truscaveczka
21.01.11, 09:23
Tak mnie naszło nad lekturą wieczorną okołodzieciową - jakie te książki są... Przestarzałe to złe słowo, niedzisiejsze chyba lepsze :)
Czytam mojej pięciolatce "Plastusiowy pamiętnik". Ona zwraca uwagę na fascynujące przygody głównego bohatera, ale ja przy okazji analizuję sobie postawę niektórych postaci - głównie Tosi. Tosia opisana jest jako istotka nie tylko poukładana, porządna i grzeczna, ale także bardzo nierównouprawniona i nieasertywna ;) Tosia, będąc dyżurną, zbiera papierowe samoloty kolegi i zamiast walnąć je do kosza, wkłada mu do ławki. Kiedy ten się piekli, Tosi jest przykro, ale nic nie mówi. Kiedy bodajże Zosia niszczy jej kolejne przedmioty z piórnika, Tosia nadal jej pożycza, bo trzeba być koleżeńską. I tak dalej, i tak dalej. Nie jest to postawa, którą chciałabym sprzedać mojemu dziecku, więc podpuszczam córę do dyskusji na ten temat - jak inaczej, lepiej można by to załatwić - mała na szczęście ma inne pomysły na życie ;)
Gdy biorę się za starszą książkę dla dzieci, myślę intensywnie, jak nauczyć odbiorczynię krytycznego (nie: krytykanckiego) spojrzenia na prezentowane tam postawy. Rozumiem czasy, w których literatura powstawała i jednocześnie dostrzegam jej rozdźwięk ze współczesnością.
Jakie jeszcze Wam się nasuwają lektury dziecięco-młodzieżowe, przy których może się przydać pogłębiona dyskusja o postawach i wydarzeniach?
Na forum pojawiła się już debata o Kasi, która została "uszczęśliwiona" dzidziusiem, o Tomku Wilmowskim, Jaśnie Oświeconym sahibie - mnie interesuje, nie ukrywam, głównie literatura dla młodszych dzieci :)
I jak sobie pomyślę o samodzielnych umysłowo osóbkach takich, jak Lizzie Bennet (Czy Austen to lektura dla młodzieży? Moim zdaniem jak najbardziej.), to zaczynam zastanawiać się, czy w polskiej literaturze - dziecięcej zwłaszcza i to sprzed lat - są takie Elżbiety, czy same Elżunie, Słoneczka i inne Tosie :)