Dodaj do ulubionych

niesamodzielni

17.03.16, 23:32
na granicy kalectwa nieomal. Gabon i wszystkie jej dzieci.

Gaba - wiadomo. Caly czas przy maminym fartuszku, gospodarowac pieniedzmi nie umie, urzadzila sie wygodnie, ale ciagle - zwlaszcza uczuciowo - na kims wisi. Tylko ta jej niewidzialna i bezwonna praca jakos sie broni, o ile w nia uwierzymy.

Roza, Laura i Ignas - to samo. Zawsze w odniesieniu do kogos, szczegolnie wyraziste jest to u Ignasia, ktory okresla sie poprzez Jozka - albo w kontrze do niego, albo jako negatyw, ciagle "niech on mnie zauwazy, doceni, uzna". Jozek jest jego punktem odniesienia, w druga strone nie dziala to wcale - Ignas Jozkowi nie jest do niczego potrzebny i mogloby go nie byc.

Obie dziewczyny zawiesily sie na mezach i tylko w tym kontekscie istnieja (w przeciwienstwie do matki :-), ktorej Grzes jest , owszem, przydatny, ale niewazny dla niej). Roza - tradycyjne trzy K. Laura spiewa i podobno jest to dla niej wazne, ale my tego nie widzimy - we wczesniejszych tomach marzenie o podziwie sluchaczy, w ostatnich wystarcza jej podziw (?)Adama.

Czy potrafiliby istniec pozbawieni swoich protez, IGS bez Jozwy, Pyza bez Fryca, Larwa bez Naszpana ? jak to mogloby wygladac ?
Obserwuj wątek
    • vi_san Re: niesamodzielni 18.03.16, 06:53
      Pyza bez Fryca, moim zdaniem, szybciutko znalazła by sobie inną protezę. I innego decydenta. Brzydka nie jest, w codziennym obejściu miła - znalazłby się chętny, nawet na nią z dzieckiem. I nic by się nie zmieniło, co najwyżej z praktycznego punktu widzenia wyszukałaby sobie np. Szymona Feblickiego, żeby inicjałów na bieliźnie pościelowej nie zmieniać... :P
      Laura? Bez Nadszympansa zapewne skupiłaby się na SOBIE i swojej karierze a nie wiciu gniazdka w jałowcach i rodzeniu nadszympansiątek.
      IGS najtrudniejszy. Bo on jest dla mnie osobowościowo takim samym bluszczem jak Róża, tylko bez jej zalet: czyli ani miły na codzień, ani życzliwy, ani ładny [wiem, że raptem w Febliku z chuderlawego fajtłapy wyrósł i wypiękniał, ale nie przyjęłam tego do wiadomości, bo to jest niewykonalne - w takim czasie jak to opisała MM]. Do tego dla mnie facet - bluszcz jest nie do przyjęcia w żadnej postaci. Więc się nie podejmę.
      • bupu Re: niesamodzielni 18.03.16, 16:14
        vi_san napisała:

        > IGS najtrudniejszy. Bo on jest dla mnie osobowościowo takim samym bluszczem jak
        > Róża, tylko bez jej zalet: czyli ani miły na codzień, ani życzliwy, ani ładny
        > [wiem, że raptem w Febliku z chuderlawego fajtłapy wyrósł i wypiękniał, ale nie
        > przyjęłam tego do wiadomości, bo to jest niewykonalne - w takim czasie jak to
        > opisała MM]. Do tego dla mnie facet - bluszcz jest nie do przyjęcia w żadnej po
        > staci. Więc się nie podejmę.

        Mało, że bluszcz, to jeszcze pełnej obsługi wymaga. Sam nie upierze, nie sprzątnie, nie ugotuje, ba, po żarcie do lodówki nie sięgnie. Wszystko mu trzeba pod nos podstawić, całe gospodarstwo domowe zatem spadnie na głowę tej nieszczęsnej co się z nim zwiąże. Do tego mameja życiowa z niego jest, niezdecydowane to takie, rozmamłane, w razie problemu żona od niego żadnego wsparcia nie będzie miała, a jeszcze sama będzie musiała go pocieszać. Finansów Ignaś też nie ogarnie, bo do tego tak on zdolny jak jego dziadek i imiennik, za to nie będzie żonie szczędził wykładów na wszelkie tematy. Też całkiem jak dziadunio.
        • tt-tka Re: niesamodzielni 22.04.16, 12:55
          bupu napisała:

          (mowa o IGS)
          > Mało, że bluszcz, to jeszcze pełnej obsługi wymaga. Sam nie upierze, nie sprząt
          > nie, nie ugotuje, ba, po żarcie do lodówki nie sięgnie. Wszystko mu trzeba pod
          > nos podstawić, całe gospodarstwo domowe zatem spadnie na głowę tej nieszczęsnej
          > co się z nim zwiąże. Do tego mameja życiowa z niego jest, niezdecydowane to ta
          > kie, rozmamłane, w razie problemu żona od niego żadnego wsparcia nie będzie mia
          > ła, a jeszcze sama będzie musiała go pocieszać. Finansów Ignaś też nie ogarnie,
          > bo do tego tak on zdolny jak jego dziadek i imiennik, za to nie będzie żonie s
          > zczędził wykładów na wszelkie tematy. Też całkiem jak dziadunio.

          Laury tez to dotyczy...moze i sama siegnie do lodowki, ale zeby te lodowke planowo zapelnic, to niekoniecznie. I nie ugotuje, nie wypierze, nie sprzatnie, finansow nie ogarnie... Tak sobie zerknelam do sasiedniego watku (o upupianiu) i wychodzi, ze Gabunia kompletne kaleki zyciowe wychowala, co to spod rodzinnych skrzydel prosto pod skrzydla wspolmalzonka. A w razie jego smierci chyba pod skrzydla etatowego pracownika opieki spolecznej jako jednostka zyciowo niepelnosprawna.
          Roza przynajmniej gotowac i sprzatac umie. Jej rodzenstwo nawet tego nie.
          >
          • rudziaczeq Re: niesamodzielni 22.04.16, 13:42
            IGS to jeszcze kanapki z serem umie robić;)

            Ale faktycznie,Gaba dzieci skrzywdziła,ot co.O ile Pyzę jestem sobie w stanie wyobrazić,jako gotującą i przede wszystkim zajmującą się dziećmi,tak samodzielnego Ignasia niet. Nie widzę go mieszkającego bez mamusi,samodzielnie przygotowującego sobie posiłki itp.Dla mnie on już na zawsze zostanie przy mamusinej spodnicy,bo tak mu będzie wygodnie. Wdał się w matkę,nie ma co:)
            • iskrzy_54 Re: niesamodzielni 22.04.16, 22:41
              Dziewczyny (i chłopaki) nie popadajmy w przesadę - Gaba była tylną częścią ciała krowy mięsnej, kiedy Mila poszła do szpitala i musiała się nauczyć, Pulpet - rodzinne baby też jakoś zrealizowała swój potencjał. w/w dyskusja przypomniała mi spory z przyjaciółką (obie w dzieciństwie byłysmy zmuszane do zjadania wszystkiego, co nam podano) - moje dziecię jadło tylko to, co lubiło - czasami była to wyłącznie pizza, czasami krewetki pięć razy dziennie, dziecię przyjaciółki - wszysko, co podano (nie bedzie miał problemów w razie wojny, obozów koncentracyjnych and all that jazz). Ja wychodziłam z założenia, że albo się nauczy jeść to co jest, albo umrze z głodu - po co sie katowac na zapas. Znam wiele osob, takich jak Laura, IGS, etc. które w obliczu twardej rzeczywistości zaczynały sobie same radzić. Moje własne dziecię, kiedy jestem pod ręką potrafi zadzwonić i miauczeć do telefonu (jak nasze koty) - mamo, jeść. Jednak, jak mnie nie ma świetnie sobie radzi i nie umiera z głodu, ani nie ginie pod stertą brudnych ciuchów. Mój brat, podobnie jak IGS totalnie rozpuszczony przez Mamę jakoś po Jej śmierci dawał sobie radę. Jasne, takie bluszcze jak Lałra i IGS będa dażyły do znalezienia czegoś do owinięcia, ale jesli nie znajdą to będa się płozyć
              • iskrzy_54 Re: niesamodzielni 22.04.16, 22:42
                PS."baby" , czyli dziecina nie baby
              • nigolla Re: niesamodzielni 23.04.16, 16:12
                Wszystkie posty wyżej to typowo forumowe hejterskie wymyślanie pt. "czego by się jeszcze tu czepić". Spora część zarzutów tutejszych względem NeoJ ma racę bytu, ale niektóre rzeczy to serio już tak na siłę wyciągane, że ręce opadają.

                Mam dwóch braci. Ja i najmłodszy brat to typowe Ignasie. Dopóki byliśmy pod skrzydłami mamy, a już zwłaszcza mój brat, bo jako dziewczynka obowiązki jakieś tam miałam, nie umieliśmy prawie nic. Ani pralki nastawić, ani obiadu ogarnąć, jakieś rachunki płacić? Zarządzać budżetem? Czarna magia.
                A po wyjeździe na studia obydwoje sobie świetnie poradziliśmy. A brat chyba nigdy sam sobie wcześniej śniadania nie zrobił nawet, bo była pełna obsługa rodzicielska. Syfiarz, bałaganiarz, szybko zobaczył jak to jest, gdy w wynajmowanym mieszkaniu nikt nie posprząta. Sam się nauczył, a i jeszcze 2 współlokatorów ustawił do pionu, teraz żyją w idealnej symbiozie i nawet właścicielka mieszkania chwaliła, że same chłopy, a czysto jakby panna była w mieszkaniu.
                Brat, który nigdy nigdzie nie wyjeżdżał za bardzo przyjechał sam do stolicy, znalazł mieszkanie na wynajem, zwinnie się przeprowadził. Z głodu nie umarł, na studiach się utrzymuje, w sensie takim, że zalicza, nie wagaruje, a do liceum czasami cieżko mu było trafić, ba nawet te dwie leniwe rączki do roboty poszły weekendowej.

                Dopóki osoba leniwa (przyznaję bez bicia, że nią jestem) i narcystyczna (też ja) ma wokół siebie poddanych do obsługi to pasożytuje ile się da. Pozostawiona sama sobie nie tonie ku zdziwieniu wszystkich.
                • tt-tka Re: niesamodzielni 23.04.16, 16:34
                  Ale mowa nie o tobie ani twoim bracie, tylko o bohaterach jezycjady. i NIC nie wskazuje na to, ze IGS czy Laura dorosli, zmadrzeli, stali sie zaradniejsi. Nic a nic. A i przeslanek, by sadzic, ze sie stana - brak.
                  • nigolla Re: niesamodzielni 23.04.16, 16:38
                    Ale chodzi o to, że wysnuwanie wniosków, że sobie by nie poradzili jest z tyłka. O nas też takie wysnuwano. Jeśli już chcemy wysnuwać wnioski o Ignacym czy Laurze to poszłabym w pozytywną stronę, żadne z nich by nie zginęło. Ale nie, Ty musisz już twierdzić (bo to nie są przypuszczenia, rozważania co by było gdyby, ale pisanie o pewnikach), że są nieomal kalekami.
                    • tt-tka Re: niesamodzielni 23.04.16, 17:00
                      Wyrazam przekonanie oparte na FAKTACH podanych przez MM. Fakty swiadcza, te oboje, IGS i Laura sa nadal infantylni, ze nie powiem wyraznie opoznieni w rozwoju emocjonalno-spolecznym, niezaradni i niesamodzielni.
                      Twoje przekonanie, ze poradziliby sobie, jest oparte tylko na chciejstwie. nic w powiesciach na to nie wskazuje.
                    • bupu Re: niesamodzielni 23.04.16, 17:04
                      nigolla napisał(a):

                      > Ale chodzi o to, że wysnuwanie wniosków, że sobie by nie poradzili jest z tyłka
                      > . O nas też takie wysnuwano. Jeśli już chcemy wysnuwać wnioski o Ignacym czy La
                      > urze to poszłabym w pozytywną stronę, żadne z nich by nie zginęło. Ale nie, Ty
                      > musisz już twierdzić (bo to nie są przypuszczenia, rozważania co by było gdyby,
                      > ale pisanie o pewnikach), że są nieomal kalekami.

                      Laura by sobie poradziła, jeśli nie osobiscie, to znajdując kogoś, kto by za nią wszystko ogarniał. Natomiast Ignaś jest faktycznie niezaradny do granic kalectwa, dorosłemu chłopu ciotka musi dokumenty w kieszeń wkładać, a jak mu kto na stole żarcia nie postawi to chłopak zejdzie z głodu w towarzystwie pełnej lodówki.

                      Jednak Gaba i Pulpet, ba, nawet Laura, coś tam w domu robiły, chodziły po zakupy, ponadto są to jednak jednostki mniej lub bardziej energiczne i przedsiębiorcze. Laura za małolata pojechała do Torunia samopas, Gabon miał jakieś zainteresowania pozadomowe, rąbał przecież w kosza, to też uczy samodzielności, miał swój krąg przyjaciół. Pulpa może już ten krąg miała mizerny dosyć, bo jednoosobowy, ale też taka zupełnie odizolowana społecznie nie była.

                      A Ignaś? Przyjaciół literalnie zero, jakichkolwiek koników, zmuszających do wyjścia z domu zero, ba, nawet prywatności zero, bo dorobił się własnego pokoju w wieku lat czternastu bodaj, czyli zdążył na dobre przyrosnąć mentalnie do mamusi. Przecież on jest od najmłodszych lat bardzo konsekwentnie uczony, że ma nie być samodzielny, bo to niebezpieczne, albo bo jest fajtłapą i inni zrobią to lepiej. Odkąd posiadł umiejętność czytania, jest uczony, że ma siedzieć w kącie z książką i nie zawracać gitary. Komuś tak wychowywanemu naprawdę trudno będzie w wieku dorosłym zdobyć się na samodzielność.
                      • zla.m Re: niesamodzielni 24.04.16, 01:16
                        bupu napisała:

                        > Natomiast Ignaś jest faktycznie niezaradny do granic kalec
                        > twa, dorosłemu chłopu ciotka musi dokumenty w kieszeń wkładać, a jak mu kto na
                        > stole żarcia nie postawi to chłopak zejdzie z głodu w towarzystwie pełnej lodów
                        > ki.
                        >
                        Na peruna i perkoza! Przecież on sobie radzi, przez 2 książki jeździ po świecie, autem, zbiorkomem, bywa u Agi i tam się myje, więc szans na zgubienie ma sporo - i jakoś tych dokumentów zapomniał literalnie RAZ. Że Ida to głupio skomentowała, to jej zbójeckie prawo, ale że się całe forum tak uczepiło, to nie rozumiem. Osobiście przejechałam pół Polski w towarzystwie bardzo ogarniętego gościa, który pracował i bardzo dobrze sobie radził w logistyce i już prawie u celu okazało się, że... zapomniał prawka (a był za kółkiem). Naprawdę, jemu się to zdarzyło, a nie zdarza nagminnie i podobnie jest z IGS. Tak samo z jedzeniem: z lodówki nie wyjmie, nie poradzi sobie. Ale przecież robi zakupy! Całkiem sensowne asortymentowo, choć - o ile pamiętam - niekoniecznie w najlepszym cenowo miejscu. Ale nie wygląda na kogoś, kto miałby umrzeć z głodu. Ma pieniądze (choć nie wiemy skąd), posługuje się nimi z sensem, auto prowadzi, gorzej niż lepiej, ale nikogo nie zabija po drodze i nie gubi się z kretesem (ja się gubię nawet mając włączony GPS :D ). Dajcie spokój, jakaś czarna legenda się tworzy, nie mająca pokrycia w książkach.
                        --
                        Pod Londynem...
                        • tt-tka Re: niesamodzielni 24.04.16, 01:48
                          zla.m napisała:



                          > Na peruna i perkoza! Przecież on sobie radzi, przez 2 książki jeździ po świecie
                          > , autem, zbiorkomem, bywa u Agi i tam się myje, więc szans na zgubienie ma spor
                          > o - i jakoś tych dokumentów zapomniał literalnie RAZ. Tak samo z jedzeniem: z lo
                          > dówki nie wyjmie, nie poradzi sobie. Ale przecież robi zakupy! Całkiem sensowne
                          > asortymentowo, choć - o ile pamiętam - niekoniecznie w najlepszym cenowo miejs
                          > cu. Ale nie wygląda na kogoś, kto miałby umrzeć z głodu. Ma pieniądze (choć nie
                          > wiemy skąd), posługuje się nimi z sensem, auto prowadzi, gorzej niż lepiej, al
                          > e nikogo nie zabija po drodze i nie gubi się z kretesem (ja się gubię nawet ma
                          > jąc włączony GPS :D ). Dajcie spokój, jakaś czarna legenda się tworzy, nie mają
                          > ca pokrycia w książkach.


                          I co z tego wszystkiego wynika ? Powrot na rodzinnego memlona i przywleczenie tam Agi, bo nic wiecej nie potrafi i na wiecej nie ma pomyslu - tylko zwalic sie na kark mamie i poddac siebie i dziewczyne pod osad babci.

                          przez dwie ksiazki jezdzi po swiecie :-), swietne. W promieniu plus minus 50 km od rodzinnego Poznania, zdaje sie. No sorry, takie wycieczki nie sa sensacja ani wyczynem dla starszych podstawowkowiczow !
                          • marutax Re: niesamodzielni 24.04.16, 10:54
                            tt-tka napisała:

                            > I co z tego wszystkiego wynika ? Powrot na rodzinnego memlona i przywleczenie t
                            > am Agi, bo nic wiecej nie potrafi i na wiecej nie ma pomyslu - tylko zwalic sie
                            > na kark mamie i poddac siebie i dziewczyne pod osad babci.

                            Przepraszam, ale nie przeczmy faktom. Ignaś NIE chce jechać do Patrycji, zresztą właśnie ze względu na to, jak rodzina może potraktować Agnieszkę! Boi się niewybrednych żartów i Milicji z jej ocenianiem i obserwacją. Ignaś wprost "myśli": "Najchętniej spóźniłby się na ten rodzinny obiad". Przecież dlatego właśnie wymyśla podróż bocznymi drogami... To Agnieszka zostaje trochę wrobiona w przyjęcie zaproszenia, no a w takiej sytuacji Ignaś naprawdę wyszedłby na chama, gdyby stwierdził, że jednak nie pojadą, i wobec rodziny, i wobec niej.

                            Jak pisałam poniżej - dzieci Gaby nie są niezdolne do samodzielnego funkcjonowania. Są mało zaradne, zależne od rodziny, infantylne - ale to wszystko nie wynika z jakiegoś nieodwracalnego upośledzenia, ale z wychowania, które objawia się kompletnym brakiem potrzeby samodzielności. Wróćmy do incydentu z dokumentami (który zresztą nie jest dobrym przykładem, bo Ignaś w drodze do miłości swojego życia jest wyraźnie otumaniony). Dla mnie problemem nie jest, że chłopak dokumentów zapomniał. Problemem jest, ze Ida mu je wsadziła do kieszeni, traktując go jak trzylatka. Może sam by po nie wrócił? A może zorientowałby się dopiero w pociągu, dostając karę za brak legitymacji uprawniającej do zniżki? W obu przypadkach poniósłby konsekwencje swojego niedbalstwa. A tak Ida wyręcza go i, choć to brzmi paradoksalnie, odbiera mu szansę popełnienia błędu i nauczenia się czegoś. Mam wrażenie, że tak właśnie wygląda życie Ignasia - nie wie, gdzie zrobić tańsze zakupy, bo albo nikt mu nie wypomniał, ze wydał za dużo, albo wszyscy ganiają do tego samego sklepu. Nie pamięta o różnych rzeczach, bo nie musi. Jeśli jakieś umiejętności są mu niezbędne, to je nabywa, ale nic poza tym. O tym, ze nie jest z nim tak źle, świadczy historia z akumulatorem. Początkowo Ignaś nie tylko popełnia błąd, zostawiając samochód z włączonymi światłami, ale i kompletnie nie rozumie, co się stało. Kiedy problem zostaje zidentyfikowany chłopak stara się w miarę swojej wiedzy zapobiec powtórce i to się mu udaje. Czegoś się nauczył. Tymczasem rodzina (tym razem w osobie Grzegorza i w mniejszym stopniu Gaby) znowu prezentuje podejście: "lepiej, żeby niczego nie ruszał, bo sobie nie poradzi"...
                            • tt-tka Re: niesamodzielni 24.04.16, 16:38
                              marutax napisał(a):
                              >
                              > Jak pisałam poniżej - dzieci Gaby nie są niezdolne do samodzielnego funkcjonowa
                              > nia. Są mało zaradne, zależne od rodziny, infantylne - ale to wszystko nie wyni
                              > ka z jakiegoś nieodwracalnego upośledzenia, ale z wychowania, które objawia się
                              > kompletnym brakiem potrzeby samodzielności.

                              Pisalas. Pisalas rowniez, ze cala trojka za naturalne i pozadane uwaza przejscie spod skrzydel rodzicielskich pod skrzydla wspolmalzonka. Ja to wlasnie okreslam jako uposledzenie. Nie miec nawet tyle, co brudu za paznokciem potrzeby samostanowienia, wlasnej przestrzeni, czegos tylko dla siebie to nie jest imho norma rozwojowa.



                              > (IGS) poniósłby konsekwencje swojego niedbalstwa. A tak Ida wyręcza go i, cho
                              > ć to brzmi paradoksalnie, odbiera mu szansę popełnienia błędu i nauczenia się c
                              > zegoś.

                              Znowu - dotyczy to calej trojko. Zadne z nich nie dostaje szansy, by nauczyc sie czegos na wlasnych bledach. Ba, oni nawet nie dostaja komunikatu, ze cos bylo bledem, za to idzie do nich i oni przyjmuja przekaz, ze "widocznie tak wlasnie mialo byc". Nie kieruj, dziecko, swoim zyciem, nie ksztaltuj go, jak sie potoczy, tak bedzie, a w razie czego rodzina przytuli. O niczym nie musisz myslec i o nic sie starac.


                              > Tymczasem rodzina (tym razem w osobie Grzegorza i w mniejszym stopn
                              > iu Gaby) znowu prezentuje podejście: "lepiej, żeby niczego nie ruszał, bo sobie
                              > nie poradzi"...

                              Wlasnie, wlasnie. I tak zyje 20-letni Ignas, 29-letnia Laura, 32-letnia Roza. Litosci.
    • marutax Re: niesamodzielni 23.04.16, 19:25
      Uważam, że dzieci Gaby poradziłyby sobie w samodzielnym życiu – gdyby musiały. W ich przypadku wrażenie kompletnej niezaradności powstaje w dużej mierze dlatego, że autorka opisuje całą trójkę jako osoby wręcz patologicznie uzależnione od rodziny, nawet w wieku dorosłym.
      Żadna z sióstr Borejko i żadne z dzieci Gabrysi (dzieci Idy jeszcze nie ruszam) nie wybrało studiów w innym mieście – na serio wszystkie najlepsze uczelnie są w Poznaniu? Żadna/e nie mieszkały w akademiku ani w wynajętym (lub własnym – biedna Nutria…) mieszkaniu. Kobiety, które opuszczają dom rodzinny, robią to przechodząc bezpośrednio pod "opiekę" męża. Nutria jako jedyna opuściła Poznań i rodzinę na dłużej (cały rok!). To składa się na obraz tyleż niepokojący, co niecodzienny, ponieważ poza słownymi deklaracjami Natalii i buntem nastoletniej Laury (która zresztą opuszczenie domu utożsamia z małżeństwem) żadna z tych osób nie przejawia najmniejszej ochoty, by się usamodzielnić, być "na swoim", spróbować pożyć własnym życiem. A to jest… dziwne. Zwłaszcza w obecnych czasach i w przypadku kilku osób o zdawałoby się różnych charakterach.
      Sądzę więc, że Gaba nie tyle zrobiła z dzieci kaleki, co wpoiła im na jakimś podświadomym poziomie, że opisana powyżej sytuacja jest naturalna, optymalna i pożądana. Że rodzina powinna funkcjonować jak organizm, w którym każdy ma swoją rolę, ale nie istnieje jako odrębny byt. Ktoś sprząta, ktoś robi zakupy - a ktoś pisze bloga o sztuce, więc na sprzątaniu i na zakupach znać się nie musi. Że wychodzenie poza ustalone ramy jest złe i niebezpieczne, bo świat takiego lekkomyślnego głupca skrzywdzi i odrzuci. Poza rodziną nie ma nic, a dorosłość nie polega na usamodzielnieniu się, ale na dojrzeniu do swojego miejsca w familijnym gronie.
      Mimo to gdyby Róża, Laura czy Ignaś musieli zacząć samodzielne życie, to byliby w stanie to zrobić. Po kilku bolesnych zderzeniach z rzeczywistością, nauczkach i upokorzeniach. Paradoksalnie najgorzej oceniam szanse Róży – dziewczyna była tak spragniona aprobaty, że łatwo mogłaby trafić na kogoś, kto naprawdę ją wykorzysta. Laura prawdopodobnie próbowałaby znaleźć sobie kogoś, kto by ja wyręczał, skłóciłaby się ze wszystkimi, dostała kilku ataków szału, obraziła na cały świat… ale w końcu znalazłaby swoją niszę. Co do Ignasia – mam kuzyna, który jako kilkuletnie dziecko bawił się w mszę (łącznie z recytowaniem wszystkich tekstów), w wieku jedenastu lat nie potrafił sam przejść przez ulicę, był klasowym lalusiem bez kolegów, za to z wielkim ego. Chłopak poszedł na studia do innego miasta, zaliczył dwie zmiany mieszkania, bo nie potrafił dogadać się ze współlokatorami, a na koniec oblał pierwszy rok. To nim na tyle wstrząsnęło, że zmienił kierunek (poprzedni wybrał niewiele o nim wiedząc), znalazł pracę i znajomych. Radzi sobie świetnie. Opierając się na jego przykładzie – wierzę, że Ignaś odcięty od Roosvelta i rodziny poradziłby sobie (w końcu). Niestety, nigdy tego nie sprawdzimy – w końcu opiekę nad nim przejęła po matce i babci Agnieszka...
      • tt-tka Re: niesamodzielni 24.04.16, 01:19
        Rzecz w tym, ze nie tylko IGS, ale obie panny takze scedowaly opieke nad soba w cudze rece. O Rozy praktycznie nie wiemy nic, ale Laura - no, znalazla sobie kogos, kto ja wyrecza. Naszpana. I spakuje ja chlop, i uczesze, i umyje, i do Wilna zabierze...a jak nic wiecej nie zechce zrobic ? Zwlaszcza czegos, czego ona by chciala ? Ucieknie z kims tak jak swego czasu z Wolfim ? No to jest niebezpieczenstwo, ze wpakuje sie tak samo...przeciez Wolfi i grzeczny byl, i uczynny, na wlasnych pleach ja taskal, sfinansowal wszystko. Tyle ze dolaczyl Bodzia do wyprawy i finito, z tym juz Laura nic zrobic nie umiala. A ona w tej wyuczonej bezradnosci tkwi mocno, kobieta trzydziestki dobija.
        • marutax Re: niesamodzielni 24.04.16, 08:27
          Dlatego też pisałam, że osoby z rodziny Borejków opuszczają dom tylko, by przenieść się pod skrzydła małżonka. Zmiana miejsca, ale nie sytuacji. Co do Laury - ona jest chyba najciekawszym przykładem, bo Musierowicz niby dała jej charakter Tygrysa, ale nie potwierdziła tego faktami. Mamy więc Laurę, która ucieka z domu z Wolfim... by się za niego wydać. Dziewczynę o głosie, który wszystkich zachwyca, ale która poza śpiewaniem w kościele nic z nim nie robi - nie bierze udziału w konkursach, nie należy do żadnego zespołu ani nawet nie obraca się w środowisku muzycznym. Niby zaśpiewała z zespołem w "Języku Trolli", ale nie miało to żadnych konsekwencji. Niby marzyła o podróży do Wilna, ale nigdzie nie wyjechała... Dlatego nie sądzę, by chciała czegoś, czego nie chce Adam i z tego powodu miała go zostawiać. Laura tylko wydaje się asertywna i świadoma własnych potrzeb. W rzeczywistości dopasowuje się do rodziny i "płynie z prądem", tak by było jej jak łatwo i wygodnie. A że autorka nie zauważa, że mieszkanie w szalecie nie jest ani łatwe, ani wygodne... Co tam, papier jest cierpliwy, a miłość rekompensuje wszystko.
          Przy okazji, nie wiem, czy po urodzeniu dziecka Laura nie zamieszka na Roosvelta? To byłoby dosyć rozsądne, biorąc pod uwagę inne możliwości. Dziecko ma chyba urodzić się w zimie/wczesną wiosną, to nie jest dobra pora na pomieszkiwanie pośrodku plantacji. Pomijając problemy z organizacją miejsca dla dziecka (zawiesić w powijakach na haku?), dochodzi jeszcze odcięcie od świata. Chyba, że szalet przez ten czas zmienił się w dwupiętrowy dworek z szeroką asfaltowa aleją, gdzie spokojnie mogą podjechać taksówki.
          • tt-tka Re: niesamodzielni 24.04.16, 16:25
            marutax napisał(a):
            Laura tylko wydaje się asertywna i świadoma własnych po
            > trzeb.

            Bardzo dobre spostrzezenie ! Ona swoich potrzeb rzeczywiscie nie rozpoznaje - w okresie nastoletniego buntu okreslala je w kontrze do rodziny, a potem zgodnie z wytyczona, jedynie sluszna linia. Realnie nadal nie wie, czego chce i co potrafi, nie zna samej siebie i wydaje sie, ze pozwolila, by matka, a potem Adam ja zdefiniowali. I te definicje przyjela.


            Dziecko ma chyba
            > urodzić się w zimie/wczesną wiosną, to nie jest dobra pora na pomieszkiwanie p
            > ośrodku plantacji.

            Dla spiewaczki mieszkanie w szalecie to pomysl samobojczy zawodowo. Ale to wydaje sie nie miec zadnego znaczenia dla Laury, hm.

            Pomijając problemy z organizacją miejsca dla dziecka (zawies
            > ić w powijakach na haku?), dochodzi jeszcze odcięcie od świata. Chyba, że szale
            > t przez ten czas zmienił się w dwupiętrowy dworek z szeroką asfaltowa aleją, gd
            > zie spokojnie mogą podjechać taksówki.

            Ty wez nie podpowiadaj ! Jak "skromny, lecz porzadny" domek Gorskich rozrosl sie w szlachecki dworek sprzed kilku epok, to i szalet moze stac sie willa fullwypas, a MM bez cienia wstydu jest zdolna to napisac. Brzydkie slowa mi sie cisna pod palce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka