeciez, że z ksiązki wynika jasno, że oni sie NIE obściskiwali, NIE całowali, NIE przytulali. Nie. Nigdy. Never.
                              • ding_yun Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 18.10.10, 10:51
                                the_dzidka napisała:

                                > Ale mówię przeciez, że z ksiązki wynika jasno, że oni sie NIE obściskiwali, NIE
                                > całowali, NIE przytulali. Nie. Nigdy. Never.
                                >

                                Ja się właśnie zawsze nad tym zastanawiałam. Że nie było seksu przed teleskopami to pewne, bo Róża jasno mówi to uwiedzeniu. Ale jedyny fragment o braku obściskiwania pochodzi z rozważań bodajże Wolfiego, który wspomina, że ilekroć spotykał Frycka i Różę na osiedlu, to szli osobno, nie trzymając się nawet za ręce. Może to było tylko prewencyjnie w okolicach domu Schoppów, aby stary Schoppe nie wpadł w szał. Nie wiemy, co się działo w przerwach między zajęciami na przykład.

                                A brak odpowiedniego lokum na ten pierwszy raz to jest bolączka jak podejrzewam sporej liczby nastolatków, dość skutecznie omijana. Istnieją mieszkania starszego rodzeństwa, które zrozumie sytuacje. Istnieją wyjazdy wakacyjne, niekoniecznie pod namiot. Ostatecznie skoro Fryc tak sprawnie porwał w pamiętne imieniny Różę do środy, to równie sprawnie powinno mu pójść załatwienie jakiegoś hoteliku pod miastem, za pieniądze zarobione na korepetycjach. Istnieje mrowie możliwości, powiadam.
                                • jamniczysko Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 18.10.10, 11:13
                                  Tak, ale na pamiętnych imieninach w Środzie to była inna rodzina, o której Fryc opowiadał Pyzie w samych superlatywach, i inna rzeczywistość. Serdeczna, ciepła mama Schoppe... a i Pyza z Frycusiem całowali się namiętnie w stogu siana. Potem MM syćko wyparła.
                                • nessie-jp Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 18.10.10, 17:16
                                  > Ja się właśnie zawsze nad tym zastanawiałam. Że nie było seksu przed teleskopam
                                  > i to pewne, bo Róża jasno mówi to uwiedzeniu. Ale jedyny fragment o braku obści
                                  > skiwania pochodzi z rozważań bodajże Wolfiego,

                                  Czyli mamy dwie przeciwstawne możliwości:

                                  A. Fryc i Róża obściskiwali się, okazywali sobie fizycznie czułość, rozmawiali o przyszłym małżeństwie. W tym o seksie. W tym o dzieciach, po ukończeniu studiów i odbyciu przez Fryca stypendium.

                                  W tej sytuacji ich zachowanie po zaciążeniu teleskopów jest niewiarygodne, bo młodzi ludzie, którzy planowali małżeństwo i koniecznie dzieci (Róża, córka Borejków, musiała o tym wspomnieć), nie rzucą się sobie do oczu i nie poobrażają się na siebie, bo to planowane dziecko pojawiło się wcześniej.

                                  Gdyby mieli kwestię małżeństwa omówioną, to post-teleskopowo omówiliby, jak uratować wcześniejszy plan (ty jedź na to stypendium, jak wrócisz bierzemy od razu ślub, ja skończę studia po ślubie i po urodzeniu).

                                  Równie niewiarygodne jest w tej sytuacji, że Róża godziła się na bycie nazywaną koleżanką i na permanentne oszukiwanie rodziny narzeczonego.


                                  B. Fryc i Róża nie obściskiwali się, nie dotykali, zachowali zimny dystans, nazywali koleżanką i kolegą. W takiej sytuacji scena wśród teleskopów jest niesmaczna i niewiarygodna, bo niby jak by to miało wyglądać? Po x latach mówienia do siebie per kolego nagle Róża zdziera z siebie stanik, a Fryc na sam widok dostaje szału? Absurd.
                                  • ding_yun Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 18.10.10, 18:32
                                    nessie-jp napisała:



                                    >
                                    > Równie niewiarygodne jest w tej sytuacji, że Róża godziła się na bycie nazywaną
                                    > koleżanką i na permanentne oszukiwanie rodziny narzeczonego.
                                    >
                                    >
                                    > B. Fryc i Róża nie obściskiwali się, nie dotykali, zachowali zimny dystans, na
                                    > zywali koleżanką i kolegą. W takiej sytuacji scena wśród teleskopów jest niesma
                                    > czna i niewiarygodna, bo niby jak by to miało wyglądać? Po x latach mówienia do
                                    > siebie per kolego nagle Róża zdziera z siebie stanik, a Fryc na sam widok dost
                                    > aje szału? Absurd.

                                    Dlatego dla mnie wiarygodna jest trzecia droga środka. Pyza i Frycek byli parą.Jedyną stroną niepoinformowaną o ich stosunkach jest rodzina Fryderyka. Borejki o Frycku wiedzą i go akceptują. Frycek i Róża spędzali razem czas na zajęciach i ucząc się po nich, od czasu do czasu spacerując, wychodząc do kina i tak dalej. Mogli się całować, obściskiwać i chodzić za rękę, a kryć się tylko w okolicach domu Fryderyka, żeby ich nikt nie zauważył. Temat wspólnej przyszłości moim zdaniem nie pojawiał się u nich w rozmowach, a jeśli pojawiał to na pewno nie w formie dyskusji dwojga dorosłych ludzi. Pyzunia snuć sobie mogła rozważania o tym jak pięknie będzie kiedyś zamieszkać razem i wychowywać gromadkę słodkich dzieciątek, a Fryderyk słuchał tego piąte przez dziesiąte, mając w głowie póki co własne marzenia i karierę. Pyza to milczenie brała za pełną zgodę i nie zaprzątała sobie dalej głowy kwestiami w stylu "Czy Fryderyk na pewno chce być ze mną na zawsze? Czy jest na tyle dojrzały, żeby serio brać jego oswiadczyny?" Przed wyjazdem Frycka na stypendium postanowiła dodatkowo "przypieczętować" ich związek w nadziei, że przez to trudniej będzie Fryckowi wdać się w przelotny romans w USA. Myślę, że zadziałało u niej myślenie "skoro ze mną spał, to nie może powiedzieć, że nic nas nie łączyło". No i tak się mleko wylało.
                                  • taria Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 18.10.10, 19:19
                                    A może jeszcze wersja c)
                                    O planach ślubno- prokreacyjnych nie rozmawiają, albo też rozmowa odbyła się jeszcze w liceum i wyglądała następująco: Frycek: ślub dopiero po studiach, teraz jest czas na zdobywanie wiedzy a nie grzebanie się w pieluchach - wygodne, bo można mieszkać u rodziców i (głównie) na ich utrzymaniu. Róża: jestem osobą wierzącą i na seks zgodzę się dopiero po ślubie. Zimnemu Frycowi to średnio pasuje, ale ponieważ nie wymaga od niego wiele wysiłku, to się zgadza.
                                    I teraz Różyczka idzie na te same studia co chłopak, bo przecież trzeba pilnować, żeby inna nie dała chłopu tego, czego sama broni. Na pocałunki czy delikatne pieszczoty się zgadza, bo przecież jakoś go przy sobie zatrzymać chce. Rozmów o dziecku nie ma, bo przecież dzieci z kapusty się nie biorą, a "na to będzie czas po ślubie".
                                    I tak to trwa, aż kończy się czwarty rok studiów: rodzice Fryca w zasadzie nie zdają sobie nawet sprawy, że ma dziewczynę, Borejki traktują go jako regularnego kandydata do ręki Różyczki. Na praktykach w obserwatorium Róża zaczyna między wierszami napomykać, że studia się kończą, może by się oświadczył, ślub by trzeba było zaplanować itp. itd. Na co Frycek: dziewczyno, proponują mi świetne stypendium w Stanach, już się zgodziłem, wyjeżdżam w styczniu. O ślubie rozmawiać będziemy, jak wrócę, nie ma co się spieszyć.
                                    Teraz Pyza wpada w panikę: wyjeżdża, stracę go z oczu, może już mnie nie chce, co ja mam zrobić! I wytacza jedyny znany jej argument: trzeba mu się oddać, to nie wyjedzie, skuszony moimi wdziękami. Zapewne gdyby nie to, że akurat jest w fazie płodnej, pomysł seksu by jej do głoweńki nie przyszedł, zatem o antykoncepcji żadnej mowy nie ma. Fryderyk wdzięki jak najbardziej przyjmuje, zakładając milcząco, że skoro kobieta przejmuje inicjatywę, to o wszystko się zatroszczyła. Co zrozumiałe, pierwsze doświadczenia seksualne nie zmieniają jego decyzji o wyjeździe - skoro przeżył bez tego dwadzieścia parę lat, przeżyje jeszcze trochę. Róża zachodzi i chwali się tym facetowi tydzień przed jego wylotem do Stanów. Kończy się tak, że o planach posiadania potomstwa nie rozmawiali wcale, dopóki to nie pojawiło się na świecie:/
                                  • ginny22 Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 18.10.10, 19:21
                                    > Po x latach mówienia do
                                    > siebie per kolego nagle Róża zdziera z siebie stanik, a Fryc na sam widok dost
                                    > aje szału? Absurd.

                                    Fryc dostaje szału, ja dostaję głupawki totalnej. Boska wizja, powiadam. Oczyma duszy zobaczyłam coś a la seks z "Lepiej późno niź później".
                              • ateh7 A Laura? 18.10.10, 14:01
                                Ciekawi mnie, jak to będzie u Laury i mglistego Adasia Polonisty. Czy oni będą się seksić, obściskiwać, albo chociaż całować? A może dojdzie do pierwszego na świecie zapłodnienia przy pomocy złotej nici?
                        • the_dzidka Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 19.10.10, 15:01
                          Mam tutaj dowcip, dosyć głupi, ale za to jak ulał pasujący do sytuacji:

                          Wydział Astronomii UMK w Toruniu. W planetarium, spozierając w teleskop, stoi student. Nagle podchodzi do niego profesor i mówi:
                          - Ha! Student patrzy na żeński akademik!
                          - Nie, psorze... Patrzę na niebo gwiaździste nade mną!
                          - Zaraz sprawdzę. Jeśli rzeczywiście patrzysz na gwiazdy to... człowieku, masz u mnie asystenturę, wykłady w wyższej szkole czegoś tam, gdzie dorabiam i spory grant z Unii!
                          - Ale... dlaczego?!
                          - Bo ci stanął.
                          • gaudia Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 20.10.10, 02:00
                            ludzie!
                            przeca wiadomo od dawna, że u MM ludzie rozmnażaja się przez napełnianie pierogów.

                            Takież Róża wykonała, a Fryc napełnił był. Raz wystarczył. I od razu wypełniło się rachityczne lewe (prawe?) ramię Pyzy. Fryc został wykorzystany jako inseminator pierogowy i poczuł się zbędny. Co się dziwić. Jednak świadomość, że potomek będzie wychowany w pierogarni coś w nim poruszyła i przybył zerknąć.
                            • kaliope3 Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 20.10.10, 07:41
                              Dlaczego tu nie ma przycisku "uwielbiam"?
                  • retro-story Re: analyza psychologiczna Laury i Róży 19.10.10, 14:59
                    > Jest uosobieniem polskiego pojęcia matriarchatu czyli "mężczyzna jest głową
                    > rodziny, a kobieta jest szyją, co kręci głową". My się tu z niej śmiejemy, że p
                    > oszła studiować mężologię, a potem wpadła na własne życzenia, ale tak naprawdę
                    > to Róża może się z nas śmiać pod nosem - ona osiągnęła wszystko, co chciała.

                    Czyli jednak - "Pani Roza gra Schoppena".

                    A Fryc zrobil hyc.
                    W Smielowie.
    • soova Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.10.10, 10:48
      Zawsze czytając superlatywy, w jakich narrator przedstawia Pyzę, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wynikają one z tego, że stanowi ona ideał tzw. dobrego dziecka. Dobre dziecko bowiem nie grymasi i zjada wszystko (Pyza!), dobre dziecko jest grzeczne (Pyza!). Taka na przykład Laura niby jest też kochaną córką i wnuczką, ale jednak - jest szczupła (czyli chuda! czyli - nie je! czyli -...) i ma własne zdanie. Czyli jest jaka? ;)
      • jamniczysko Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 08:39
        Ja założyłam, że bezpośrednio po zakończeniu "Czarnej polewki" Pyza wskoczyła w białą sukienkę rozmiar 38 oraz pantofle rozmiar 38, świeżo przez Żabę i Piotra nabyte, i zaślubiła Fryca, bo ksiądz w Śmiełowie nie robił trudności. Stąd, założyłam, wcześniejszy nacisk Autorki na ten rozmiar właśnie, oznaczający, że Laura w wieku pomaturalnym już tak całkiem wiotka ani nimfowata nie była...
        • chomiczkami Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.10.10, 18:33
          A tak nie było. Ślub wzięli kiedy indziej, choć w Śmiełowie ;).
          • doratos Re: Nieziemska uroda Pyzy 16.10.10, 12:49
            Faktycznie Pyza nie sprawia wrażenia że akceptuje siebie taką jaką jest,
            w przeciwieństwie do Patrycji,ona jest pewna siebie,zadowolona i szczęśliwa!

            jarotka chyba jeszcze wiele w swoim życiu nie widziała,pewnie ją czeka z tego powodu jeszcze dużo nieprzyjemności,niestety doświadczenie,mądrość i tolerancja przychodzą raczej z wiekiem.
            Pewnie wszyscy woleliby być piękni,zdrowi i bogaci,
            lecz gdyby tak było,o matko dopiero by było nudno na Świecie!!
            Wokół same twiggy,brrrr.....
      • srebrny_lisek Re: Nieziemska uroda Pyzy 28.11.17, 16:18
        Przypominam, że w OwR Pyza pogodnie sabotowała próby nakarmienia jej kaszką i domagała się parówki. ;)
        • emae Re: Nieziemska uroda Pyzy 28.11.17, 19:13
          srebrny_lisek napisał(a):

          > Przypominam, że w OwR Pyza pogodnie sabotowała próby nakarmienia jej kaszką i d
          > omagała się parówki. ;)

          Matko, a któż to odkopał tę prehistorię? I w sumie... po co? :) Skoro rozmowy o Pyzie kwitną radośnie we współczesnych wątkach.
          Dwa wątki jarotki na pierwszej stronie, można odnieść wrażenie, że jarotka dalej z nami... Oh, wait.
          • dakota77 Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.12.17, 00:05
            emae napisała:

            > srebrny_lisek napisał(a):
            >
            > > Przypominam, że w OwR Pyza pogodnie sabotowała próby nakarmienia jej kasz
            > ką i d
            > > omagała się parówki. ;)
            >
            > Matko, a któż to odkopał tę prehistorię? I w sumie... po co? :) Skoro rozmowy o
            > Pyzie kwitną radośnie we współczesnych wątkach.
            > Dwa wątki jarotki na pierwszej stronie, można odnieść wrażenie, że jarotka dale
            > j z nami... Oh, wait.


            Oj tam oj tam, ten watek ma li i jedynie 7 lat, ktos odkopal tu tez watek majacy lat 12 :)
            • emae Re: Nieziemska uroda Pyzy 14.12.17, 11:25
              dakota77 napisała:

              >
              > Oj tam oj tam, ten watek ma li i jedynie 7 lat, ktos odkopal tu tez watek majac
              > y lat 12 :)
              >

              W ogóle ostatnio jakoś łopaty poszły w ruch. Czy to znak, że na forum za mało się dzieje? :)
              • bupu Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.12.17, 14:59
                emae napisała:

                > dakota77 napisała:
                >
                > >
                > > Oj tam oj tam, ten watek ma li i jedynie 7 lat, ktos odkopal tu tez watek
                > majac
                > > y lat 12 :)
                > >
                >
                > W ogóle ostatnio jakoś łopaty poszły w ruch. Czy to znak, że na forum za mało s
                > ię dzieje? :)

                Forumowicze, narodek pracowity, rzucili się do odśnieżania, przeoczyli tylko, że śniegu nie ma, więc co machną szuflą, to jakiś stary wątas na powierzchnię wylatuje.
    • mama_kotula Re: Nieziemska uroda Pyzy 17.10.10, 09:29
      To ja dzisiaj z pań-nie-w-rozmiarze-36 dorzucę panią Caro Emerald, która mnie dzisiaj od rana nakręca pozytywnie

      https://www.nltracks.nl/system/images/160693/original/caro.png?1271015137
      • jhbsk Re: Nieziemska uroda Pyzy 17.10.10, 12:37
        Płyta jej autorstwa jest jak dla mnie rewelacyjna. A sama patrzę na panią Caro z dużą przyjemnością.
        • the_dzidka Re: Nieziemska uroda Pyzy 17.10.10, 14:20
          Caro Emerald, mówisz? Zapoznam się...
          • the_dzidka Re: Nieziemska uroda Pyzy 17.10.10, 14:23
            O rany borskie, to ona śpiewa "A Night Like This"!!! Dzięki, kobiałki!
            • szprota Re: Nieziemska uroda Pyzy 17.10.10, 14:40
              Też się właśnie zachwycam. Fantastyczna barwa głosu i przepiękna kobieta :)
              • the_dzidka Re: Nieziemska uroda Pyzy 17.10.10, 15:14
                Przed chwilą zamówiłam płytę, ale oderwać wzroku od niej też nie mogę. To jest wcielenie kobiecości :)
                • jhbsk Re: Nieziemska uroda Pyzy 17.10.10, 21:03
                  Płyta znakomita. Z każdym odtworzeniem coraz bardziej mi się podoba.
                  • altariel2 Re: Nieziemska uroda Pyzy 17.10.10, 22:16
                    Wracając do atrakcyjności Pyzy i nieatrakcyjności Tygrysa, to wielokrotnie słyszałam od róznych kobiet (właśnie z pokolenia MM), że jak będę taka zołza to mnie żaden nie zechce, bo dziewczyna powinna być 'miła i dziewczęca'. Jednocześnie z osobistych doświadczeń mogę powtórzyć za literaturą - mężczyźni kochają zołzy. Może MM też jest o tym święcie przekonana (o konieczności bycia uległym bluszczem), a że jak wiemy jej kontakt z rzeczywistością jest ograniczony, delikatnie rzecz ujmując, to nadal tkwi w przekonaniach z lat 50 tych. Ja wierzę, że Pyza jezt idealnym materiałem na żonę, ale na Światowida, kto szuka ŻONY w przedziale wiekowym 15-25? W tym okresie Tygrys powinna być siostrę na głowę. A tu pustynia - kompletnie niewiarygodne IMO. Jeszcze bym łyknęła jakby do Tygrysa startowali tylko tacy, którym zależy na pannie, która ma 'look', podczas gdy w Pyzie cenią także jej wnętrze. Byłoby to krzywdzące dla Laury, ale przynajmniej nosiłoby pozory realności.
                    • kaliope3 Re: Nieziemska uroda Pyzy 17.10.10, 22:24
                      No właśnie,już jakiś czas temu chciałam dopisać,że Ding Yun ma w wielu punktach rację,ale tu mamy do czynienia z przedziałem wiekowym kompletnie nieadekwatnym do podświadomego szukania sobie "partnerki życiowej",tylko z durną młodością, na początku opisywanych niepowodzeń Laury wręcz nastoletnią.Nijak się to nie ma do ulegania słodkim i miłym dziewczątkom,ani manipulowania płcią przeciwną słodyczą właśnie i umiejętnością parzenia herbatki:)A dla MM jest jak wudać tylko jeden model słuszny.
                      • nessie-jp Re: Nieziemska uroda Pyzy 17.10.10, 22:46
                        > ale tu mamy do czynienia z przedziałem wiekowym kompletnie nieadekwatnym
                        > do podświadomego szukania sobie "partnerki życiowej",tylko z durną młodością,
                        > na początku opisywanych niepowodzeń Laury wręcz nastoletnią.

                        A jeszcze dodam, że młodziutka Laura (już w wieku lat 12!) potrafi być PRZESŁODKA dla facetów, jeśli jej zależy
                        • ding_yun Re: Nieziemska uroda Pyzy 17.10.10, 23:26
                          nessie-jp napisała:

                          > > ale tu mamy do czynienia z przedziałem wiekowym kompletnie nieadekwatnym
                          > > do podświadomego szukania sobie "partnerki życiowej",tylko z durną młodoś
                          > cią,
                          > > na początku opisywanych niepowodzeń Laury wręcz nastoletnią.
                          >
                          > A jeszcze dodam, że młodziutka Laura (już w wieku lat 12!) potrafi być PRZESŁOD
                          > KA dla facetów, jeśli jej zależy
                        • tygrys2112 Re: Nieziemska uroda Pyzy 18.10.10, 17:19
                          Generalnie większość lubi kobiety, które są miłe, ale dają się im zdobywać. A zwróć uwagę, że Laura sama lubiła zdobywać i lokowała uczucia z wyboru: Wiktor - jej wybór. Lucek - jego, najpierw przyjęty, odtrącony. Wolfi -wypatrzyła go, później on ją. Adam - ona jego, on ją również.
                    • truscaveczka Re: Nieziemska uroda Pyzy 18.10.10, 12:50
                      Pssssssst, Świętowit, nie Światowid ;)
                    • dominka1 Re: Nieziemska uroda Pyzy 03.11.10, 05:08
                      Ja widzę to inaczej . Laura nie była specjalnie ładna , a Różą wyrosła na piękną dziewczynę. Zainteresowanie nastolatków więc w sposób naturalny powędrowało w stronę starszej z sióstr Myślę,że sprawa braku umiejętności nawiązywania dobrych relacji z ludźmi Laury mogła odstraszać na dalszym etapie znajomości.w pierwszej chwili Tygrys był po prostu przeciętną dziewczynę i tłem dla ładniejszej siostry-coś jak Ida / Paulina w "Idzie Sierpniowej".Tylko,że dla Laury było to szokiem , bo myślała ,że jest cudownym zjawiskiem, które wszyscy będą uwielbiać.
                      • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 03.11.10, 12:17
                        Niedokładnie czytasz. Laura zawsze była przedstawiana jako ładna, ba, niezwykle ładna dziewczyna. Nie lubisz jej, nie podoba Ci się jej typ urody - trudno, niemniej jest ona niezaprzeczalna zarówno w odbiorze innych bohaterów, jak w komentarzu odautorskim.
                        • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 03.11.10, 12:18
                          Tfu, przypadki mi się sypnęły. Uroda niezaprzeczalna, oczywiście.
                      • croyance Re: Nieziemska uroda Pyzy 03.11.10, 14:48
                        Dla mnie jest dokladnie na odwrot :-) Laura to ciemnowlosa, wyrafinowana i niepokojaca pieknosc, a Roza taka swojska dziolcha (jak to by powiedzial Zaczek 'przy kosci, pycho czerwone, dobrze odzywione, az sie swieci'), niegrozna, rumiana, z cycem.
                        • dominka1 Re: Nieziemska uroda Pyzy 03.11.10, 17:56
                          Nie przypominam sobie,żeby ktokolwiek patrząc na Laurę określił ją jako piękną ,śliczną czy nawet ładną. Narrator tez nigdy nie przedstawiał jej jako urodziwej dziewczyny.Jedynie ona sama widziała siebie jako piękność. Jej uroda jest więc dla mnie bardzo wątpliwa.Róża jest opisywana jako piękna i przez MM i też liczni postronni obserwatorzy dostrzegają to ,że jest śliczna.
                          • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 03.11.10, 20:06
                            dominka1 napisała:

                            > Nie przypominam sobie,żeby ktokolwiek patrząc na Laurę określił ją jako piękną
                            > ,śliczną czy nawet ładną. Narrator tez nigdy nie przedstawiał jej jako urodziw
                            > ej dziewczyny.

                            Jeszcze jeden dowód na to, że niedokładnie czytasz. Przeoczyć tyle wtrętów - spora sztuka.
                            • kaliope3 Re: Nieziemska uroda Pyzy 03.11.10, 20:19
                              Do tego są przecież jeszcze ilustracje na których Laura jest zdecydowanie ładna,o pięknych oczach i wpsaniałych,czarnych włosach.Czego jeszcze potrzeba?
                              • croyance Re: Nieziemska uroda Pyzy 03.11.10, 21:53
                                Laura reprezentuje typ urody, ktory niekoniecznie jest doceniany/aprobowany wsrod Borejkow, ktorzy wola swojska dziolche Roze. Roza to ladna dziewczyna, IMO, zdrowa, ale tajemnicy w niej i sexappealu za grosz nie ma. Laura to pelen uroku kociak, a Roza takie wierne psisko.
                              • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 04.11.10, 02:23
                                Ilustracje ilustracjami, nie każdemu muszą się podobać, ale wtrętów na temat urody Laury w książkach jest naprawdę dość. Nie mam pojęcia, jak można to przeoczyć.
                                • jamniczysko Re: Nieziemska uroda Pyzy 04.11.10, 09:41
                                  Yes. Od urodzenia ("Była śliczna", wspomina Natalia w TiR) po ostatni tom - wystarczy przypomnieć pierwszy rozdział.
                                  • marslo55 Re: Nieziemska uroda Pyzy 04.11.10, 10:56
                                    jamniczysko napisała:
                                    "Yes. Od urodzenia ("Była śliczna", wspomina Natalia w TiR) po ostatni tom - wystarczy przypomnieć pierwszy rozdział."
                                    Ano właśnie. Laura jest piękna od dnia narodzin, nawet kocie oczka dostaje od razu, a nie jak Ida dopiero po okresie dorastania;) Róża zaś - nomen omen - rozkwita, co wprawia otoczenie w stupor i budzi zachwyt. Bo co się będą zachwycać kimś, kto zachwyca od lat?

                                    • jamniczysko Re: Nieziemska uroda Pyzy 04.11.10, 11:01
                                      ...a do tego miast oczek "błękitnych i zacnych" z pierwszych tomów dostaje poprawnych brązowych jak kasztany!
                                      • marslo55 Re: Nieziemska uroda Pyzy 05.11.10, 12:45
                                        jamniczysko napisała:
                                        "...a do tego miast oczek "błękitnych i zacnych" z pierwszych tomów dostaje poprawnych brązowych jak kasztany!"
                                        Tak jest! I sami powiedzcie, jak taki cud natury nie zachwyca, jak zachwyca? Laura złośliwa koloru oczu nie zmieniła nic a nic, a przecież ma gorsze niż Pyza, bo Januszowe. Jej uroda jest w wyjątkowo podłym gatunku, ona jest ładna na złość rodzinie i światu! Róża zaś jest ładna w dobrej wierze, by Poznań rósł w siłę, a Borejki żyły dostatniej, zdrowiej, rumainiej, niegroźniej i cycaciej.



                                        • jamniczysko Re: Nieziemska uroda Pyzy 05.11.10, 13:16
                                          Mila z pewnością miała nadzieję, iż pod wpływem jej łagodnie sarkastycznych oddziaływań Januszowe oczy Tygrysa też w końcu zbrązowieją. W końcu machnęła na to ręką i burknęła "niedobre dziecko".
                        • retro-story Re: Nieziemska uroda Pyzy 03.11.10, 21:52
                          niegrozna, rumiana
                          > , z cycem.

                          Piękne, piękne Croyance! Od dzisiaj zjawiska niegroźne zawsze już będą rumiane i z cycem!
                      • tygrys2112 Re: Nieziemska uroda Pyzy 05.11.10, 20:37
                        Nie do końca. Laura szuka raczej akceptacji otoczenia. Ona wcale nie jest przekonana o swojej urodzie, raczej próbuje się sama o niej przekonać. Ona w ogóle ma problem z poczuciem własnej wartości. Pyza jest bardziej akceptowana przez rodzinę, więc nie ma tak silnych problemów z tożsamością.
                        • marslo55 Re: Nieziemska uroda Pyzy 08.11.10, 10:17
                          tygrys2112 napisała:
                          "Ona wcale nie jest przekonana o swojej urodzie, raczej próbuje się sama o niej przekonać. Ona w ogóle ma problem z poczuciem własnej wartości."
                          Ja odniosłam wrażenie, że jest do swojej urody całkiem mocno przekonana;) Tygrys niewątpliwie ma problem z tym, że otoczenie go nie w pełni akceptuje, ale nie wydaje mi się, by miała ze swoim wyglądem problem. Jest na jego punkcie przewrażliwiona, to prawda, ale to nie oznacza niewiary we własną urodę.
                          • szprota Re: Nieziemska uroda Pyzy 13.11.10, 17:23
                            marslo55 napisała:

                            > tygrys2112 napisała:
                            > "Ona wcale nie jest przekonana o swojej urodzie, raczej próbuje się sama o niej
                            > przekonać. Ona w ogóle ma problem z poczuciem własnej wartości."
                            > Ja odniosłam wrażenie, że jest do swojej urody całkiem mocno przekonana;) Tygry
                            > s niewątpliwie ma problem z tym, że otoczenie go nie w pełni akceptuje, ale nie
                            > wydaje mi się, by miała ze swoim wyglądem problem. Jest na jego punkcie przewr
                            > ażliwiona, to prawda, ale to nie oznacza niewiary we własną urodę.

                            Też mi się tak wydaje. Któryś z Lelujków mówi zresztą, że Laura jest ładna, tylko szkoda, że taka pokrzywa, bo wszystkich odstrasza - moim zdaniem Tygrysek ma świadomość, że trudno się ją lubi i mocno się z tym szarpie. Uroda i popularność nie muszą, jak widać, iść w parze.

                            (z pewnym opóźnieniem chciałam również wydać z siebie kwik nad frazą "Róża zaś jest ładna w dobrej wierze, by Poznań rósł w siłę, a Borejki żyły dostatniej, zdrowiej, rumainiej, niegroźniej i cycaciej." Uwielbiam to!)
                            • marslo55 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.11.10, 12:25
                              szprota napisała:
                              ""Róża zaś jest ładna w dobrej wierze, by Poznań rósł w siłę, a Borejki żyły dostatniej, zdrowiej, rumainiej, niegroźniej i cycaciej." Uwielbiam to!"
                              Uwielbiam Szprotę:D A jeśli chodzi o Laurę - nie pamiętałam tej wypowiedzi Lelujki, ale dobrze, że się znalazła. Zresztą powinna - jakoś trudno mi sobie wyobrazić nieatrakcyjną we własnym i cudzym przekonaniu dziewczynę kolekcjonującą swoje fotki i robiącą z nich coś na kształt wystawy..
                              • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 15.11.10, 12:51
                                Dziewczyny, ja nie wiem, jak w książkach MM można przeoczyć wtręty na temat Tygrysowej urody. Jest ich naprawdę dużo. Laura może mieć parszywy charakter i robić głupoty, ale wizualnie jest to postać wypieszczona przez MM. Tylko w JT wyglądała nienajlepiej, kiedy się przemalowała na biało-zielono-fioletowo. Przeszło jej, jak to z siebie zmyła. Nie chce mi się przegrzebywać wszystkich książek, ale chyba w każdej po Noelce będzie coś na temat.
                                • onlycoffee Re: Nieziemska uroda Pyzy 16.11.10, 14:36
                                  Pierwszy cytat z brzegu, który przychodzi mi do głowy: "istny elf w sweterku i minispódniczce". Z "Imienin" bodajże.
                                  No sorry, na elfa sobie trzeba zasłużyć ;)
                                  • praktykarz Re: Nieziemska uroda Pyzy 16.11.10, 16:18
                                    Oczywiście!
                                    A to migdałowy kształt oczka, a to pukle jak jedwabne wstążki, a to miły mały nosek, koci wdzięk, figura również bez zarzutu. Cudne dziecko tylko robaczywe od środka, panie tego.
                                    • the_dzidka Re: Nieziemska uroda Pyzy 16.11.10, 22:33
                                      Posunę się nawet do stwierdzenia, że wtrętów na temat urody Laury jest nieproporcjonalnie dużo w porównaniu do innych wtrętów urodowych.
                                      • marslo55 Re: Nieziemska uroda Pyzy 18.11.10, 12:59
                                        the_dzidka napisała:
                                        "Posunę się nawet do stwierdzenia, że wtrętów na temat urody Laury jest nieproporcjonalnie dużo w porównaniu do innych wtrętów urodowych."
                                        Zaczyna mi to wygladac na jakas specyficzna odmiane Hassliebe, taka masochistyczna przyjemnosc z opisywania nieziemskiej urody nielubianej kolezanki. Ale moze to tylko moje odczucie..
      • klymenystra Re: Nieziemska uroda Pyzy 17.10.10, 22:12
        Ja to bym ją ostanikowała, patrzcie, na jakiej wysokości ma biust :P
        • chomiczkami Re: Nieziemska uroda Pyzy 18.10.10, 22:28
          Też miałam taką myśl... ale to już wina warsztatu rysownika a nie piersi ;).
          • doratos Re: Nieziemska uroda Pyzy 20.10.10, 14:05
            Oj tak dobry stanik czyni cuda!
    • staua Re: Nieziemska uroda Pyzy 20.10.10, 16:10
      Pyza zawsze kojarzyla mi sie z moja siostra, ktora tez byla tlusciutkim maluchem (takim przytulaczkiem, wszyscy ja kochali), a w wieku 14-15 lat wyrosla z tej tuszy, choc nadal ma kompleks nadwagi (nieistniejacej) i wiecznie sie odchudza, a jest bardzo ladna i adoratorow bylo wielu. Mysle, ze w przypadku Pyzy bylo podobnie. Absolutnie nie uwazam, ze w "Imieninach" byla gruba; nie przyzwyczaila sie po prostu jeszcze do swojego "nowego" wygladu. Na pewno nie wygladala jak Ewa Bem.
      • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 20.10.10, 17:32
        taua napisała:

        > Pyza zawsze kojarzyla mi sie z moja siostra, ktora tez byla tlusciutkim maluche
        > m (takim przytulaczkiem, wszyscy ja kochali), a w wieku 14-15 lat wyrosla z tej
        > tuszy, choc nadal ma kompleks nadwagi (nieistniejacej) i wiecznie sie odchudza...

        Chyba słusznie. Po drugie, posiadanie takiej siostry jak Laura (smukłej i zapewne puszczającej kąśliwe komentarze) jej nie pomagało, a po trzecie przypominam: nigdzie nie jest napisane, że dorastająca czy dorosła Pyza była gruba. "Dorodna" - tak zostaje określona w Imieninach. Dorodna - czyli wysoka i dość mocno zbudowana, na oko silna i zdrowa. Nie gruba!
        Poza tym jeśli ktoś ma pecha i obraca się ciągle w towarzystwie szczuplejszych osób, może postrzegać siebie grubiej niż w rzeczywistości. Sprawdzone na kilku osobach.
        • staua Re: Nieziemska uroda Pyzy 20.10.10, 17:42
          No wlasnie - moja siostra tez miala chuda siostre ;-) (teraz to sie wyrownalo mniej wiecej), ktora nazywala ja grubasem i obdarzala innymi epitetami nt. tuszy przez cale dziecinstwo. To pozostawia slady.
          Pyza to inny typ niz Laura, ale wierze, ze jest ladna. Nie jest to nieprawdopodobna konstrukcja MM.
          • anchema Re: Nieziemska uroda Pyzy 20.10.10, 20:11
            jak czytałam plotę, pomyślałam od razu o tym temacie

            www.kozaczek.pl/plotka.php?id=26220
            przykro czytać ale w większości ton wypowiedzi to teksty w stylu "wreszcie przestałą siebie oszukiwać, że grubi są piękni" (o tych wyjatkowo wulgarnych to nawet nie wspominam)
            • doratos Re: Nieziemska uroda Pyzy 21.10.10, 12:45
              Jaka ona tam gruba!
              • ding_yun Re: Nieziemska uroda Pyzy 21.10.10, 16:45
                W Imieninach wyraźnie stoi, że Pyza mierzy tyle samo, co Gabrysia. A Gaba zawsze jest opisywana jako szczupła, podejrzewam, że wzrostu są również podobnego. A zatem można uznać, że Pyza po prostu nie należy do dziewczyn filigranowych, ale na pewno też nie do grubych. Poza tym ona może być rzeczywiście dorodnej budowy, czyli mieć na ten przykład dość spory biust. A kobieta z dużym biustem zawsze wygląda na nieco lepiej zbudowaną niż mająca podobne wymiary w talii i biodrach kobieta z niewielkimi piersiami.
                • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 21.10.10, 18:05
                  ding_yun napisała:

                  > W Imieninach wyraźnie stoi, że Pyza mierzy tyle samo, co Gabrysia. A Gaba zawsz
                  > e jest opisywana jako szczupła, podejrzewam, że wzrostu są również podobnego.

                  Skoro "mierzy" tyle samo, to oznacza, że wzrostu są jednakowego. Czyli metr osiemdziesiąt - Gaba w OwR mówi o sobie "w końcu ja mam metr osiemdziesiąt".
                  • kkokos Re: Nieziemska uroda Pyzy 21.10.10, 18:20
                    o matko, to metr osiemdziesiąt, bujny biust i - zapewne - bynajmniej nie androgyniczne biodra; nawet jak przyjmiemy, że nie była tłusta, tylko po prostu niechuda, to przy tym wzroście wychodzi nam po prostu duża kobieta.
                    no nie wierzę, że ci nastoletni chłopcy to tak za dużą kobietą, dorównującą im wzrostem albo wręcz przewyższającą ich, biegali... takiego typu urody to raczej pryszczaty szesnastolatek nie docenia :(
                    choć oczywiście mogę się mylić
                    ale raczej nie mylę
                    • ding_yun Re: Nieziemska uroda Pyzy 21.10.10, 19:58
                      kkokos napisała:

                      > o matko, to metr osiemdziesiąt, bujny biust i - zapewne - bynajmniej nie androg
                      > yniczne biodra; nawet jak przyjmiemy, że nie była tłusta, tylko po prostu niec
                      > huda, to przy tym wzroście wychodzi nam po prostu duża kobieta.

                      Gaba ma 175. Jeśli Róża jest podobnego wzrostu (może być nieco niższa bo U Gaby ten wysoki wzrost jest ciągle podkreślany, a u Róży niekoniecznie) to raczej nie czyni z niej w dzisiejszym świecie osoby dziewczyny przesadnie wysokiej. Ja mam prawie 168 cm i jestem raczej niższa od wielu moich koleżanek. Także ta wizja babochłopa jest tutaj chyba raczej chybiona.
                      • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 21.10.10, 21:28
                        > Gaba ma 175.

                        180 - OwR. 175 miała w KK.
                      • nessie-jp Re: Nieziemska uroda Pyzy 21.10.10, 23:04
                        > Także ta wiz
                        > ja babochłopa jest tutaj chyba raczej chybiona.

                        To nie wizja babochłopa, tylko posągowej chłoporobotnicy z dzieciątkiem na mocarnym ramieniu i kielnią (kurczakiem) w dłoni :)) Jak tylko przeczytałam ten opis (wzrostu potężnego, z biustem bujnem i biodrem szerokiem) od razu stanęła przed moimi oczami wizja tych koszmarnych posągów spod Pałacu Kultury...
                        • marslo55 Re: Nieziemska uroda Pyzy 22.10.10, 11:42
                          nessie-jp napisała:
                          "Jak tylko przeczytałam ten opis (wzrostu potężnego, z biustem bujnem i biodrem szerokiem) od razu stanęła przed moimi oczami wizja tych koszmarnych posągów spod Pałacu Kultury..."
                          A mnie Jagna z "Chłopów", za którą latała cała wieś, a roznamiętniony narrator przyrównywał ją a to do malwy, a to do gruszy obsypanej kwieciem. Niby dlaczego współczesna młodzież miałaby odrzucić wzrost słuszny, biust bujny i biodro szerokie? Toż to zalety same.
                          • slotna Re: Nieziemska uroda Pyzy 22.10.10, 22:44
                            Mnie sie skojarzyla Liv Tyler :) Mialam na studiach kolezanke w takim typie (wysoka, dorodna, podobnie ladna buzia), na powodzenie nie narzekala.
                          • nessie-jp Re: Nieziemska uroda Pyzy 24.10.10, 18:34
                            > A mnie Jagna z "Chłopów", za którą latała cała wieś, a roznamiętniony narrator
                            > przyrównywał ją a to do malwy, a to do gruszy obsypanej kwieciem. Niby dlaczego
                            > współczesna młodzież miałaby odrzucić

                            No, bo "Chłopi" powstali lat temu 100, a w dodatku roznamiętniony narrator nie był młodzieżą, tylko starym piernikiem* :) A i sama Jagna nie była, o ile pamiętam, potulną krówką herbacianą, tylko diablicą Lauropodobną.

                            Pominąwszy już kwestię tej nieszczęsnej tuszy Różanej, czy to prawdziwej, czy urojonej, dzisiejsza młodzież niekoniecznie musi mieć takie same gusty, jak dojrzali panowie 100 lat temu.

                            * No dobra, średnio starym. W każdym razie nie młodzieżą niedojrzałą.
                            • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 25.10.10, 14:43
                              W tej kwestii zmienia się niewiele, dzisiejsza młodzież tak samo jak ta sprzed stu lat ma gusty podzielone. Zachwyconych i roznamiętnionych amatorów znajdzie każda ładna, jeden kocha blond nimfy, drugi wielbi rude odaliski albo zgoła krucze chochliki. Każdemu podług gustu jego, czy on młodzież hormonami buzująca, czy taka już nieco spierniczała.
                              • nessie-jp Re: Nieziemska uroda Pyzy 25.10.10, 15:31
                                > jeden kocha blond nimfy, drugi wielbi rude odaliski albo zgoła kru
                                > cze chochliki. Każdemu podług gustu jego,

                                Nie no, ja się zgadzam jak najbardziej, po prostu wskazuję, że pojęcie "urody" podlega pewnym modom, a z kolei młodzież chętnie tym modom ulega. Ostatnio chyba nawet bardziej niż 100 lat temu, bo masowe środki przekazu mają większą siłę rażenia, niż wiersze i powieści.

                                Raz są modne bujne i dorodne, raz romantyczki odmiany bladej neurastenicznej, raz eteryczne sylfidy, raz cielesne.

                                Piszę o tym dlatego, że autorka opisuje Różę jako budzącą absolutny, 100% podziw każdego osobnika męskiego. Nie ma ani jednej osoby, której uroda Róży by nie zachwycała. Więc albo - albo: albo Róża wygląda jak klasyczna ikona współczesnej mody (i dlatego budzi to 100% uznanie wszystkich), czyli zapewne niezbyt biustna, wysoka, bardzo szczupła, albo... coś w tym opisie nie gra. W każdym razie nie wyobrażam sobie, żeby dorodna Jagna obecnie spotkała się z zachwytem i uznaniem ze strony WSZYSTKICH.

                                Nie da się bowiem zadowolić wszystkich, chyba że na tym właśnie banalnym, "ładny = zgodny z aktualną modą" poziomie. W erze chłopomanii modna była dorodna chłopka, za romantyzmu
                                • ananke666 Re: Nieziemska uroda Pyzy 25.10.10, 19:49
                                  > Nie no, ja się zgadzam jak najbardziej, po prostu wskazuję, że pojęcie "urody"
                                  > podlega pewnym modom, a z kolei młodzież chętnie tym modom ulega. Ostatnio chyb
                                  > a nawet bardziej niż 100 lat temu, bo masowe środki przekazu mają większą siłę
                                  > rażenia, niż wiersze i powieści.

                                  Mnie się wydaje, że przeciwnie - mniej. Dzisiaj widoczna jest większa rozmaitość wielbionych typów, strojów itp. Młodzież ulega modzie, owszem, ale tylko do pewnych granic.

                                  > Raz są modne bujne i dorodne, raz romantyczki odmiany bladej neurastenicznej, r
                                  > az eteryczne sylfidy, raz cielesne.

                                  Owszem, ale to się w dzisiejszych czasach nie bardzo przekłada na praktykę. Nie ma już typów obowiązujących, zakres tego, co było atrakcyjne/modne/eleganckie był nierównie węższy niż dziś. Poza tym modny typ nie przekłada się specjalnie na atrakcyjność, naprawdę. Ma przebicie u artystów wszelkiej maści, w środkach przekazu. A między mężczyznami po staremu... temu imaginacyjny biust kipi w nos, ów marzy o małym zadku. To kobiety, nie mężczyźni, są bardziej podatne na modę.

                                  W erze chłopomanii doskonale miały się jeszcze przynajmniej dwa typy: nimfa i femme fatale. Co ciekawe, wszystkie zbiegły się w postaci Jagny: pleczysta wiejska rzepa, nimfowata piękna twarz "że i w mieście piękniejszej nie znajdziesz" plus zmysł artystyczny, a na koniec wampowate oddziaływanie na mężczyzn. Do tego dość szczególna umysłowość porównana do ziemi - i mamy Jagnę. Powieść rozgrywa się na wsi, nic więc dziwnego, że rzepa jest na pierwszym planie. Gdzie indziej pozostałe typy miały się świetnie - plus oczywiście niezmiennie popularny w każdej epoce typ miłej, ładnej, słodkiej kobiety, niezmiennie pożądanej jako kandydatka na żonę i matkę.

                                  > Piszę o tym dlatego, że autorka opisuje Różę jako budzącą absolutny, 100% podzi
                                  > w każdego osobnika męskiego. Nie ma ani jednej osoby, której uroda Róży
                                  > by nie zachwycała. Więc albo - albo: albo Róża wygląda jak klasyczna ikona wspó
                                  > łczesnej mody (i dlatego budzi to 100% uznanie wszystkich), czyli zapewn
                                  > e niezbyt biustna, wysoka, bardzo szczupła, albo... coś w tym opisie nie gra. W
                                  > każdym razie nie wyobrażam sobie, żeby dorodna Jagna obecnie spotkała się z za
                                  > chwytem i uznaniem ze strony WSZYSTKICH.

                                  Skąd. O ile pamiętam, zachwycają się trzej Lelujkowie i wymoczek Fryc. Bernarda nie liczę, bo on jednakowo powłóczyście patrzy na każdą kobietę, nieważne, czy jest ona hiszpańską postrzeloną brunetką, cielesnym aniołem z loczkami, Wenus cypryjską, czy uroczą macierzyńską damą. No, jeszcze kuzynek, ale chyba aprobata dziesięciolatka nie ma wielkiego znaczenia? Reszta chyba patrzy na Pyzę bez większych emocji, z jakąś tam aprobatą, owszem, bo to ładna dziewczyna. Równie liczny, a na pewno bardziej urozmaicony korowód ciągała za sobą Natalia, którą zachwycali się kolejno dziarski żeglarz, organista przeklęty, bufon i wąsata firana, a i Stala na kawę poszedł pewnie głównie ze świetlistymi oczami i zgrabnymi nogami Nutrii.

                                  Pyza nie musiała być do tego żadną ikoną mody, bo i nie ma takiej, która budziłaby uznanie u wszystkich. Co więcej, właśnie teraz, jak nigdy chyba przedtem, wielbiona jest różnorodność. Jeszcze nie tak dawno tak nie było. Mało kto pamięta, że w początkach amerykańskiej kariery Greta Garbo zanim stała się Szwedzkim Sfinksem i Tajemniczą Nieznajomą, była kreowana na wysportowaną blondynę, na pamiątkę czego zostały głupawe zdjęcia. Bo taki był obowiązujący model dla młodych aktorek. Miłe, sprawne, seksowne, ale nie-tak-znów-wyzywające blond American Girls z fryzurą jak spod sztancy.

                                  > Jeszcze raz przypominam, jak kiedyś wyglądały realistyczne opisy pięknych dziew
                                  > czyn (i chłopców) u Musierowicz
                                  • marslo55 Re: Nieziemska uroda Pyzy 26.10.10, 12:00
                                    ananke666 napisała:
                                    "Poza tym modny typ nie przekłada się specjalnie na atrakcyjność, naprawdę."
                                    Otóż to. Media mogą do woli wpierać ludziom, że ideałem kobiety jest ważąca trzydzieści kilo jednooka panna o ziemistej cerze, ale to nie znaczy, że płeć męska zaraz zacznie do takich panien żądzą pałać. Może nawet oficjalnie wyrażać swoje uznanie dla jednookich ziemistych, ale i tak większość dalej będzie skrycie łypać ku innym. I moim zdaniem Róża ma właśnie typ urody, który zawsze był i będzie dla większości mężczyzn atrakcyjny, niezależnie od tego, czy pomrukują pod nosem: "ruuuda... gruuuba..."
                                    Że wszyscy lecą na Różę? Bez przesady, rzeczywiście nie ma opozycji marudzącej: "a co to za brzydactwo z tej Pyzy", ale kto ma marudzić, jak Żaczka i Konrada wymiotło, a Gaba to matka Róży?
                                    Konrad na bank by Róży przywalił;)
            • tygrys2112 Re: Nieziemska uroda Pyzy 03.11.10, 01:12
              Dla mnie najbardziej przykre było czytanie dzisiaj komentarzy o Marie Fredriksson. Kurcze kobieta po chorobie, cudem przeżyła, straciła częściowo wzrok i zdrowie, a oni piszą takie durne rzeczy. Przykre
              • croyance Re: Nieziemska uroda Pyzy 03.11.10, 14:41
                O! O! Chcialam dokladnie to samo dzisiaj napisac i poruszyc ten temat.

                Ja pier****, ze durni internauci obrazaja wszystkich, jak leci, to sie przyzwyczailam, ale co im zrobila Marie? Trudno mi wyobrazic sobie osobe, ktora moglaby sie tej chamskiej tluszczy czyms narazic: ani specjalnie bogata, ani bohaterka skandali, ani corka slawnych rodzicow, wprost przeciwnie, skromna dziewczyna, ktora byla/jest wokalistka jednego ze swego czasu najpopularniejszych i najbardziej lubianych zespolow w Polsce.

                Nie to, ze wymienione przeze mnie powyzej 'powody' usprawiedliwiaja chamstwo, ale faktycznie komentarze dotyczace Marie wyjatkowo mna wstrzasnely. Nie spodziewalam sie, ze mozna sie przypieprzyc faktycznie do kazdego. Czy dla motlochu nie ma zadnych swietosci, zeby przychrzanic sie nawet do niej?

                To cud, ze ona w ogole zyje, zreszta czytalam kiedys artykul, w ktorym mowila, ze od nowa uczyla sie mowic, miala czesciowo sparalizowana twarz, biedna. Ogromnie sie ucieszylam, ze jest w na tyle dobrej formie, by SPIEWAC, wystepowac. Komentarze wolaja jednak o pomste do nieba (z drugiej strony, po wczorajszym newsie o tym, ze 25-letnia Lilly Allen stracila dziecko w 6 miesiacu ciazy - to jej drugie poronienie - pojawily sie zdania, ze sama jest sobie winna, bo pewnie cpala, a w ogole to tak to juz jest, jak sie czeka z rodzeniem az sie jest po trzydziestce).
                • tygrys2112 Re: Nieziemska uroda Pyzy 05.11.10, 20:30
                  Nie czytałam tych o Lilly Allen, ale nie rozumiem takich ludzi. Czy oni są niedorozwinięci??? Jak można komentować tak chamsko czyjeś nieszczęście?
    • grimma Re: Nieziemska uroda Pyzy 05.11.10, 17:21
      a ja uwazam ze Pyza wyglada jak Kasia Cichopek.
      niektorzy twierdza ze jest ladna i nie sposob temu zaprzeczyc.
      aczkolwiek pozostaje pewne aczkolwiek.
    • srebrny_lisek Re: Nieziemska uroda Pyzy 17.12.17, 22:50
      Zawsze sobie wyobrażałam Pyzę jako bardzo ładną, a w wieku nastoletniości nie tyle grubą i miękką, co urodziwą, wysoką dziewczynę, zdecydowanie jędrną. ;) Ale jedna rzecz przerastała moją wyobraźnię, mianowicie miedziana grzywka i cera rumiana jak jabłuszko; przepraszam za złośliwość, ale przy takim zestawieniu kolorów sok pomidorowy prezentowałby się anemicznie. Nigdy nie widziałam takiego zestawienia barw w naturze, rudzielce różnią się od siebie karnacją, ale raczej nie są rumiane, tylko piegowate i przez to nie czułam pyzowej kolorystyki.
      • bupu Re: Nieziemska uroda Pyzy 17.12.17, 23:17
        srebrny_lisek napisał(a):

        > Zawsze sobie wyobrażałam Pyzę jako bardzo ładną, a w wieku nastoletniości nie t
        > yle grubą i miękką, co urodziwą, wysoką dziewczynę, zdecydowanie jędrną. ;) Ale
        > jedna rzecz przerastała moją wyobraźnię, mianowicie miedziana grzywka i cera r
        > umiana jak jabłuszko; przepraszam za złośliwość, ale przy takim zestawieniu kol
        > orów sok pomidorowy prezentowałby się anemicznie. Nigdy nie widziałam takiego z
        > estawienia barw w naturze, rudzielce różnią się od siebie karnacją, ale raczej
        > nie są rumiane, tylko piegowate i przez to nie czułam pyzowej kolorystyki.

        Książę Harry wprawdzie nie jest dziewczynką, za to jest równocześnie rudy, piegowaty i rumiany jak jabłuszko.

        https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcToW9K1dgGXxBqoAl8NEDsWwj7v4Wvv8w6VW2kJUwNEMcVsnnKg
        • ciotka_scholastyka Re: Nieziemska uroda Pyzy 18.12.17, 10:52
          bupu napisała:


          > Książę Harry wprawdzie nie jest dziewczynką, za to jest równocześnie rudy, pieg
          > owaty i rumiany jak jabłuszko.

          No ale jak widać, starannie wyklucza to bycie pięciogwiazdkową pięknością ;)
          • srebrny_lisek Re: Nieziemska uroda Pyzy 18.12.17, 13:54
            Niestety jest też dobrym konkurentem dla soku, a kolory ma rozmyte - jasne oczy, jasne brwi, jasne rzęsy - natomiast Pyza dysponawała tymi ciemnymi brwiami i oczami jak kasztany, ilustracje jeszcze podkręcają wyrazistość jej urody. ;) Nigdy nie widziałam naturalnie rudej osoby, która byłaby rumiana, bez piegów, miała ciemne oczy z ciemną, wyrazistą oprawą (nawet ciemniejszą niż same włosy) - taki efekt gwarantuje raczej farba do włosów i makijaż. Odkąd pamiętam coś mi w tych opisach nie grało, a kiedy dowiedziałam się o analizie kolorystycznej, to jeszcze bardziej wątpię w to, czy taka Pyza jest z natury możliwa, zwłaszcza, że nawet google nie znalazł mi osoby o takich walorach.
            To jest najbliższe moim wyobrażeniom o Pyzie, do tego piękność pięciogwiazdkowa, ale rumieńców ni ma:
            i.pinimg.com/736x/cb/8a/e8/cb8ae898b1ab84c0dd01853360d9cdab--beautiful-redhead-sexy-redhead.jpg
            • dakota77 Re: Nieziemska uroda Pyzy 18.12.17, 14:29
              Ciemne oczy i ich oprawa raczej wystepuje z wlosami kasztanowymi, nie rudymi. I tak moglabym sobie wyobrazic Pyze. Aleto bycie rumiana tez mi tu za nic do takiej kolorystyki nie pasuje.
            • bupu Re: Nieziemska uroda Pyzy 18.12.17, 16:59
              Bez piegow? Przecież Róża ma piegi.
              • srebrny_lisek Re: Nieziemska uroda Pyzy 07.01.18, 23:14
                bupu napisała:

                > Bez piegow? Przecież Róża ma piegi.
                >
                Nie przypominam sobie żadnej wzmianki o piegach, moim zdaniem nie ma. MM, która bardzo lubi podkreślać fizyczne atrybuty, a nie rozpisywała się o rumianych, piegowatych policzkach. ;) Chyba, że Pyza nagle dostała piegów, a ja ten moment przegapiłam.
            • fornita111 Re: Nieziemska uroda Pyzy 07.01.18, 22:34
              Inny watek (o ponczochach) wlasnie mi uswiadomil, jak sobie zawsze wyobrazalam Pyze... miala w mojej wyobrazni rysy mlodej Britney Spears, tylko zupelnie inny koloryt. Ale miekkie, regularne rysy - te same. Moze tylko oczy ciut wieksze i usta pelniejsze I tak, dla wielu taka twarz bedzie naprawde piekna :)
    • kropka_zua Re: Nieziemska uroda Pyzy 06.02.18, 15:47
      Dla mnie 5gwiazdkowa uroda Pyzy nie jest jakoś dziwna. Jest taki typ dziewczyn, bez charakteru, bez jakiejś osobowości, miłe, ciche, spokojne, nie rzucają się w oczy. Niby ładne, ale nie jakoś oszołamiające. Kobiety nie widzą w nich rywalek, dopóki faceci nie zaczynają na ich punkcie szaleć. A trup ściele się gęsto - z niewiadomych powodów chłopy tracą głowę na sam widok takiej panienki, rwą dla nich bez i wzdychają pod oknami, choć z obiektem westchnień zamienili może z dwa słowa i nic o nim nie wiedzą. Miałam 3 takie koleżanki w życiu. Nigdy nie mogłam zrozumieć ich fenomenu, bo choć dziewczyny były miłe i bardzo je lubiłam, powodów szalonego uwielbienia się dopatrzeć nie mogłam. Może u Pyzy to ma ma być to samo. Choć bardziej to chyba bezsensowne autokopiowanie opisów postaci z tomu na tom - jak Gabunia jest dzielna, bardzo dzielna, tak jej córki - jedna piękna na 5 gwiazdek, druga tajemnicza. A dowodów w postaci konkretnych wydarzeń i dialogów konsekwentnie brak.
      • dakota77 Re: Nieziemska uroda Pyzy 06.02.18, 17:17
        Ale okreslenie pieciogwiazkowa uroda sugeruje zupelnie inny typ niz "niby ladne, ale nie jakos oszalamiajace". Moim zdaniem wlasnie osoba tak okreslana powinna byc wybitnej urody.
        • kropka_zua Re: Nieziemska uroda Pyzy 06.02.18, 17:27
          teoretycznie tak, ale zależy kto ocenia - te chłopy szalejące za wspomnianymi koleżankami dawałyby im 5 gwiazdek, których się kobiety dopatrzeć nie mogły ;) Dla mnie to jednak nadal wina kalkowania własnych opisów bez większej refleksji. Jest w notatniczku, że Pyza urodziwa, to powtarzamy z tomu na tom. Zrobiono to jej matce, to czemu i Róża nie może ucierpieć?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka