Dodaj do ulubionych

Musierowicz a Freud

25.02.11, 18:37
Na zajęciach z literaturoznawstwa przerabialiśmy dzieło Freuda "Creative writers and day-dreaming". Wg niego pisarze w swoch książkach podświadomie tworzą bohaterów na swoje podobieństwo, swoje alter ego. Czyli każdy charakter przedstawia jakieś cechy autora, świadome lub nie. Przyznam, że całe zajęcia myślałam właśnie o MM ;) Jak już zauważyłyście, wiele pozytywnych bohaterek jest podobnych do autorki, choćby przez fryzurę czy poglądy życiowe. A co z Matydlą, wredną policjantką i tak dalej?
Obserwuj wątek
    • nessie-jp Re: Musierowicz a Freud 25.02.11, 18:50
      Matylda i wredna policjantka to pacynki, które pozwalają alter ego rozładować frustrację ze świata rzeczywistego. Czyli, skoro jakiś policjant dajmy na to był dla nas niemiły, to zmieszamy tę grupę zawodową z błotkiem w swoich książkach.

      Z tym, że ja nie jestem zwolenniczką aplikowania teorii Freuda do literatury. Można się z nimi zapoznać, owszem, ale raczej na zasadzie ciekawostki historycznej: jak kiedyś ludzie myśleli o literaturze i psychologii postaci. Na pewno nie należy ich używać jako klucza interpretacyjnego w dzisiejszych czasach.



      • verdana Re: Musierowicz a Freud 25.02.11, 19:03
        Biorąc pod uwagę, ilu mamy twórcow kryminałów i horrorów, to chyba bedę się bała wyjść na ulicę.
        • ding_yun Re: Musierowicz a Freud 25.02.11, 23:29
          Myślę, że nie musimy brać teorii Freuda na poważnie, żeby pobawić się w takie wyliczanki :)
          Trudno właściwie powiedzieć, która z bohaterek jest charakterem najbliższa autorce bo MM bardzo ewoluowała, kto zresztą nie zmieniłby się przez trzydzieści lat.

          Na pewno na obraz i podobieństwo autorki są tworzone te bohaterki, które przeszły przemianę z szarej myszki w pewną siebie kobietę, MM pisała, że przeszła taką przemianę na studiach. Czyli mamy Milę i Idusię.
          Są kobiety-strażniczki domowego ogniska. Wydaje mi się, że MM w pewnym stopniu też jest taką kobietą, przywiązaną do domowych rytuałów i poznańskiego porządku. Klasyk to oczywiście Gizela oraz babcia Jedwabińska.
        • last-green-orange Re: Musierowicz a Freud 26.02.11, 00:40
          Myślę, że każdy z nas ma w sobie jakieś mordercze skłonności ;)
          • anutek115 Re: Musierowicz a Freud 26.02.11, 10:53
            last-green-orange napisała:

            > Myślę, że każdy z nas ma w sobie jakieś mordercze skłonności ;)

            Kolezanka mi w zamierzchłych czasach wpisała do pamiętniczka: "Gdyby chęć mordu i możliwość mordu szły zawsze w parze, któż ostałby sie przy zyciu?" ;)))).
    • krezzzz100 Re: Musierowicz a Freud 26.02.11, 10:37
      Samego Freuda, to może nie. Ale późniejszą psychonalizą jako narzędziem rozbioru literaturoznawczego to ja bym nie gardziła.

      Podobnie jak analizną wedle Umerto Eco- na przykład przez liminalność: progowość/podprogowość. Róznice miedzy aspektem modelowym, czyli zamierzonym, a rzeczywistym (co rzeczywiście "wyszło", ale poza intencją autorską czy czytelniczą). Różnice między tym, co autor zamierzał powiedzieć,a co powiedział (niechcacy). Róznice między tekstem modelowym a liminalnym, czyli co się ukrywa w strategii tekstowej zamierzonej i niezamierzonej (co tekst miał powiedziec, a co powiedzial naprawdę). Wreszcie, co zamierzał odczytać czytelnik modelowy, a co odczytuje czytelnik liminalny.
      Bardzo ciekawe kwestie. To ostatnie ciekawe w świetle samego forum dotyczącego twórczości MM, tak wiele mówiącego o samych czytelnikach i ich strategiach czytelniczych i ich skutkach.

      Prosze nie bić za słownictwo. to oryganalne terminy samego Eco ("Intepretacja i nadinterpretacja", ostatnie wydanie ZNAK 2008).
    • minerwamcg Re: Musierowicz a Freud 26.02.11, 22:20
      Co do podobieństwa i alter ego, to mamy na to zjawisko nazwę prostą i stosowną - Mary Sue :)
      • chomiczkami Re: Musierowicz a Freud 27.02.11, 00:38
        To raczej projekcja marzeń ;) kto by nie chciał być taką Mary Sue...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka