Dodaj do ulubionych

Poczucie humoru

27.04.15, 09:20
Zakładam pierwszy raz wątek na ESD i czuję się onieśmielona.
Zacznę zwyczajowo : nie wiem, czy już było, nie dogrzebałam się w archiwach... i tak dalej.
Do rzeczy.

Po wielokroć w Jeżycjadzie pani MM podkreśla, jak ważne jest poczucie humoru.
Kilka miesięcy temu przeczytałam jednym cięgiem całość (do McDusi włącznie) i jakoś nie mogę sobie przypomnieć sytuacji, w której ktoś z bohaterów wykazałby się poczuciem humoru. Takim prawdziwym, nie roześmianiem się z opowiedzianego żartu. Nie, przepraszam, wykluczam Szóstą klepkę, tam by się znalazły przykłady, z zawodową zazdrością Cesi wobec Marii Callas na czele.

Mam nadzieję, że to ja się mylę i że postaci cyklu zachowują się zgodnie z credo autorki. Udowodnijcie mi, że się mylę, bardzo proszę. Dajcie przykłady na poczucie humoru u Borejków.
Obserwuj wątek
    • meduza7 Re: Poczucie humoru 27.04.15, 09:39
      A zabawne odzywki postaci mogą być? Mnie się np. podobało powiedzenie Ignacego, że "skatuje bezlitośnie nahajem po białych plecach" (Sienkiewicz!).
      • gat45 Re: Poczucie humoru 27.04.15, 09:50
        Odzywki - jak najbardziej ! Najchętniej z podaniem tomu, bo nam się stworzy obraz natężenia poczucia humoru na osi czasu :)
        Jednak ten Ignacy - Azja T. nahajem katujący Zosieńkę za to, że nie jest Basią - dostaje u mnie jeden punkt (w skali pięciopunktowej). Ot, zabawne spożytkowanie cytatu. Ujdzie, ale do kategorii najwyższej - umiejętność zażartowania siebie samego - jeszcze daleko.
        • meduza7 Re: Poczucie humoru 27.04.15, 09:59
          Myślę, że żartuje przy tym trochę i z siebie samego, bo wszyscy, z nim samym włącznie, doskonale wiedzą, że nie potrafiłby podnieść ręki na nikogo.
        • ananke666 Re: Poczucie humoru 01.08.15, 23:35
          Bardzo przepraszam, ale białe plecy nahajem nigdy nie zostały zbite i nie należały do Zosi, tylko do Heleny, a nahaj nie do Azji, tylko do Bohuna.
          • gat45 Re: Poczucie humoru 03.08.15, 10:21
            ananke666 napisała:

            > Bardzo przepraszam, ale białe plecy nahajem nigdy nie zostały zbite i nie należ
            > ały do Zosi, tylko do Heleny, a nahaj nie do Azji, tylko do Bohuna.
            >

            Fakt. Sprawdziłam i przepraszam, choć obrazek mi został w pamięci właściwy.
            Azja Zosine białe ciało smagał puhą.
            Powtarza się pan Sienkiewicz i w rodzaju pieszczot, i w akcesoriach sado-maso.
            • tt-tka Re: Poczucie humoru 03.08.15, 12:52
              gat45 napisała:

              > ananke666 napisała:
              >
              > > Bardzo przepraszam, ale białe plecy nahajem nigdy nie zostały zbite i nie
              > należ
              > > ały do Zosi, tylko do Heleny, a nahaj nie do Azji, tylko do Bohuna.
              > >
              >
              > Fakt. Sprawdziłam i przepraszam, choć obrazek mi został w pamięci właściwy.
              > Azja Zosine białe ciało smagał puhą.
              > Powtarza się pan Sienkiewicz i w rodzaju pieszczot, i w akcesoriach sado-maso.
              >

              Oj, do znudzenia sie powtarza. Zetknelam sie nawet kiedys z hipoteza - nie pamietam czyja - ze dla Sienkiewicza uderzenie/ponizenie/sponiewiernie itd kobiety (w powiesci rzecz jasna, nie w realu) jest wyrazem niejako akceptacji dla tejze kobiety, bohaterka pozytywna swoje musi oberwac, zeby ja czytelnik pokochal. Nawet mala Nel zalicza uderzenie korbaczem, a 12-letnia Danusia pada ofiara gwaltu zbiorowego. Rekoczynow, najczesciej z podtekstem seksualnym nie zliczyc... co nam to mowi o Sienkiewiczu, hm ?
              • bupu Re: Poczucie humoru 03.08.15, 16:31
                tt-tka napisała:

                > Oj, do znudzenia sie powtarza. Zetknelam sie nawet kiedys z hipoteza - nie pami
                > etam czyja - ze dla Sienkiewicza uderzenie/ponizenie/sponiewiernie itd kobiety
                > (w powiesci rzecz jasna, nie w realu) jest wyrazem niejako akceptacji dla tej
                > ze kobiety, bohaterka pozytywna swoje musi oberwac, zeby ja czytelnik pokochal.
                > Nawet mala Nel zalicza uderzenie korbaczem, a 12-letnia Danusia pada ofiara gw
                > altu zbiorowego. Rekoczynow, najczesciej z podtekstem seksualnym nie zliczyc..
                > . co nam to mowi o Sienkiewiczu, hm ?

                Tak w kwestii formalnej, Danuśka miała dwanaście lat na początku powieści, więc w momencie porwania bliżej jej chyba było do czternastu. Poza tym nie zauważyłam nigdzie nawet cienia implikacji, że Danka padła ofiarą gwałtu.
                • tt-tka Re: Poczucie humoru 03.08.15, 17:03
                  14 to tez jeszcze dziecko, zarowno wg naszych pojec, jak i tych z epoki Sienkiewicza :-)
                  Mnie sugestia co do gwaltu wydala sie oczywista, a czytalam to jako niewinne zgola dziecie, byc moze zasugerowal mnie film - Krzyzakow nie mam, tak ze nie odwolam sie do konkretnej sceny czy zdania, sorry. Niemniej u Sienkiewicza aktow przemocy wobec kobiet i dziewczynek jak naplute i jest to jedna z przyczyn dla ktorych jestem do niego wrogo ustosunkowana. Tym bardziej, ze - w moim odbiorze - on to opisue z wyrazna luboscia.
                  • dakota77 Re: Poczucie humoru 03.08.15, 18:14
                    W czasach Sienkiewicza dziecko, w czasach akcji Krzyzakow nie. Ksiazki bardzo dawno nie czytalam, ale nie przypominam sobie tam niczego, co by sugerowalo ze Danuska padla ofiara zbiorowego gwaltu- czy nawet gwaltu w ogole.
                    • tt-tka Re: Poczucie humoru 03.08.15, 18:55
                      tez sobie nie przypomiam konkretow, ale wrazenie (swoje) pamietam - bede w kraju, to sprawdze, skad mi sie to wzielo - ale to nie teraz, niestety
                      • olkit0 Re: Poczucie humoru 03.08.15, 19:26
                        może stąd, że Jurandowi oświadczono, że jeśli nawet ją zwrócą to z czyimś bachorem?
                        • bupu Re: Poczucie humoru 03.08.15, 19:54
                          olkit0 napisała:

                          > może stąd, że Jurandowi oświadczono, że jeśli nawet ją zwrócą to z czyimś bacho
                          > rem?

                          Danveld coś takiego strzelił ("Jeśli ci ją oddam, to z moim bękartem"), owszem, ale w ramach gniewnego docinania Jurandowi, który po tym jak mu zaprezentowali niedojdę, jął miotać oskarżenia na całą starszyznę szczytnieńską. Co implikuje, że komtur Danveld był kanalią, zdolną do wszystkiego, nijak jednak nie implikuje, że Danuśka została zgwałcona, tym bardziej zbiorowo. A po śmierci Danvelda de Loewe nikomu jej nie dał tknąć, nawet jego "synaczkowi" Rotgierowi.
                          • ciotka_scholastyka Re: Poczucie humoru 04.08.15, 08:24

                            > nijak jednak nie implikuje, że Danuśka została zgwałcona,

                            To skąd ten jej obłęd, od samego uwięzienia? Ciemności się bała? Dla mnie to było oczywiste, że została zgwałcona. Sienkiewicz przecież nie mógł tego napisać wprost, w Trylogii też półgębkiem bohaterowie wyrażali swoje obawy o całość czci Heleny po przygodach z Bohunem.
                            I dlatego też, moim zdaniem, Danusia umarła, w sensie nie że od gwałtu, ale przyszłości Sienkiewicz dla niej nie widział. Helena też, "gdyby", to miała iść do jakiegoś klasztoru, a nie za Skrzetuskiego za mąż.
                            • bupu Re: Poczucie humoru 04.08.15, 17:02
                              ciotka_scholastyka napisała:

                              >
                              > > nijak jednak nie implikuje, że Danuśka została zgwałcona,
                              >
                              > To skąd ten jej obłęd, od samego uwięzienia? Ciemności się bała? Dla mnie to by
                              > ło oczywiste, że została zgwałcona. Sienkiewicz przecież nie mógł tego napisać
                              > wprost, w Trylogii też półgębkiem bohaterowie wyrażali swoje obawy o całość czc
                              > i Heleny po przygodach z Bohunem.

                              Myślisz, że uwięzienie w koszmarnych warunkach (łachmany, kiepskie wyżywienie), w totalnej izolacji od świata, przez postrzeganych jako potwory Krzyżaków, to za mało, żeby dostać obłędu? Przecież to dziecko tam dwadzieścia cztery godziny na dobę umierało ze strachu, że jej zrobią coś strasznego, zgwałcą, zabiją. A jako, że była obrzydłym Jurandowym pomiotem, duserów jej tam, ni komplementów, nie prawiono, raczej urozmaicone groźby karalne. Jak dla mnie to jest całkiem wystarczający zestaw okoliczności, żeby wywołać głęboki uraz psychiczny i bez gwałtów.

                              A umarła, bo przecież, na litość wszelakich Bogów, Sienkiewiczowi w międzyczasie na karty powieści wjechał wątek Jagienki i czytelnicy (podobnie jak Trylogia "Krzyżacy" ukazali się premierowo w postaci powieści w odcinkach, publikowanej w "Tygodniku Ilustrowanym") zaczęli się domagać zeswatania Zbyszka z panną ze Zgorzelic, a nie blond firaną ze Spychowa. A jeśli Zbysio miał przy tym nie wyjść na chama i świnię, Danuśka musiała kopnąć w kalendarz.

                              Co do scen przemocy wobec kobiet, opisywanej z lubością, to na myśl przychodzi mi tylko uprowadzenie Basi, ale tu o żadnej lubości nie ma mowy, walka między Azją, a Baśką opisana jest wielce ogólnikowo i kończy się szybko nader (werblem na czaszce Tuhajbejowicza, wybitym rękojeścią pistoletu przez Baśkę). Kwestia chłostania Zosi Boskiej ogarnięta zostaje jednym zdaniem, atak Bogusława na cnotę Oleńki dostajemy wyłącznie w grzecznej dosyć relacji Bogusia, no, gnieciona mołojeckimi kolanami kniahini jest opisywana bezpośrednio, ale też bez szczegółów i choćbym pękła, lubości tam żadnej znaleźć nie potrafię.
                              • tt-tka Re: Poczucie humoru 04.08.15, 17:57
                                bupu napisała:




                                >
                                > Co do scen przemocy wobec kobiet, opisywanej z lubością, to na myśl przychodzi
                                > mi tylko uprowadzenie Basi, ale tu o żadnej lubości nie ma mowy, walka między A
                                > zją, a Baśką opisana jest wielce ogólnikowo i kończy się szybko nader (werblem
                                > na czaszce Tuhajbejowicza, wybitym rękojeścią pistoletu przez Baśkę). Kwestia c
                                > hłostania Zosi Boskiej ogarnięta zostaje jednym zdaniem, atak Bogusława na cnot
                                > ę Oleńki dostajemy wyłącznie w grzecznej dosyć relacji Bogusia, no, gnieciona m
                                > ołojeckimi kolanami kniahini jest opisywana bezpośrednio, ale też bez szczegółó
                                > w i choćbym pękła, lubości tam żadnej znaleźć nie potrafię.

                                Eee, no... Ewka Nowowiejska, gwalty w Barze (nawet mniszkom nie przepuscili), ciotka Olenki zwiazana i zakneblowana przez Sakowicza, te dziewki, co to je Kmicic z kompanionami... Oczywiscie , ze bez szczegolow, to jednak XIX-wieczne poczucie przyzwoitosci, ale sponiewierac kobiete to imho ulubiony chwyt Sienkiewicza. Nawet w szkolnej podstawowkowej lekturze nieszczesna Rzepowa zostaje wykorzystana seksualnie i wysmiana bez zadnych niedomowien, choc i bez detali.
                                • bupu Re: Poczucie humoru 04.08.15, 20:01
                                  > Eee, no... Ewka Nowowiejska

                                  Ale co Ewka Nowowiejska? Kopa od Azji dostała, notabene w scenie, która opisuje dość szczegółowo i nader koszmarnie mord na jej ojcu, starym panu Nowowiejskim. Reszta jej gehenny odbywa się za kulisami, to już więcej dowiadujemy się o losie Zosi Boskiej. Obie padły ofiarą zemsty Tuhajbejowicza, więc cierpią, bo się panu autoru zaczęły czytelniczki w Mellechowiczu, pardon, Azji, kochać, więc należało go zohydzić gruntownie.

                                  > gwalty w Barze (nawet mniszkom nie przepuscili)

                                  Sienkiewiczy opisywał czasy brutalne i krwawe, takie rzeczy się przy zdobywaniu miast zdarzały, więc jakby nie rozumiem zarzutu. A w rzeczonym Barze oprócz gwałcenia mieszkanek płci żeńskiej, rezano także bez litości mieszkańców płci męskiej, opisów zresztą rzeźni i jatek dokonywanych na facetach jest w dziełach Sienkiewicza znacznie więcej i znacznie koszmarniejszych niż tej zarzucanej przemocy na kobietach. Stary Nowowiejski, Jurand, Azja na palu...

                                  > ciotka Olenki zwiazana i zakneblowana przez Sakowicza

                                  Też tu nie widzę przemocy z lubością, nie wiem czy w tych pętach minutę pobyła, a Sakowicz ją elegancko na kanapie złożył. Gorzej wyszedł na zalotach Bogusia miecznik rosieński, który oberwał obuchem w pierś, aż jękło.

                                  > te dziewki, co to je Kmicic z kompanionami...

                                  Sikorki w Lubiczu też są załatwione jednym zdaniem, miejsca na lubość nie ma zatem, a całość, niestety, mieści się w obyczajowości opisywanych czasów. Ponadto nadużywanie sikorek zostało w następnym rozdziale z całą surowością napiętnowane.

                                  > ucie przyzwoitosci, ale sponiewierac kobiete to imho ulubiony chwyt Sienkiewicz
                                  > a. Nawet w szkolnej podstawowkowej lekturze nieszczesna Rzepowa zostaje wykorzy
                                  > stana seksualnie i wysmiana bez zadnych niedomowien, choc i bez detali.

                                  Ja bym powiedziała, że dekapitacja siekierą była jednak większym sponiewieraniem niż próba pocałowania przez pana Zołzikiewicza, zresztą szybko udaremniona przez psa, kąsającego pana pisarza w tzw. "nether regions".
                                • ssssen Re: Poczucie humoru 06.08.15, 13:38
                                  "ale sponiewierac kobiete to imho ulubiony chwyt Sienkiewicza. " - nie sądzę. Czy ty myślisz, że "poniewieranie" kobiet w XVII-wiecznej Rzeczypospolitej, niemal bez przerwy toczącej wtedy wojny to była jakaś rzadkość? Że to wymysł Sienkiewicza, bo ów był zboczeńcem?!
                                  • dakota77 Re: Poczucie humoru 06.08.15, 13:56
                                    Otoz to.
                                  • tt-tka Re: Poczucie humoru 06.08.15, 16:48
                                    mysle, ze poniewieranie kobiet nawet wspolczesnie i nie w okolicznosciach wojennych to bynajmniej nie rzadkosc - chodzi o sposob i kontekst opisywania tegoz. Prusowi tez zdarzalo sie opisywac drastycznosci, Reymontowi, Orzeszkowej - ale jakos inaczej to brzmialo.
                                    • zla.m Re: Poczucie humoru 07.08.15, 08:51
                                      Ano racja, pani dobrodziko. Danuśki losów szczegółowo nie pamiętam, ale pamiętam rojenia Winicjusza na temat tego jak będzie karał Lidię.., takie dość sado-maso to było ;)
                            • ssssen Re: Poczucie humoru 06.08.15, 13:33
                              Tia, bo uwięzienie polega na umieszczeniu kogoś w ciemnym pomieszczeniu.
                            • vi_san Re: Poczucie humoru 07.08.15, 09:35
                              Ja się zgodzę z Bupu - co prawda Krzyżaków milion lat temu czytałam, ale też nie odniosłam wrażenia, by Danuśkę zgwałcono. Że nikt nie był dla niej miły - to osobna bajka. I że dla wrażliwego, rozpieszczonego dziecka [jakim de facto Danusia była] taka zamiana mogła być szokiem i spowodować trwały uraz - wierzę. Być może, gdyby dane jej było pożyć, otrząsnęłaby się po traumie, ale [jak Bupu słusznie zauważyła] w międzyczasie pisarzowi Jagienka na warsztat weszła i smętną Ofelię trza było ukatrupić.
                              A na marginesie - o ile pamiętam to bohunowe groźby wobec Heleny do rzeczywistości miały się nijak, gdyż nawet po uwiezieniu jej i uwięzieniu warunki jej zapewnił komfortowe, acz towarzystwo niespecjalnie.
                • ananke666 Re: Poczucie humoru 10.09.15, 23:39
                  W książce jest nie tylko cień implikacji, ale nawet i całkiem wyraźna wskazówka. Danveld mówi:
                  "Jeślić ją oddam - to z moim bękartem."

                  Wiatropylnie tego bękarta raczej się zrobić nie da.
                  Można oczywiście się spierać, że Danveld mówił to tylko na użytek ojca, czemu nie.
                  Moim zdaniem gwałt jest tu oczywisty, tylko książka dla młodych i wyraźniej już się tego napisać nie dało. Zresztą mam wrażenie, że łachmany i kiepskie wyżywienie nastąpiły raczej po popadnięciu dzieciaka w obłęd, a nie przed. Myślę, że scenariusz raczej wyglądał tak, że dziewczynę porwano, przewieziono do siedziby Krzyżaków, zastosowano przemoc fizyczną i seksualną, które poskutkowały załamaniem. Nawet to rozbicie instrumentu jest tu znamienne (ściskała go kurczowo, zasłaniała się?) Potem przestano się nią zajmować, tyle, że pilnowano, żeby żyła.
                  Serio, wierzy ktoś, że w tamtych czasach świeża, śliczna nastolatka uchowałaby się w grupie bezwzględnych i bezkarnych mężczyzn? Że ograniczyliby się do brzydkich ubrań, złego jedzenia i grożenia palcem?
                  • ananke666 Re: Poczucie humoru 11.09.15, 00:04
                    Dodajmy jeszcze, że w historycznych powieściach Sienkiewicza seks i przemoc seksualna pojawia się regularnie. Po zdobyciu Baru o Helenie Łaszcz mówi: "Nie bój się. Jeśli była gładka, to żyje" - no chyba nie dlatego, żeby sobie Kozacy mogli popatrzeć. O zgwałceniu i utopieniu grupy niewolnic opowiedział krótko Bohun. Oleńka o mało nie wylądowała w pożądliwych objęciach Bogusława, Ligię przed podobnym lądowaniem uratowały ilość spożytego przez Winicjusza alkoholu i Ursus, "Quo vadis" zresztą ma pełno wtrętów seksualnych, chyba najwięcej. Jaki los spotkał Zosię Boską i Ewkę Nowowiejską, to wiemy. "Krzyżacy" nie są tu żadnym wyjątkiem.
                    • bupu Re: Poczucie humoru 11.09.15, 18:01
                      ananke666 napisała:

                      > Dodajmy jeszcze, że w historycznych powieściach Sienkiewicza seks i przemoc sek
                      > sualna pojawia się regularnie. Po zdobyciu Baru o Helenie Łaszcz mówi: "Nie bój
                      > się. Jeśli była gładka, to żyje" - no chyba nie dlatego, żeby sobie Kozacy mog
                      > li popatrzeć. O zgwałceniu i utopieniu grupy niewolnic opowiedział krótko Bohun

                      Żaden tam Bohun. Jeden z Kozaków to był.

                      > . Oleńka o mało nie wylądowała w pożądliwych objęciach Bogusława, Ligię przed p
                      > odobnym lądowaniem uratowały ilość spożytego przez Winicjusza alkoholu i Ursus,
                      > "Quo vadis" zresztą ma pełno wtrętów seksualnych, chyba najwięcej. Jaki los sp
                      > otkał Zosię Boską i Ewkę Nowowiejską, to wiemy. "Krzyżacy" nie są tu żadnym wyj
                      > ątkiem.

                      No Bożyńka ty moj, Sienkiewicz opisywał czasy wojenne, pełne przemocy seksualnej. To, że żołnierze zdobywszy miasto nie tylko grabili, ale i gwałcili było wtedy normą. "Quo Vadis" z kolei opisuje dwór cesarski czasów Nerona, który do miejsc cnotliwych i purytańskich się nie zaliczał, zresztą skontrastowanie rozpustnych pogan z cnotliwymi chrześcijany było, mam wrażenie, zabiegiem zupełnie celowym.

                      I zupełnie nie rozumiem jakim cudem osoby, wyznające tezę, że Sienkiewicz lubił opisywać przemoc wobec kobiet, potrafią zupełnie pomijać ten drobny szczegół, że opisywał on również przemoc wobec mężczyzn. Znacznie częściej i znacznie bardziej szczegółowo, niż tę wobec pań. Koronnym przykładem niech będzie wytaczanie jako argumentu sceny niedoszłego gwałtu na Oleńce i związania ciotuchny Kulwiecówny, bez wspominania jakoś, że Tomasz Billewicz oberwał wtedy od Bogusia (albo Sakowicza, nie pomnę) obuchem w pierś, tak, że mu światło na jakiś czas zgasło.

                      No chyba, że opisywanie w szczegółach przemocy przeciw facetom jest okej, a nawet pobieżne wspominanie o przemocy przeciw kobietom to już obrzydliwość, ale wtedy to nam się zaczynają podwójne standardy.
                      • ciotka_scholastyka Re: Poczucie humoru 11.09.15, 19:27
                        >> O zgwałceniu i utopieniu grupy niewolnic opowiedział krótko
                        >> Bohun
                        >
                        > Żaden tam Bohun. Jeden z Kozaków to był.

                        Sorry, ale jednak Bohun. Opowiadał Helenie, jak to igrały braty Kozaki, a jak poigrały, to kamień do szyi i w wodę, a jemu żadna się nie spodobała, żadnej nie tknął, bo ona, Helena, tak mu głęboko w serce weszła, że innej nie chciał.
                        • bupu Re: Poczucie humoru 11.09.15, 20:50
                          ciotka_scholastyka napisała:

                          > >> O zgwałceniu i utopieniu grupy niewolnic opowiedział krótko
                          > >> Bohun
                          > >
                          > > Żaden tam Bohun. Jeden z Kozaków to był.
                          >
                          > Sorry, ale jednak Bohun. Opowiadał Helenie, jak to igrały braty Kozaki, a jak p
                          > oigrały, to kamień do szyi i w wodę, a jemu żadna się nie spodobała, żadnej nie
                          > tknął, bo ona, Helena, tak mu głęboko w serce weszła, że innej nie chciał.

                          A fakt, rozmówki towarzyskie w Czarcim Jarze to były. Coś mi się pomyliiiiiło.
                      • paszczakowna1 Re: Poczucie humoru 12.09.15, 20:07

                        > I zupełnie nie rozumiem jakim cudem osoby, wyznające tezę, że Sienkiewicz lubił
                        > opisywać przemoc wobec kobiet, potrafią zupełnie pomijać ten drobny szczegół,
                        > że opisywał on również przemoc wobec mężczyzn.

                        Lubił opisywać przemoc, kropka. I lubił seksualizować przemoc. Wobec obu płci. Polecam wczytanie się w opis wbijania Azji na pal - nie tylko w naszych zdegenerowanych czasach silnie kojarzyła się ta scena z gwałtem homoseksualnym. Między Kmicicem a Bogusławem Radziwiłem też jakieś dziwne prady płyną, ilekroć któryś któregoś weźmie w niewolę (minus pierwszy raz, wtedy jeszcze było spokojnie).
                        • bupu Re: Poczucie humoru 12.09.15, 20:50
                          paszczakowna1 napisała:

                          > Lubił opisywać przemoc, kropka. I lubił seksualizować przemoc. Wobec obu płci.

                          Sienkiewicz, jakby kto jeszcze nie zauważył, umieszczał akcje swoich powieści w czasach wojen, toczonych dość mało humanitarnie (o ile w ogóle tak się da). Niech ktoś mi łaskawie wyjaśni jak miał opisywać te czasy i ludzi, parających się wojaczką, nie opisując przy tym przemocy. Konia na biegunach z rzędem ufunduję.

                          > Polecam wczytanie się w opis wbijania Azji na pal - nie tylko w naszych zdegene
                          > rowanych czasach silnie kojarzyła się ta scena z gwałtem homoseksualnym.

                          W czasach Sienkiewicza wbicie na pal kojarzyło się głównie z wbiciem na pal. A jest to rodzaj kaźni znany od tysiącleci, w Polsce od wielu stuleci. Bez podtekstów. I nader często stosowany przez zaangażowane strony w konfliktach polsko-kozackich, polsko-tatarskich i polsko-tureckich. Azja kończący na palu, to nie żaden podtekst tylko kresowa norma, jesli ktoś chciał by wroga baaaaaardzo bolało.


                          > Między Kmicicem a Bogusławem Radziwiłem też jakieś dziwne prady płyną, ilekroć któryś
                          > któregoś weźmie w niewolę (minus pierwszy raz, wtedy jeszcze było spokojnie).

                          Zaraz się dowiem, że Godfryd, podczas pojedynku w Warszawie, tak naprawdę się do Zbyszka dobierał i używał topora jako poręcznego otwieracza do zbroi, a Bogdaniecki bronił swojej cnoty.
                          Boru...
                          • paszczakowna1 Re: Poczucie humoru 12.09.15, 21:11
                            > Bez podtek
                            > stów.

                            Wówczas ostrze poczęło się w nim pogrążać i jęło się dziać coś strasznego, coś przeciwnego naturze i człowieczym uczuciom! Kości nieszczęśnika rozstępowały się, ciało darło się na dwie strony; ból niewypowiedziany, tak straszny, że graniczący niemal z potworną rozkoszą, przeniknął jego jestestwo. Pal pogrążał się głębiej i głębiej.

                            Nieee, żadnych podtekstów. Żadnych skojarzeń. Ani ani.
                            • bupu Re: Poczucie humoru 12.09.15, 21:24
                              paszczakowna1 napisała:

                              > > Bez podtek
                              > > stów.
                              >
                              > Wówczas ostrze poczęło się w nim pogrążać i jęło się dziać coś strasznego, c
                              > oś przeciwnego naturze i człowieczym uczuciom! Kości nieszczęśnika rozstępowały
                              > się, ciało darło się na dwie strony; ból niewypowiedziany, tak straszny, że gr
                              > aniczący niemal z potworną rozkoszą, przeniknął jego jestestwo. Pal pogrążał si
                              > ę głębiej i głębiej.

                              >
                              > Nieee, żadnych podtekstów. Żadnych skojarzeń. Ani ani.

                              No tak, padło porównanie krańcowego bólu do rozkoszy, to Sienkiewicz na pewno miał na myśli gwałt analny. Oczywiście.

                              Chrrrryste.

                              Zaraz się okaże, że Sienkiewicz był gorszy niż De Sade.
                            • ciotka_scholastyka Re: Poczucie humoru 21.09.15, 20:09
                              >> Wówczas ostrze poczęło się w nim pogrążać etc

                              > Nieee, żadnych podtekstów. Żadnych skojarzeń. Ani ani.

                              Rany boskie...
                              Czytałam tę scenę dziesiątki razy - jako zupełna małolata, licealistka, studentka, młoda babka, mniej młoda babka, babka w wieku aktualnym. Nigdy, aż do dzisiejszego dnia, nie miałam nawet cienia!!! skojarzeń z gwałtem, czy ze stosunkiem, homoseksualnym. Właśnie na tę okoliczność odpytałam rodzinę, może oni... Pięć obecnych w domu osób, przekrój wiekowy 15-65, wytrzeszczyło na mnie dziesięć zdumionych oczu.
                              Jedno z dwojga: albo my jesteśmy jacyś dziwni, albo ludzie dokoła nas sfiksowali i kompletnie wszystko im się nawet już nie z dupą, ale z członkiem w tej dupie, kojarzy. Chociaż wydawało mi się dotąd, że takie skojarzenia to znak naszych czasów...
                              • vi_san Re: Poczucie humoru 21.09.15, 21:27
                                Też mam dziwną rodzinę! Trylogię większa część zna na pamięć [znaczy w sensie, że dorośli lepiej niż małoletni], ale u NIKOGO nie udało mi się dopytać o skojarzenia perwersyjno - homoseksualne w kontekście kaźni Tuhajbejowicza! Rodzina przepytana na tę okoliczność liczniejsza nawet niż twoja - bo trzy osoby w wieku emerytalnym, cztery około 40, dwie po trzydziestce, trzy w wieku studenckim i dwoje licealistów. Dodatkowo wtrąciła się jedna gimnazjalistka, ale ona też nie miała wspomnianych skojarzeń. Przekrój wiekowy ankietowanych - od 16 do 77 lat.
                                Tylko czekam aż się okaże, że Frodo i Sam z Władcy Tolkienowskiego byli parą... Sens zbliżony.
                                • slotna Re: Poczucie humoru 23.09.15, 22:55
                                  Ja czytalam w poznej podstawowce i mi sie kojarzylo, co poradzic :P A to bylo pare lat temu jednak.
                              • vi_san Re: Poczucie humoru 21.09.15, 22:01
                                A, ponieważ wątek zasadniczo jest o poczuciu humoru, to się przyznam [acz nie o Borejkach będzie]. Jak pierwszy raz czytałam tą scenę [wszystkiego co spotkało Azję] tak się bałam, że usiłowałam czytać z zamkniętymi oczami! Ale się nie udawało, więc zerkałam i po każdym zdaniu zaciskałam oczy, licząc, że może jakoś to ominę, ale ciekawość brała górę... :D
                                • tt-tka Re: Poczucie humoru 21.09.15, 22:32
                                  Scena nawlekania Azji na pal nie podobala sie b. juz niektorym wspolczesnym Sienkiewiczowi - hr. prof. Tarnowski wybrzydzal , ze dobry chrzescijan Nowowiejski nie mogl i nie powinien tak sie zachowac. Powinien byl (zdaniem T:) przywiezc Azje do Chreptiowa i tam nekac go psychicznie i uczuciowo widokiem szczescia Basi z Michalkiem. Przy czym samego faktu stosowania powszechnie w czasie wojen kozackich tej akurat kazni profesor nie kwestionowal.
                                  Niech to zrozumie, kto potrafi - zeby zostac choc troche przy temacie, mozna potraktowac te mysl jako dowod wyrafinowanego poczucia humoru Tarnowskiego
                          • gat45 Re: Poczucie humoru 13.09.15, 08:39
                            No nie, proszę ! Nie to :

                            > W czasach Sienkiewicza wbicie na pal kojarzyło się głównie z wbiciem na pal. A
                            > jest to rodzaj kaźni znany od tysiącleci, w Polsce od wielu stuleci. Bez podtek
                            > stów. I nader często stosowany przez zaangażowane strony w konfliktach polsko-k
                            > ozackich, polsko-tatarskich i polsko-tureckich. Azja kończący na palu, to nie ż
                            > aden podtekst tylko kresowa norma, jesli ktoś chciał by wroga baaaaaardzo bolał
                            > o.

                            Kiedy Sienkiewicz pisał "Trylogię", Czerwony Krzyż istniał od ponad 20 lat, Freud zbierał materiały do swoich pierwszych publikacji, a nad narkozą lekarze pracowali już od ponad trzech dekad.
                            Między czasem pisania a czasem opisywanym przez naszą kulturę przetoczył się subtelny romantyzm oraz kilka prądów filozoficznych, zdecydowanie oddalających człeka od tej "kresowej normy".
                            Czasy Sienkiewicza bliższe są naszym niż "trylogicznym" i żadną miarą nie można panu Henrykowi imputować takiego podejścia do wojennego okrucieństwa, jakie mogli mieć jego bohaterowie. Dla nawlekających Azję na pal mogło być tak, jak piszesz. Sposób, w jaki pan autor opisuje zadawanie męczarni, to już lata osiemdziesiąte XIX wieku, więc jesteśmy w prawie wykrywać w tym opisie pewną dozę lubowania się kaźnią.
                            Chcę tylko powiedzieć, że należy rozróżnić te dwa czasy : akcji i tworzenia tekstu. A czy znajdujemy w opisach kaźni perwersyjną lubość, czy nie - to już nasza czytelnicza wrażliwość.

                            Tylko co tu robi, do diaska, poczucie humoru ???? :)
                  • bupu Re: Poczucie humoru 11.09.15, 17:50
                    > W książce jest nie tylko cień implikacji, ale nawet i całkiem wyraźna wskazówka
                    > . Danveld mówi:
                    > "Jeślić ją oddam - to z moim bękartem."
                    >
                    > Wiatropylnie tego bękarta raczej się zrobić nie da.
                    > Można oczywiście się spierać, że Danveld mówił to tylko na użytek ojca, czemu n
                    > ie.
                    > Moim zdaniem gwałt jest tu oczywisty, tylko książka dla młodych i wyraźniej już
                    > się tego napisać nie dało.

                    "Krzyżacy" są książką dla młodzieży w tym samym stopniu, co Trylogia, albo "Lalka" Prusa. Albo "Chłopi" Reymonta. Sienkiewicz dla młodzieży nie pisywał, adresował swoje utwory do czytelników dorosłych. Nawet "W pustyni i w puszczy" nie było w zamierzeniu autora powieścią dla nielatów. Ponadto Sienkiewicz oporów nie miał, potrafił pisać otwartym tekstem, że daną białogłowę "pohańbiono", albo w wypadku kobiet z warstw niższych na rozpustę zaciągnięto, zresztą, gdyby to była autocenzura mająca na celu ochronę niewinności nieletnich czytelników, to ręczę, że by mu ten bękart Danvelda przez pióro nie przeszedł.

                    > Zresztą mam wrażenie, że łachmany i kiepskie wyżywi
                    > enie nastąpiły raczej po popadnięciu dzieciaka w obłęd, a nie przed. Myślę, że
                    > scenariusz raczej wyglądał tak, że dziewczynę porwano, przewieziono do siedziby
                    > Krzyżaków, zastosowano przemoc fizyczną i seksualną, które poskutkowały załama
                    > niem.

                    Przypominam uprzejmie, że Danka była święcie przekonana iż jedzie do ojca. O tym, że jest porwana dowiedziała się znienacka i musiało to być szokiem. Potem wjazd do Szczytna, obstawionego przy wszystkich bramach gustownymi dekoracjami z pełnych szubienic, uwięzienie, być może również świadomość, że jej ojciec zmierza w pułapkę i może zginąć, świadomość, że ona sama zapewne zginie... Jak dla mnie zupełnie wystarczy do załamania.

                    > Nawet to rozbicie instrumentu jest tu znamienne (ściskała go kurczowo, za
                    > słaniała się?) Potem przestano się nią zajmować, tyle, że pilnowano, żeby żyła.

                    No jak się chce, to wszystko można dopasować do przyjętej tezy. Równie dobrze mogli jej zniszczyć luteńkę, bo była do niej przywiązana. Ot, żeby przykrość zrobić. Albo lutnia zniszczona została przypadkiem, tylko się pół obłąkanej Dance już wszystko mieszało, bo o rozbiciu instrumentu dowiadujemy się z jej ust, w momencie gdy jej stan psychiczny i fizyczny był, delikatnie mówiąc, nie najlepszy. Poza tym tachania Danuśki w kolebce po Żmudzi i obsesyjnego pilnowania nie nazywałabym "nie zajmowaniem się".

                    > Serio, wierzy ktoś, że w tamtych czasach świeża, śliczna nastolatka uchowałaby
                    > się w grupie bezwzględnych i bezkarnych mężczyzn? Że ograniczyliby się do brzyd
                    > kich ubrań, złego jedzenia i grożenia palcem?

                    W rzeczywistości pewnie by się nie uchowała, ale to nie rzeczywistość, tylko powieść. Ponadto pozwolę sobie rzucić cytatem:

                    " Nastała chwila milczenia, poczem brat Rotgier spytał:
                     — Więc co uczynim z Jurandówną?
                     — Radźmy.
                     — Dajcie ją mnie.
                     — A Zygfryd popatrzał na niego i odpowiedział:
                     — Nie! Słuchaj, młody bracie! Gdy chodzi o Zakon, nie folgujcie mężowi, ni niewieście, ale nie folgujcie i sobie. Danvelda dosięgła ręka Boża, bo nie tylko chciał pomścić krzywdy Zakonu, ale i własnym chuciom dogodzić."

                    Chciał dogodzić, czyli, znaczy się, że zanim mu Jurand łba nie rozwalił, nie zdążył swoich chęci wprowadzić w czyn. A Zygfryd, który po nim komturem został, jak widać na gwałty by nie zezwolił.
                    • gat45 Re: Poczucie humoru 12.09.15, 11:03
                      bupu napisała:

                      [...]

                      > " Nastała chwila milczenia, poczem brat Rotgier spytał:
                      >  — Więc co uczynim z Jurandówną?
                      >  — Radźmy.
                      >  — Dajcie ją mnie.
                      >  — A Zygfryd popatrzał na niego i odpowiedział:
                      >  — Nie! Słuchaj, młody bracie! Gdy chodzi o Zakon, nie folgujcie mę
                      > żowi, ni niewieście, ale nie folgujcie i sobie. Danvelda dosięgła ręka Boża, bo
                      > nie tylko chciał pomścić krzywdy Zakonu, ale i własnym chuciom dogodzić."
                      >
                      > Chciał dogodzić, czyli, znaczy się, że zanim mu Jurand łba nie rozwalił, nie zd
                      > ążył swoich chęci wprowadzić w czyn. A Zygfryd, który po nim komturem został, j
                      > ak widać na gwałty by nie zezwolił.

                      Z zainteresowaniem śledzę dyskusję o głębokiej osobowości pana Sienkiewicza - był ci on kryptosadomaso czy nie był. Doceniam argumenty za i przeciw - i jedne, i drugie trzymają się kupy. Własnego zdania nie mam, bo jakoś nie odczuwam gwałtownej potrzeby rozstrzygnięcia tego zagadnienia. Dotąd żyłam w przeświadczeniu, że opisy kaźni i gwałtów u tego autora jest bardziej świadectwem czasów niż jego osobowości (czasów opisywanych, czasu autora - z już budzącą się świadomością tamtych okrucieństw i ich zasięgu i wreszcie czasu wydelikaconego czytelnika, jakim jestem ja).

                      Ale zacytowany akapit budzi mój sprzeciw semantyczny. Wypowiedź Zygfryda wcale nie znaczy na 100%, że nie zdążył. Danveld jest piętnowany za samą chęć pofolgowania swoich chuciom, co wcale nie znaczy, że nie pofolgował był. Znaczy tylko, że dla Zygfryda już sama chęć była wystarczającym powodem dla uruchomienia każącej ręki bożej. Pofolgował czy nie pofolgował - należało mu się. Ale pofolgowania nie można wykluczyć.
      • agnieszka_azj Re: Poczucie humoru 27.04.15, 16:56
        meduza7 napisała:

        > A zabawne odzywki postaci mogą być? Mnie się np. podobało powiedzenie Ignacego,
        > że "skatuje bezlitośnie nahajem po białych plecach" (Sienkiewicz!).

        To jest z resztą autocytat MM, bo nahajem po białych plecach miał też bez litości karać Idę ojciec w "Idzie sierpniowej" już nie pamiętam za co - chyba za pomalowanie Lisieckich. W jej przypadku określenie białe plecy było jak najbardziej na miejscu.
        • agnieszka_azj Re: Poczucie humoru 27.04.15, 16:59
          Przepraszam, zaplątałam się - zrozumiałam, ze Meduza pisze o Ignacym Grzegorzu :-)
    • emae Re: Poczucie humoru 27.04.15, 10:24
      Napisałam długaśnego posta i znikło mi :(
      Ogólnie moim zdaniem tego poczucia humoru jest w cyklu bardzo dużo.
      O Ignacym i nahaju też chciałam wspomnieć, a prócz tego uwielbiam też jego teksty z "Noelki" - "zauważ, Milu, na ile nieoczekiwanych sposobów przejawia się moja miłość do ciebie" albo o ojcu owiniętym brudnymi szmatami: "Skąd wiesz, może leży. Ten ojciec u innych ludzi".

      Gaba we wcześniejszych tomach: "Opowiadam sobie dowcipy", "Jak chcesz pozorować bezsenność, to chociaż nie chrap", "Trudno, żeby wyrażał typowo kobiece" - o Robrojku wyrażającym typowo męskie poglądy.

      Aniela śmiejąca się z losów Franciszki Wyrobek pod koniec akcji "Kłamczuchy", Natalia mimo smutku dostrzegająca, że rozpacz Tunia dotyczy nie tyle utraty narzeczonej, co skasowania cinquecento - to moim zdaniem też przejawy poczucia humoru, nieco inne niż opowiadanie żartów. Dopisałabym tutaj Laurę z jej refleksją, że do końca życia będzie wozić drzewka (czy jakoś podobnie było to ujęte).
      • zla.m Re: Poczucie humoru 27.04.15, 10:53
        Ida (Sierpniowa) skarżąca się Felicji i Józeczkowi na ojca i jego stosunek do Pyziaka. (cycata taka bardziej z pamięci) "Stryjostwo popatrzyli po sobie. Kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu. To ich wzięło" - zawsze tutaj mam wrażenie, że oni się starają nie wybuchnąć śmiechem. A to też Borejki.

        I z tego samego tomu: ojciec B. tłumaczący małej Natalii, że rubel to jednostka monetarna w bratnim kraju naszych najlepszych przyjaciół. Wg mnie on świetnie wiedział jak to brzmi i tak sobie subtelnie żartował (nie z dziecka, ale z języka).
        • agnieszka_azj Re: Poczucie humoru 27.04.15, 17:00
          Wszystkie listy Natalii w Idzie są boskie, szczególnie ten o książce z brzydkim słowem w tytule :-)
    • tt-tka Re: Poczucie humoru 27.04.15, 10:55
      wczesne tomy - sporo tego, postaci maja dystans do siebie i potrafia zartowac na swoj temat
      Sosta klepka - wlasciwie cala
      Klamczucha - sceny z ciocia Lila, sceny mikolajkowe, Franciszki Wyrobek zabiegi wychowawcze wobec Pawelka - humor i sytuacyjny, i slowny, dostrzegalny tez dla bohaterow, nie tylko dla czytelnika
      Kwiat kalafiora i Ida Sierpniowa - chocby protokoly grupy
      im dalej, tym gorzej, pewnie dlatego, ze mamy glownie borejkow coraz bardziej soba zachwyconych, a samouwielbienie poczuciu humoru nie sprzyja
      • airborell Re: Poczucie humoru 27.04.15, 12:35
        A dialogi pomiędzy Bebe i Dambo w zeszycie?
        • soova Re: Poczucie humoru 27.04.15, 14:55
          Dialogi są cudowne!
          A propos zaś ciotki Lili: równie cudowna jest scena rozmowy z Anielą o malarstwie, zakończona ripostą ciotki, że Fałat był akwarelistą. Niby chwyt jest ograny, ale jednak dobrze osadzony w akcji bawi.
          • agnieszka_azj Re: Poczucie humoru 27.04.15, 17:01
            i ich limeryki !!! :-)
          • slotna Re: Poczucie humoru 31.07.15, 11:45
            Mnie ta scena kompletnie nie bawi tylko zenuje. Normalnie czuje anielkowe wypieki na wlasnych policzkach. Taka wpadka!
    • dakota77 Re: Poczucie humoru 27.04.15, 12:32
      Moim zdaniem w starych tomach poczucia humoru jest dużo, gorzej z tym w nowszych tomach. Ale ja w kwestii formalnej; nie ma co bac się zakladac nowych watkow. Najgorsze co może się stać to to, ze watek nie wzbudzi zainteresowania ;-) Nie można wiecznie się zastanawiać, czy takiego watku lata temu nie było. Forum ma być zywe, a do tego sa potrzebne toczące się dyskusje.
    • mariamm87 Re: Poczucie humoru 27.04.15, 12:36
      Scena z Anielą opowiadajacą Mamertowi, Tosi i ciotce Lili całą sytuację z Franciszką Wyrobek. Po puencie "rozkwasiłam mu nos" całe towarzystwo zaczyna się śmiać i Aniela po chwili dołącza. Bardzo lubię tę scenę :)

      Z Noelki lubię poczucie humoru Elki przedstawiające się w dialogu (cytat z pamięci)
      Tomek: Masz taką ładną twarz, dużo w niej...
      Elka Zębów.

    • azw2 Re: Poczucie humoru 27.04.15, 17:25
      mogą być zatem Nieborejki?. Bernard i jego syn. Nieco specyficzne poczucie humoru, nie każdemu odpowiadające ale ja akurat kupuję Bernarda od zawsze i z potomstwem *tym błaznującym czyli Piotrkiem )
      • azw2 Re: Poczucie humoru 27.04.15, 17:30
        "Pieróg zlustrował Bernarda od stóp do głów.
        ? Która klasa? ? spytał lodowato, a od pytania tego, tyle już razy zadawanego w murach tej uczelni, większość uczniowskich pleców pokryła się odruchowo gęsią skórką. Cisza. Bernard z wesołym zainteresowaniem popatrzył Pierogowi prosto w twarz.
        ? Zawisnę wzrokiem na twych ustach, chcesz? ? zaproponował przyjaźnie." mój absolutny faworyt.
        Oraz damska koszula związana gumką w biuście.
        • ananke666 Re: Poczucie humoru 27.04.15, 19:46
          Mnie z tego tomu w wykonaniu Bernarda bardziej śmieszy scena pocieszania Anieli, w scenie z pękającą gumką niestety Bernard robi wrażenie człowieka niespełna rozumu. A w tej z pocieszaniem nie. Anielę zresztą też śmieszyła :)
      • emae Re: Poczucie humoru 28.04.15, 00:53
        azw2 napisała:

        > mogą być zatem Nieborejki?. Bernard i jego syn. Nieco specyficzne poczucie humo
        > ru, nie każdemu odpowiadające ale ja akurat kupuję Bernarda od zawsze i z potom
        > stwem *tym błaznującym czyli Piotrkiem )
        >

        O, jak najbardziej Bernard. Który wcześniej też miał brodę, tyle, że ogoloną :)
        • agafiatichonowna Re: Poczucie humoru 28.04.15, 07:45
          Im dalej tym gorzej. W pierwszych tomach humor jest lekki, niewymuszony, szczególnie zabawne są dzieci - Bobcio, Romcia i Tomcio są zabawni nie trzacąc nic ze swojej dziecięcości i autentyczności. Potem jest coraz gorzej. Bernard mnie osobiście nie śmieszy tylko irytuje i męczy, a jego potyczka z gumką i damską bluzką to już trochę taki humor na siłę, chociaz w porównaniu do pózniejszych Polucków itp to i tak szczyty wyrafinowania. Dzieci przestają być dziećmi i są albo tępe i tylko stękają ( to zdaje sie w założeniu też miało być śmieszne - ha,ha ), albo gburowate i milczące za to z bogatym życiem wewnętrznym (ha,ha) albo genialne. Robi się ciężko, a jeśli za przejaw dowcipu i humoru mamy przyjąć gagi, w których główna role odgrywają szerszenie i ignasiowe półdupki to robi się jeszcze ciężej.
    • gat45 Re: Poczucie humoru 28.04.15, 08:43
      Czytam Was i czytam, i za każdym wpisem mówię sobie : "no tak, no rzeczywiście, fakt". Dlaczego więc ja tego zupełnie nie pamiętałam ? Dlaczego nie wywarło to mnie wrażenia podczas lektury ?
      Mam w tej kwestii kilka podejrzeń : pierwsze to fakt czytania właśnie jednym ciurkiem i przygnębienie oraz ciężka atmosfera ostatnich tomów zatarła w pamięci lekkość początkowych utworów. Od początku wyjęłam spod tytułowego zarzutu 6K, a przecież powinnam była dodać jej do towarzystwa "Kłamczuchę", bo tam jako żywo bywa śmiesznie i zabawnie. Zeszyt korespondencyjny w BBB też się broni. Natomiast jestem zupełnie nieprzemakalna na humor polegający na klepaniu łysiny dyrygenta.
      Drugie po lekturze ciągłej podejrzenie to, ykhm, wiek czytelniczki. Nie czyta się bezkarnie literatury dla nastolatek jeżeli samej nastolatką przestało się być już, ykhmmm, pewien czas temu. Oj, pewien, pewien. Zdecydowanie pewien.
      Trzecie podejrzenie to nieznajomość polskich realiów z tamtego okresu, a raczej wiedza o nich nie osobiście nabyta. Niby dużo wiem, ale z czytanych tutaj wątków dowiedziałam się prawie wszystkiego o ubraniowych problemach nastolatek w PRL, których po prostu nie znałam.

      I jeszcze parę podejrzeń mam na ten temat, ale to już do introspekcji, nie do dyskusji na forum :)
      • yackandandah22 Re: Poczucie humoru 28.04.15, 10:06
        A śmiałaś się, kiedy w McDo dziabnięty Józin powiedział do Idy "Nie drzyj się tak"? Bo dla mnie to była JEDYNA zabawna scena w całej książce. Inna sprawa, czy zamierzona.
        Ciekawa supozycja co do wieku czytelniczek. Faktycznie, przy starej Jeżycjadzie śmiałam się do łez z Żaczka - Dżyngis-Chana czy wspólnego jelita Doroty i Inki. Potem zaś, tak w okolicach CR (którą czytałam w wieku 14 lat) już jakbym zdawała sobie sprawę: 'O, tu MIAŁO być śmiesznie, ale mnie nie śmieszy'. Czy to ja - czytelniczka stałam się bardziej krytyczna/wymagająca? Czy to styl autorki się wyraźnie pogorszył? Myślę, że to drugie. Po pierwsze nadal uważam, że początkowe części J są miejscami po prostu pyszne, po drugie zaś - wspomniane przez Was autoplagiaty naprawdę nie wyglądają dobrze. Ignacy z nahajem w IS jest zabawny. Grzegorz w Imieninach już nie. Tak samo Baltona, który 'natychmiast dostał w gębę tak, że zadzwoniło' w Pulpecji, i jeden z Żeromskich, który 'natychmiast dostał w gębę tak, że zadzwoniło' (od Żaby w CP): jeśli autor powtarza swoje własne dowcipy, bo nie stać go na nowe, to już nie jest śmieszne, tylko żenujące.
        • verdana Re: Poczucie humoru 28.04.15, 21:16
          Ja czytałam wczesną Jezycjade w wieku absolutnie dorosłym. Była bardzo śmieszna.
        • ciotka_scholastyka Re: Poczucie humoru 03.08.15, 13:29
          > A śmiałaś się, kiedy w McDo dziabnięty Józin powiedział do Idy "Nie drzyj się t
          > ak"? Bo dla mnie to była JEDYNA zabawna scena w całej książce.

          Rzecz gustu zapewne, ale nie widzę niczego śmiesznego w tej scenie. Józin wygłosił uwagę słuszną, ale żeby śmieszną?
      • ananke666 Re: Poczucie humoru 01.08.15, 23:46
        Drugie po lekturze ciągłej podejrzenie to, ykhm, wiek czytelniczki. Nie czyta się bezkarnie literatury dla nastolatek jeżeli samej nastolatką przestało się być już, ykhmmm, pewien czas temu. Oj, pewien, pewien. Zdecydowanie pewien.

        A nie. A ja właśnie niedawno przeczytałam całą kupę książek dla nastolatków, od PRL do dzisiejszych wykwitów rozmaitej maści. Dobre pozostają dobre, a kiepskie - kiepskie. Czyta się po prostu inaczej, głębiej, ale moim zdaniem wydłubanie wewnętrznej młodocianej nie jest trudne.
        • gat45 Re: Poczucie humoru 03.08.15, 10:22
          Pocieszasz mnie aśćka, dziękuję :)
    • laura_fidelis19 Re: Poczucie humoru 21.06.15, 15:03
      Żeby Borejkom brak poczucia humoru zarzucić? Z tym się nigdy nie spotkałam.
      Nigdy.
      • verte34 Re: Poczucie humoru 01.08.15, 22:54
        Poczucie humoru było kiedyś.
        Dzisiaj jest takie ło coś, znalazłam na fb i wklejam:

        "Uśmiech by­wa ak­tem męstwa, smu­tek to słabość i pos­ta­wa zbyt wy­god­na. Być ra­dos­nym i dob­rym, kiedy świat jest smut­ny i zły, to do­piero odwaga. (Małgorzata Musierowicz)"
        • tt-tka Re: Poczucie humoru 02.08.15, 01:06
          verte34 napisała:

          > Poczucie humoru było kiedyś.
          > Dzisiaj jest takie ło coś, znalazłam na fb i wklejam:
          >
          > "Uśmiech by­wa ak­tem męstwa, smu­tek to słabość i pos­ta­wa zbyt wy­god­na. By
          > ć ra­dos­nym i dob­rym, kiedy świat jest smut­ny i zły, to do­piero odwaga. (Ma
          > łgorzata Musierowicz)"

          Czyzby to mialo byc wytlumaczenie bohaterow neo ? Nie sa radosni ani dobrzy, bo odwagi im brakuje ? No, no... Bo ze ICH swiat jest smutny i zly, to pelna zgoda ;-)
      • gat45 Re: Poczucie humoru 03.08.15, 10:16
        laura_fidelis19 napisał(a):

        > Żeby Borejkom brak poczucia humoru zarzucić? Z tym się nigdy nie spotkałam.
        > Nigdy.
        >

        Czuję się zaszczycona.
    • emilzmora Re: Poczucie humoru 05.08.15, 11:49
      -Panie, co pan tu ma, w tym kartonie?
      -A co mam miec, kurczaki.
      -Ale dlaczego one tak skrzecza?
      -Pan tez by skrzeczal, jakby pana zamkli w kartonie.
      BBB - cytata. Bawi mnie i rozczula empatyczne podejscie do kurczakow.
      • gat45 Re: Poczucie humoru 05.08.15, 12:08
        Właśnie.
        Nie przeczę, że w książkach MM bywają zabawne anegdotki, ale takie raczej wplecione w treść na zasadzie aplikacji w hafcie.
        Zakładając ten wątek myślałam o tej najtrudniejszej części poczucia humoru, jaką jest umiejętność śmiania się z samego siebie, oceny własnego postępowania z humorem i dystansem. I to nie bardzo widzę u bohaterów. Takiej zacytowanej już zawodowej zazdrości wobec Marii Callas mi brakuje, a nie zabawnych historyjek "obok akcji".
        Doprecyzuję : brakuje mi, bo autorka wielokrotnie pisze o poczuciu humoru Borejków, ale nie daje nam okazji zobaczenia Borejków w akcji wprowadzania tej cechy w czyn. Deklaratywne ono jest u nich, ot co.
        • emilzmora Re: Poczucie humoru 05.08.15, 15:42
          Gat, i tu trafiliscie w sedno, towarzyszu. W starej Jezycjadziej est humoru sytuacyjnego ile chciec, ale refleksyjnego, samego z siebiebohaterow usmiechu, co by te odautorskie dywagacje poparl, to szukac ze swieczko. A w Neo-gniocie to jest tylko kiepska imitacja humoru, czyli tzw. tombak. "A ja, Maciek, nie chce takiego tombaku".
    • saiss Re: Poczucie humoru 06.09.15, 19:40
      Jakąs mam tendencję do odkopywania ćwierć-starych wątków. W starej Jezycjadzie był i humor powiedzonkowy (przytoczony tu już obficie), ale przede wszystkim sytuacyjny. Zazwyczaj poprzez zestawienie bogatego życia emocjonalnego bohaterki z pospolitą rzeczywistością. I to jest ukłon w stronę czytelnika dorosłego, który wie, ze te młodzieńcze cierpienia to jednak są trochę na wyrost. Pierwszym przykładem są cieknące karpie Cesi, drugim (ulubionym) - postać Jacka Lelujki wobec absolutnie nieszczęśliwej Kreski. Jabłka, w których żelaza jest jak naplute do dziś są rodzinnym powiedzonkiem.
    • nasturcja3838 Re: Poczucie humoru 07.09.15, 21:43
      Dla mnie niezastąpionym faworytem (cytujemy ZAWSZE z siostrą w Wigilię) jest wspomniany już ojciec leżący w brudnych szmatach - w odróżnieniu od tych innych, u których prawdopodobnie nie leży. Dalej następuje ptak, który nie jest zły, gdyż kala,lecz gdy o kalaniu mówić nie pozwala. No i niezapomniany Bobcio w kwestii pisanek z Hitlerem oraz bakteriami. Scenę z serwisem Nowakowskiego odgrywamy dość regularnie, ilekroć moja mama wyjmuje przy gościach moje widelczyki do ciasta, których do dziś nie chce mi się odebrać. Ponoć początkowo reagowała tak nerwowo jak państwo Żak ;)
      • kajaanna Re: Poczucie humoru 10.09.15, 16:53
        Nie śmieszy nikogo Janusz w McDusi?
        To przecież taki komik.
        Najpierw przyjeżdża z pudłem KitchenAid obwiązanym kokardką (!) potem nie wie co Borejkowi odpowiedzieć na jego celne strzały o kryzysie (ryk śmiechu).
        Picie kawy za kawą, jaką podsuwa Gabrysia.
        No i ten wylew, po którym dzielnie idzie na pociąg.

        To jest tak śmieszne, że aż strach.
        • gat45 Re: Poczucie humoru 12.09.15, 11:19
          Ośmieszanie kogoś ma tyle z poczuciem humoru, co... Nie znajduję porównania, takie to odległe pojęcia.
          Pani MM chciała ośmieszyć Janusza, a w moich oczach ośmieszyła się. Można powiedzieć, że połowicznie jej wyszło. A ośmieszyła się, bo w pamięci brzęczały mi jej zapewnienia o przychylnym stosunku do ludzi.
          Uwaga : oczywiście, że postać książkowa ma prawo się ośmieszyć. Ale to nie ten przypadek, to nie Janusz się ośmieszył. Dlaczego ona go tak nie cierpi ? Mam wrażenie, że w wymyślonego niegdyś Pyziakia na którymś etapie Jeżycjady wślizgnął się ktoś konkretny, dobrze autorce znajomy i to ktoś, kogo ona nie cierpi. Podstępna inwazja z rzeczywistości do świata fikcji.
          • bupu Re: Poczucie humoru 12.09.15, 14:54
            gat45 napisała:

            > Uwaga : oczywiście, że postać książkowa ma prawo się ośmieszyć. Ale to nie ten
            > przypadek, to nie Janusz się ośmieszył. Dlaczego ona go tak nie cierpi ? Mam wr
            > ażenie, że w wymyślonego niegdyś Pyziakia na którymś etapie Jeżycjady wślizgnął
            > się ktoś konkretny, dobrze autorce znajomy i to ktoś, kogo ona nie cierpi. Pod
            > stępna inwazja z rzeczywistości do świata fikcji.

            Dlaczego? Bo Pyziaczek jest skazą na wszechogarniającej doskonałości Gabrieli Borejko. W momencie, w którym MM postanowiła Gabę kanonizować, Pyziaczek i rozwód z nim, zrobiły się przeokrutnie niewygodne, bo jak to, Gabusia chodzący ideał, a coś jej nie wyszło w życiu? Małżeństwo się rozpadło? Zgrooooza! No to trzeba było Januszowi doprawić gębę szwarcharaktera i CKNUKa i zwalić na niego całą winę za ów małżeński niewypał. Janusz nie umiał kochać, był fują i fubrawcem, znaczy Gabuchna została niewinnie ukrzywdzona i w glorii świętości chadzać może.
            • gat45 Re: Poczucie humoru 12.09.15, 16:43
              Wiem, że taka jest wersja kanoniczna, obowiązująca na ESD, ale w głowie swojej mam lekko heretyckie przekonanie o tym, że losy Gaby i Janusza to historia jakiejś dobrze znanej autorce pary. Od chwili ich rozstania MM całkowicie solidaryzowała się z elementem żeńskim, przez co element męski musiał zostać zeswołoczony i zrównany z ziemią, albo i gorzej. Inaczej nie potrafię sobie wytłumaczyć tej wstrętnej pogardy dla własnego dzieła, jaką jest postać literacka. To musi być jakiś konkretny pan Zenek albo pan Czesław, który w sposób okrutny skrzywdził panią Elżunię, przyjaciółkę pani MM.
              • nikadaw1 Re: Poczucie humoru 22.09.15, 13:18
                ojciec MM?
                • gat45 Re: Poczucie humoru 22.09.15, 13:48
                  Nie, ja raczej wyczuwam równolatka, ewentualnie kogoś młodszego.
                  Ale oczywiście to tylko moje zdanie i nikomu go nie narzucam.
                  Zbyt gwałtowne uczucia szarpią panią Autorką, kiedy pojawia się późny Pyziak. Ten twór literacki ma według mnie silne oparcie w rzeczywistości - w kimś, kogo pani MM serdecznie nie znosi i życzy sobie, żeby czytelnicy (-czki ?) też go nie znosili (-ły ?). Pyziak wielką swołoczą ma być i basta.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka