przymrozki
10.05.24, 21:09
Jak wiemy, akcja WdO dzieje się dwa lata po śmierci dziadka Doroty, który rok przed odejściem napisał testamento-darowizno-serdeczny list, a wcześniej jakiś czas bił się z myślami, co począć wobec faktu, że jego córka raczej już z Norwegii nie wróci (co znaczyłoby, że najwyraźniej się tam zasiedziała), a wnuczce przydałby się posag, żeby ją mężczyźni szanowali, nie to, co jej matkę. Teresa musiała zatem pracować za granicą już dobrych kilka lat (a Rumianek musiał mieć dziwne poglądy na kwestię szacunku).
Po pierwsze, oczywiście, znaczy to, że zostawiając Dorotkę na wieczne niewidywanie z przerwą na jedne święta w roku, Teresa opuściła nie względnie samodzielną nastolatkę, ale dziecko. Po drugie, że już od dłuższego czasu Teresa żyje, pracuje i bawi się w Norwegii, ma tam nawet koleżanki, które zapraszają ją na wesela. Żyje tam już jak miejscowa.
I to ta druga okoliczność jest ciekawa – jak teflonowa musiała być Teresa, jak odporna na wpływy otoczenia, że po latach życia w Norwegii wciąż uważa, że największą tragedią, jaka może spotkać człowieka, jest dać się nabrać na pozamałżeński seks i mieć nieślubne dziecko. Jak to możliwe, że przez te wszystkie lata nie poznała żadnej innej niezamężnej matki w kraju, w którym poza małżeństwem rodzi się prawie 60% dzieci i jak to możliwe, że nie nabrała dystansu do swojej domniemanej hańby sprzed lat.